czy da sie uratowac?

Hasiok.

czy da sie uratowac?

przez Nortt 13 wrz 2011, 01:52
haha, Podoba mi się to podejście, tak nic mu nie mów. :great: Oszukuj i kłam go dalej. Bo jeszcze się rozpadnie lol - to juz się rozpadło. Dziewczyno zastanów się, trzeba ponosić konsekwencje własnych czynów, zbrodni nie można ukrywać. A tą pani psycholog to można o kant dupy roztrzaskać.

Sprawa wygląda tak.
Powiedzieć mu prawdę, ucieknie to oczywiste, jednak jeśli kocha to wróci. Po jego powrocie zacząć budować wszystko od nowa, przeżyjesz swoje cierpienie po jego odejściu to cię nauczy i będzie dla ciebie najlepszą terapią.
Nortt
Offline

czy da sie uratowac?

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 13 wrz 2011, 02:32
Mądrzy panowie, Zdaje Wam się ,że pozjadaliście wszystkie rozumy? Wiecie co jest moralne, a co nie. Co czarne a co białe, Tylko ,ze w życiu nic nie jest takie proste i oczywiste jak Wam się wydaje. Nie pochwalam zdrady, al eto się już stało i się nie odstanie. Natomiast to czy powinna sie do tego przyznać , wcale nie jest tak jednoznaczne. Zdradzający przyznając się do tego oczyszcza swoje sumienie natomiast obciążą nią partnera. Jeśli partner kocha i mu zależy zostanie z nią , ale będzie cierpiał przez to co wie całe życie.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

czy da sie uratowac?

przez smutnaona 13 wrz 2011, 02:34
Wiolu ja sie przyznalam do tej jednej zdrady bo bya ona ze tak mozna napisac"najgorsza"bo trwala najdluzej(rok)i doszlo do zblizenia:(((te wczesniejsze zdrady to raczej flirtowane...maz mi wybaczyl,nadal mnie kocha i chce naprawic(tak jak ja zreszta)nasze malzenstwo!
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
12 wrz 2011, 18:37
Lokalizacja
z pokoju:P

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

czy da sie uratowac?

Avatar użytkownika
przez Vian 13 wrz 2011, 02:41
Pora jest jaka jest, więc na razie napiszę tylko tak - jestem zbulwersowana niekompetencją terapeutki.

Nawet abstrahując od uczciwości wobec partnera, podstaw związku czy choćby dumy, godności...
Oczywiste jest, że to w autorce zostanie, będzie gryźć, będzie się jątrzyć i serio, nie widzę możliwości wyleczenia się z problemów w takim wypadku. Chyba, że stwierdzi, że "czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal" i kiedy nie ma wiedzy, nie ma winy, ale to... chore. Odnoszę wrażenie, że terapeutka powiedziała to, co pacjentka chciała usłyszeć.

Kwestia wybaczy - nie wybaczy.
Nie wiem, co zrobi mąż autorki, ja sama jestem w stanie wybaczyć niemalże wszystko, jeśli ktoś będzie ze mną szczery, jeśli zobaczę (i uwierzę!), że tego żałuje i że jest gotowy pracować, żeby to naprawić.
Nawet kłamstwo. Ale świadomość, że najpierw ktoś mnie okłamywał, potem powiedział prawdę, a potem... nadal okłamywał - nie wiem.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

czy da sie uratowac?

przez smutnaona 13 wrz 2011, 02:45
ona nie jest moja terapeutka(to byla taka jednorazowa pomoc przez on-line) ona powiedziala wyraznie:teraz lepiej zebym nie mowila bo moje malzentwo moze tego nie zniesc(niedawo przyznalam sie do zdrady),ze dopiero za jakis czas(jezli sama uznam ze jeszcze warto o tym mowic)..
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
12 wrz 2011, 18:37
Lokalizacja
z pokoju:P

czy da sie uratowac?

Avatar użytkownika
przez ewap99 13 wrz 2011, 08:24
wiesz możesz tez postawic wszystko na jedną kartę i przyznać sie do wszystkiego na raz tylko faktycznie pytanie czy dalej pozostaniecie razem w tej sytuacji,mimo wszystko mysle ze gdyby wiedział o wszystkim i wybaczył to miałabys mniejsze poczucie winy i beznadziejnosci ale nie radze ci co masz zrobic to ty go znasz ty znasz jego reakcje i swoje rowniez.Niezaleznie czy powiesz czy nie powinnas szczere i otwarcie z nim poozmawiac o tym jak sie z tym czujesz,ze i dla ciebie to sytuacja niełatwa.Wybaczyć mozna naprawdę wiele jeśli nam zalezy na tej drugiej osobie
w człowieka nie wolno wątpić póki żyje...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
522
Dołączył(a)
24 wrz 2009, 23:00
Lokalizacja
bielsko

czy da sie uratowac?

Avatar użytkownika
przez linka 13 wrz 2011, 09:57
Jakby nie bylo, trzeba cos z tym zrobic, sama widzisz, ze trwanie w tym jest okropne..... zauwazylas wiele rzeczy, widzisz co robilas zle, to juz duzy krok. Nie bylo to ani moralne ani dobre, tak samo jak to co dostalas w dziecinstwie, nikt ci nie dal przykladu, nie nauczyl jak to wszystko ma wygladac ..........powinnas udac sie po pomoc.....

Panowie tu jak widac to chodzacy swieci porownujacy gowno do twarozku ...... nieststy, jak juz ktos napisal zycie nie jest biale i czarne i nie zawsze jest tak jak bysmy chcieli. Zarowno osoba zdradzana jak i zdradzajaca maja prawo do spokojnego zycia .......
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

czy da sie uratowac?

Avatar użytkownika
przez ewap99 13 wrz 2011, 10:02
Pewno jakby to napisał jakiś pan to ich zdanie byłoby ciut odmienne :P
w człowieka nie wolno wątpić póki żyje...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
522
Dołączył(a)
24 wrz 2009, 23:00
Lokalizacja
bielsko

czy da sie uratowac?

przez Nortt 13 wrz 2011, 10:10
wiola173 napisał(a):Mądrzy panowie, Zdaje Wam się ,że pozjadaliście wszystkie rozumy? Wiecie co jest moralne, a co nie. Co czarne a co białe, Tylko ,ze w życiu nic nie jest takie proste i oczywiste jak Wam się wydaje. Nie pochwalam zdrady, al eto się już stało i się nie odstanie. Natomiast to czy powinna sie do tego przyznać , wcale nie jest tak jednoznaczne. Zdradzający przyznając się do tego oczyszcza swoje sumienie natomiast obciążą nią partnera. Jeśli partner kocha i mu zależy zostanie z nią , ale będzie cierpiał przez to co wie całe życie.

Ta, lepiej by do końca swych dni żyli kłamstwem. :brawo: Przestańcie pierdolić o tej czerni i bieli bo się zygać chce, zresztą, sam już o tym pisałem w poprzednim temacie :P
Nortt
Offline

czy da sie uratowac?

przez shinobi 13 wrz 2011, 10:17
Ale to, o tej czerni i bieli to akurat prawda była. Życie tak jest malowane właśnie, odcieniami szarości, niuansów. Przywykłem do tego, że nikt nie jest tak dobry i święty, jak chciałby siebie widzieć, ani nikt tak zły, jak czasem widzą go inni. Pomijamy oczywiście czystą skrajność i patologię.
Do tematów w tym dziale podchodze zaś z dużą rezerwą, gdyż przedstawiają jednostronny punkt widzenia bez zdania osoby krzywdzącej, bądź krzywdzonej.
Offline
Posty
2481
Dołączył(a)
31 lip 2011, 22:09

czy da sie uratowac?

przez Nortt 13 wrz 2011, 10:26
shinobi napisał(a):Ale to, o tej czerni i bieli to akurat prawda była. Życie tak jest malowane właśnie, odcieniami szarości, niuansów. Przywykłem do tego, że nikt nie jest tak dobry i święty, jak chciałby siebie widzieć, ani nikt tak zły, jak czasem widzą go inni. Pomijamy oczywiście czystą skrajność i patologię.
Do tematów w tym dziale podchodze zaś z dużą rezerwą, gdyż przedstawiają jednostronny punkt widzenia bez zdania osoby krzywdzącej, bądź krzywdzonej.

TO jest czerń i patologia właśnie - zdrada. A te gadanie o szarości czy bieli by to usprawiedliwić jest żałosne, tak samo jak te pisanie o tym by do tego kłamała, oszukiwała przez resztę życia. Takich rad to każdy idiota bez głębszego zastanowienia może udzielać; pójście na łatwiznę, uniknięcie konsekwencji i udawanie że nic się nie stało.
Nortt
Offline

czy da sie uratowac?

przez shinobi 13 wrz 2011, 10:32
To nie usprawiedliwianie, to fakt. Zapewne nie raz stawałeś przed różnymi dylematami w związku, skoro z taką łatwością serwujesz te anielskie rozwiązania? Sprawdza się to cięcie życia po kantach, na ładne, równe części białe lub czarne, takie lub siakie w tzw. "realu"?
Offline
Posty
2481
Dołączył(a)
31 lip 2011, 22:09

czy da sie uratowac?

przez Nortt 13 wrz 2011, 10:49
Ja /cenzura/... masz gówno w głowie czy co?
Że życie nie jest czarne albo białe to fakt, ale co to ma do tego tematu?
Stawałem przed dylematami w związku, ale nie były to dylematy typu ''zdradzić, czy nie zdradzić'' w ogóle co to za dylemat, gdybym taki miał od razu bym zerwał z osobą którą byłem.
Nortt
Offline

czy da sie uratowac?

przez shinobi 13 wrz 2011, 10:54
Nortt, no i jakie to wszystko proste... zerwałbyś i już. Z takim podejściem musisz być szczęśliwy, gdybym bywał zazdrosny, może nawet bym Ci zazdrościł. :)
Offline
Posty
2481
Dołączył(a)
31 lip 2011, 22:09

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do