dla niedowiarków.

Hasiok.

dla niedowiarków.

przez nowiesz 21 cze 2011, 15:03
Witam.

Mam kilka kont na tym forum dlatego, bo zapominam haseł ciągle, bo wchodzę już tylko sporadycznie, raz na miesiąc, albo wcale mi się nie chcę..
Ale do rzeczy..

Nerwice mam prawie dwa lata, stwierdzona przez specjalistę od nerwic lękowych, myślowych itd, etc.

Zacząłem ją leczyć 5 miesięcy temu prawie, czyli jak nerwica była w stadium półtora rocznym.
Powiem wam tak, miałem codziennie myśli samobójcze, nie chciałem żyć, nie czułem jakiejkolwiek nadziei na wyjście z tego.
Wszystko stało się względne, niepojęte dla mnie. Kolory, świat, ludzie, słowa (a kto wie, może źle wypowiadam słowa, może mógłbym lepiej.) takie głupoty, kiedyś bałem się to napisać, a teraz..? nie robi na mnie żadnego wrażenia.

Leczę się metodą ignorowania tych myśli, np.
gdy przychodzi myśl (masz się wyróżniać na tle innych) to kiedyś ciągle biłem się ze sobą, ale jak się wyróżniać? mam np. tylko stawiać kołnierzyk w polówce, czy może powinienem być zielony i mieć trzy nogi? hah.
są też myśli takie, że np słucham piosenki i jak mi wpadnie w ucho, to mam ochotę napisać coś podobnego, ale boję się, że już zawsze będę pisał tak podobnie. Akceptuję to. Napiszę jeden tekst podobnie, potem mi przejdzie i znów będę pisał jak dawniej, albo i lepiej, bo z rozwojem.

Ignorancja to siła, byle nie wdawać się w jakieś sprzeczki z tymi myślami, człowiek będzie myślał zawsze, czy zdrowy czy chory, niech płyną zależnie od naszej ochoty.

Po 3 miesiącach leczenia nie czułem jakiejś różnicy w tym, poza tym, że wiedziałem, że mam sposób na te myśli.
Przeczytałem kilka artykułów z tego forum, jak nie kilkaset. Wielu mówi, że chorym będzie się zawsze, tylko można z tym nauczyć się żyć. GÓWNO PRAWDA.
W moim przypadku leczenie tych myśli przebiega takim mechanizmem:
Myśli nachodzą mnie bardzo często, może z troszeczkę mniejszą częstotliwością jak przy największym stadium choroby, ALE!!
TE MYŚLI SĄ O WIELE, WIELE SŁABSZE!.
Naprawdę to czuję, poczułem sens, że to nie polega na tym, że znikną jak bańka mydlana przekłuta przez palec, ale ich siła słabnie stopniowo. Człowiek zaczyna rozumieć, że one nie mają żadnego sensu, że to tylko lęki, że jak nie odpowiesz tym myślom, to stanie się to, co tam Ci się uroiło.
Niech sobie przepływają jak chcą, one po pewnym czasie staną się słabsze, myślę, że po wakacjach, poczuje się jeszcze lepiej.
Teraz tak co 2 tygodnie czuję się coraz lepiej, naprawdę. Coraz silniej, większy luz.

Przegracie jeżeli będziecie się użalać, wiem że jest ciężko ale nie słuchajcie tych, którzy już dawno się poddali.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
21 cze 2011, 14:44

dla niedowiarków.

Avatar użytkownika
przez Korba 21 cze 2011, 15:39
nowiesz, posiadanie kilku kont na tym forum jest niezgodne z regulaminem.
radzę zapamiętać obecne hasło.
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

dla niedowiarków.

Avatar użytkownika
przez _asia_ 21 cze 2011, 15:53
nowiesz, trochę racji jest w tym, co napisałeś.
tzn. ja jestem zdania, że czasem dobrze jest się nad sobą i poużalać, popłakać sobie, pozwolić na słabość. ale gdy robimy to notorycznie to wcale nam to nie pomaga tylko wręcz odwrotnie. pamiętam jak kiedyś nawet moja terapeutka mi powiedziała (miałam okres ciągłego narzekania): "Pani Joanno (byłyśmy wtedy jeszcze "na Pani"), no i znowu Pani jęczy!" najpierw się wkurzyłam na te słowa, dotknęły mnie one, ale potem zdałam sobie sprawę, że to jęczenie i ciągłe użalanie się nad sobą nic mi dobrego nie daje tylko jeszcze pogrąża.
"Nie wolno zgadzać się na pełzanie, gdy czujemy potrzebę latania"

"Gdy zamykają się jedne drzwi do szczęścia, otwierają się inne, ale my patrzymy na pierwsze drzwi tak długo, że nie widzimy tych drugich"


Helen Keller
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2857
Dołączył(a)
02 gru 2010, 19:21

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

dla niedowiarków.

przez nowiesz 21 cze 2011, 16:01
No dokładnie, nie ma ludzi idealnych, którzy nigdy się nie smucą, nadmierne kumulowanie w sobie złych emocji, żalu, gniewu, roztrzęsienia prowadzi właśnie do znerwicowania człowieka. Ale właśnie.. Z umiarem. A ta choroba go nie zna, niestety...
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
21 cze 2011, 14:44

dla niedowiarków.

Avatar użytkownika
przez linka 21 cze 2011, 19:56
Nie żebym chciała komuś skrzydła podcinać - ale taki pierwszy entuzjazm, jak szybko przychodzi tak szybko się kończy..... samo pozytywne myślenie (choć bardzo ważne) nie wystarcza....
Radzę poczekać, wyzdrowieć.....poczekać na nawrót :? i dać sobie z nim radę i dopiero wtedy dawać "dobre rady".
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

dla niedowiarków.

przez nowiesz 21 cze 2011, 20:38
Myślę, że jak już raz poradzi sobie z wrogiem, to ma się na niego sposób. Chociaż po części..
A nawrót..? Bać się dwa razy tej samej rzeczy? Dajmy sobie szanse, po co samemu się niszczyć.
Tak, miałem nawroty, i właśnie mówię.. SĄ ONE SŁABSZE.

Hmm.. Raczej to forum powinno być od dodawania, a nie podcinania skrzydeł, zwłaszcza dla ludzi w tym stanie ;)
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
21 cze 2011, 14:44

dla niedowiarków.

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 21 cze 2011, 20:48
Moim zdaniem podejście pesymistyczne jest tak samo złe jak złudnie optymistyczne. Najbardziej rozsądne jest realistyczne.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

dla niedowiarków.

przez nowiesz 21 cze 2011, 20:52
Tak, racja. Obydwie te opcje wprowadzą nas prędzej, czy później do grobu ;)
Ale nie ma nic złego w wierzeniu, że można być w końcu zdrowym. :)
Przynajmniej ja tak uważam.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
21 cze 2011, 14:44

dla niedowiarków.

Avatar użytkownika
przez napoleon 21 cze 2011, 21:12
Od dawna poszukuje różnych sposobów na natrętne myśli i dochodzę do wniosku, że właśnie ich ignorowanie i nie walczenie z nimi jest najskuteczniejszą metodą.
nowiesz - dla mnie te rady są niezwykle pomocne i dają nadzieję. dzięki.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
99
Dołączył(a)
27 lis 2007, 12:44
Lokalizacja
Francja

dla niedowiarków.

przez nowiesz 21 cze 2011, 21:25
Powiem Ci tak.
Słyszałem o metodzie "zamieniania tych myśli na dobre, pozytywne" i przez co wpędziłem się w kolejny dołek, ponieważ nie widziałem, którą metodę stosować, moje natręctwa właśnie na tym polegają. Jestem roztrzęsiony, pełen wątpliwości, przez co ciągle bije się z tymi myślami, wracam do puntu wyjścia, zataczam błędne koło.
Gdy zapytałem swojej psycholożki o metodę zamiany ich na pozytyw powiedziała, że nie zna takiej metody, ale bym robił tak jak mi pomaga.
Byłem tylko na jednej wizycie u psychologa, nie chodzę bo mnie nie stać, a na państwowy, dobry gabinet wątpię bym się wcisnął w ciągu kilku najbliższych lat.
Więc leczę się metodą nie odpowiadania tym myślom.
Wiem, że najszybszym sposobem na wyjście z tej nerwicy jest po prostu pozbycie się leku. Tak, bo to są lęki. Obawiasz się czegoś, nie chodzi tu o lęki, typu, że boisz się wysokości, czy żab. Boisz się własnych myśli, tego że coś może się stać i dlatego starasz się z tym walczyć w głowie.
Zastanów się kiedy natręctwa nasilają się najbardziej? W sytuacjach stresowych. Uspokój umysł, olej to wszystko. Nic Ci się nie stanie, jak będziesz to ignorował uwierz, będziesz nieskończenie razy lepszym, pełniejszym człowiekiem, gdy nie będziesz im odpowiadał, i już wyzdrowiejesz. Będzie ciężko, nawet bardzo, ale patrząc w wstecz - jestem żywym przykładem, że z tego wychodzi się tą metodą, która wycisza chorobę, osłabia ją - stopniowo.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
21 cze 2011, 14:44

dla niedowiarków.

Avatar użytkownika
przez napoleon 22 cze 2011, 00:36
Ja miałem kilka patentów które starałem się stosować w sytuacjach kryzysowych. Właśnie sobie uświadomiłem, że w ten sposób dolewałem tylko oliwy do ognia, bo właściwie nie wiedziałem czego mam się trzymać. Ciągłe rozmyślania i poszukiwania jakiegoś skutecznego sposobu, sprawiło iż sam dodawałem sobie materiału do przemyśleń, w skutek czego mój lęk był coraz większy. A więc błędne koło, w którym łatwo stracić dystans.
nowiesz mądrze prawisz a Twe porady są tym bardziej cenne bo już wypraktykowane. Może kilka osób będzie chciało wyzdrowieć i z nich skorzystać, bo wydaję mi się, że dla wielu choroba nadaje sens życiu i bez niej nie potrafiliby żyć...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
99
Dołączył(a)
27 lis 2007, 12:44
Lokalizacja
Francja

dla niedowiarków.

przez nowiesz 22 cze 2011, 00:44
Czy nadaje sens.. Moim zdaniem boją się, że bez niej wszystko się zawali, czy nie wiem co tam. Kolejny lęk, wiesz.. 90 % chorób wywoływanych jest przez lęk. I kiedyś.. Pewien chłopak miał tę samą przypadłość, co setki osób na tym forum, i wyleczył się w kilka dni.. Przestał się bać. Nie było strachu, nie było myśli. Nie było tych tysięcy przemyśleń, ponieważ wszystko było proste, bo spontaniczne, wolne z dystansem.
Śmiać mi się chce.. Na początku leczenia trzęsłem się ze strachu na zwykłe spotkanie ze znajomymi, lęki myślowe mną rzucały jak szmacianą lalką, a teraz..? Robię co chcę, nie boję się.
Jeżeli jeszcze Cię najdzie myśl, który sposób stosować (ja miałem tak kilka razy) wiedz.. Nie wdawaj się w dyskusje, nie wymieniaj się myślami ze sobą, niech sobie płynie co tam chce. Wiem, że będziesz czuł pierdzielnik w głowie, mrowienie w kolanach i rozkołysanie. Ale po 10 minutach, po godzinie czy nawet po 8 godzinach, ale przejdzie i poczujesz siłę. To znak, że pokonałeś. I za następne ataki będą już słabsze, nieodczuwalnie od razu, ale za kilka miesięcy tak.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
21 cze 2011, 14:44

dla niedowiarków.

Avatar użytkownika
przez Amon_Rah 22 cze 2011, 07:27
nowiesz, no hmm, wiesz...szczerze mówiac nie powiem wprost co mysle, bo mi nie wypada niestety. Ale nie rób wiecej ludziom falszywej nadziei, OK?
ObrazekObrazekObrazekObrazek
KOCOBO JE CPБИЈА!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1867
Dołączył(a)
28 sty 2006, 00:35
Lokalizacja
Ultima Thule

dla niedowiarków.

Avatar użytkownika
przez Margolka 22 cze 2011, 08:24
Może pozwólmy na wypowiadanie własnego zdania bez oceniania czy jest ono dobre czy złe.I dlaczego mowa tutaj o fałszywych nadziejach? Każdy rozumny człowiek wybierze dla siebie najlepszą metodę która daje mu ulgę czy to w nerwicy czy depresji. Zgadzam się z nowiesz, że nie można się ciągle tylko użalać nad sobą. Ostatnio przestałam czytać niektóre watki, bo już mi się słabo robiło, mam wrażenie, ze ludzie którzy tam piszą nie myślą o niczym innym jak tylko o swojej chorobie i przerabiają ją na tysiące różnych sposobów, szukają diagnoz zamiast skupić się na leczeniu. Niby chcą się pozbyć dolegliwości ale nic w tym kierunku nie robią. Opisują tylko objawy, porównują, nakręcając się przy tym niesamowicie, analizują każde swoje zachowanie minuta po minucie. Niektórzy mam wrażenie mają już większą wiedzę niż lekarze. Jeżeli komuś pomaga ignorancja złych myśli, to niech je ignoruje, każdy sposób jest dobry by poczuć się lepiej. Może nie na stałe ale co złego jest w tym, że ktoś choć przez dwa tygodnie poczuje się jak człowiek ciesząc się życiem? I nawet jeśli nawrót choroby nastąpi to będzie silniejszy, bo będzie wiedział, że może być jeszcze dobrze.
och życie czemu tak pędzisz?
nie dajesz sercu oddechu
czy kiedyś za tobą nadążę?
czy umrę nawet w pośpiechu?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1068
Dołączył(a)
29 mar 2011, 16:25
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do