Prozaiczne pytanie+za co jesz?

Hasiok.

ZA co jesz?

Avatar użytkownika
przez Pinkii 25 lut 2011, 23:20
nerwicaman napisał(a):poza tym teraz jesli dobrze pamietam, jesli otwierasz pierwsz dzialalnosc to placisz tylko kilka stow zusu na poczatku(poprawcie mnie jesli sie myle) chyba 2 lata


Tak, przez pierwsze dwa lata płaci się 350zł (233zł na zdrowotne, a reszta na chorobowe i emerytalne). Potem jeśli się zamknie działalność to musi minąć 5 lat zanim znowu będzie można skorzystać ze zniżek.


Ja też teraz idę na operację (nagle wyszło) i też się cieszę że mam ubezpieczenie bo musiałabym kilka tysięcy wydać prywatnie. Nie wyobrażam sobie jak można żyć bez ubezpieczenia, jakakolwiek nagła sytuacja- wypadek, choroba, cokolwiek... i człowiek jest udupiony na grubą kasę.
Tak jak ten Polak co zmarł w Egipcie i nie miał odpowiedniego ubezpieczenia, tu fragment:
''Ubezpieczyciel nie chce pokryć kosztów leczenie, ponieważ 8 lat temu Surowiec przeszedł operację serca, a ubezpieczenie, które wykupili, nie obejmuje przewlekłych chorób.''
Link:
http://www.tvp.info/informacje/ludzie/z ... zl/1632163
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
903
Dołączył(a)
01 lut 2011, 23:00

ZA co jesz?

Avatar użytkownika
przez Adamo 25 lut 2011, 23:48
Pinkii napisał(a):Różnimy się tym, że Wy macie tylko w planach otwarcie swoich firm i znacie opowieści różnej treści od znajomych. Ja mam już kolejną firmę z rzędu i wiem jak to wygląda w praktyce. W opowieściach i na papierze zawsze jest zajebiście, ale żeby coś się zostało w kieszeni po opłaceniu towaru, zus'ów, podatków itd to trzeba się grubo namachać. I piszcie co chcecie, miałam już firmy i teraz też mam, więc wiem co piszę i to nie tylko z opowieści znajomych itp. Owszem, można zarabiać i 100 tys, ale nie od razu i nie bez dużego wkładu finansowego.
Pinkii napisał(a):Thazek- mam sklep internetowy ze sprzedażą stacjonarną, a wcześniej byłam współwłaścicielką lokalu gastronomicznego.
W języku potocznym firma to przedsiębiorstwo. Ty masz DG (bo musisz), tak jak np. przedstawiciel handlowy lub inny jednoosobowy podwykonawca w firmie budowlanej, czy transportowej.


Zenonek- piękne masz ideały, ale takie przypadki to jest jeden na miliony :pirate: Większość modli się, aby starczyło na opłaty, a jak coś się zostaje w kieszeni na życie to jest już dobrze. Wiem, że tak wszystko super wygląda w teorii, ale jak zaczniesz praktykę to zrozumiesz o czym pisałam.
Masz innowacyjne technologie, działasz w sensownej branży (np. IT, finanse), trafiłaś w niszę lub jesteś w stanie zaproponować coś, za co dostaniesz dużo pieniędzy?


Pinkii napisał(a):Wyższe zarobki ale i droższe życie.
A konkretnie?


Pinkii napisał(a):Tak, przez pierwsze dwa lata płaci się 350zł (233zł na zdrowotne, a reszta na chorobowe i emerytalne). Potem jeśli się zamknie działalność to musi minąć 5 lat zanim znowu będzie można skorzystać ze zniżek.
Są sposoby na optymalizację podatkowo-ubezpieczeniową. ;)
Wenlafaksyna 150 mg
Avatar użytkownika
Offline
obserwowany
Posty
536
Dołączył(a)
21 lut 2011, 15:46

ZA co jesz?

Avatar użytkownika
przez Pinkii 25 lut 2011, 23:56
Adamo napisał(a):W języku potocznym firma to przedsiębiorstwo. Ty masz DG (bo musisz), tak jak np. przedstawiciel handlowy lub inny jednoosobowy podwykonawca w firmie budowlanej, czy transportowej.


Miałam już do czynienia z przedsiębiorstwem i firmą w pełnym tego słowa znaczeniu. Teraz mam DG i moje obowiązki niewiele się zmieniły. Nie widzę związku. Nie będę się na forum rozpisywać o moim życiu prywatnym, wyjaśniam ogólnie, jak będziesz chciał więcej info to odezwij się na priv. Ci co mnie znają tutaj to wiedzą. Uwierz mi że wiem o czym piszę, mam doświadczenie. I nie wiem co mam wspólnego z przedstawicielem handlowym czy jakimś podwykonawcą, ja prowadzę sklep i to jest firma, no bo jak to nazwać? Mam ją bo taką mam pracę a nie bo muszę. Nic nie muszę.


Pinkii napisał(a):Wyższe zarobki ale i droższe życie.


Adamo napisał(a):A konkretnie?

Życie w Warszawie jest droższe niż w innych miastach Polski i to, że więcej się tam zarabia nic nie zmienia, bo tak samo więcej trzeba dać na jedzenie, rachunki itd (no ogólnie na życie) niż w innych miastach, więc wychodzi na to samo przyrównując do siebie.


Pinkii napisał(a):Tak, przez pierwsze dwa lata płaci się 350zł (233zł na zdrowotne, a reszta na chorobowe i emerytalne). Potem jeśli się zamknie działalność to musi minąć 5 lat zanim znowu będzie można skorzystać ze zniżek.


Adamo napisał(a):Są sposoby na optymalizację podatkowo-ubezpieczeniową. ;)


Rozwiń swoją myśl jeśli możesz.

P.S. Nie, nie działam w sektorach IT, jaki to ma związek? Bo nie widzę.
Ostatnio edytowano 26 lut 2011, 00:01 przez Pinkii, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
903
Dołączył(a)
01 lut 2011, 23:00

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

ZA co jesz?

przez dogomaniaczka 25 lut 2011, 23:59
a tak w ogóle zdajecie sobie sprawę że robicie off top? był gdzieś temat o zarobkach gdzie toczyły się takie dyskusje, przenieście się tam jeśli możecie :)

-- 25 lut 2011, 23:02 --

prozaiczne-pytanie-t25907.html
dogomaniaczka
Offline

ZA co jesz?

Avatar użytkownika
przez Adamo 26 lut 2011, 00:32
Kończąc OT:

Pinkii napisał(a):Życie w Warszawie jest droższe niż w innych miastach Polski i to, że więcej się tam zarabia nic nie zmienia, bo tak samo więcej trzeba dać na jedzenie, rachunki itd (no ogólnie na życie) niż w innych miastach, więc wychodzi na to samo przyrównując do siebie.

Chciałem się rozpisać, ale po tej wypowiedzi - nie będę tracić czasu.

(...)jaki to ma związek? Bo nie widzę.

Obrazek
Wenlafaksyna 150 mg
Avatar użytkownika
Offline
obserwowany
Posty
536
Dołączył(a)
21 lut 2011, 15:46

ZA co jesz?

Avatar użytkownika
przez Pinkii 26 lut 2011, 01:06
Rozumiem iż pragniesz abym napisała 'Chyba jestem za głupia na dyskusję z Tobą' ale niedoczekanie :pirate:
Nie lubię dyskusji gdzie jedna ze stron próbuje być na siłę inteligentna i tajemnicza, pisząc niejasno i próbując wszystko zamotać tak, aby ta druga strona musiała się domyślać o co jej chodzi... Twoje wypowiedzi są niejasne i pozostawiają wiele niedomówień, ponadto widzę że traktujesz mnie jak kogoś głupszego (tak wnioskuję) więc też nie będę 'tracić czasu'. Ja również kończę ot.
p.s. Piękny wykres, taki artystyczny wręcz.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
903
Dołączył(a)
01 lut 2011, 23:00

ZA co jesz?

przez dogomaniaczka 26 lut 2011, 01:10
nikt wam nie każe kończyć dyskusji po prostu można ją prowadzić w odpowiednim temacie ;)
dogomaniaczka
Offline

ZA co jesz?

Avatar użytkownika
przez Pinkii 26 lut 2011, 01:13
No ja bardzo chętnie, ale jeśli koledze szkoda czasu na rozmowę ze mną to nie chcę być nachalna ;) Dobranoc.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
903
Dołączył(a)
01 lut 2011, 23:00

ZA co jesz?

Avatar użytkownika
przez Adamo 26 lut 2011, 01:54
Odpowiem tutaj, co by mam nadzieję zakończyć dyskusję.

Pinkii,
Przez kilka stron w tym temacie piszesz: Ja wiem, ja się znam, ja wiem, ja mam firmę, ja wiem, ja się znam, w Polsce ciężko jest prowadzić własny biznes, ja wiem, ja się znam.

1. Wyszedłem od def. firmy i znaczenia słowa "przedsiębiorstwo" bez podpierania się kodeksem cywilnym, chciałem tylko coś pokazać, ale nie! Z Tobą się nie da, jesteś niekontaktowa całkowicie. Albo nie chcesz pewnych rzeczy zauważyć? Nazywaj swój biznes zresztą jak chcesz. A jak się tytułujesz? Chief Executive Officer? I tak, MUSISZ mieć DG jeśli chcesz prowadzić sklepik internetowy.

2. Chodziło mi o to, że: Nie oferujesz niczego takiego, co mogłoby przynosić konkretne zyski.

3. Co droższe? Ceny w Tesco wyższe, czy za prąd więcej płacisz? KONKRETY.

4. Nie bierz tego do siebie, nikt nie twierdzi, że jesteś głupia. Za to na pewno jesteś niedouczona i to w swojej dziedzinie.

Kolorowych ;)
Wenlafaksyna 150 mg
Avatar użytkownika
Offline
obserwowany
Posty
536
Dołączył(a)
21 lut 2011, 15:46

ZA co jesz?

przez Ahmall Gammat 26 lut 2011, 02:02
Ja wracam do tematu,bo ciekawy.
Mam podobno,według jakiegoś amerykańskiego rankingu zawód,który jest na 1 miejscu najmniej stresujących zawodów świata.Ale nie będę ujawniał.
Kiedyś,w czasach szalejącej mojej nerwicy trzymałem się nogami i rękami,żeby nie stracić pracy.Spałem nawet zimą w garażu obok mojej pracy,bo nie umiałem już nawet jeżdzić w dzień.
Oszczędności miałem tylko dlatego,że bałem się chodzić do sklepu.W potarganych portkach łaziłem.
A dziś jak z utrzymaniem? Istny Rollercoaster-w górę,w dół,bez przerwy.Ale nie boję się już.Nauczyłem się elastyczności.Jak żona mówi:"załatw skądś kasę,bo nie mam co dzieciom dać",to jadę np.do komisu płytowego,albo dzwonię do kumpla i sprzedaje mu moje płyty jazzowe,które kiedyś pieczołowicie gromadziłem,i już kasa jest.
Ktoś racjonalny by się za głowę złapał:"Ludzie,jak wy żyjecie!"
Ale ja wiem,że Bóg ZAWSZE pomaga.

"Pan jest moim pasterzem,nie brak mi niczego.
Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.
Prowadzi mnie nad wody,gdzie mogę odpocząć,
przywraca mi życie"
(Psalm 23)
Poznacie prawdę,a prawda was wyzwoli.
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
12 sty 2011, 01:23

ZA co jesz?

przez CichoCiemny 26 lut 2011, 08:33
paradoksy napisał(a): ale z tym ZUSem i składkami to porażka.
jeśli nie chcę korzystać z publicznej opieki zdrowotnej to dlaczego mnie do tego zmuszają?!?!
Wolałabym zapłacić raz na parę mcy 100 zł za prywatną wizytę niż bulić 350 zł ( a potem juz wiecej) miesięcznie za ch go wie co...... :? Porażka.


No właśnie o to mi chodziło. Z resztą moja siostra teraz otwierała firmę i wcale nie jest to 1 dzień, szczególnie jak się składa wniosek o dotację.

Pinkii, "pseudopatrioci" to politycy.
Osobiście wolę spojrzeć prawdzie w oczy i chociaż trochę ponarzekać niż zgadzać się na wszystko co nam rząd serwuje i jak nami pomiata. Ale jak to się mówi "niewiedza jest błogosławieństwem" i w sumie w PRL-u też niektórzy byli zadowoleni. A teraz są wręcz zachwyceni obecną sytuacją, bo niby demokrację mamy :lol: A każdy kto chce stąd wyjechać, żeby polepszyć jakość życia, jest według nich zły. Śmiech na sali po prostu.
CichoCiemny
Offline

ZA co jesz?

przez Zenonek 26 lut 2011, 13:18
Pinkii,

Z tymi wyzszymi kosztami w Wawie bym nie przesadzal. Ceny mieszkan (przecietnych) podobne do tych w KR. Reszta ? Wyzywienie nie ma praktycznie znaczenia, to czy sie wyda tygodniowo 150 czy 170 zl , to zadna roznica. Zreszta mieszkalem pol roku w Wawie i koszty zycia mialem takie same jak w KR czy Wroclawiu.

Tak samo bzdura sa znaczaco wyzsze koszty zycia na zachodzie. 7 miesiecy mieszkalem w Danii, na zupelnym lajcie mozna jesc dobrze placac niewiele wiecej niz w Polsce. To samo w Anglii (mieszkalem tam 3 miesiace, srednio zarabialem 1000 funtow za prosta robote - koszenie trawy).

Ceny mieszkan w KR i Wawie (przecietnych mieszkan) sa nawet wyzsze niz w wielu duzych zachodnich miastach. Samochody tez sa w Polsce drozsze niz na zachodzie.

Zarabiajac w Danii ok 7000 zl (w przeliczniu) na spokojne zycie wydawalem ok 2000, w tym raz-dwa razy w tygodniu imprezujac.

Dodatkowo mowisz, ze pensja 3500 na reke to normalka, absolutnie sie z tym nie zgadzam. Srednia krajowa to 3,5 , ale brutto, wiec cos kolo 2300-2600 na reke (mniej wiecej). Jednak srednia ta jest znacznie zawyzona przez tych co zarabiaja po kilkadziesiat tysiecy.

Mam znojomych po renomowanych uczelniach ( UJ, AGH, UW) , po niezlych kierunkach, no i marza o tym zeby miec 4000 na reke.

Co do zdolnosci kredytowej, ja mam tez znajomych z dochodami ok 4000-5000 na reke (maja dluzszy staz) co splacaja 2000-3000 kredyty bez problemu. Oczywiscie wiem, ze to zalezy od wielu czynnikow dodatkowych.

nerwicaman,

Srednio mialem 7000, odkladalem ok 5000 zl, wiec bylo calkiem, calkiem. CHociaz oczywiscie zdaje sobie sprawe z tego, ze aby miec naprawde dobry komfort zycia trzeba miec co najmniej 7000-10000 zdolnosci kredytowej miesiecznie.

Ale odkladajac 5000 miesiecznie juz bylo by bardzo dobrze.

Jakbym tu mial robic za 2000 to bym od razu wyjechal znowu do Danii, przeciez to masakra , zyc tylko po to zeby jesc, zero przyjemnosci.

Nie oszukujmy sie, zyjemy w swiecie materialnym i cieszymy sie z rzeczy materialnych, fizycznych.

Tez zalezy jakie kto ma hobby, jednemu starczy wydawac 200 zl na przyjemnosci miesiecznie, ale jak ktos jest pasjonatem np motoryzacji to trzeba sie liczyc z wydatkiem rzedu 70000-100,000 zl za jakis sensowny uzywany samochod ( minimum 200 km, limuzyna , sprawdzony stan techniczny, ponizej 8 s do setki) lub ok 200,000 na nowe autko. A tez przeciez nie bedzie to zadna super gablota, tylko ok 200-250 konny samochod.

-- 26 lut 2011, 14:01 --

dominika92,

Nie uwazam zeby to byl off top. W koncu "za co jesz" ? Za zarobki :).

Wiekszosc z nas tutaj ma pomiedzy 20-30 lat, wiec jestesmy w wieku kiedy ksztaltuja sie nasze oczekiwania od zycia, checi , mozliwosci, potrzeby, przyjemnie jest porozmawiac z innymi o tych sprawach.


Pinkii,

Nie obrazaj sie na Adamo, dobrze sie z Toba dyskutuje na tematy zarobkow, tym bardziej, ze prowadzisz dzialalnosci, udzielaj sie dalej w topiku ;) .
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

ZA co jesz?

Avatar użytkownika
przez marcja 26 lut 2011, 14:14
Zenonek napisał(a):

Z tymi wyzszymi kosztami w Wawie bym nie przesadzal. Ceny mieszkan (przecietnych) podobne do tych w KR. Reszta ? Wyzywienie nie ma praktycznie znaczenia, to czy sie wyda tygodniowo 150 czy 170 zl , to zadna roznica. Zreszta mieszkalem pol roku w Wawie i koszty zycia mialem takie same jak w KR czy Wroclawiu.

Tak samo bzdura sa znaczaco wyzsze koszty zycia na zachodzie. 7 miesiecy mieszkalem w Danii, na zupelnym lajcie mozna jesc dobrze placac niewiele wiecej niz w Polsce. To samo w Anglii (mieszkalem tam 3 miesiace, srednio zarabialem 1000 funtow za prosta robote - koszenie trawy).

Ceny mieszkan w KR i Wawie (przecietnych mieszkan) sa nawet wyzsze niz w wielu duzych zachodnich miastach. Samochody tez sa w Polsce drozsze niz na zachodzie.


Dokladnie tak. O tym wszystkim juz zreszta wiekszosc pisala w watku w ktorym Pinkii tez sie udzielala, wiec nie wiem skad mimo to jej przekonanie, ze w Wawie sie drozej zyje...A na tzw. zachodzie wrecz duzoooo taniej, niz w PL jesli chodzi o ubrania i kosmetyki. Po Biju Brigite o ktorym pisalam juz, niedawno dokonalam kolejnego "odkrycia". Buty kozaki w Stradivariusie. Koszt w PLN - 250 zl, koszt w Euro - 30 :/ A zarobki tam, jak wiadomo duzo wieksze:/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

ZA co jesz?

Avatar użytkownika
przez Pinkii 26 lut 2011, 15:03
Adamo napisał(a):1. Wyszedłem od def. firmy i znaczenia słowa "przedsiębiorstwo" bez podpierania się kodeksem cywilnym, chciałem tylko coś pokazać, ale nie! Z Tobą się nie da, jesteś niekontaktowa całkowicie. Albo nie chcesz pewnych rzeczy zauważyć? Nazywaj swój biznes zresztą jak chcesz. A jak się tytułujesz? Chief Executive Officer? I tak, MUSISZ mieć DG jeśli chcesz prowadzić sklepik internetowy.


Wow, nadal nie dotarło do Ciebie. Sklep internetowy nie jest pierwszą rzeczą jaką w życiu się zajmuję, tylko obecną. To, że teraz mam taki biznes nie oznacza że nie mam doświadczenia w innych i większych, bo mam. Nie znasz mojego życia więc nie oceniaj.

Adamo napisał(a):2. Chodziło mi o to, że: Nie oferujesz niczego takiego, co mogłoby przynosić konkretne zyski.


A skąd Ty możesz wiedzieć co ja oferuję? Znasz mój sklep? Bo nie przypominam sobie abym podawała na forum namiary.

Adamo napisał(a):3. Co droższe? Ceny w Tesco wyższe, czy za prąd więcej płacisz? KONKRETY.


Konkretnie to u nas wypasiona kawa w lokalu (w centrum) kosztuje 6zł a u Was zwykłe espresso w lokalu na rynku czy w centrum 15zł. Macie drogie mieszkania (w porównaniu do mojego miasta!), wyższe ceny żywności, jak jest z prądem itp nie wiem.

Adamo napisał(a):4. Nie bierz tego do siebie, nikt nie twierdzi, że jesteś głupia. Za to na pewno jesteś niedouczona i to w swojej dziedzinie.


Jak mam nie brać tego do siebie skoro piszesz o mnie?
Kompletnie mnie nie znasz, nie wiesz jakie mam doświadczenie ani wykształcenie, nie wiesz czym się zajmuję w życiu, a piszesz mi że jestem niedouczona :shock: No halo !


KeFaS napisał(a):
No właśnie o to mi chodziło. Z resztą moja siostra teraz otwierała firmę i wcale nie jest to 1 dzień, szczególnie jak się składa wniosek o dotację.


Nikt Ci kasy w jeden dzień nie da. Co innego założenie DG a co innego staranie się o dotację. Założenie DG trwa chwilę. CHWILĘ. Wizyta w jednym urzędzie i tyle, więc nie pisz głupot.

KeFaS napisał(a):A każdy kto chce stąd wyjechać, żeby polepszyć jakość życia, jest według nich zły. Śmiech na sali po prostu.

Nie jesteś zły. Po prostu jeśli chcesz wyjechać to wyjedz, przecież nikt Ci nie broni. Życzę Ci wszystkiego najlepszego tam za granicą, szczerze.

Zenonek- sam widzisz że studia to nie wszystko jak się chce zarabiać :smile: Ja wiem tyle że jak się ma fach w ręku to nie jest cudem zarobić te 4 tys zł. Po prostu dla mnie nie jest to coś niemożliwego, przynajmniej tutaj gdzie ja mieszkam.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
903
Dołączył(a)
01 lut 2011, 23:00

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do