Przez nerwicę sypie się mój związek..

Hasiok.

Przez nerwicę sypie się mój związek..

przez Asia2002 12 maja 2011, 08:31
Nie potrafię zapanować nad tym jakie spustoszenie wywołuje u mnie ta przeklęta choroba! Czuję że tracę ukochaną mi osobę.. Patrząc z perspektywy czasu widzę jak On bardzo zmienił się przeze mnie i moje zachowanie.. Kiedyś było pięknie.. Potrafiliśmy rozmawiać ze sobą,czuliśmy się przy sobie doskonale wszystko było w najlepszym porządku.. Obecnie od kilku tygodni ciągle się kłócimy zazwyczaj o drobnostki,ale widać że ten dzień w którym powiemy sobie do widzenia już niedługo nadejdzie.. Wielokrotnie mówiłam że postaram się zapanować nad tym,że dam sobie radę jednak gdy On co kolwiek powie tracę kontrolę.. bo uważam że ciągle ma pretensje do mnie i wmawia mi swoje racje na siłę.. i ciągle mi mówi że narzekam,że ciągle mnie coś musi boleć że zachowuję się jak stara baba.. że zawsze myślę na NIE,że nie potrafię przyjąc krytyki.. Wydaję mi się że on nie potrafi ocenić jasno sytuacji,że przecież nie zawsze taka jestem.. przy kłótni zawsze potrafi mi wypomnieć to wszystko.. mówi że wymyśliłam sobie swój świat i zyję tylko w nim,że naoglądałam sie miłosnych seriali.. czasami potrafi wyzwać,albo chamsko się odezwać,w jego glosie zawsze słysze pogardę i ironię,na dodatek wczoraj powiedział "ze drugi na jego miejscu już dawno kopnął by mnie w d.... " straciliśmy do siebie resztki szacunku,tak bardzo mi z tym zle.. dlaczego On nie rozumie tego co przezywam w środku! Boże dlaczego... nie rozumie mnie ani trochę.. to ma być miłość..Nie chcę mi się żyć,mam ochotę skończyć z tym swoim popapranym zyciem... Nie potrafię dłużej żyć w tym "trójkącie" .. Kiedyś na pewno nie wytrzymam i targnę na swoje życie.. Czuję się beznadziejnie.. Obwiniam siebie o to wszystko.. Analizuję każde jego słowo.. Nie spie nocami.. Chcę się zabić. Błagam napiszcie coś.. Bo moje życie już powoli traci sens. Już nie długo się to wszystko skończy.
Asia2002
Offline

Przez nerwicę sypie się mój związek..

przez paradoksy 12 maja 2011, 08:34
ze drugi na jego miejscu już dawno kopnął by mnie w d....


za taki tekst JEGO w tym momencie kopnęłabym w dupę :!: :!: :!: :!:
ale jesli lubisz samobiczować się i żyć w związku, w którym w ogóle nie ma zrozumienia zachowań drugiej osoby, to Twój wybór.
paradoksy
Offline

Przez nerwicę sypie się mój związek..

przez Asia2002 12 maja 2011, 08:35
Kochana nie mam na tyle odwagi,aby to zakończyć... boję się zostać sama.. On jest wszystkim co mam..
Asia2002
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Przez nerwicę sypie się mój związek..

przez paradoksy 12 maja 2011, 08:40
o masakra.............
wolałabym NIC, niż takie WSZYSTKO.
upadlasz się będąc z nim. masz jeszcze jakieś inne mechanizmy samodestrukcyjne?
paradoksy
Offline

Przez nerwicę sypie się mój związek..

przez Asia2002 12 maja 2011, 08:45
Powiedziałam sobie,że jeśli on zakończy nasz związek to ja skończę z życiem.. Oczywiście on niewie o tym i nie dowie się..
Asia2002
Offline

Przez nerwicę sypie się mój związek..

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 12 maja 2011, 12:22
Jesu ludzie....nie warto z takiego powodu odbierać sobie życia!...........Przecież to /cenzura/ zwykły jakiś...
ze drugi na jego miejscu już dawno kopnął by mnie w d....


..za takie teksty to on w ryj powinien dostać i to porządnie....debil pierdolony.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Przez nerwicę sypie się mój związek..

przez buu 12 maja 2011, 13:29
Nie należy obwiniać siebie za wszelkie niepowodzenia w związku. Ja sobie tak wmawiałam bo przecież to ja mam zaburzenia, ze mną jest coś nie tak, jakbym była jak wszyscy to by tego nie było. Wolałam się nie wiązać. Nic bardziej mylnego. Nie trzeba być zaburzonym by popełniać błędy. Nie należy też działać tylko w drugą stronę obwiniając za wszystko drugą osobę. Usłyszałam też kilka niemiłych słów, ale ja wcale nie byłam lepsza. Przez swoje nastroje mówiłam okropne, gorsze rzeczy. Dopiero jak na spokojnie o tym pomyślałam to dotarło. Moim zdaniem w związku powinno się być na takich samych warunkach bez względu na to czy mamy nerwice, problemy. Zawsze jakieś są. Ważne byśmy traktowali siebie tak samo. Nie lepiej, nie gorzej. Ja liczę na wparcie, ale też chcę wspierać. Mam problemy, ale ktoś inny też je może mieć. Jeśli on chce mi pomóc, ja pomogę jemu.
Oboje w tym jesteście, chcieliście być ze sobą i oboje powinniście zdecydować czy to skończyć czy próbować dalej. Wiem, że się boisz, że świat już nie będzie taki sam. Myślę, że każdy ma jakieś obawy przed rozstaniem. Musisz się przede wszystkim zastanowić czy to tylko strach nie pozwala Ci odejść czy może jednak coś więcej. A może Ty podświadomie czekasz na to aż on Cie zostawi? Jeśli trzyma Cię tylko strach odpowiedź dla mnie jest oczywista. Zastanów się spokojne nad tym.
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Przez nerwicę sypie się mój związek..

Avatar użytkownika
przez linka 12 maja 2011, 13:47
Asia2002, Leczysz się? Chodzisz na terapię? Bierzesz leki? Czy twój partner wie na czym polega ta choroba? Być może trzeba iść z tym do psychologa, jeśłi bardzo chcesz uratować ten związek powinnaś namówić go na wizytę.....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Przez nerwicę sypie się mój związek..

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 12 maja 2011, 13:58
Moim zdaniem nie ma tu czego ratować...skoro teraz sypie takimi tekstami,to potem po ewentualnej wizycie będzie jeszcze gorzej.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Przez nerwicę sypie się mój związek..

Avatar użytkownika
przez linka 12 maja 2011, 14:03
człowiek nerwica, A jesteś pewien? Wiesz jak to jest być z kimś chorym na nerwicę gdy sam jesteś zdrowy? Z kimś kto np. nie leczy się a wymaga od drugiej osoby wsparcia, pocieszenia zrozumienia a jednocześnie odpycha..........nic w związku nie jest proste. Nie wiemy czy czy powiedział tak raz w takcie kłótni, wtedy emocje czasem biorą górę..... czy kiedykolwiek chciał iść do psychologa żeby dowiedzieć się jak pomagać, czy interesuje się chorobą czy nie, czy autorka tematu leczy się ......oczywiście, może się okazać, ze nie ma czego ratować .... ale może się okazać, że da się jakoś wszystko naprostować..... czy on ją kocha? Taka rozmowa powinna być istotna...
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Przez nerwicę sypie się mój związek..

przez buu 12 maja 2011, 14:09
A ja myślę, że mimo wszystko wizyta byłaby dobra. Nie da się niczego przwidzieć. Czemu od razu zakładać, że będzie źle. I tak jest źle, więc co może stracić. Zawsze znamy obraz tylko z jednej strony. Z tego co pamiętam Asia2002, pisałaś na wątku jakiś czas temu, że już z nim rozmawiałaś i przyznałaś się, że masz nerwicę.

Chyba zdajecie sobie sprawę, że nie jest łatwo drugiej osobie przejść na porządek dzienny :roll:
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Przez nerwicę sypie się mój związek..

przez Asia2002 12 maja 2011, 17:10
linka, nie leczę się ani nic z tych rzeczy co wymieniłaś.
człowiek nerwica, chciałabym żeby on mnie tak zrozumiał.. on teraz uważa że ja specjalnie tak robię bo mam wymówkę jaką jest ta pieprzona nerwica!!!!!! :(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:( buu, zastanawiałam się i doszłam do wniosku że kocham go.. i bardzo sie boję przez nerwy go stracić.. nie wyobrażam sobie życia bez niego a on mnie rani i ja jego tez nawzajem!:( niechcę rozstania.. Przez telefon mi mówil właśnie że nasz związek jest mu obojętny na dzień dzisiejszy. Ale nie chcę się rozstawać. Krzyczał na mnie że dzisiaj przepraszam a jutro będzie to samo. Upadłam na dno właśnie. Czuję się aż tak upodlona że chciałam wejść pod samochód jak tylko zdołałam wyjść z domu. Nie ma już nas,nie ma już szans na nic..... Tak buu, Rozmawiałam z nim nie dawno o tym jak się czuję zrozumiał był wyrozumiały przez 2 dni potem zwyczajnie pusciły mu nerwy.
linka, wiem że on mnie kocha... ale ja go ranię.. może to ja powinnam odejść aby mu ulżyć. obwiniam się a wiem że to nie jest tylko moja wina. także kwestia kompromisu w pewnych rzeczach aby podczas kłótni powiedzieć DOŚĆ.

-- 12 maja 2011, 16:12 --

linka, a propo psychologa to z nim nie ma mowy aby się do niego udać. On uważa że to jest moja sprawa że mam problemy psychiczne. Bynajmniej ja to tak odczuwam.
Asia2002
Offline

Przez nerwicę sypie się mój związek..

przez ewa123 12 maja 2011, 17:18
Na Twoim miejscu....bym sobie gościa odpuściła....nie męcz się z nim ,bo będzie jeszcze gorzej...a długo jesteście z sobą?
ewa123
Offline

Przez nerwicę sypie się mój związek..

przez Asia2002 12 maja 2011, 17:21
ponad 2 lata.. nie jest wcale tak łatwo sobie kogoś odpuścić.. widujemy się codziennie.. on to cały mój świat... :(
Asia2002
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do