Nie wiem już nic [bardzo długie, przepraszam]

Hasiok.

Nie wiem już nic [bardzo długie, przepraszam]

przez ewaryst7 27 lip 2011, 12:13
Witaj.Rozpaczliwie potrzebujez terapii.jest w Tobie niesamowity chaos , który pomoże Ci uporządkować dobry terapeuta.Masz 22 lata.Chyba za wczesnie na przekreślanie życia???
Ostatnio edytowano 17 wrz 2011, 19:41 przez Anonymous, łącznie edytowano 1 raz
Powód: wątek przeniesieono do kosza na prośbę autorki
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Nie wiem już nic [bardzo długie, przepraszam]

Avatar użytkownika
przez Raffuss 27 lip 2011, 12:25
stillness, wbrew temu co napisałaś przeczytałem każde zdanie..
Nikt Cie nie zmusi do terapii, do zrobienia tego pierwszego kroku, i drugiego, i trzeciego..
Jeśli nie postanowisz sama zagryźć zęby i obnazyć swoje "ja" przed psychologiem nic sie w Twoim życiu nie zmieni na lepsze.. choć nie.. kłamię.. czasem można wyjść samemu.. ale tak czy siak trzeba chcieć. Uparcie, na bezdechu gnać ku lepszemu.
Codzienna walka o lepsze jutro nerwoblog.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
14 lip 2010, 21:04
Lokalizacja
Gdańsk

Nie wiem już nic [bardzo długie, przepraszam]

przez Noopii 27 lip 2011, 12:33
Zgadza sie potrzebujesz terapii.Idz do psychologa,sprobuj cos zrobic dla siebie.Wiem ludzie nie rozumieja twojego piekła,a czy ty sama je rozumiesz?Daj sobie pomóc zasługujesz na spokój i dobre życie.Jestes młoda więc życie przed tobą .Skoro juz napisalas to przemyśl co ci radzimy.Nie jesteśmy az tak madrzy,ale niejeden tu przeszedl piekło lub przechodzi i rozumieja co piszesz.
Noopii
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nie wiem już nic [bardzo długie, przepraszam]

przez stillness 27 lip 2011, 23:48
Jakoś nawet dzisiaj zebrałam się w sobie i poprosiłam mamę żeby znalazła mi kogoś. Chyba cieszę się że udało mi się to wszystko napisać tutaj, przynajmniej zebrałam myśli. Chociaż rano obudziłam się z zamiarem wejścia tu, skasowania tego posta zanim ktoś go zobaczy i zniknięcia z tego forum jak z każdego innego miejsca. Przypadkowo nie miałam internetu do późnego popołudnia.
Oni wszyscy zawsze odbierali to wszystko w formie niesmacznego żartu, wszystko co mówiłam o zabijaniu się i cięciu, to że piję dużo i samotnie, to że bardzo w pewnym momencie schudłam, że nie wychodzę z domu, niby zdając sobie sprawę że nie wszystko jest ok ale 'wszyscy jesteśmy wariatami, tylko nie wszyscy się jeszcze przebadali'.
Normalni ludzie nie potrzebują psychologa, ja przecież nie jestem chora, nigdy nie sprawiałam rodzicom żadnych problemów wychowawczych, nigdy nie byłam na wagarach, nie paliłam, nie piłam, nie próbowałam narkotyków, cały mój 'młodzieńczy bunt' to bycie zdeklarowaną niewierzącą w tak sobie wierzącej rodzinie. No i może to że nie umiem się dogadać z rówieśnikami i nigdy nie umiałam.
Mniejsza o to.

Nadal nie bardzo rozumiem co miałabym zrobić jeśli faktycznie znajdę psychologa i do niego pójdę.
Obecnie jedyny lekarz do jakiego chodziłam w miarę regularnie to ginekolog kiedy brałam tabletki.
I co, pójdę do kogoś i "słucham" albo "co pani dolega?"
Nie wiem co mi dolega. Nie wiem co mam mu powiedzieć. Gdybym zaczęła od początku, nie starczyłoby całego czasu świata. Zresztą kogo by to miało interesować, nawet gdyby miał tego słuchać za pieniądze.
Ktoś mi kiedyś powiedział że stwarzam sobie problemy na siłę, sama sobie je wmawiam. Ludzie przeżywają prawdziwe tragedie, mają problemy, dzieje im się jakaś krzywda, tracą ręce, nogi, dzieci, a ja 'mam wszystko', rodziców, dach nad głową i co jeść, a umiem tylko narzekać. Mam wrażenie że nawet gdybym się zabiła, byłabym 'głupim, samolubnym dzieckiem któremu się w dupie poprzewracało i co ona sobie niby myślała'. Nikim więcej.
Sama nie wiem.

Znowu coś piłam, inaczej przecież nie byłabym w stanie powiedzieć nikomu ani słowa.
Brzydzę się sobą i tym co ze sobą robię.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
27 lip 2011, 03:25

Nie wiem już nic [bardzo długie, przepraszam]

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 28 lip 2011, 02:56
mam dokladnie taki sam stosunek do samego siebie
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Nie wiem już nic [bardzo długie, przepraszam]

przez Noopii 28 lip 2011, 04:34
Dobrze,że napisałaś jesteś tu z nami,masz spore problemy i psycholog tak poprowadzi waszą rozmowę,aby było ok.o to się nie martw.Ważne,że chcesz i zrobisz ten pierwszy krok,potem będą następne i również możesz się z tym i w tym różnie czuć.Nikt nie powiedział,że będzie łatwo,ale potrzebujesz pomocy specjalisty.Pzdr.
Noopii
Offline

Nie wiem już nic [bardzo długie, przepraszam]

Avatar użytkownika
przez kahir 28 lip 2011, 04:49
"akceptuję Cię" - jak bardzo chcesz to usłyszeć od rodziców? zakładam, że bardzo. to się prawdopodobnie nie stanie i to nie Ty powinnaś się zmieniać. nie wiem, w którym momencie Twojego życia wymagania Twoich rodziców stały się Twoimi własnymi, ale wiem jak przekichane jest mierzyć siebie miarą drugiego człowieka. zwłaszcza gdy jest nim rodzic. jesteś inteligentną dziewczyną, mądrą dziewczyną. napisałaś aż za dużo by to stwierdzić. wymagasz od siebie zbyt wiele. nie powiem Ci jak się uwolnić od oczekiwań względem siebie, bo sam tego nie potrafię, ale ja Cię akceptuję. taką, jaką jesteś. ot tak. ze wszystkim i wszystkimi brakami. pójdź do lekarza/terapeuty. pokaż mu na początek wydrukowane posty, które tutaj napisałaś. powie, że masz depresję i się nie pomyli. to choroba jak każda inna. dżuma naszych czasów. nie musisz się tego wstydzić. nie musisz się wstydzić tego, że pijesz alkohol. wierzę, że jesteś dobrą osobą i mi na przykład to wystarczy. nie musisz się wstydzić tego, że nie chcesz takiego życia - nikt by nie chciał. ja też nie lubię swojego, ale pamiętaj, że to życie - tutaj na ziemi, to jedyne co mamy i to życie może być jeszcze dobre. naprawdę. dziwny traf, ale znam kilka osób po próbach samobójczych - są teraz szczęśliwi. a na pewno - nie bawiąc się w definicję - już nie chcą się zabić. masz u nas wsparcie. pomożemy, jak będziemy mogli :)
świat jest pełen psychologów.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
481
Dołączył(a)
10 kwi 2011, 19:02

Nie wiem już nic [bardzo długie, przepraszam]

Avatar użytkownika
przez Badziak 28 lip 2011, 09:02
stillness, na co bierzesz Nurofen Plus? Masz jakieś przewlekłe bóle czy kodeina to tak rekreacyjnie?
Zaburzenia depresyjno-lękowe z elementami fobii społecznej:
Anafranil SR (klomipramina) 150 mg
Amizepin (karbamazepina) 400 mg

+ terapia behawioralno-poznawcza :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1412
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 23:21

Nie wiem już nic [bardzo długie, przepraszam]

przez stillness 29 lip 2011, 18:38
nurofen plus - ciężkie bóle menstruacyjne, szczególnie odkąd po paru latach brania dałam sobie spokój z hormonami
znaczy 'nie mogę wstać z łóżka i mam ochotę rzygać z bólu' ciężkie, a nie 'wzięłabym no-spę ale jestem idiotką i wolę się truć'
poza tym nie wiem co ma efekt otumanienia do rekreacyjności
(lekarki wszelkie zalecały termoforek)

kahir, nie chcę i oni już chyba i tak wiedząc od paru tygodni czy miesięcy o tym co się ze mną dzieje, zdarza im się mówić prawie tak jak ty, albo że mnie 'kochają' - szczególnie jak się z nimi ciężko pokłócę a jestem kilkaset kilometrów od nich, że jestem piękna, mądra i cnót pełna - tylko że zarówno ich słowa, na które nawet nie zasłużyłam i których nigdy wcześniej od nich nie słyszałam, jak i takie twoje, chociaż mnie kompletnie nie znasz, przypominają mi rozmowy policyjnych negocjatorów którzy chcą odbić zakładników z rąk szaleńca - dobrze wiadomo że na koniec, niezależnie od tego co mu obiecają, on i tak zostaje oszukany i zastrzelony


ale spróbuję, najwyżej mnie pan psycholog wyśmieje i będę miała pretekst żeby się sama zastrzelić


edit:
(wybaczcie mi to marudzenie, i tak się dziwię że w ogóle mi ktoś w tym wątku odpowiada jeszcze bo jest tu wiele na pewno dużo bardziej nieszczęśliwych ludzi ode mnie, wiem że zawsze wszystkich zrażam i irytuję takim zachowaniem i dlatego nikt nie może ze mną wytrzymać nawet przez chwilę)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
27 lip 2011, 03:25

Nie wiem już nic [bardzo długie, przepraszam]

przez Noopii 29 lip 2011, 19:52
Psycholog chyba żaden nigdy nikogo nie wyśmiał.stillness wybrałaś się do tego psychologa?to jest problem,że bliscy ludzie nie potrafią pomóc,co dopiero zrozumiec,a zrozumiec niełatwo jest to co dzieje sie z ludzką psychiką.Często jest tak że bliscy boją się tego co się z nami dzieje,więc reaguja przeróżnie.Uważam,ze terapia też powinna objąc naszych bliskich,bo często nie zdają sobie sprawy ze oni sa współodpowiedzialni za nasz stan.A cierpi zwykle najslabsza jednostka,i leczy sie chociaz bliski/scy powinni w pierwszej kolejności.Nic nie dzieje się bez powodu.Mam trochę racji:-( ?choć nie o racje tu chodzi.
Noopii
Offline

Nie wiem już nic [bardzo długie, przepraszam]

przez obok36 29 lip 2011, 21:30
też mam taki chaos w życiu. rozumiem ...ale nie mam sil pisać o tym wszystkim. i nie wiem co mi da bycie tu

-- 29 lip 2011, 21:30 --

też mam taki chaos w życiu. rozumiem ...ale nie mam sil pisać o tym wszystkim. i nie wiem co mi da bycie tu
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
29 lip 2011, 21:09

Nie wiem już nic [bardzo długie, przepraszam]

przez Noopii 29 lip 2011, 21:43
Wiem,że nic nie wiem.:-)
Noopii
Offline

Nie wiem już nic [bardzo długie, przepraszam]

przez stillness 29 lip 2011, 22:16
jak to z polskimi realiami bywa - można się zapisać ale na jakiś wrzesień
na razie pilnują mnie rodzice, bardzo

zdaje się moja mama miała podobne problemy kiedyś, tylko wynikające z czego innego trochę
szkoda tylko że jestem się z nią w stanie dogadać dopiero po 3 butelce wina
i wcale tego nie chcę

(* tak, miałam kontakty z psychologami, przypadkowo dostawałam się w różne miejsca i rozmawiałam z różnymi ludźmi
każdy mnie w jakiś sposób zawiódł, szkolny psycholog wszystkich nas traktował jak głupie, rozpieszczone dzieci, a nie jak ludzi, nawet w liceum
i tak rozmawiał tylko z tymi którzy byli niegrzeczni. ja jestem grzeczna.
zawsze.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
27 lip 2011, 03:25

Nie wiem już nic [bardzo długie, przepraszam]

Avatar użytkownika
przez kahir 30 lip 2011, 00:40
stillness, nie muszę Cię znać. akceptuję wszystkich. mogę akceptować lub walczyć. nie lubię wielu ludzi. niektórych uważam za złych. problem w tych, że ich nie zmienię. o taką akceptację mi chodzi. i myślę, że takiej potrzebujesz. mimo wszystko. bez prób zmiany i wpływu. zasługujesz na nią. jestem dobrym negocjatorem? w razie czego mam przygotowany helikopter z pełnym bakiem, skrzynkę wódki i kilo kiełbasy. wykonaj gest dobrej woli i wypuść jednego zakładnika. i zacznij od siebie. nie próbuj nic tłumaczyć. nie próbuj wyjaśniać. niektórzy nie zrozumieją i to ani Twoja wina, ani Twój problem. to nigdy nie był Twój problem. nie dogaduj się z tymi, którzy nie chcą się dogadać. rozmawiaj z tymi, którzy słuchają.

i powinienem na koniec dodać coś fatalnie wzniosłego typu "carpe diem!", ale jest noc, zatem korzystaj z nocy. i nie łam się tak do końca. nigdy nie wiesz co będzie jutro. może coś fajnego?
świat jest pełen psychologów.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
481
Dołączył(a)
10 kwi 2011, 19:02

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do