Proste pytanie - by się nieco uspokoić ...

Hasiok.

Avatar użytkownika
przez agapla 11 sie 2006, 14:21
Jak się ma chopla na punkcie serca to potem człowiek reaguje na wszystko nawet najdrobniejszy wysiłek przestrachem ,ja tak mam caly czas,po zwylym szybszym spacerze potrafię sie wkręcić ,bo serce szybciej bije a wyobraźnia pracuje!Zastanów sie logicznie po przejechaniu 2 km jak ma serce pracować? Wiadomo że będzie szybciej biło bo to jest NORMALNE! Zwykły wysilek nic wiecej , + kolka z wysilku co też jest normalne.Radzę Ci sie nie wkrecać bo serce masz zdrowe a takie cały czas sprawdzanie czy serce dobrze bije itp itd jest nie potrzebne można od tego oszaleć ,uwierz mi ja tak robilam a teraz sie nie przejmuję ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez agapla 11 sie 2006, 15:15
Po prostu Cie rozumiem ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez kretka 11 sie 2006, 15:25
Oj, też rozumiem, bardzo dobrze... Dla mnie również wysiłek jest trudnym doświadczeniem, bo zaraz się boję, że coś się z sercem dzieje złego. Kardiologicznie badana nie byłam, ale nic nie wskazuje na to, bym miała chore serce. A przyspieszony puls po wysiłku jest dla mnie torturą. Ostatnio postanowiłam się z tym zmierzyć i zaczęłam razem z moim mężem biegać (sama bym się nie odważyła pójść). Puls mi skacze strasznie i do tego mam zadyszkę, ale staram się tłumaczyć sobie, że to normalne. Po prostu zwlaniam tempo i zaraz jest z powrotem dobrze. W ten sposób przyzwyczajam się do tego uczucia. Nie rezygnuj ze sportu. On jest nam, nerwicowcom, bardzo potrzebny:-) Pozdrawiam!
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez agapla 11 sie 2006, 19:13
Kretka ma w pełni rację ja też staram się ćwiczyć i dzięki temu przyzwyczajam sie do szybszego bicia serducha to bardzo dobry sposób .Tylko cholercia jestem czasem zbyt leniwa :oops:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez agapla 11 sie 2006, 19:37
Ja przy moich atakach też zawsze miałam szybki puls ,a później to nawet przy lekkim wysiłku jak mi serducho szybciej zabiło to moja chora wyobraźnia kojarzyła to własnie z atakiem i kółko sie zamyka,bywało tak np na dyskotece że z wysiłku dostawalam ataku ale nie dlatego ze sie zmęczyłam tylko ze sie przestraszyłam szybszego pulsu i sama dalej sie nakreciłam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez kretka 11 sie 2006, 22:28
Drogi Malcolmie! To jednak nie jest całkiem co innego, uwierz mi. Przyspieszony puls to tylko przyspieszony puls, mimo innych powodów, fizjologicznie to jest to samo. Łatwo mi gadać, podczas gdy od lat bezskutecznie zmagam się z paniką... Ale teorię znam;-) Chodzi o to, by uświadomić sobie, że od przyspieszonego tętna nic złego się nie stanie. Można powiedzieć sobie w trakcie ataku "jak się zmęczę też mam taki puls i co? I nic mi się nie dzieje od tego. Teraz też trochę to potrwa, a potem minie". Wiem jakie to trudne. Ale trzeba się starać szukać sposobów. Trzymam kciuki!
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

przez kretka 13 sie 2006, 13:06
Malcolm, ja też tak mam. Czasem pierwsze jest kołatanie serca, czasem lęk. W obu przypadkach jednak powinno pomóc zdanie sobie sprawy, że to nic groźnego. Mój sposób, dosyć straszny, ale też dość skuteczny, to danie sobie kilku minut (zmuszenie się do przeczekania). Mówię sobie, że jesli to będzie coś groźnego, to w ciągu kilku minut mój stan się pogorszy. I nigdy tak się nie dzieje:-)
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

przez Cilv 13 sie 2006, 21:26
Drogi Malcolmie, ja mam podobnie ale dotyczy to głowy :? Neurolog mi wszył epilepsję i nie pozwolił na żaden wysiłek, bo dostanę ataku :? Za każdym razem gdy się trochę zmęczyłam to pulsowała mi głowa i trzęsłam się jak galareta no i dostawałam zaraz lęków ciąg dalszy dobrze znany...
Byłam już tak tym wszystkim wkurzona że pewnego dnia pomyslałam sobie ze mam to w dupie i jak mam dostac ataku to pieprze to :!: Niech sie dzieje co chce... I przeszło :!: Powtórzyło sie jeszcze kilka razy ale włączałam te mysl i juz nie wrocilo :)
Najważniejsze jest aby wejść w nawyk-każdą głupią myśl kontrować jej zaprzeczeniem, myślisz: dostanę zawału, serce mi pęknie, umieram więc zaraz kontra: lekarz powiedział że jestem zdrowy, czuje sie wspaniale, żyje i bede życ!!!
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
28 cze 2006, 18:33

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do