"Dom uciechy..."

Hasiok.

Re: "Dom uciechy..."

przez Magdaa 30 lip 2010, 21:11
Chodziło mi o to, że kobieta może coś złapać. No dobra, napiszę Wam... Chociaż mi wstyd :oops: Miałam raz taką przygodę, facet schludny, czysty, zadbany, pachnący Armanim, a po takiej przygodzie z nim dostałam infekcji- poszłam do lekarza, powiedziałam co się stało- lekarz powiedział mi że w jego ślinie były bakterie a ja to złapałam, dostałam na to antybiotyk...
Magdaa
Offline

Re: "Dom uciechy..."

przez Natascha 30 lip 2010, 21:25
Magda każdemu może się zdarzyć, nie ma się czego wstydzić. ;) Kobiety są bardziej podatne na takie infekcje niż mężczyźni. Moja siostra brała antybiotyk na podobną dolegliwość będąc w stałym związku(bez skoków w bok żadnego z partnerów).
Natascha
Offline

Re: "Dom uciechy..."

Avatar użytkownika
przez Alienated 31 lip 2010, 00:22
Magdaa napisał(a):Myślę, że powinniście brać z nas przykład i też walczyć jeśli chcecie mieć związki, a nie jezdzić na dziwki. A fakt- walkę czasem się przegrywa, ale w imię miłości warto podjąć walkę.

Wybacz, że pozwoliłem sobie zacytować akurat Ciebie, ale walkę o co, że spytam? Jeżeli każda kolejna próba zbudowania jakiegoś bardziej trwałego związku z drugą osobą za każdym razem kończy się fiaskiem, w pewnym momencie męska cierpliwość po prostu musi się wyczerpać. Ktoś tutaj wcześniej zadał pytanie odnośnie tego co jest dla psychiki faceta bardziej szkodliwe: egzystencja całkowicie pozbawiona seksu, czy świadomość, że ów cel osiąga używając własnych pieniędzy. Jako przedstawiciel płci męskiej obstawiam, że jednak pierwszy z wymienionych wariantów jest w stanie poczynić, w sensie ogólnym, zdecydowanie więcej spustoszenia. Są ludzie, którzy praktycznie od zawsze z różnych powodów mieli problemy z kobietami. Owszem, jeżeli jest się młodym, można dorobić sobie tutaj jakąś najbardziej dla nas wygodną ideologię pozwalającą na zachowanie pozytywnego obrazu samych siebie w sytuacji permanentnej niemożności rozładowania napięcia seksualnego w sposób powszechnie akceptowalny. Jak przypuszczam tego rodzaju metoda okaże się całkiem skuteczna. Wszystko jednak do czasu! Przychodzi w życiu każdego człowieka taki moment kiedy trzeba w końcu przewartościować swoje poglądy i uczciwie przyznać przed samym sobą co jest naprawdę ważne a co było dotychczas jedynie próbą oszukania siebie i innych. Nie chcę przez to powiedzieć, że tylko i wyłącznie seks się tutaj liczy, ale z drugiej strony kompletną ignorancją byłoby zaprzeczyć temu jak istotną rolę odgrywa on w naszym życiu. Samemu zdarzało mi się doświadczać długotrwałych okresów abstynencji seksualnej i wiem doskonale jak potrafi to stopniowo rozwalać człowieka od wewnątrz wpływając na wszystkie aspekty jego egzystencji. To co może nam zaoferować prostytutka jest oczywiście wyłącznie substytutem prawdziwej miłości, ale w wielu wypadkach w zupełności wystarczy, ażeby poczuć się nieco bardziej komfortowo we własnym towarzystwie a to już bardzo dużo! Ludzie często nie mogąc osiągnąć właściwego celu zadowalają się jego namiastką ponieważ ich chęć dostosowania się do powszechnie przyjętych norm społecznych oraz po prostu POTRZEBA są tak silne, że nie pozwalają, ot tak, przejść nad problemem do porządku dziennego i zmuszają do poszukiwania rozwiązań niwelujących wszelkie negatywne takiego stanu rzeczy konsekwencje. Dlaczego więc z takim krytycyzmem odnosić się do tych, których podobne trudności dotykają na gruncie seksualnym? Jeżeli ktoś jest osobą nie pozostającą aktualnie w stałym związku i decydując się na tego rodzaju krok nie wyrządza krzywdy komuś innemu jest to, uważam, tylko i wyłącznie jego osobista decyzja, którą, jak zakładam, dokładnie wcześniej przemyślał... Swoją drogą, sugerowałem już wcześniej ażeby nie zamykać wątku Tracącego sens życia dotyczącego inicjacji z prostytutką argumentując, że być może znajdzie się ktoś w podobnym położeniu. Jak się okazało, przeczucie mnie nie zawiodłoObrazek.

[Dodane po edycji:]

Tak aby dolać jeszcze trochę oliwy do ognia ;)

http://www.youtube.com/watch?v=qjtRmb1f5gU
"A Magda jest najlepsza, bo ma złote serce... Bo to jest Magda...!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3400
Dołączył(a)
28 sty 2009, 19:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: "Dom uciechy..."

przez Natascha 31 lip 2010, 01:06
Alienated zgadzam się z twoim podejściem. Nigdy nie oburzałam się na facetów korzystających z usług prostytutek ani na same prostytutki. Sama oddzielam seks od miłości...tylko, ze ja praktycznie nie mam potrzeb seksualnych i mam anorgazmię, która prawdopodobnie jest skutkiem przebytego urazu- więc seks, poza adrenaliną, nie sprawia mi specjalnej przyjemności.
Próbowałam rożnych rzeczy...by czas, ze się zupełnie zeszmaciłam :oops:. Byłam też w związku i byłam bardzo kochana...co z tego!? Wszystko zniszczyłam przez swoje zaburzenia. :evil: Teraz od czasu do czasu się z kimś prześpię- chyba dla rozrywki- bo nie czuję specjalnej potrzeby...w związku żyć nie umiem :bezradny:
Po przeprowadzce zamierzam się wybrać z tym na jakąś terapię...ale boję się tego ruszać. Na razie sama doszłam do wnioski, ze dalej boję się facetów i ich odpycham, kiedy się zaczynają do mnie zbliżać.
Nie cierpię wszelkich morałów...doskonale rozumiem, ze kazdemu sie inaczej układa w zyciu.
Natascha
Offline

Re: "Dom uciechy..."

Avatar użytkownika
przez Sorrow 31 lip 2010, 02:04
Alienated napisał(a):Są ludzie, którzy praktycznie od zawsze z różnych powodów mieli problemy z kobietami. Owszem, jeżeli jest się młodym, można dorobić sobie tutaj jakąś najbardziej dla nas wygodną ideologię pozwalającą na zachowanie pozytywnego obrazu samych siebie w sytuacji permanentnej niemożności rozładowania napięcia seksualnego w sposób powszechnie akceptowalny.

O_o A jaki nie jest powszechnie akceptowalny?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Re: "Dom uciechy..."

przez Natascha 31 lip 2010, 11:41
Adaś Ty nie masz żadnej strasznej dewiacji, nie przesadzaj! Ludzie robią w łóżku różne rzeczy.
Zwyczajnie zamknąłeś się w swojej skorupie. No...chyba, ze jest coś więcej niż to, co napisałeś na forum. ;)
Natascha
Offline

Re: "Dom uciechy..."

przez Magdaa 31 lip 2010, 11:50
Alienated- według Ciebie nie warto walczyć o miłość? :smile: Jeśli by tak było to ludzie by dawno wyginęli. W każdym związku są problemy, mniejsze czy większe, nie ma związków idealnych. W każdym trzeba o coś czasem zawalczyć, wesprzeć. Czasami człowiek musi zrobić coś głupiego aby zobaczyć co stracił/co mógł stracić i wtedy dopiero docenia tak naprawdę (tak jest ze mną). Rozumiem, że możesz być zrezygnowany jeśli każdy kolejny związek się sypie, ale czasem warto- mi się posypały trzy związki zanim trafiłam na ten obecny, trwały. Czasem człowiek musi wylać sporo łez aby dojść do szczęścia. Nie wiem, czy dobrze odebrałam Twojego posta, ale tak to rozumiem ;)

Adaś- dewiacje tzn? Lubisz seks ze zwierzętami, jedzenie odchodów, sikanie na siebie, wpuszczanie sobie myszoskoczków w odbyt lejkiem (tak, tak, jest coś takiego- polecam książkę ''Zagadki seksu'' S. Juan) ???
Napisz nam co lubisz, a my Ci napiszemy czy to naprawdę takie chore i nigdy przez to nie znajdziesz kobiety (w co wątpię).
Magdaa
Offline

Re: "Dom uciechy..."

przez Natascha 31 lip 2010, 11:59
Magdaa napisał(a):wpuszczanie sobie myszoskoczków w odbyt lejkiem

Umarłam :lol: :lol:
Ja gdzieś czytałam o facecie, którego kręciło robienie komuś lewatywy. Zakradał się do akademików, wiązał studentów i przeprowadzał im lewatywę. W końcu go złapali i zamknęli na jakiś czas.
Natascha
Offline

Re: "Dom uciechy..."

przez Magdaa 31 lip 2010, 12:12
:lol: :mrgreen: :pirate:

Dlatego polecam Wam tę książkę:
http://merlin.pl/Zagadki-seksu-Tajemnic ... 27843.html

Jest w niej cała gama parafilii.
Może wymienię Wam kilka żródeł podniecenia seksualnego, zawartych w tej książce:
-woda, wspinaczka, osoby po amputacjach, duża różnica wzrostu między partnerami, niewidomy partner, pająki, samoduszenie, zabijanie siebie samego, ptaki, taniec, duża różnica wieku, bycie obrabowanym, łzy, drzewa, skóra, deformacje ciała partnera, konie, koty, prąd, wymioty i ślina, odchody, mocz, owady, lęk, mrówki, myszoskoczki w odbycie, uszy partnera, osoby starsze, nastolatki, krew, przedmioty religijne, wydzieliny ciała, mleko z piersi, psy, odgrywanie roli niemowlęcia, samochody, pszczoły, zwłoki, niemowlęta, nos partnera, pot, zęby i usta, węże, lalki, ogień, partner udający nieżyjącego, pociągi, jedzenie, duchy, śmierć, bycie pogrzebanym żywcem...

I wiele, wiele innych... Wszystkie są w tej książce opisane. Takie rzeczy podniecają ludzi.
Adaś, czym możesz mnie zdziwić??? :smile: :pirate:
Magdaa
Offline

Re: "Dom uciechy..."

przez Shadowmere 31 lip 2010, 12:19
zabijanie siebie samego

hmm.. :?
Shadowmere
Offline

Re: "Dom uciechy..."

przez Magdaa 31 lip 2010, 13:21
To napisz co. Dlaczego nie chcesz napisać? Przynajmniej uzyskasz odpowiedz od kobiet czy faktycznie to jest coś, co przekreśla Cię w oczach kobiety. Z mojej strony obiecuję szczerą opinię. Zresztą wątpię, abyś naprawdę miał coś, co wykracza poza wszelkie normy i naprawdę jesteś z tym jedyny na świecie.
Magdaa
Offline

Re: "Dom uciechy..."

przez Natascha 31 lip 2010, 19:40
Adaś od samego początku Ci to piszę! Cieszę sie, że wreszcie zaczynasz wierzyć, ze nie jesteś skazany na los samotnego frustrata. :smile:
Jesteś fajnym facetem, dobrze się z Tobą rozmawia- na pewno znajdziesz odpowiednia dziewczynę, która pomoze Ci przełamać lęki seksualne...musisz tylko uwierzyc w siebie i dać się w końcu jakiejs poznać.
Natascha
Offline

Re: "Dom uciechy..."

Avatar użytkownika
przez Alienated 31 lip 2010, 22:07
Adaś! A moim zdaniem to jest trochę tak jak napisałem wcześniej. Nie masz możliwości zaspokojenia popędu seksualnego w sposób konwencjonalny i sfrustrowany uciekasz w świat chorych fantazji. Usiłujesz wmówić sobie odmienność w stosunku do innych, aby tym samym choć trochę się tutaj usprawiedliwić. Nie pamiętam dokładnie w jakim jesteś wieku, ale zakładam, że nawet pomimo obowiązujących aktualnie standardów w kwestii pierwszych kontaktów seksualnych, jesteś jeszcze młody i faktycznie jest przed tobą wciąż trochę czasu na nawiązanie jakichś naprawdę interesujących, głębszych relacji z dziewczynami. Nie stresuj się na zapas, one nie gryzą ;) Jeśli jest natomiast aż tak źle, alternatywa, którą zaproponowałeś na wstępie nie jest moim zdaniem wcale taka najgorsza. Pozwoli przełamać pierwsze lody i nabyć nieco pewności siebie w tej materii :smile:

Magda, to nie jest do końca tak, że według mnie nie warto walczyć o miłość. Właściwie jest wprost przeciwnie. Chciałbym mieć sposobność znaleźć w końcu kogoś, z kim mógłbym spróbować zbudować związek oparty na zdrowych zasadach. Skoro jednak wszystkie moje wysiłki spełzają na niczym a postępująca izolacja społeczna utwierdza mnie w przekonaniu, że kolejnych okazji będzie coraz mniej, zaczynam stopniowo tracić wiarę w prawdopodobieństwo odniesienia sukcesu na tej płaszczyźnie. Innymi słowy chciałbym i uważam, że jak najbardziej warto o tę miłość zawalczyć, w sytuacji jednak kiedy życie nie podsuwa mi nawet takiej możliwości byłaby to w moim wykonaniu jedynie taka walka z wiatrakami, jak się to powszechnie zwykło określać... Jak zapewne jesteś też doskonale zorientowana, mam już swoje lata, kryzys wieku średniego, może trochę przedwcześnie, ale już puka do moich drzwi a ja sam w związku z tym zaczynam trochę panikować. -Jak każdy zresztą w analogicznych okolicznościach. Uświadamiam sobie istnienie tylu rzeczy, których nie udało mi się dokonać, coraz mniejszej ilości czasu na realizację własnych zamierzeń (choćby tylko połowiczną) i po prostu jestem pełen obaw, że w ostatecznym rozrachunku przyjdzie mi uznać swoją egzystencję za kompletnie zmarnowaną :(

Natascha, cieszę się, że potrafisz zrozumieć mój punkt widzenia:) Prawdę powiedziawszy sądziłem, że zaczniecie mnie tu w większości mieszać z błotem za to co napisałem powyżej;) Miło mi jednak, że do tego nie doszło:) Chyba dlatego właśnie lubię zaglądać na to forum i jeśli tylko pojawia się jakiś interesujący temat chętnie zabieram głos :smile:

Swoją drogą, odnośnie tych wszystkich dewiacji, o których Magda wspomina powyżej od razu przyszła mi na myśl jedna historia, do której doszło w naszych okolicach. Sprawa dotyczyła pewnego księdza, który z wibratorem w odbycie trafił na oddział jednego z lokalnych szpitali w Zachodniopomorskiem:) Chciałem zapodać link do artykułu dostępnego do niedawna w sieci, ale ten dziwnym zbiegiem okoliczności nagle wyparował :? -W wynikach wyszukiwania pojawiają się tylko jakieś wpisy z forów, czego nie ma raczej sensu przytaczać...
"A Magda jest najlepsza, bo ma złote serce... Bo to jest Magda...!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3400
Dołączył(a)
28 sty 2009, 19:11

Re: "Dom uciechy..."

przez Magdaa 31 lip 2010, 22:46
Alienated - wiesz, ja znalazłam moją miłość w momencie jak byłam totalnie zrezygnowana i po tym, jak okazało się że mój chłopak ma od dwóch lat inną dziewczynę a mną się tylko chciał zabawić. Powiedziałam wtedy- koniec, nie chcę być z nikim. Nigdy!
I wtedy go poznałam.
Dlatego nie trać nadziei, na miłość NIGDY nie jest za póżno.
Magdaa
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do