mam doła!

Hasiok.

gadanie o niczym - rei^2

przez reirei 13 sty 2006, 16:50
Każdy ma doły. Ja nienawidzę swoich za to że pojawiają się w najmniej oczekiwanym momencie.Najgorszym problemem było zawsze jak tu powiedzieć kobiecie, że chce zostać sam. Zazwyczaj im bardziej nalegałem, tym bardziej się upierała "że coś mi jest" i nie może mnie w takim stanie zostawić. Szczerze mówiąc, może i miała rację, nie jestem w stanie określić co w takich momentach jest dla mnie lepsze. Może i powinienem pozwalać ludziom być ze mną, gdy "to" mnie dopada, ale hej, przecież nikt nie może widzieć jak płaczę.

Chyba zepsuję wam humor...

Jak głęboko człowiek potrafi zapaść się w sobie?
Ja pierwsze załamanie spędziłem w piwnicy, bez muzyki, światła i zegarka.
Nauczyła mnie tego moja matka. Zawsze ojciec doprowadzał ją do szału, potem się tłukli i robili mase wrzasku, następnie matka wychodziła.
W domu następowała cisza która boli. Wszyscy wiedzieli gdzie ona jest, ale woleli poczekać aż sama wróci. Czasami wracała, a czasami szliśmy po nią i rozmawialiśmy o problemach. Wszystko wracało do normy, a nawet było jeszcze lepiej. Chciałem sam to poczuć, zresztą, chciałem zrobić jej na złość. Dlatego zdecydowałem się, że zamknę się w tej piwnicy. Pomyślałem raz ona poczuje co po takiej ucieczce przeżywają ci którzy zostali, to już więcej tego nie zrobi.
I nie zrobiła, za to ja zmieniłem się o 180 stopni. Byłem wtedy gówniarzem i nie przypuszczałem nawet, że izolacja ma tak destrukcyjny wpływ na człowieka.
Czułem, że mnie nie ma. Świat kręcił się beze mnie i wiedziałem, że tak jest nam lepiej. Im dłużej tam siedziałem, tym lepiej się czułem. Dużo spałem. Bałem się tylko, że dostanę z głodu żółtaczkę, bo choruje na hiperbilirubinemię, ale wyszedłem po dwóch dobach i większych zmian nie było. Bynajmniej, czuje się zatruwany przez własną krew. Czuje się poprostu więźniem własnego ciała. Ja nienawidzę świata, a moje ciało nienawidzi mnie.
Oczywiście, po wyjściu pojechaliśmy do psychiatry. Moja mama wiedziała już wszystko, nie mogła sobie wybaczyć że nie zauważyła niczego wcześniej. Lekarz przepisał mi jakieś leki, ale właściwie już było za późno, bo ja poznałem najbardziej uzelażniający narkotyk na tym chorym świecie - IZOLACJĘ.

Izolacja to moje drugie imię. Oczywiście, nie z wyboru, poprostu już mam taką "tendencję do umierania". Odczuwam ogromną potrzebę izolacji mimo, że ciężko zbieram sie po niej zarówno fizycznie jak i psychicznie. Nie czuje wtedy głodu, ani chyba niczego nie czuje. Poprostu leżę i biję się z myślami. Zaczyna się od "ku*** jaki ja już jestem stary, miałem zdziałać tyle rzeczy", a kończy na "ile świat byłby piękniejszy gdyby mnie nie było". To jest ważne - "gdyby mnie nie było", to nie są myśli samobójcze. Śmierć to płacz i bezsilność. Nawet zniknąć to tragedia dla bliskich, więc niestety - odpada. Przynajmniej w moim przypadku. Ja zawsze żyłem dla innych, tyle miłości i czasu włożyła we mnie moja rodzina, moi przyjaciele, wogóle to jest ironia na skalę światową, przyjaciele mi mówią że jestem dla nich autorytem, nawet takie małe gnojki chcą być tacy jak ja, ale to wogóle jest już inna historia.
Chodzi o to, że jestem im wszystkim coś winien.
Więc? Konkluzja nasuwa się sama - im większa tragedia w środku, tym większy kamuflaż na zewnątrz.
Szkoda tylko, że im większy kamuflaż na zewnątrz, tym większa tragedia w środku. Ale to już muszę zatrzymać tylko dla siebie. Niczego nie da się zatrzymać, poprostu muszę żyć. Tylko, że jak na razie życie mi zbytnio nie wychodzi, przynajmniej wogóle nie przypomina tego co bym chciał. Jestem beznadziejny...
..i do tego taki stary - no i lecimy od początku. Tak można bez końca, sami na pewno o tym dobrze wiecie.
Ech poprostu szkoda gadać.

Najgorsze jest to, że wytrącają mnie z rónowagi byle głupoty! Kiedyś dla przykładu przeczytałem na lesbijka.org, że jakaś maniura po 7miu latach chodzenia i zaręczynach z chłopakiem spotkała jakąś-tam-dziewczynę, w której po prostu zakochała się na śmierć. SIEDEM LAT!!! Przecież to jest w pi*** czasu! Na te zaręczyny to przecież też się sama zgodziła! Nic to dla niej nie znaczy? Wtedy następuje więc burza mózgu, myśli typu "nigdy nie możesz być niczego pewien", "zawsze trzeba liczyć tylko na siebie i być gotowym na samotność" itd. oczywiście pojawiają się tez myśli typu "no i co?", "pojedynczy przypadek, miał pecha", "i co się przejmujesz, głupia lesba". Niestety, te drugie myśli nie przemawiają do mnie szczególnie. Trwa to jakiś czas, na koniec pada jakaś chora teza, np
"Chcesz być szczęśliwy - nigdy nie kochaj mocno"
i w tym samym momencie czuje się jakbym przegrał życie. Oczywiście takie zdanie wewnętrznie sobie zaprzecza, ale to jest już nieistotne, to jakby padł wyrok. Mam silną potrzebę miłości i poprostu marze o prawdziwej rodzinie. Nie umiem zakazać sobie kochać!!!!!!
Więc co robimy? Wyłączamy telefon, zamykamy drzwi i rozpływamy się w nicości... Nie pasuję do tego świata i nigdy nie zrozumiem zasad na których toczy się ta gra

Już mnie głowa boli od tego pisania.
Wczoraj siedziałem sobie w dołku do 4tej nad ranem. Ja chyba musze od czasu do czasu stoczyć się na dno, żeby mieć od czego się odbić.
Życie nauczyło mnie, że tylko rutyna i egzystencja typu "z dnia na dzień" jest jedynym wyjściem. Zawsze, gdy tylko staram się być za bardzo szczęśliwy, tuż za rogiem czai się wpier***. Nie wiem, może choruje na ChAD, ale poprostu zawsze tak mam. Dobra, kończe i tak nie wiem kto to wszystko jest w stanie przeczytać. Dziękuje Wam za ciepłe słowa przez pw i maila. Jak tu nie być od Was uzależnionym, kiedy tak o mnie dbacie ;) Jeszcze tylko polecę Wam film - "The Wall", kwintesencja izolacji, kto widział ten pewnie wie o czym pisałem.
Aha, wiecie kto mi może wystawić jakieś wirygodne zwolnienie do tyłu?
Kto jest człowiekiem w tym samotnym świecie?
Offline
Posty
891
Dołączył(a)
04 gru 2005, 20:14

Avatar użytkownika
przez Olka 13 sty 2006, 17:15
Zatkało mnie....... nie wiem co napiasac.......
zajebiste przemyslenia.......czuje sie jakbym obejrzała jakis przejmujący, psychologiczny film nad ktorym bede rozmyslac przez pół wieczoru.........
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

przez reirei 13 sty 2006, 18:34
Jaki???

...normalny
Kto jest człowiekiem w tym samotnym świecie?
Offline
Posty
891
Dołączył(a)
04 gru 2005, 20:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez reirei 13 sty 2006, 18:45
Nie wiem, nie pisałbym tego wszystkiego, gdybym choćby umiał zdiagnozować co jest nie tak. To co wiem i czuje - napisałem. Czuje potrzebę samotności, izolacji. Ale jednocześnie mam ogromny niedosyt miłości i zrdowych więzi rodzinnych. Nie chce dłużej liczyć tylko na siebie. Nie wiem co mam napisać. Chce żyć jak typowy, normalny człowiek, a nie ciągle tylko pod kreską. Ile można znosić te wszystkie mega doły. Dlaczego moim typowym problemem jest "kiedy wreszcie bede mógł pójść na uczelnię wszystko odkręcić", a nie np. czemu Kowalski depcze mi kwiatki w ogródku?
Kto jest człowiekiem w tym samotnym świecie?
Offline
Posty
891
Dołączył(a)
04 gru 2005, 20:14

przez Ania1976 13 sty 2006, 18:47
Reirei-dobrze piszesz! Masz talent.

Nie widze u Ciebie niczego nienormalnego, poza glebia zycia i wrazliwoscia.

Tylko, czego Ty szukasz na stronach dla lesbijek?

To nie dla Ciebie;-)

Nie martw sie. Jestes taki jak My, a Nas jest coraz wiecej:)

Pozdrawiam,

Zatracona w czekaniu na CUD
Ania1976
Offline

Avatar użytkownika
przez Patrycja 13 sty 2006, 19:27
reirei! właśnie tego słowa mi brakowało :kamuflaż. teraz mogę przynajmniej nazywać to po imieniu.
nie graj, nie udawaj, nie popisuj się,nie wstydż się siebie!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
04 sty 2006, 18:30

przez reirei 13 sty 2006, 20:29
melissaa napisał(a):ta babka mnie nie rozumie a ja nie potrafie sie przed nia otworzyc tak całkiem bo boje sie ze zobaczy to całe gów.... w mojej głowie
więc jak ona ma ci pomóc, skoro nie jesteś z nią szczera. Wydaje mi się, że to tak jakbyś poszła do lekarza z grypą i udawała, że tylko pokaszlujesz. Nie takie "gówno" ona oglądała, wierz mi. Zresztą, od tego ona jest
Kto jest człowiekiem w tym samotnym świecie?
Offline
Posty
891
Dołączył(a)
04 gru 2005, 20:14

Avatar użytkownika
przez bibi 13 sty 2006, 23:40
jakie to życie jest poje****
chciałabym cos napisać ale brak mi słów
mogłabym ci napisac ,że ci współczuję ,ale pomyślałam sobie, że ty wcale nie chcesz współczucia bo przecież lubisz to co robisz.

jedyne co mnie martwi w tym wszystkim to fakt, że jesteś w tym bardzo pogubiony. piszesz otwarcie i z sensem . doskonale cię rozumiem. ja również w młodości zamykałam się w pokoju i słuchając the cure dołowałam się i czekałam kiedy nadejdzie ten moment ze zapłacze nad swoim nieudanym życiem a potem odbiję się od dna...i stanę w pionie i zacznę coś robic...
szkoda że mieszkałam sama i nie było przy mnie rodziców....wtedy nie miałabym tych dołów,...
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

przez shadow_no 14 sty 2006, 02:08
reirei, gratuluje przemyśleń,
jesteś wartościowym i inteligentnym człowiekiem.
Tia, same komplementy, niby wszyscy kochają, a po wyłączeniu kompa zostaniesz z tym sam... Otóż nie.
U mnie było zawsze tak, że często słyszałem na swój temat różne miłe opinie, że bystry, że uczuciowy.... ale im więcej takich opini słyszałem, tym bardziej uciekałem od nich. Paranoja. Jedni by się z tego cieszyli, i mieli w dupie własne zdanie, bo przecież inni oceniają mnie dobrze, a ja to wszystko negowałem, kamuflaż? Mówię Ci to po to, żebyś powiedział sobie » tak « jestem wartościowym człowiekiem, i mam prawo do szczęścia.
Czuję, że mam cholerne szczęście. Żeby zrozumieć to co Ci napisałem, nie musiałem być w takich sytuacjach jak Ty, były za to inne... My wszyscy tak naprawde cierpimy. Jedni bardziej, inni mniej, ale co to ma do rzeczy ? Poznałem Martę, i dzięki niej to zrozumiałem, poznałem ją teraz, w wieku 15 lat... Jestem młodym człowiekiem, nie mogę powiedzieć, że znam życie. Jednak moje doświadczenia, i moje odczucia są takie a nie inne, i jestem ich pewien w stu procentach.
reirei trzymaj się, i szukaj prawdziwej miłości, otwórz do niej serce, bo tylko ona może Cię uzdrowić.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Avatar użytkownika
przez Patrycja 14 sty 2006, 12:59
Powiem Ci Shadow,że jakkolwiek u nerwicowców trudno o prawdziwą miłość,to jak się już ją spotka potrafimy jak nikt inny ją docenić. ja mam wspaniałego faceta i obce nam są problemy pozostałych,"zdrowych" par może poprostu bardziej wszystko szanujemy,może umiemy docenić szczęście. Czasem pytam siebie,czy gdybym nie miała nerwicy to potrafiłabym docenić to co mam czy może machnęła ręką i biegła dalej. jesteśmy silniejsi i wytrzymalsi jeśli chodzi o problemy no i przedewszystkim tak łatwo się nie poddajemy. ja czytam z przyjemnością jesli ktoś pisze o swoim szczęściu w miłości,bo poprostu wierzę w prawdziwą miłośc i te dwie połówki. także reirei pomysl o tym,ze może dzięki tej chorobie masz to czego nie mają inni: umiesz walczyć i tak łatwo nie poddajesz się (mimo,że tak Ci się może nie wydawać). Do noszenia tej choroby potrzeba naprawdę silnego charakteru
nie graj, nie udawaj, nie popisuj się,nie wstydż się siebie!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
04 sty 2006, 18:30

przez reirei 14 sty 2006, 18:16
mogłabym ci napisac ,że ci współczuję ,ale pomyślałam sobie, że ty wcale nie chcesz współczucia bo przecież lubisz to co robisz
bibi, Ty czasami potrafisz napisać coś co bywa nie na miejscu, ale często trafiasz w samo sedno wypowiedzi. Właśnie na tym polega izolacja, ona jest z wyboru i człowiek czuje się w niej dobrze. Na tym polega jest destrukcyjna siła

jedyne co mnie martwi w tym wszystkim to fakt, że jesteś w tym bardzo pogubiony. piszesz otwarcie i z sensem . doskonale cię rozumiem. ja również w młodości zamykałam się w pokoju i słuchając the cure dołowałam się i czekałam kiedy nadejdzie ten moment ze zapłacze nad swoim nieudanym życiem a potem odbiję się od dna...i stanę w pionie i zacznę coś robic...
szkoda że mieszkałam sama i nie było przy mnie rodziców....wtedy nie miałabym tych dołów,...
Nie wiem co napisać. Po prostu podpisuje się pod tym

Tia, same komplementy, niby wszyscy kochają, a po wyłączeniu kompa zostaniesz z tym sam... Otóż nie.
U mnie było zawsze tak, że często słyszałem na swój temat różne miłe opinie, że bystry, że uczuciowy.... ale im więcej takich opini słyszałem, tym bardziej uciekałem od nich. Paranoja. Jedni by się z tego cieszyli, i mieli w dupie własne zdanie, bo przecież inni oceniają mnie dobrze, a ja to wszystko negowałem, kamuflaż? Mówię Ci to po to, żebyś powiedział sobie » tak « jestem wartościowym człowiekiem, i mam prawo do szczęścia.
Masz rację Shadow, podobnie, bardzo mądre słowa.

Czuję, że mam cholerne szczęście. Żeby zrozumieć to co Ci napisałem, nie musiałem być w takich sytuacjach jak Ty, były za to inne... My wszyscy tak naprawde cierpimy. Jedni bardziej, inni mniej, ale co to ma do rzeczy ? Poznałem Martę, i dzięki niej to zrozumiałem, poznałem ją teraz, w wieku 15 lat... Jestem młodym człowiekiem, nie mogę powiedzieć, że znam życie. Jednak moje doświadczenia, i moje odczucia są takie a nie inne, i jestem ich pewien w stu procentach.
Jesteś jeszcze bardzo młodym człowiekiem. Ja w Twoim wieku - paradoksalnie - byłem dużo silniejszy psychicznie niż jestem teraz. Życie złamało mnie dopiero gdy miałem 17cie lat. Nikt nie był w stanie mi pomóc, a zwłaszcza ja sam. Wymagałem desantu do szpitala. Wcześniej - podobnie jak Ty, byłem pewny swoich odczuć, doświadczeń i własnej świadomości. Zresztą nieważne. Wydaje mi się że Tobie to nie grozi - masz legendarną Martę :) . Cieszę się i gratuluję, że tak bardzo się kochacie.

Powiem Ci Shadow,że jakkolwiek u nerwicowców trudno o prawdziwą miłość,to jak się już ją spotka potrafimy jak nikt inny ją docenić. ja mam wspaniałego faceta i obce nam są problemy pozostałych,"zdrowych" par może poprostu bardziej wszystko szanujemy,może umiemy docenić szczęście. Czasem pytam siebie,czy gdybym nie miała nerwicy to potrafiłabym docenić to co mam czy może machnęła ręką i biegła dalej. jesteśmy silniejsi i wytrzymalsi jeśli chodzi o problemy no i przedewszystkim tak łatwo się nie poddajemy. ja czytam z przyjemnością jesli ktoś pisze o swoim szczęściu w miłości,bo poprostu wierzę w prawdziwą miłośc i te dwie połówki. także reirei pomysl o tym,ze może dzięki tej chorobie masz to czego nie mają inni: umiesz walczyć i tak łatwo nie poddajesz się (mimo,że tak Ci się może nie wydawać). Do noszenia tej choroby potrzeba naprawdę silnego charakteru
Właśnie dlatego tak bardzo nie nadajemy się na ten świat. Inni potrafią "machnąć ręką" i tyle, a my to wszystko przeżywamy.

Sami wiecie jak jest. Łatwość pisania o tym wszystkim jest odwrotnie proporcjonalna do tego jak ciężko to wsadzić w życie



o ku2, możecie mi nie uwierzyć, ale właśnie puściłem soczystego hafta :shock: :shock: :shock:
Ech ludziska, żebyście widzieli w jakim ja teraz ciężkim stanie jestem i bynajmniej nie ze zdołowania :lol: :lol: :lol: Jeszcze wczoraj dopadła mnie na g Olka i zprowokowała mnie do zastanowienia się nad paroma zmianami. Podniesiony na duchu udałem się więc do qmpla, gdzie całkiem przez przypadek ( ;) ) zebrało się całe nasze gangsta. Opowiedziałem im troche o swojej izolacji, oni oczywiście wszystko wiedzieli i wogóle.. było grejt. Jednak na koniec stwierdzili, że czują się zobowiązani wyleczyć mnie małą bibą i 40%wym lekarstwem. Nie ma o czym gadać........ :shock:
spadam na cherbatke ziołową ;)

Dziękuje Wam jeszcze raz za wszystkie Wasze słowa. Możecie być z siebie dumni :!: :!: :!:

reirei trzymaj się, i szukaj prawdziwej miłości, otwórz do niej serce, bo tylko ona może Cię uzdrowić.
Jeśli leczy kaca, to zaczynam od już ;)
Kto jest człowiekiem w tym samotnym świecie?
Offline
Posty
891
Dołączył(a)
04 gru 2005, 20:14

Avatar użytkownika
przez Patrycja 16 sty 2006, 17:01
Właśnie dlatego tak bardzo nie nadajemy się na ten świat. Inni potrafią "machnąć ręką" i tyle, a my to wszystko przeżywamy.

Sami wiecie jak jest. Łatwość pisania o tym wszystkim jest odwrotnie proporcjonalna do tego jak ciężko to wsadzić w życie

no tak,ale są dni lepsze i gorsze. ja jak pisałam tu o miłości to miałam taki w miarę dobry humor,teraz masakra. Wyrzuty sumienia,poczucie winy,ze jestem zła dla swojego faceta. i wtedy jest tak jak piszesz nie potrafię machnąć ręką,tylko przeżywam i cierpię. to,ze ktoś mógłby pomysleć o mnie żle,wydaje mi się najgorszą rzeczą pod słońcem. Śmieszne co? Ktoś mógłby nawet powiedzieć,że chyba nie mam prawdziwych problemów,że się takimi głupotami przejmuję. a ja właśnie cierpię z tego powodu, ze to co dla innych głupotą,mnie potrafi zwalić z nóg i jeszcze przygnieść do ziemi. I nie mogę NIE UMIEM przestać się tym przejmować,te bzdury huczą w mojej głowie,tak jakby ktoś płacił m8i za to,żebym znajdowała powody które świadczą,że jestem zła.
nie graj, nie udawaj, nie popisuj się,nie wstydż się siebie!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
04 sty 2006, 18:30

Avatar użytkownika
przez Patrycja 16 sty 2006, 17:03
pierwsze dwa akapity to oczywiście cytat słów reireia tak jakos się zaznaczyło. nie umiem za bardzo cytować
nie graj, nie udawaj, nie popisuj się,nie wstydż się siebie!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
04 sty 2006, 18:30

przez reirei 17 sty 2006, 00:53
I edytować postów :x ;)
to,ze ktoś mógłby pomysleć o mnie żle,wydaje mi się najgorszą rzeczą pod słońcem

Patrycjo, ja mam ten sam problem, to jest właśnie główny motor mojej (i widać nie tylko mojej) nerwicy. Wypaść dobrze przed innymi. Nawet, gdy nikt nie patrzy, nam wydaje się, że zawsze jesteśmy w centrum uwagi :roll:
Nie przejmuj się swoim humorem, widzisz ja też miałem kocioł jak zakładaem ten temat, teraz patrzę już na "to" z wygranej pozycji. Musimy być silni i.. przydałoby się chyba troche - egoistyczni. Pozdrowienia i trzymaj się dzielnie :!: :!: :!:
Kto jest człowiekiem w tym samotnym świecie?
Offline
Posty
891
Dołączył(a)
04 gru 2005, 20:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do