czy da sie uratowac?

Hasiok.

czy da sie uratowac?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 13 wrz 2011, 14:19
Nie wiem...może i masz rację.......powiem szczerze,że po Twoim poście Linko mam wątpliwości do tego co sam twierdziłem przed chwilą...chyba masz rację.
Jedno mnie zastanawia tylko....czy te zaburzenia,czy te doswiadczenia życiowe,aż tak wpływają na człowieka,jego myślenie...nie wiem,system wartości...czy w jakimś bardzo dużym stopniu te przeżycia aż tak zmieniają to wszystko,że np..nie wiemy gdzie jest granica,miedzy tym co dobre a tym co złe...
Kurde może piszę troche nie zrozumiale,ale może kapniecie się o co mi chodziło ;)
Ostatnio edytowano 13 wrz 2011, 14:24 przez depresyjny86, łącznie edytowano 1 raz
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

czy da sie uratowac?

Avatar użytkownika
przez Vian 13 wrz 2011, 14:21
Ja tylko zwrócę uwagę, że na razie nic nie świadczy o tym, że autorka ma nerwicę, depresję, borderline czy inne zaburzenie osobowości. Wiadomo jedynie, że jest DDD, to nie ulega wątpliwości.

Tylko wiecie, połowa ludzi, których znam, to DDD/DDA.

-- 13 wrz 2011, 14:22 --

człowiek nerwica dobrze pisze - choroba może WYJAŚNIAĆ MOTYWY zachowania, ale go nie usprawiedliwia.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

czy da sie uratowac?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 13 wrz 2011, 14:25
Szczerze,sam nie wiem co o tym myśleć już..
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

czy da sie uratowac?

Avatar użytkownika
przez Amon_Rah 13 wrz 2011, 14:27
Vian napisał(a):Ja tylko zwrócę uwagę, że na razie nic nie świadczy o tym, że autorka ma nerwicę, depresję, borderline czy inne[...]

człowiek nerwica dobrze pisze - choroba może WYJAŚNIAĆ MOTYWY zachowania, ale go nie usprawiedliwia.


vian. podpisuje sie obiema rekami, zarowno pod jednym jak i pod drugim. Nic wiecej nie mam do dodania w tej sprawie.
ObrazekObrazekObrazekObrazek
KOCOBO JE CPБИЈА!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1867
Dołączył(a)
28 sty 2006, 00:35
Lokalizacja
Ultima Thule

czy da sie uratowac?

przez smutnaona 13 wrz 2011, 14:28
od 12 roku zycia przechodze nerwice lekowa stany depresyjne i podejrzewam ze nerwice natrectw tez:((( w skrocie:bylam bita,molestowana seksualnie,zaniedbywana emocjonalnie itd...ojciec czesto mi powtarzal "zabije cie jezeli czegos tam nie zrobisz";((teraz mam 32 lata i walcze ze swoimi demonami;((


ja nie usprawiedliwiam swojego zachowania ja chcialam dowiedziec sie dlaczego tak postepowalam?:(((
Ostatnio edytowano 13 wrz 2011, 14:31 przez smutnaona, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
12 wrz 2011, 18:37
Lokalizacja
z pokoju:P

czy da sie uratowac?

Avatar użytkownika
przez Vian 13 wrz 2011, 14:31
smutnaona, jak się z tego leczysz/leczyłaś?
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

czy da sie uratowac?

przez smutnaona 13 wrz 2011, 14:33
nie lecze sie na chwile obecna,lata temu probowalam lekow przeciwdepresyjnych i przeciwlekowych ale odstawilam je bo nie czulam poprawy;(
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
12 wrz 2011, 18:37
Lokalizacja
z pokoju:P

czy da sie uratowac?

Avatar użytkownika
przez Vian 13 wrz 2011, 14:40
smutnaona, czyli de facto się nie leczyłaś - coś tam popróbowałaś, ale żadnej poważnej terapii, konkretnej farmakologii...

Co ja mam Ci powiedzieć..?
Nie mogę mieć do Ciebie takiego samego podejścia jak do innych osób, które kiedy już się dowiedziały, że są chore, rękami i nogami walczą o swoje życie i o to, żeby swoją chorobą nie zatruwać innych.
Nie mogę, bo to nie uczciwe wobec nich.

Im też farmakologia nie pomogła z marszu, bo to tak nie działa. Nie od razu zapewne znaleźli wspaniałych terapeutów czy grupy, nikomu nie jest łatwo.

-- 13 wrz 2011, 14:42 --

Póki żyjesz, póty możesz coś zmienić.
Bierz się za siebie

NA POWAŻNIE!

A nie, terapia online, leki, które idą w odstawkę jak za wolno działają...
Ciebie lata leczenia czekają.
Lecz się, albo tkwij w swojej chorobie i nie oczekuj współczucia i sympatii, kiedy ranisz bliskich.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

czy da sie uratowac?

przez smutnaona 13 wrz 2011, 14:49
ja nie mialam wtedy nikogo bliskiego ktory by mnie poparl, powiedzial dobre slowo;(((moja wlasna matka powiedziala(obiecala)ze mi pomoze znalesc psychologa po czym olala to mowiac:"tak jak ty to ja sie czuje od zawsze":((( :cry: :evil:

wiec prosze nie oceniaj mnie pochopnie bo tak naprawde mnie nie znasz;(((
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
12 wrz 2011, 18:37
Lokalizacja
z pokoju:P

czy da sie uratowac?

Avatar użytkownika
przez Vian 13 wrz 2011, 14:53
smutnaona, ja sobie Ty sobie... :)
Ty piszesz, że miałaś przesrane z rodzicami, ja mówię, że przesrane z rodzicami miało wiele osób, a poradziły sobie w życiu różnie.

Znasz takie słowa - umiesz liczyć, licz na siebie, albo "bóg pomaga tym, którzy sami sobie pomagają"?
No to zacznij liczyć na siebie, pomóż sobie i zacznij walczyć o swoje, bo pisaniem o tym, że miałaś ciężkie dzieciństwo niczego serio nie osiągniesz.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

czy da sie uratowac?

Avatar użytkownika
przez linka 13 wrz 2011, 17:18
Ktoś kiedyś napisał " ciężkie dzieciństwo nie usprawiedliwia, ciężkie dzieciństwo zobowiązuje".
Znam masę osób które w domach miały przemoc i alkohol .... owszem poradziły sobie w życiu, ale różni i każda z nich bez wyjątku ma swoje demony .... i zaburzenia.

-- Wt wrz 13, 2011 4:19 pm --

człowiek nerwica napisał(a):Jedno mnie zastanawia tylko....czy te zaburzenia,czy te doswiadczenia życiowe,aż tak wpływają na człowieka,jego myślenie...nie wiem,system wartości...czy w jakimś bardzo dużym stopniu te przeżycia aż tak zmieniają to wszystko,że np..nie wiemy gdzie jest granica,miedzy tym co dobre a tym co złe...

Dla mnie właśnie na tym polegają zaburzenia .................
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

czy da sie uratowac?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 13 wrz 2011, 19:40
racja racja,troche to bez sensu było co napisałem :mrgreen:No bo w końcu na tym polegają zaburzenia ;)
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

czy da sie uratowac?

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 14 wrz 2011, 20:01
smutnaona, nie ma złotej recepty ani odpowiedzi na pytanie, jak być szczęśliwym w małżeństwie. Myślę, że twoje problemy w dużej mierze wynikają z tego, czego doświadczyłaś w domu rodzinnym, a więc braku ciepła, akceptacji i miłości. Wdrukowano ci niejako nienawiść do ludzi, siebie i świata i kazano uwierzyć, że nie zasługujesz na nic dobrego, bo jesteś "chodzącym złem". Myślę, że twoi rodzice to niestety trochę tacy toksyczni rodzice, o których możesz przeczytać pod poniższym linkiem: http://portal.abczdrowie.pl/toksyczni-rodzice. Toksyczni rodzice wyposażają dziecko na całe życie w przekonania o własnej bezwartościowości. Niektórym bardzo trudno uporać się z piętnem dzieciństwa i czerpać radość w życiu dorosłym. Dziecko, słysząc, że jest głupie, złe, nic nie warte, beznadziejne, zaczyna wierzyć słowom rodziców i dopatrywać się zachowań, potwierdzających ich zdanie. Dziecko zaczyna zachowywać się zgodnie z nadaną mu etykietą "złego dziecka".

Brak miłości do siebie samego skutkuje niezdolnością kochania innych. Trafnie to ujmuje Erich Fromm w książce "Ucieczka od wolności". Polecam. Brak szacunku do samego siebie przyczynia się do tego, że nie szanuje się innych, stąd nienawiść, chłód emocjonalny, dystans, zdrady, przykre słowa, kłótnie, a z drugiej strony pragnienie bezwarunkowej miłości. Potrzeba, by ktoś kochał nas takimi, jacy jesteśmy, nie za coś, ale, że po prostu jesteśmy. Taką bezwarunkową miłość powinni nas obdarzać na początku rodzice, byśmy później w życiu dorosłym mogli się nią dzielić z innymi, z dziećmi, z mężem, bliskimi. Myślę, że twoi rodzice wyrządzili ci straszną krzywdę, nie kochając cię "za karę", bo sami nie doświadczyli miłości. Jeśli chodzi o ratowanie związku, myślę, że warto byłoby rozważyć terapię dla par. Oczywiście, musisz uzgodnić taką decyzję z mężem, czy oboje chcecie ratować wasze małżeństwo. Na pewno ty i twój mąż zasługujecie na szczęście, nie wiem tylko, czy razem, czy osobno, ale o tym musicie rozmawiać osobiście.

Pozdrawiam i życzę powodzenia
Psycholog
Posty
7564
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

czy da sie uratowac?

przez smutnaona 14 wrz 2011, 20:13
Bardzo dziekuje panu za fachowa odp. Napisalam do pana tez prywatna wiadomosc na skrzynke...

-- 14 wrz 2011, 20:19 --

Chcemy ratowac maz mnie kocha I mi wybaczyl( wie tylko a jednej zdradzie nie wie o reszcie) I to mnie dobija nie wiem co robic;(( bardzo go tym wyznaniem skrzywdzilam;((ta zdrada do ktorej sie przyznalam byla dla mnie najgorsza:((( Bo ciagnela sie rok...;(((ja sobie wybaczyc nie umiem;(((( ciagle tylko placze I czuje sie bardzo zle psychicznie z tym;(("wyrzuty sumienia" pojawily sie po 3 miesiacach od zdrady( tzn zakonczenia tej znajomosci),nie od razu;((
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
12 wrz 2011, 18:37
Lokalizacja
z pokoju:P

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do