"Dom uciechy..."

Hasiok.

Re: "Dom uciechy..."

przez Magdaa 29 lip 2010, 15:54
refren napisał(a):Znałam takiego jednego, co przeżył pierwszy raz z prostytutką.


Też znam takiego jednego, do dzisiaj tego żałuje i chociaż mając te 20 lat zapierał się, że nigdy w związek nie wejdzie, to jednak dziś ma 34 lata bodajże, ex żonę i dziecko, ex żonę bo mu ciągle awantury robiła o ten jego pierwszy raz, bolało ją to... I koniec bajki.
Magdaa
Offline

Re: "Dom uciechy..."

przez Natascha 29 lip 2010, 16:52
Ja nie rozumiem jak można robić komuś awantury o przeszłość. Co innego, gdyby zdradził ją z prostytutką.
Natascha
Offline

Re: "Dom uciechy..."

Avatar użytkownika
przez linka 29 lip 2010, 16:58
Chyba żadnej kobiecie nie podobałoby się, że je facet kiedyś chodził na dziwki......ale czy to się czymś różni od dajmy na to jedno - nocnych znajomości? Każdy ma inny system moralności i próg wrażliwości....sama nie wiem, jakbym na to zareagowała..... :bezradny:

No ale w opisywanym przez ciebie przypadku Magdaa, szkoda tylko dzieciaka.....bo takie rzeczy omawia się przed ślubem, może dziewczyna myślała że pogodzi się z tym.....a nie udało się.
Dlatego uważam, ze nie wszystkie epizody z życia powinno się wyjawiać, nawet partnerowi czy partnerce dla dobra obojga ;)

[Dodane po edycji:]

Natascha, jakby ci facet powiedział, ze zgwałcił jakąś pannę zaczym cię poznał - to raczej też patrzyłabyś na niego inaczej.......to chyba należy rozstrzygać pod takim kątem. Dziewczynie nie chodziło o sam seks, bo święty nikt nie jest i pewnie ona też miała kogoś przed nim ale o fakt płacenia za to itd.
Tak mi się wydaje......
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: "Dom uciechy..."

przez Natascha 29 lip 2010, 17:03
Sama mam za sobą jedno- nocne znajomości, byłabym hipokrytką wypominając je komuś.
Natascha
Offline

Re: "Dom uciechy..."

przez Magdaa 29 lip 2010, 17:19
No właśnie w jego przypadku było tak, że to jego siostra na jakiejś imprezie po pijaku wygadał się tej (wtedy dziewczynie, nie żonie) że jej brat swój pierwszy raz przeżył z dziwką.
Miała do niego żal ale kochała go i próbowała to przełknąć. Zaszła w ciążę, wzięli ślub, lata mijały... Niestety ciągle ją to bolało i przy każdej awanturze ten fakt był wywlekany na wierzch. Nie chodziło właśnie o to, że uprawiał seks, no bo wiadomo że mógł kogoś mieć, ale sam fakt, że to była dziwka... Ona po prostu chyba się go brzydziła podświadomie ale sama z siebie chciała to wyprzeć. Skończył się rozwodem i przyjażnią się, starają się wychować dziecko wspólnie nadal, ale nie są już razem.
Smutne.
Dlatego nie ma co zakładać że nigdy nie będziecie w związku bo życie różnie się układa, a fakt pierwszego razu z dziwką może naprawdę zaważyć na Waszym przyszłym życiu.
Co do nocnych znajomości- jeśli obydwie strony się na to godzą i nikt nie cierpi to nie mam nic przeciwko, ale ja tak nie robiłam nigdy, to nie dla mnie.
Magdaa
Offline

Re: "Dom uciechy..."

przez Natascha 29 lip 2010, 17:50
linka wiesz dobrze, jak ja reaguję na słowo gwałt. :P Jakiś czas temu byłam gotowa wylecieć z forum bo tak wytrącił mnie z równowagi użytkownik, który mądrzył się na ten temat.
Masz rację każdy ma inny próg wrażliwości i na co innego jest uczulony.
Co do mnie- dziewictwo straciłam późno, jak na dzisiejsze standardy. Praktycznie cały czas między tamtą próba gwałtu a pierwszym seksem, byłam głęboko przekonana, ze nigdy w życiu nie dam się dotknąć żadnemu facetowi.
Natascha
Offline

Re: "Dom uciechy..."

przez tracący sens życia 29 lip 2010, 21:26
o widzę temat bardzo mi bliski ja gdybym miał odwagę to bym poszedł może po terapi się zdobęde na ten krok
Posty
142
Dołączył(a)
15 lip 2009, 20:08
Lokalizacja
Szczecin

Re: "Dom uciechy..."

przez refren 29 lip 2010, 22:14
Ja uważam, że przeszłość raczej należy wziąć w nawias i nie ma sensu robić o nią awantur. Gdyby mój facet mi wyznał, że przeżył pierwszy raz z prostytutką, to raczej bym mu współczuła, niż się wkurzała. Niemniej na podstawie własnych obserwacji (choć znałam tylko dwa takie przypadki) uważam, że nie robi to zbyt dobrze na poczucie własnej wartości. Bo tak na logikę: czy to nie jest dołujące, że trzeba zapłacić, żeby ktoś chciał uprawiać z tobą seks? Raczej dołujące...Może zostać jakiś kompleks.
refren
Offline

Re: "Dom uciechy..."

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 29 lip 2010, 22:50
W sumie tak sie zastanawiam co może być bardziej dołujące dla innych ludzi:brak seksu czy skorzystanie z prostytutki....?
Dla mnie szczerze mówiąc skorzystanie z prostytutki byloby dołujące....a znając moje hipochondryczne skłonności...wmówił bym sobie,że mam HIV :mrgreen:
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: "Dom uciechy..."

przez pete_27 29 lip 2010, 23:23
Magdaa napisał(a):Miała do niego żal ale kochała go i próbowała to przełknąć. Zaszła w ciążę, wzięli ślub, lata mijały... Niestety ciągle ją to bolało i przy każdej awanturze ten fakt był wywlekany na wierzch.


Skoro aż tak bardzo nie akceptowała tego faktu to po co za niego wychodziła i zaszła w ciążę? Co za idiotka.

refren napisał(a): Bo tak na logikę: czy to nie jest dołujące, że trzeba zapłacić, żeby ktoś chciał uprawiać z tobą seks? Raczej dołujące...Może zostać jakiś kompleks.


To chyba zależy z jakich powodów tam idziesz. Tak mi się wydaje. Jeśli idziesz z ciekawości, chcąc zobaczyć jak to jest z dziwką, to nic się nie stanie. Jeśli idziesz tam bo nie masz życia seksualnego i chcesz je tak zacząć to już może być gorzej.
pete_27
Offline

Re: "Dom uciechy..."

Avatar użytkownika
przez linka 30 lip 2010, 06:00
pete_27, Nie obrażaj ludzi których nie znasz...... :roll:

Czytasz wyraźnie, kochała go, myślała że wszystko się ułoży i z czasem przestanie jej to przeszkadzać.....w związku nie jest tak łatwo jak mogłoby się wydawać....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: "Dom uciechy..."

Avatar użytkownika
przez Sorrow 30 lip 2010, 06:20
Hardkor :D .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Re: "Dom uciechy..."

Avatar użytkownika
przez MOCca 30 lip 2010, 10:43
Mam podobne zdanie co pete_27, ten przykład podany przez Magdę jest trochę jak oksymoron, na myśleniu, że człowiek sie zmieni lub może uda mi się to zaakceptować nieraz związki ulegały rozczepieniu, to po co w takiej sytuacji ślub? Nie ufała swoim przekonaniom czy jak? Oszukiwanie siebie to najgorsza wiadomość dla mężczyzny, bo ja myślałam...

Chyba wszystko zależy od dojrzałości, wypominanie pierwszego razu, innych kobiet czy męźczyzn ech..gdy dwoje ludzi spotyka się na swojej drodze są względem siebie równi, ale przyjmujemy pewne fakty do wiadomości albo nie udajemy dojrzałych i tolerancyjnych.
idxcie na całosc nie łapiąc yonka, pusycyajcie latawce na łące i dmuchajcie motzlki...

"Wyobraź sobie prawa i obowiązki, przywiązania i potrzeby, wspomnienia i wdzięczność, zespól to wszystko pod jednym imieniem i imieniem tym będzie Ojczyzna". V.v.G.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1550
Dołączył(a)
09 lip 2008, 23:45
Lokalizacja
Łódź

Re: "Dom uciechy..."

przez pete_27 30 lip 2010, 12:00
linka napisał(a):pete_27, Nie obrażaj ludzi których nie znasz...... :roll:

Czytasz wyraźnie, kochała go, myślała że wszystko się ułoży i z czasem przestanie jej to przeszkadzać.....w związku nie jest tak łatwo jak mogłoby się wydawać....


Tzn. jak jest? Gdy mi nie podoba się coś bardzo w danej kobiecie z którą jestem w związku, ewentualnie coś bardzo rzutuje negatywnie w jej zachowaniu etc. to po prostu rozstajemy się. Nie żenię się w takim przypadku, nie płodzę dzieci, i nie oszukuję i krzywdzę siebie (i partnera), że jest ok i "jakoś to będzie". To jest uczciwe chyba nie? To kwestia dojrzałości i odpowiedzialności.

Kobieta ta rozpieprzyła małżeństwo swoim durnowatym myśleniem o odległej przeszłości, twierdzisz, że "kochała go" (jakie to romantyczne:D), tylko co z tego skoro dziecko nie ma teraz prawdziwej rodziny? Znając życie ma się teraz za kryształ i to "jest jego wina bo on kiedyś...", a sama nie ma sobie nic do zarzucenia. Ja twierdzę, że jest dokładnie odwrotnie niż piszesz - ona NIE myślała.

Moja mała sugestia - nie pisałbym na twoim miejscu "nie obrażaj", a zaraz potem dodawał " czytasz wyraźnie" (co zapewne nieobraźliwie :D sugeruje, że czytać nie umiem), bo zalatuje to lekką hipokryzją.
pete_27
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do