czy da sie uratowac?

Hasiok.

czy da sie uratowac?

przez smutnaona 12 wrz 2011, 18:47
Witam ..dzisiaj tak rozmyslalam nad moim zyciem,dziecinstwem,malzenstwem itd....czy mozecie o tym wyrazic swoja opinie bardzo bym prosila:)
Moj ojciec byl bardzo surowym dla mnie,wychowywal mnie bardziej jak chlopaka niz dziewczynke;(jako metode wychowawcza stosowal bicie,krzyki,ryki.Zawsze sie go balam od zawsze..matka emocjonalnie nie stabilna,z jednej strony bardzo lekliwa depresyjna pesymistyczna odkad pamietam mowila o umieraniu,ze zycie jest beznadziejne,itd..z drugiej strony agresywna jej slowa do mnie byly wypowiadane z nienawiscia"wyprostuj sie ty garbaty psie,ty wywloko,pokrako itd..."to tylko niektorw slowa.Zawsze kochajaca i mila do dzieci jej siostr nigdy do mnie;((pamietam jak kupowala ksiazeczki,zabawki dla nich a jak ja chcialam zobaczyc to mowila ze zloscia"zostaw to nie jest dla ciebie"!nigdy nie mialam w niej oparcia,nigdy..kiedys mi powiedziala"ze ona nie miala szczesliwego dziecinstwa to i ja tez nie bede miec:P((
w wieku 19 lat poznalam mojego meza(jedyna osobe ktora mnie pokochala i zrozumiala bo przed nim nie mialam nikogo nigdy kto by obdarzyl mnie miloscia(brak uczucia ze str.rodzicow,vczulam sie nie chciana,nie kochana,nie doceniana itd..)niestety wyrzadzilam mu duzo krzywdy;((strasznie tego zaluje okropnie..czesto sie z nim klocilam,po latach uswiadomilam ze zachowywalam siedokladnie tak jak zachowywali sie w stosunku do mnie moi rodzice-ze zloscia,nienawiscia itd...zdradzalam go pare razy(tutaj w usa i w pl,z mezczyznami poznanymi w pracy,na necie(flirtowanie,telefony)a w realu to rozmowy,spotkalam sie kilka razy...nie wiem dlaczego tak postapilam wtedy..moze dlatego ze moja matka zawsze powtarzala mi ze jestem"potworem i zlem chodzacym"ja w to uwierzylam po jakims czasie i zaczelam tak wlasnie sie zachowywac jak potwor:((((balam sie pokochac meza a wtedy chlopaka:(((balam sie odtracalam go....po ostatniej zdradzie przeszlam przemiane uswiadomilam sobie jak starsznie postepowalam przez te wszystkie lata wobec niego osoby zawsze szczerej i kochajacej mnie:(czuje sie podle bardzo tego zaluje naprawde...ze otrzezwienie przyszlo tak pozno:(((moje pytanie jest:prosze mi powiedziec jak mam byc szczesliwa w moim malzenstwie kiedy tak strasznie skrzywdzilam mojego meza?jak zapomniec o tamtych zdradach?czy da sie to wszystko jeszcze odbudowac pomimo tylu zadanych ran naszemu malzenstwu?dodam ze do jednej zdrady przyznalam sie,ta zdrada wydawala mi sie najgorsza gdyz trwala ponad rok z poznanym panem przez internet zakonczyla sie stosunkiem seksualnym:((
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
12 wrz 2011, 18:37
Lokalizacja
z pokoju:P

czy da sie uratowac?

Avatar użytkownika
przez linka 12 wrz 2011, 18:51
Nie wiem czy jest jakaś możliwa porada na to .......uważam, że wszystko da się naprawić, a przynajmniej spróbować, czas żebyś stanęła na nogi psychicznie.
Radziłabym znaleźć dobrego terapeutę i udać się na terapię indywidualną i na terapię z mężem .......
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

czy da sie uratowac?

Avatar użytkownika
przez Vian 12 wrz 2011, 23:14
Kolejny temat, po którym mam ochotę powiedzieć to, co czerwony smok siedzący za zielonymi górami, za zielonymi lasami na zielonej łące - "Coś tu, ku**a, nie pasuje..."

Najpierw piszesz:
wyrzadzilam mu duzo krzywdy;((strasznie tego zaluje okropnie..czesto sie z nim klocilam,po latach uswiadomilam ze zachowywalam siedokladnie tak jak zachowywali sie w stosunku do mnie moi rodzice-ze zloscia,nienawiscia itd...zdradzalam go pare razy(tutaj w usa i w pl,z mezczyznami poznanymi w pracy,na necie(flirtowanie,telefony)a w realu to rozmowy,spotkalam sie kilka razy...


a potem pytasz:
prosze mi powiedziec jak mam byc szczesliwa w moim malzenstwie kiedy tak strasznie skrzywdzilam mojego meza?jak zapomniec o tamtych zdradach?




Jak TY masz być szczęśliwa?
Jak TY masz zapomnieć?
TY, droga autorko, nadal okłamujesz swojego męża, skoro powiedziałaś mu tylko o jednej z wielu zdrad, jedynego człowieka, który Cię kochał.
I pytasz się nas jak TY masz być szczęśliwa...

Ja się pytam, jak on ma być szczęśliwy z żoną, która go raniła, zdradzała, a teraz okłamuje.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

czy da sie uratowac?

Avatar użytkownika
przez linka 12 wrz 2011, 23:18
Vian, :roll: jakże miło osądzać kogoś prawda?
Z tego co da się wyczytać to autorka nie zdradzała celowo, z czystej podłości ....... wiesz na czym polegają zaburzenia osobowości itd? Zastanów się następnym razem zanim kogoś zbłocisz....
Zapewne nie jest to zdrowe dla związku to co się stało i ujawnienie prawdy jest jednym ze składników poukładania wszystkiego w porządku ......
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

czy da sie uratowac?

przez Nortt 12 wrz 2011, 23:31
Moim skromnym zdaniem jesteś kłamliwą szmatą. Żerujesz pasożytniczo na swoim mężczyźnie, krzywdzisz go i kłamiesz. Pewnie o niczym nie wie co? Co chcesz ratować? Nie ma czego ratować, chyba że opierając się na kłamstwie podeprzesz ten związek, ale z czasem i tak wszystko runie, daj sobie spokój nie krzywdź człowieka.
Jesteś kłamliwą szmatą, ale nie musisz nią być, zacznij żyć od początku nie krzywdząc innych... Na tego mężczyznę nie zasługujesz.
Nortt
Offline

czy da sie uratowac?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 12 wrz 2011, 23:32
Nortt, troszeczkę grzeczniej proszę. Dbamy o kulturę słowa na forum!
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

czy da sie uratowac?

przez Nortt 12 wrz 2011, 23:33
linka napisał(a):Vian, :roll: jakże miło osądzać kogoś prawda?
Z tego co da się wyczytać to autorka nie zdradzała celowo, z czystej podłości ....... wiesz na czym polegają zaburzenia osobowości itd? Zastanów się następnym razem zanim kogoś zbłocisz....
Zapewne nie jest to zdrowe dla związku to co się stało i ujawnienie prawdy jest jednym ze składników poukładania wszystkiego w porządku ......

Może ''zbłociłem'', ale takie jest moje zdanie.
Nortt
Offline

czy da sie uratowac?

Avatar użytkownika
przez Vian 12 wrz 2011, 23:34
linka, tak, wiem na czym polegają. I wiesz, znam wcale sporo osób, które mimo zaburzeń osobowości, ddd, chorób psychicznych STARAJĄ się być dobrymi, porządnymi ludźmi. Zaburzenia osobowości wiele tłumaczą, ale nie są automatycznie usprawiedliwieniem niczego - nie dają czystej karty na stwierdzenie "no tak, raniłam, zdradzałam, krzywdziłam, powiedziałam o JEDNEJ zdradzie, jak mam być szczęśliwa".

Jakże miło zwracać uwagę, prawda?
Ale następnym razem zastanów się, czy tym samym nie deprecjonujesz w ten sposób osób, którzy też mieli ciężko w życiu, też mieli destrukcyjnych rodziców i traumy, a jednak starają się i nie krzywdzą innych płacząc potem, że sami są nieszczęśliwi.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

czy da sie uratowac?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 12 wrz 2011, 23:37
wiesz na czym polegają zaburzenia osobowości itd? Zastanów się następnym razem zanim kogoś zbłocisz....

Linka nie wiem,mi się WYDAJĘ<żeby nie było,że się wymądrzam czy coś>,że nie wszystko można usprawiedliwiać zaburzeniami...
Ostatnio edytowano 12 wrz 2011, 23:39 przez depresyjny86, łącznie edytowano 1 raz
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

czy da sie uratowac?

przez Nortt 12 wrz 2011, 23:39
Właśnie, proponuje usprawiedliwiać też pedofilów, ludzi wybuchowych co biją własne żony i katują swoje dzieci.
Nortt
Offline

czy da sie uratowac?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 12 wrz 2011, 23:43
Proszę odnosić się w tym wątku do postu założycielki tego wątku.
Kto ma coś konstruktywnego do powiedzenia, proszę...niech napisze.
Temat wzbudza wiele emocji, ale proszę trzymajmy się tematu.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

czy da sie uratowac?

Avatar użytkownika
przez Vian 12 wrz 2011, 23:44
I żeby nie było - słowa bym autorce nie powiedziała, gdyby na koniec zapytała się "Jak mam to naprawić? Jak JEMU zrekompensować? Jak sprawić, żeby ON był szczęśliwy?"
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

czy da sie uratowac?

przez Nortt 12 wrz 2011, 23:49
mam pytanie do autorki, czy podczas ostrego seksu z tymi przypadkowymi szmatami krzyczała imię męża czy ich ? Bo mnie to ciekawi. Zresztą na pewno była podczas stosunku bardzo smutna, wręcz płakała, a orgazmy to były tylko takie tzw ''stąki' :<. A tak ogólnie to nie chciała z nimi się zadawać, przypadkiem siadła na komputra i przypadkiem na serwis randkowy i przypadkiem zagadała do faceta a potem siłą wymusił spotkanie a potem do łózka zaciągnął hipnozą :P
Nortt
Offline

czy da sie uratowac?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 12 wrz 2011, 23:51
Vian, Jakby tak zapytała, to ja odpowiedziałbym jej, żeby przyznała się do wszystkiego, przecież szczerość ważna jest w związku. A później zaproponowałabym terapię, głęboką, w celu przepracowania emocji związanych z doświadczeniami w dzieciństwie. Wtedy użytkowniczka skonfrontowałaby się ze swoimi emocjami i zrozumiałaby w/w zachowania.
A to, czy mąż potrafiłby jej wybaczyć...to już inna sprawa.

-- 12 wrz 2011, 23:55 --

Nortt, :shock: :evil:
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do