DEPRESJA -TO NIC INNEGO JAK NAWIEDZENIE PRZEZ DUCHY!!!!!!!

Hasiok.

DEPRESJA -TO NIC INNEGO JAK NAWIEDZENIE PRZEZ DUCHY!!!!!!!

przez blonde 02 paź 2006, 23:19
Depresja to nic innego jak nawiedzenie przez duchy!!!!Ja zanim się o tym dowiedziałam,spróbowałam wszystkiego z hipnozą włącznie,nie wspomne juz o tym,że przez kilka miesięcy faszerowałam sie fevarinem,a zamiast czuc się po nim lepiej czułam się coraz gorzej,byłam bliska samobójstwa,do czasu kiedy nie znalazłam Pani Wandy Prątnickiej!Wirzcie lub nie ta kobieta mi pomogła i tylko to się dla mnie liczy - wróciłam do świata żywych i szczęśliwych!www.egzorcysta.pl
Jeżeli prześladuje Cię chroniczna depresja, ociężałość, ospałość, otępienie, zwątpienie, beznadzieja, odrętwienie, zasmucenie, melancholia, przygnębienie, załamanie psychiczne, zniechęcenie, żal, bezczynność, niemoc, apatia, bierność, bezsilność, niezadowolenie, rozżalenie, pretensje, smutek to bardzo prawdopodobne, że można Ci pomóc. Depresja czasowa, czy chroniczna pojawia się wtedy, gdy duchem który nas opęta jest osobowość, która przed swoją śmiercią była zawiedziona życiem, zrezygnowana, najczęściej cierpiąca na jakąś chorobę ciała, która miała „wszystkiego po dziurki w nosie”, chciała jak najszybciej umrzeć, a teraz stan ten udziela się człowiekowi do którego wniknął taki duch. Depresja jest chorobą, na którą zapadają dzisiaj już nawet niemowlaki, które przecież nie miały w życiu żadnych doświadczeń, które mogłyby być jej podłożem. Depresja to w 100%-ach przypadków nawiedzenie.
Depresja
> Na początek kilka faktów o których już wiesz. Depresja to inaczej osłabienie
> umysłu, stanu emocjonalnego i ciała. To smutek, płaczliwość, brak
> zainteresowania życiem, brak motywacji. To pesymizm, poczucie bezradności,
> przekonanie, że życie nie ma wartości. Depresja to obwinianie siebie i
> innych, utrata zainteresowania seksem, jedzeniem i wszystkim, co sprawia
> przyjemność. To czerpanie przyjemności z zagłębiania się w poczuciu
> bezsensowności. To stany lękowe pojawiające się bez żadnej przyczyny.
> Depresja to słabość intelektu, skłonność do zapominania i obniżony poziom
> inteligencji.
>
> Psychoterapia, której podwalinami są teorie Freuda i Junga znalazła i nadal
> znajduje tysiące powodów, które depresję wywołują lub utrzymują. Niestety
> jest to mierne pocieszenie dla tych wszystkich, którym przydarzyła depresja,
> którzy ze wszystkich sił (jakie im zostały) starają się ją zwalczyć i nie
> mogą. I ja byłem w takiej sytuacji, a moja depresja trwała ponad 12 długich
> lat. Wspomnę tylko przelotnie o niekończących się seriach sesji
> psychoterapeutycznych, czy lekach psychotropowych, które nic mi nie
> przyniosły.
>
> A teraz kilka faktów, o których najprawdopodobniej wcześniej nie słyszałeś.
> Być może przeczuwałeś, że tak jest, ale nie potrafiłeś tego przeczucia jasno
> sprecyzować. To co powiem za chwilę może ci się wydać bzdurne, głupie,
> bezsensowne. Nie wykluczone jednak, że powiesz - o rany, to właśnie to,
> czego szukałem... Im większy bunt w tobie powstanie, im większa awersja, tym
> bardziej wiedza przedstawiona na tych stronach jest ci potrzebna.
>
> Depresja to nic innego jak opętanie, nawiedzenie. Być może wiesz, że
> człowiek po śmierci odchodzi do Boga. No właśnie - niektórzy odchodzą, a
> niektórzy nie. Z najróżniejszych przyczyn pozostają w świecie żywych i
> nawiedzają żywych ludzi, aby istnieć, aby czerpać z nich energię (więcej na
> ten temat następującym artykule). W miejscu, w którym się znajdują nie mają
> skąd czerpać energii, decydują się więc aby ją kraść od ludzi. Opętanie
> niesie za sobą cały szereg konsekwencji. Tutaj skupimy się jedynie na tych,
> z którymi ma coś wspólnego depresja.
>
> A zatem - duch, który wszedł do twojego ciała przeszedł przez śmierć. Często
> bywa, że przed śmiercią miał już dość życia, być może cierpiał na jakąś
> chorobę i bardzo pragnął umrzeć? Wiele takich duchów jest z najróżniejszych
> powodów bardzo zrezygnowanych. To zrezygnowanie i bezradność udziela się też
> tobie, gdyż od momentu, w którym duch cię opętał zaczęliście się stawać
> jedną jaźnią. Dlatego pojawiają się w tobie myśli i emocje, których
> wcześniej nigdy nie miałeś. Dlatego powstaje w tobie depresja. Wspomniałem
> już o tym, że duch aby żyć kradnie twoją energię. Bywa, że w jednym
> człowieku znajduje się jednak bardzo wiele duchów, które o tyle skuteczniej
> wyczerpują twoją codzienną dawkę energii. Najczęściej usadawiają się one w
> okolicach splotu słonecznego, pępka lub miejsca między brwiami. Stąd twoje
> okresowe lub chroniczne bóle głowy i brzucha.
>
> Bardzo często bywa tak, że duch znalazł się w twoim ciele przypadkiem.
> Chciał ci ukraść trochę energii, aż tu nagle ku swojemu przerażeniu znalazł
> się w twoim ciele. Może być tak, że jako towarzysz wcale mu nie odpowiadasz,
> może masz zupełnie odmiennych charakter? Duch pragnie się zatem uwolnić z
> twojego ciała, ale najczęściej nie potrafi tego zrobić. Wszelkimi siłami
> wyrywa się, niestety bezskutecznie. Często jedynym rozwiązaniem, jakie
> przychodzi mu do głowy to doprowadzić cię do samobójstwa. Jak? Poprzez
> ciągłe obrzydzanie ci wszystkiego. Cokolwiek byś nie zrobił, jest źle. Nie
> jest to zwykłe krytykowanie w celu wskazania błędów, które można naprawić.
> Duch pragnie przekonać ciebie - nawiedzonego, że jesteś kompletnym zerem,
> śmieciem, nawet nie kimś, a czymś bez wartości. Najtrudniej jest duchowi na
> samym początku, kiedy masz jeszcze dużo samoświadomości, wiesz, że potrafisz
> czegoś dokonać, że jesteś kochany, akceptowany itd. Gdy duch zaaranżuje lub
> natrafi u ciebie na jakiś dołek psychiczny, wykorzysta tę szansę, gdyż wtedy
> będzie mu cię dużo łatwiej pogrążyć, a wtedy depresja jest już od ciebie
> oddalona o jeden krok.
>
> Depresja może też być wywoływana przez duchy w następujący sposób:
>
> 1) Niektóre duchy kierują się złośliwością, nienawiścią. Nie przeszły na
> drugą stronę kurtyny śmierci, do Boga i jest w nich wiele goryczy,
> niespełnienia. Taki duch, gdy opęta żywą osobę może wpaść na pomysł, aby
> rewanżować się, czy innymi słowy mścić na nawiedzonym człowieku na zasadzie,
> skoro ja cierpię to cierp i ty. Depresja i depresyjne myśli mogą być jednym
> z narzędzi takiej zemsty.
>
> 2) Są duchy, które nie mają świadomości tego, że umarły. Błądzą zrezygnowane
> (czasami bardzo wiele lat), bez celu, bez nadziei. Nie wiedzą, co się z nimi
> dzieje i jak się z tego stanu uwolnić. Gdy opętają człowieka wpajają mu
> swoje myśli. Często taki człowiek przejmuje ich beznadzieję i brak celu, a
> wtedy powstaje w nim depresja. Człowiek jest przekonany, że to jego myśli
> nie podejrzewając, że nie ma to z nim zupełnie nic wspólnego.
>
> 3) Duch przeszedł przez śmierć z takich, czy innych powodów. Śmierć jest
> zawsze wywołana wolą człowieka, jest innymi słowy jego wyborem. Ludzie
> decydują się na śmierć z wielu powodów. Jednym z nich (a jest to powód dość
> częsty) jest rezygnacja, niechęć do życia, zawiedzenie życiem, które wynika
> z tak wielu powodów, że nie sposób je tu opisywać. Od momentu, kiedy duch
> wszedł do naszego ciała jego myśli zaczynają pojawiać się w naszym umyśle
> jako nasze własne. Wtedy będzie w nas powstawała depresja oraz związane z
> nią nastroje. Duch będzie wzmacniał nasze rozczarowania, nasze dołki, a te
> zdarzają się przecież każdemu z nas. Nowoczesny świat niesie ze sobą
> intensywne życie, co pociąga za sobą wiele wyzwań, wiele potencjalnych
> sukcesów, ale również i porażek. Duch, którego przyciągniemy naszym dołkiem
> psychicznym będzie zatem intensyfikował nasze depresyjne odczucia. Sytuacja
> taka zachodzi ostatnimi czasy tak często, że depresja zaczęła być traktowana
> jako choroba cywilizacyjna. Przemysł zareagował produkując całą gamę środków
> antydepresyjnych (Prozac jest jednym z najlepiej sprzedających się
> medykamentów w Stanach Zjednoczonych), których połykanie rzadko jednak
> przynosi trwały skutek. Wystarczyłoby umieć dystansować się do duchów, zanim
> te "zamieszkają" w naszym ciele (bo potem pomóc może jedynie egzorcysta),
> aby uniknąć silnych depresyjnych odczuć i z łatwością radzić sobie z
> porażką, smutkiem, rozczarowaniem.
>
> 4) Depresja będzie szczególnie często powstawała w nas wtedy, gdy nawiedzą
> nas duchy osób bliskich, które będą chciały wykorzystać depresję, jako
> sposób na to, aby nakłonić nas do przejścia do ich świata. Silna depresja
> będąca narzędziem ducha, która ma nas zaprowadzić do samobójstwa może nam
> się z ludzkiej perspektywy wydawać okrutna, ale patrząc z perspektywy ducha
> sprawa przedstawia się już całkiem inaczej. Duch przeszedł przez śmierć i
> wie, że nic złego nam nie grozi. On żyje, a zatem może nie widzieć nic
> zdrożnego w namawianiu nas do śmierci. Będzie zatem obrzydzał nam naszą
> ziemską egzystencję, będzie wskazywał jedynie na ciemne strony życia,
> zachęcał do samobójstwa.
>
> 5) Powtórzymy raz jeszcze, gdyż ten powód jest głowną przyczyną depresji -
> duch bardzo często nie potrafi uwolnić się z naszego ciała. Znajduje się w
> klatce i pragnie się wydostać wszelkimi siłami. Często wpada na pomysł, aby
> namówić nawiedzonego do samobójstwa. Przeczuwa, że po śmierci nawiedzonej
> osoby zostanie uwolniony z więzienia w którym się znajduje. Również w tym
> przypadku będzie robił wszystko co w jego mocy, aby zniechęcić nas do życia.
> Będzie starał się odsuwać od nas wszystkich ludzi na których nam zależy, z
> którymi utrzymujemy więzi uczuciowe. Wie bowiem, że kontakty z innymi wiążą
> nas z życiem, samotność natomiast najczęściej oznacza depresję, która ma nas
> zaprowadzić do samobójstwa (czyli jego wolności).
>
> Zdarza się, że duch przez dłuższy czas namawia człowieka do samobójstwa, a
> ten nie reaguje. Może zacząć go wtedy nakłaniać do zabójstwa. W wielu
> krajach za zabójstwo można zostać skazanym na karę śmierci i duch o tym wie.
> Dla niego to wszystko jedno, w jaki sposób uwolni się od niechcianego
> człowieka. W końcowym efekcie rezultatem dla człowieka będzie śmierć, a dla
> ducha wolność.
>
>
> Można powiedzieć, że depresja sama w sobie jest stanem nienaturalnym. Każda
> emocja powinna być doświadczana w odpowiedniej proporcji, lecz gdy popadamy
> w ekstrema (a depresja jest takim ekstremum) zaczyna się w naszym życiu
> dziać źle. Cierpią nasze związki z ludźmi, nasze finanse, nasze zdrowie, co
> więcej zaczynamy mieć myśli samobójcze, a od tego już tylko krok do próby
> targnięcia się na życie. Dodać trzeba też, że medykamenty antydepresyjne nie
> są w stanie tutaj nic wskórać. Wynika to stąd, że człowiek np. Franciszek
> połyka lekarstwo na chorobę ducha np. Elżbiety, a ono działa tylko na
> człowieka nie mając na ducha żadnego wpływu.
>
> We wszystkich takich przypadkach uwolnienie od duchów przynosi
> natychmiastową wolność od depresji. Bardzo ważna jest tutaj praca nad
> świadomością duchów wokół nas, która ma na celu ciągłe dystansowanie się do
> nich zanim nas opętają. Czasami praca nad ustanowieniem takiego dystansu
> może trochę potrwać, szczególnie w przypadkach, gdy długo znajdowaliśmy się
> pod wpływem duchów. Jest jednak pewne, że osiągniemy zupełną wolność od
> wszelkich uzależnień od duchów, jeżeli tylko szczerze to postanowimy.
> ------------------------------------------------------------------------------------------
blonde
Offline

Avatar użytkownika
przez agapla 03 paź 2006, 12:24
Ja ogólnie wierze w takie rzeczy i przypuścmy że masz racje ale nie rozumiem tu jednej rzeczy dlaczego duch np bliskiej mi osoby chciałby mi zaszkodzic?Ja byłam nawet u bioenergoterapeuty na początku mojej choroby (kiedy zaczełu się lęki) i ona tez mi powiedziała o tym duchu we mnie i mało tego określiła kim dokładnie była ta osoba (co mnie nieźle przeraziło, bo ta bioenergot. nie mogła znać takich faktów z mojego zycia a ja jej nic nie mówiłam) przerwałam tego typu terapię a mimo wszystko wracxam do normy to może jednak nie chodzi tu wcale o duchy?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez Toshiro 03 paź 2006, 12:55
A ja podziwiam stronę www.egzorcysta.pl. Jestem ciekaw czy autorka jest poliglotą, poza tym ma przenikliwy wzrok... :twisted: Chetnie posłucham o duchach. Jakieś bezpośrednie doświadczenia?
„Bardzo często ludzie nie zdają sobie sprawy z tego że największa katastrofa ich życia może być równocześnie najpotężniejszą łaską z możliwych.” Eckhart Tolle
Avatar użytkownika
Offline
Posty
317
Dołączył(a)
18 wrz 2006, 16:14
Lokalizacja
po drugiej stronie lustra

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez blonde 03 paź 2006, 18:38
Agapla,jeżeli chodzi o bioenergoterapeutów, to ja też korzystałam z ich pomocy.Jeżeli masz w sobie ducha - inny byt, który żeruje w Tobie wykorzystując Twoją energię, to pomóc może Ci tylko P.Wanda Prątnicka.Bioeneroterapeuta w tym przypadku,może być niebezpieczny dla Ciebie,ponieważ,w momencie,kiedy energetyzuje Ciebie poprzez dostarczanie Tobie energii, energetyzuje również ducha.Na początku czujesz się dobrze -ten stan może trwać nawet kilka miesięcy lub tygodni,dlatego,że duch,który został naenergetyzowany,nie korzysta narazie z Twojej energii,kiedy zapasy energii sa na wyczerpaniu,sięga do Twoich zasobów i tak z dnia na dzień zaczynasz czuć się gorzej,coraz częściej dopada Cię "dół" itd.To jest błędne koło.Nie chce tutaj nikomu nic narzucać,bo każdy sam jest kowalem swojego losu.Ja nigdy nie należałam do osób,które chowają głowę w piasek kiedy pojawiały sie problemy na mojej drodze.Powiem tak,kiedy pojawiła się u mnie depresja,sama byłam zdziwiona,nie miałam żadnych powodów,żeby to nastapilo.Jestem osobą,która nigdy się nie załamuje,a wiele w życiu przeszłam i przeżyłam.Jednak mój stan pogłębiał się,było coraz gorzej ze mną,nie czekałam,aż będzie gorzej.Najpierw poszłam do psychologa,psychiatry,zaliczyłam psychoterapię -to wszystko bez rezulatu!Później zainteresowałam się medycyna niekonwencjonalną -uzdrowiciele,jasnowidz,bioenergoterapeuci,hipnotyzer itd.Poprawę zaczełam odczuwać dopiero dzięki P. Wandzie. Nie chcę tutaj robić P.Prątnickiej reklamy,ale uznałam,skoro mi ta kobieta pomogła -pomaga nadal, to inne osoby,które znajdują się w podobnej sytuacji,powinny dowiedzieć się o tym.

PONIŻEJ KILKA PRZYKŁADÓW Z "ŻYCIA WZIĘTE" ZE STRONY PANI WANDY PRĄNICKIEJ:
Z życia wzięte
> Pewna kobieta poprosiła mnie niegdyś o pomoc dla brata, który kilkanaście
> lat spędził w szpitalu psychiatrycznym. Opiekowała się nim wytrwale,
> odwiedzając go dwa razy w tygodniu, jeżdżąc po osiemdziesiąt kilometrów w
> jedną stronę. Wyznała: "Pani Wando, nie podołam już dłużej obowiązkom,
> kocham brata ale pokochałam też wspaniałego człowieka, który poprosił mnie o
> rękę. Gdy mama żyła, brat tak wspaniale się zapowiadał, skończył studia,
> zrobił doktorat, zna biegle cztery języki, ale po jej śmierci wszystko
> poszło na marne". Od razu stało się dla mnie jasne kto jest przyczyną
> kłopotów, ale na wszelki wypadek sprawdziłam czy nie ma jeszcze kogoś
> innego. Gdy powiedziałam o tym siostrze chorego, nawet się nie zdziwiła.
> "Rzeczywiście to był niezwykły związek - tych dwoje. Mama poza bratem świata
> nie widziała, wszystko było tylko dla niego, nikt inny się nie liczył, ani
> ja ani ojciec. Brat za jej życia nie odwzajemniał tak bardzo jej miłości, po
> prostu był normalnym zdrowym chłopakiem. Dopiero gdy umarła zaczęło się coś
> z nim dziać, może dlatego, że też ją kochał tak mocno". Odprowadziłam mamę a
> po trzech dniach lekarze w szpitalu stwierdzili: "Masz szczęście jesteś
> zupełnie zdrowy, wracaj do domu, możesz nawet za nami nie tęsknić". Wypisali
> go ze szpitala i pojechał do siostry. Jakże wielka była ich radość.
> Natychmiast zadzwonili do mnie i słyszałam jak wołali jedno przez drugiego:
> "Pani Wando, brat wrócił i, czy pani uwierzy, on normalnie rozmawia, nawet
> wszystko pamięta. Od dwunastu lat po raz pierwszy pijemy wspólnie kawę".
> Płakali ze szczęścia, śmiali się i znów płakali do słuchawki. Mówili chyba z
> godzinę. Ich radość nie trwała jednak długo, ponieważ mama ani myślała
> odejść na stałe, a z jej powrotem wróciła choroba. Było jeszcze gorzej, bo
> brat w okropnym szale o mały włos nie puścił z dymem całego dobytku siostry.
> Zadzwoniła do mnie, odprowadziłam ducha i natychmiast się uspokoił. Na
> szczęście uświadomił sobie co było przyczyną jego nieszczęścia i postanowił,
> że więcej sobie na to nie pozwoli. Wcześniej poddawał się - teraz mimo, że
> matkę kochał, chciał jednak żyć własnym życiem. Zrozumiał, że mama chcąc mu
> pomagać tak jak dawniej, po prostu szkodziła. Bardzo pragnął być zdrowy i
> nie pozwolił jej na zostanie. Było niezwykle trudno, ale nie poddał się.
> Mama wracała co jakiś czas, aż w końcu odeszła na dobre. Pożegnał się z nią
> na zawsze. Teraz jest wybitnym naukowcem i nadrabia stracony czas. Mama była
> zaborcza i syn musiał się jej przeciwstawić. Gdyby nie zechciał tego zrobić,
> jej odprowadzenie byłoby niemożliwe, gdyż ściągałby ją z powrotem.
>
> Pewnego dnia przyprowadzono do mnie kobietę, która była ekstremalnie chuda.
> Przy wzroście stu osiemdziesięciu centymetrów ważyła trzydzieści siedem
> kilogramów. Prowadzono ją, a gdy poruszała się sama, trzymała się ścian.
> Była z mężem i dwójką małych dzieci. Przeszła serię badań i lekarze nie
> mogli znaleźć żadnej przyczyny jej problemu. Gdy sprawdziłam okazało się, że
> siedziała w niej babka i to ona najprawdopodobniej była powodem wychudzenia.
> Gdy jej o tym powiedziałam, żachnęła się i powiedziała - "Nie, babunia
> nigdy. Pani Wando, nigdy w to nie uwierzę, na pewno nie ma pani racji.
> Opiekowaliśmy się nią z mężem do samego końca, umierała szczęśliwa i
> pogodzona. Nie, to musi być ktoś inny". Potem mąż jeszcze nieraz dzwonił w
> jej imieniu prosząc, żeby ponownie to sprawdzić. Upierali się, że tym duchem
> na pewno nie jest jej ukochana babunia. Ja mówiłam swoje, a ona swoje. Gdy
> rozmawiałam z duchem babci, ta mówiła coś zupełnie innego. Była pełna
> pretensji pod adresem wnuczki. Zaczęłam przeprowadzać z nią długie rozmowy i
> dowiedziałam się, że nigdy nie zostawi tej "wywłoki" (właśnie tak się o
> wnuczce wyrażała) w spokoju. Najchętniej chciałaby, żeby "zdechła jak pies",
> a to ze względu na to, że kopnęła kiedyś psinkę babci. Podczas następnego
> telefonu spytałam, czy takie zdarzenie rzeczywiście miało miejsce. Nic nie
> odpowiedziała, taka była zdziwiona. Wieczorem zadzwoniła ponownie i ze
> skruchą powiedziała, że gdy była małą dziewczynką to rzeczywiście niechcący
> kopnęła psa babci. Nie sądziła, że babcia może nadal jej mieć to za złe, tym
> bardziej, że wiele razy ją za to przepraszała. Jeszcze przez wiele tygodni
> babcia nie chciała ustąpić i odejść, życząc śmierci swojej wnuczce. Gdy w
> końcu odeszła, wnuczka zaczęła w tak szybkim tempie przybierać na wadze, że
> domownicy śmiali się, iż pobije rekord księgi Guinessa w tyciu.
>
> Oto inny przypadek. Zadzwoniła do mnie młoda kobieta z lękiem w głosie.
> Prosiła o pomoc dla męża, podejrzewała, że może on popełnić samobójstwo.
> Spytałam, dlaczego tak sądzi. Czy mąż mówi jej o tym? "Nie mówi, ale w tym
> roku były już cztery samobójstwa w naszym domu, a mąż zaczął się zmieniać,
> jak tamci" - odpowiedziała. Spytałam jak się zachowuje, czy pije, robi
> awantury, czy jest zamknięty w sobie? "Nie, nie pije. Teść, jego brat i
> szwagier pili często. Tylko teściowa nie piła. On zachowuje się tak samo
> dziwnie jak oni. Siedzi jakby był nieobecny i milczy. Mamy czworo małych
> dzieci, niech mi pani pomoże, co będzie jak i on się zabije? Nie dam sobie
> rady". Zaczęła płakać. Sprawdziłam, rzeczywiście był opętany przez
> morderczego ducha. Walczyłam z nim około roku, aż w końcu odszedł. Był
> złośliwy jak mało kto. Poza tym wprowadzał do domu obrzydliwy odór. Gdy
> wychodził z człowieka, nie można było tam wysiedzieć. Kilka razy zrywano
> podłogi, zbijano tynki, aż do momentu, gdy się o tym dowiedziałam i
> poinformowałam ich, że przyczyną niemiłej woni jest duch. Po jego odejściu
> zagrożenie minęło. Nie ma też odtąd odoru.
>
> Pewien bardzo zamożny biznesmen mimo, że miał w garażu Mercedesa S klasę i
> kilka innych dobrych samochodów w swojej firmie, to wciąż miał przymus mycia
> i konserwowania swojego starego, rozsypującego się Trabanta. Spędzał w
> garażu niemalże każdą wolną chwilę. Rodzina przez dwadzieścia lat dzielnie
> znosiła te fanaberie. Uważała bowiem, że na świecie są o wiele gorsze
> uzależnienia niż to. Wprawdzie cały swój wolny czas poświęcał tej obsesji,
> ale przynajmniej był w domu. W pewnym momencie Trabant zaczął się jakoś
> dziwnie sypać, co w nienaturalnie silny sposób wzruszyło właścicielem. Po
> prostu wpadł w szał. W związku z tym wydarzeniem rodzina trafiła do mnie.
> Gdy zaczęłam sprawdzać, czy samochód ma związek z chorobą właściciela,
> okazało się, że ma i to duży. Wiele lat temu, zanim jeszcze mężczyzna zaczął
> prowadzić swój biznes, kupił Trabanta i nie był świadom, że jego poprzedni
> właściciel o mało nie doprowadził do wypadku. Ten wielki stres spowodował,
> że umarł za kierownicą na zawał. Samochód był za życia wszystkim, co
> posiadał. Po śmierci został przy nim, a gdy tylko nadarzała się okazja (po
> wypiciu alkoholu przez biznesmena) wnikał w nowego właściciela. Jako duch
> bardzo sumiennie dbał o swoją własność. Gdy odprowadziłam ducha, człowiek
> przez niego nawiedzony obudził się jak z długiego snu. Nie mógł się nadziwić
> sile opętania, temu, że tego wszystkiego nie zauważył. Na co dzień był
> poważanym, bogatym człowiekiem. Często powtarzał: "Jakie szczęście, że duch
> był chytrusem i nie chciał jeździć tym gratem po mieście, bo dopiero
> narobiłbym sobie wstydu".
>
> Kiedyś przyszła do mnie para staruszków. Przeżyli ze sobą prawie
> pięćdziesiąt lat. Do tej pory byli bardzo zgodnym małżeństwem, ale od
> pewnego czasu mąż zaczął być o wszystko zazdrosny. Na początku było to nawet
> zabawne, ale kiedy jego rywalami stali się koledzy wnuczki, czy przechodnie
> na ulicy, jego obsesja stała się nie do zniesienia. On przeraźliwie
> cierpiał, a ona śmiała się: "Oj stary, a co ci młodzi ludzie mieliby ze mną
> robić, skoro już jedną nogą jestem na tamtym świecie?". Nic jednak do niego
> nie przemawiało, wiedział swoje i kropka. Kiedy duchy odeszły, wszystko
> wróciło do normy, a on z tamtego okresu niczego nie pamięta. Jak widzicie,
> zazdrość dosięga człowieka w każdym wieku.
>
POZDRAWIAM,BLONDE.
blonde
Offline

przez limba 03 paź 2006, 18:46
Ja niebardzo w to wierzę,choruje na nerwicę z depresją-czyżby 2 duchy wlazły we mnie??? :lol: A depresje to mam ,ponieważ niepracuję,czuję się odrzucona i niedowartościowana w czasie gdy światem żądzi pieniądz.Nie we mnie napewno nie ma żadnego duszka :lol:
...patrz przez przednią szybą, a nie wsteczne lusterko...
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
10 kwi 2006, 21:41
Lokalizacja
Podkarpacie

przez kukubara 03 paź 2006, 18:48
Blonde..z calym szacunkiem..ale przestan mnie straszyc...mnie samo zycie realne przeraza juz wystarczajaco mocno... ;)
"wypromuj milosc ..specu od reklamy"
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
11 lut 2006, 14:09
Lokalizacja
wawa

przez limba 03 paź 2006, 18:57
A tak przy okazji ???To ile ta pani bierze za te wypędzanie duchów???Niezły sposób na zycie :(

[ Dodano: Wto Paź 03, 2006 5:59 pm ]
Ja ducha ,,wypędzam'' żeń-szeniem -Jestem tańsza ;)
...patrz przez przednią szybą, a nie wsteczne lusterko...
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
10 kwi 2006, 21:41
Lokalizacja
Podkarpacie

przez blonde 03 paź 2006, 19:01
Ja nie chcę nikogo straszyć, poza tym wg.Pani Prątnickiej, czasami w jednym człowieku może bytować kilka dusz. Mi nikt nie musi opisywać czym jest depresja- ja przy tym miałam bardzo zaawansowana nerwicę i wybuchy agresji. Mówi się,że depresja to choroba cywilizacyjna, mogę sie z tym zgodzić,ludzie ,żyją w ciągłej gonitwie lub wielu bez żadnych perspektyw,na lepsze jutro,pojawia się wówczas, smutek,lęk itd. To idealny moment wg. Pani Wandy Prątnickiej, kiedy ściągamy "duszyczki". Zresztą każdy może się dowiedzieć,czy ma w sobie jakiś byt czy nie, wystarczy napisać lub zadzwonic do Pani Wandy Prątnickiej.
blonde
Offline

przez limba 03 paź 2006, 19:05
Jasneeeeee i co mi powie????PEWNIE ZE TAK????A za wizyte to odrazu mi zaśpiewa czy potem????

[ Dodano: Wto Paź 03, 2006 6:14 pm ]
wiesz co w dzisiejszych czasach to zawsze znajdzie się taki który będzie chciał się dorobić na ludziach chorych ,zrezygnowanych i pragnacych oddać ostatni grosz,aby być zdrowym!!Nerwica jest ciężką , trudną chorobą.Więc czemu w tej chorobie nie można ludzi wykorzystać???Nie wierze w tych wszystkich znachorów cudotwórców!!!!!!Ja już zostanę lepiej przy psychoterapi!!!Bo jak powiem mojej lekarce ,że MAM w sobie DUCHA!!!To już napewno z psychiatryka nie wyjdę :roll: :roll: No chyba ,że przyjedzie p Prątnicka i go wyciągnie przez kraty :roll:
...patrz przez przednią szybą, a nie wsteczne lusterko...
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
10 kwi 2006, 21:41
Lokalizacja
Podkarpacie

przez blonde 03 paź 2006, 19:30
Opłata jest jednorazowa na trzy miesiące. Oczyszczanie trwa do 4 tygodni -3miesiecy,czasami juz po kilku dniach jest już po wszystkim,to zalezy co w nas siedzi -siedziało.(Koszt 300 zł.)W skrajnych przypadkach dłużej.Nie będę pisała na czym to polega na forum,bo czuję, kiedy to się odbywa,a z dnia na dzień jest ze mną coraz lepiej.Od dnia oczyszczania,nie miałam "doła",życie znów zaczyna mnie cieszyć.
Poza tym jeśli ktoś jest zainteresowany tym tematem,to proszę zajrzeć na stronę www.egzorcysta.pl.Mam wrażenie,że niektóre osoby rozbawiły się czytając,moje posty.Mi nie zalezy na opinii ludzi,którzy podchodzą do wszystkiego sceptycznie. Ja czuję się dobrze i dlatego chciałam o tym napisać.Jeśli jest ktoś zainteresowany,to skorzysta,a jak nie to jego sprawa.
Według mnie cena nie jest wygórowana,psychoterapia(godzina 70-120zł),hipnoza(seans 150zł) kosztowała mnie znacznie więcej.
Kto chce tkwić w mroku,niech tam pozostanie.
PS. Nie wierzycie tej kobiecie,bo jest jedyną w Polsce "świecką" egzorcystką.Gdyby to był ksiądz egzorcysta,pewnie uwierzylibyście.Pani Wanda zajmuje się tym od ponad 20 lat.
blonde
Offline

przez limba 03 paź 2006, 19:53
wiesz co blonde-jak by tej pani naprawdę zależało na ludziach, a nie pieniadzach-robiła by to zadarmo.Pozatym na tej stronie dopatrzyłam sie parę niejasności-Pisze,że duch dzieci nie opętuje,prócz tych molestowanych i krzywdzonych,bo dzieci maja jakąś tam zapore.Za chwile pisze,że przychodzi małżeństwo z noworodkiem!!! :evil: Przykro mi ,ale ja się nie dam na to nabrać!!!Robisz tej pani świetną reklamę!!!Jesteś tylko ty???Czy na innych forach także????A tak pozatym to super,że mam w sobie duszki!!!!!Nie mam przyjaciół,znajomych.To przynajmniej nie jestem sama!!!!!!A pozatym byłam ciężko chora ,teraz z tego wychodzę i to bez pomocy jakiejś tam zarabiającej na ludzkiej naiwności egzorcystki,-----ciekawe????Bo podobno duchy same nie odchodzą,dopóki człowieka nie doprowadzą do śmierci,albo egzorcysta im nie pomoże :twisted: :twisted: BZDURAAAAA,ja jestem chora na nerwicę lękowo depresyjną i boję się np wyrzucić śmieci????A Ty na co jesteś chora???Na wiarę o duszkach?????Czy jesteś wysłannikiem p Prątnickiej???????? :roll: :roll: :roll: :roll: :roll: :roll: -Na mnie nie licz dla mnie to bzdura i to strasznaaaa :roll:
...patrz przez przednią szybą, a nie wsteczne lusterko...
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
10 kwi 2006, 21:41
Lokalizacja
Podkarpacie

przez blonde 03 paź 2006, 20:24
W skrajnych przypadkach -kiedy kogoś nie stać -Pani Wanda wykonuje oczyszczanie bezpłatnie.Wcale nie musi robić tego dla pieniędzy,bo zanim tym się zajęła już była bardzo majętną osobą.Odpowiadając na pytanie -NIE JESTEM WYSŁANICZKĄ PANI WANDY.
Nikogo do niczego nie zmuszam,ani nie namawiam. To jest długi temat -rzeka,a ja nie bardzo mam czas,żeby odpowiadać na każde pytanie i rozwiewać wątpliwości.(Mam na myśli, niejasności o których piszesz.)
blonde
Offline

Avatar użytkownika
przez listonosz 03 paź 2006, 20:50
BLONDE mam pytanie czy wiesz ze korzstanie z bioterapetow to nic inego jak podawanie sie pod wplyw bialej magi a co depresji zawiazanej z duchami to tylko polprawdy owszem zle duchy maja wplyw na ludzi moga doprowadzic nawet do opetania ale powiem ci gzie jest zwyciestwo nad nimi tylko w JEZUSIE CHRYSTUSIE a ci tak zwani bioterapelci to sprawa niebezpieczna TOSHIRO piszesz
Toshiro napisał(a):Chetnie posłucham o duchach. Jakieś bezpośrednie doświadczenia?
moje doswiadczenia opisalem na forum kroki do wolnosci w poscie prawdziwa wolnosc pozdrawiam : :D
Miłosc zwycięża
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
22 sie 2006, 23:03
Lokalizacja
chorzow

Avatar użytkownika
przez IceMan 03 paź 2006, 22:24
Eeeeeeejjj.... blonde i limba co wy tak wrogo do siebie... Tu ludzie powinni się wspierać a nie tylko jeszcze dodatkowo sobie wypruwać nerwy :( . Spokojnie... Widzę blonde, że bardzo wierzysz w tą terapię. Nie chcę tego rozwiewać, napiszę tak (nota bene osobiście w to nie wierzę): "Wiara czyni cuda" i w to stwierdzenie akurat wierzę w 100%. Jeżeli czujesz że to cię wyciągnie to tak trzymaj, czasem warto się zaczepić o coś co wyciągnie nas z depresji/nerwicy samą wiarą w skuteczność tego. Ale że za 100 zł miesięcznie to już swoją drogą...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do