Skocz do zawartości
Nerwica.com

Proste pytanie - by się nieco uspokoić ...


Gość

Rekomendowane odpowiedzi

Przejdę od razu do problemu:

 

Po przejechaniu dwóch kilometrów na rowerze poczułem jakby ścisk w jamie brzusznej i kołatanie serca (albo poprostu szybszy niż zwykle puls). Jeszcze kilkanaście chwil po wejściu do domu czułem się tak samo - doszło jeszcze dziwne pulsowanie w brzuchu, powyżej pępka.

 

Czy po wysiłku również macie podobne objawy :?:

 

Dodam jeszcze iż zanim rozpoznałem u siebie nerwicę robiłem badania kardiologiczne. Wykazały one, że mam serce zupełnie zdrowe. Ale przyznam iż zanim udałem się do kardiologa miałem niezłego "chopla" na punkcie swojego serca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak się ma chopla na punkcie serca to potem człowiek reaguje na wszystko nawet najdrobniejszy wysiłek przestrachem ,ja tak mam caly czas,po zwylym szybszym spacerze potrafię sie wkręcić ,bo serce szybciej bije a wyobraźnia pracuje!Zastanów sie logicznie po przejechaniu 2 km jak ma serce pracować? Wiadomo że będzie szybciej biło bo to jest NORMALNE! Zwykły wysilek nic wiecej , + kolka z wysilku co też jest normalne.Radzę Ci sie nie wkrecać bo serce masz zdrowe a takie cały czas sprawdzanie czy serce dobrze bije itp itd jest nie potrzebne można od tego oszaleć ,uwierz mi ja tak robilam a teraz sie nie przejmuję ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zaskoczyłaś mnie agapla tym iż od razu trafiłaś w sedno sprawy. Ja sprawdzałem swój puls kilkanaście razy dziennie aż mnie szyja bolała. Ostatnio dopiero z tym walcze i jak narazie udanie. Dziękuję za odpowiedź. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj, też rozumiem, bardzo dobrze... Dla mnie również wysiłek jest trudnym doświadczeniem, bo zaraz się boję, że coś się z sercem dzieje złego. Kardiologicznie badana nie byłam, ale nic nie wskazuje na to, bym miała chore serce. A przyspieszony puls po wysiłku jest dla mnie torturą. Ostatnio postanowiłam się z tym zmierzyć i zaczęłam razem z moim mężem biegać (sama bym się nie odważyła pójść). Puls mi skacze strasznie i do tego mam zadyszkę, ale staram się tłumaczyć sobie, że to normalne. Po prostu zwlaniam tempo i zaraz jest z powrotem dobrze. W ten sposób przyzwyczajam się do tego uczucia. Nie rezygnuj ze sportu. On jest nam, nerwicowcom, bardzo potrzebny:-) Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właściwie to ja codziennie biegałem 2 x 15 minut. Tylko od ostatnich 4 tygodni dałem sobie z tym spokój bo sądziłem, że mam problemy z układem krążenia. Teraz mam przynajmniej pewność - jestem fizycznie zdrowy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko mieć szybszy puls od biegania, a mieć go od nerwów to zupełnie dwie inne rzeczy. Po bieganiu szybszy puls szybko spada i przynajmniej ja nie reaguje na to emocjonalnie. Niestety takie szybkie bicie serca występuje u mnie także przy atakach, choćby bardzo lekkich. I najgorsze jest to, że do tego wszystkiego dochodzi nie wiadomo skąd panika. Trudno sobie z tym dać radę, ale już dziś mija pierwszy tydzień od tego jak biorę seroxat. Mam nadzieję, że ataki wkońcu się skończą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja przy moich atakach też zawsze miałam szybki puls ,a później to nawet przy lekkim wysiłku jak mi serducho szybciej zabiło to moja chora wyobraźnia kojarzyła to własnie z atakiem i kółko sie zamyka,bywało tak np na dyskotece że z wysiłku dostawalam ataku ale nie dlatego ze sie zmęczyłam tylko ze sie przestraszyłam szybszego pulsu i sama dalej sie nakreciłam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Drogi Malcolmie! To jednak nie jest całkiem co innego, uwierz mi. Przyspieszony puls to tylko przyspieszony puls, mimo innych powodów, fizjologicznie to jest to samo. Łatwo mi gadać, podczas gdy od lat bezskutecznie zmagam się z paniką... Ale teorię znam;-) Chodzi o to, by uświadomić sobie, że od przyspieszonego tętna nic złego się nie stanie. Można powiedzieć sobie w trakcie ataku "jak się zmęczę też mam taki puls i co? I nic mi się nie dzieje od tego. Teraz też trochę to potrwa, a potem minie". Wiem jakie to trudne. Ale trzeba się starać szukać sposobów. Trzymam kciuki!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale z tym też różnie bywa. Wydaje mi się, że czasami szybszy puls i pulsowanie w jamie brzusznej zaczyna się w kilka sekund po pierwszym lęku. Jednak zdarza się też odwrotnie. Lęk przychodzi po tych objawach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Malcolm, ja też tak mam. Czasem pierwsze jest kołatanie serca, czasem lęk. W obu przypadkach jednak powinno pomóc zdanie sobie sprawy, że to nic groźnego. Mój sposób, dosyć straszny, ale też dość skuteczny, to danie sobie kilku minut (zmuszenie się do przeczekania). Mówię sobie, że jesli to będzie coś groźnego, to w ciągu kilku minut mój stan się pogorszy. I nigdy tak się nie dzieje:-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Drogi Malcolmie, ja mam podobnie ale dotyczy to głowy :?Neurolog mi wszył epilepsję i nie pozwolił na żaden wysiłek, bo dostanę ataku :? Za każdym razem gdy się trochę zmęczyłam to pulsowała mi głowa i trzęsłam się jak galareta no i dostawałam zaraz lęków ciąg dalszy dobrze znany...

Byłam już tak tym wszystkim wkurzona że pewnego dnia pomyslałam sobie ze mam to w dupie i jak mam dostac ataku to pieprze to :!: Niech sie dzieje co chce... I przeszło :!: Powtórzyło sie jeszcze kilka razy ale włączałam te mysl i juz nie wrocilo :)

Najważniejsze jest aby wejść w nawyk-każdą głupią myśl kontrować jej zaprzeczeniem, myślisz: dostanę zawału, serce mi pęknie, umieram więc zaraz kontra: lekarz powiedział że jestem zdrowy, czuje sie wspaniale, żyje i bede życ!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

×