Forum pesymizmu - Nerwica jest uleczalna!!!

Hasiok.

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 18 gru 2005, 23:29
Witam!!!

Temat trochę zszedł z toru..... Został

stworzony, aby pochwalić sie swoimi osiągnieciami w walce z nerwicą. A tu widzę że zaczyna robić się pesymistycznie.....



Troszke wiary.....ludzie.......życie jest piekne!!!!! Trzeba wpuścić do główki trochę

optymizmu......
Pozdrawiam!!!! :D :D :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Avatar użytkownika
przez bibi 19 gru 2005, 00:48
eee tam. ważne że się wogóle kręci!
nie denerwuj się

Angel :D
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Avatar użytkownika
przez Tunia03 20 gru 2005, 00:06
Nerwica ma to do siebie że człowiek jest malkontentem.Jak tu

ziać optymizmem skoro właśnie wszyscy ludzie piszą że borykają się z tą chorobą ileś lat(ja osobiście 18) i jestem nadal w

martwym punkcie.Czy to nastraja optymizmem???Jak myśleć pozytywnie- że dziś pójdę do kościoła i przecież nie umrę tylko będę

50 minut mordować się i patrzeć na wiszący zagar i odliczać minuty kiedy to się wreszcie skończy???A potem przyjdę do domu

położe się wygodnie na łóżku i zacznie mnie telepać,a serce osiągnie 120 uderzeń na minutę a ja w tym czasie będę cała

spanikowana i mokra.Ale nie umrę bo to tylko nerwica.Pieprzyć takie żecie!!!!
Tunia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
18 gru 2005, 21:51
Lokalizacja
małopolska

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 20 gru 2005, 03:14
Witam!!!
Możliwe, że nie czujesz powodu do optymizmu.

Rozumiem Cię. Ale spójrzmy na to z innej strony. Są choroby o wiele poważniejsze od nerwicy i co wtedy? Ludzie chorzy na

raka, AIDS, białaczkę mają wiekszy powód do pesymizmu niż Ty. Ale nie, nie poddają się, nie marudzą, walczą. I często

toważyszy im przy tym optymizm. Bo czy nie lepiej jest pomyśleć o czymś przyjemnym, niż ciągle myśleć o tym co mnie boli tak

jak Ty to robisz. Mi optymizm pomógł w walce z nerwicą. Nie mam już takich problemów jak Ty (chociaż kiedyś były). Możliwe,

że utkwiłaś w martwym punkcie, bo poddałaś się. Dajesz chorobie manipulować swoim życiem. A taki tok myślenia, jaki Ty

obrałaś, napewno nie pomoże Ci w szybszym wyściu z takiego "marwego punktu".
Pozdrawiam!!!! :D :D :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 05 sty 2006, 23:24
Kiedyś przesadziłem z kadzidełkami. Przez tydzień dochodziłem do siebie ze strasznym bólem głowy. Teraz za chiny, nikt mnie nie namówi na zapalenie smrodzidła w pokoju...hehe :wink:
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

przez atrucha 06 sty 2006, 00:00
Taaa..Ostanio moja rodzicielka wykurzyła mnie kadzidełkami z domu;)..
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez bibi 06 sty 2006, 00:02
ja lubię sobie od czasu do czsu jakieś zapachy porozwaniac po chałupie...ale nie na długo
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Avatar użytkownika
przez Olka 06 sty 2006, 09:42
DarkAngel napisał(a):Kiedyś przesadziłem z kadzidełkami. Przez tydzień dochodziłem do siebie ze strasznym bólem głowy. Teraz za chiny, nikt mnie nie namówi na zapalenie smrodzidła w pokoju...hehe :wink:

Kup sobie kominek i olejek - drzewo sandałowe- ja tam sie codziennie tym sztacham! :lol:
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez Dydona 06 sty 2006, 09:46
Ja wam coś tez powiem co moze was trochę pocieszyc.
Mój syn obserwując moje zachowanie w trakcie napadu nerwicy zadał mi pytanie - mamo znowu się nakręcasz?
I wiecie co to była prawda. On to zauważył po jakimś czasie i mi o tym powiedizał. ja jeżeli zaczyanło sie cos ze mną dziać siadalam mierzyłam ciśnienie - było wysokie więc się przestraszyłam, a jak sie przestraszyłam to serce zaczęło kołatać to znowu dostałam biegunki ze strachu :D i rzeczywiscie nakrecałam sama swój organizm nie mówiąc o tym, ze nie mogłam oddychać itd.
Poddając sie nakręcamy spiralę i jest coraz gorzej.
Wiecie co to stwierdzenie mojego syna bardzo mi pomogło i teraz blokuję tę nerwicę zawsze przypominając sobie to -co mamo znowu sie nakręcasz?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
05 sty 2006, 22:19
Lokalizacja
małopolska

Avatar użytkownika
przez bibi 06 sty 2006, 10:07
własnie dlatego ,ja uciekam się do takich sztuczek jak praca, a jak mnie coś łapie, to nie analizuje, nie czytam , nie rozczulam sie, nie łapię się za serce, nie przyjmuje do wiadomości ,że coś mnie bierze. no chyba, że faktycznie jest to tak zauważalne lub bolesne ,że musze zareagowac.
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 06 sty 2006, 21:57
bibi, ja również nie analizuję, nie rozczulam się. Wogóle nie zwracam uwagi na ból....morze to jest sposób na ataki?
W moim przypadku napewno....
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Avatar użytkownika
przez Marzena 08 sty 2006, 20:52
czesc Wam wszystkim a ja znowu jak sie stresuje czuje sie bezradna potem drgawi i strach przed choroba ale czasami staram sie nad tym zapanowac tłumaczac sobie ,czasami pomaga!pozdrowionka pa.P.S.staram sie zyc dla kochanej córeczki i wspaniałego meza to oni mnie motywuja do działania. :lol:
Pozwólcie mi życ!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
31 gru 2005, 22:24

niestety choruję też na nerwicę lękową...

Avatar użytkownika
przez yoan22 09 sty 2006, 14:01
Zaczęło się banalnie osiem lat temu, nagły napad duszności, mrowienie całego ciała, nie mogłam zrobić żadnego ruchu i tak wylądowałam w szpitalu. Oczywiście djagnoza lekarska była nieziemska tj. zmiany wynikające z dojrzewania. Boże gdybym wtedy wiedziała, jakich bzdur naopowiadał mi lekarz. Fakt miałam 17 lat i jakoś się w to nie zagłębiałam. Póżniej kilka mniejszych napadów i spokój na około 6 lat. I znów się zaczęło. Słoneczny dzień jadłam lody i nagle dostałam tak silnego bólu w klatce piersiowej, że upadłąm . Wezwano karetkę, miałam szczęscie trafiłam na super lekarza, który uświadomił mnie, że najwyższa pora złosić się do psychiatry. Oczywiście w międzyczasie zrobiłam tak jak wszyscy zresztą -badania każdego rodzaju. I nic. Od około roku napady powtarzają mi się w miarę systematycznie choć ostatnio po kolejnej zmianie leku zauważyłam zdecydowaną poprawę. Nie nawidzę tych napadów, najpierw duszno, póżniej kłuje w klatce piersiowej, póżniej pali, póżniej zawroty głowy, ciężki oddech wydaje mi się że umieram, że serce mi nie pracuje. Ale znalazłąm na to malutki sposób. Zaczynam szukać sobie zajęcia byleby tylko nie nakręcać się jeszcze bardziej i zazwyczaj wtedy siadam na kompie i przeglądam wszelkie możliwe strony, to pomaga. Dodatkowo nauczyłam się mówić sobie codziennie rano że jestem super silna, mądra i piękna- może to banalne, ale przynosi rezultaty. Oczywiście w najgorszych momentach i nagłym ataku np w pracy połykam xanax... Czytając wasze wypowiedzi przeraża mnie myśl że to może nigdy się nie skończyć, nawet jak się zaleczę to prędzej czy póżniej napady znów wrócą... Zresztą nie znam nikogo kto wyleczyłby się z nerwicy lękowej... :) [/url]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
09 sty 2006, 13:39
Lokalizacja
Opole

Re: niestety choruję też na nerwicę lękową...

Avatar użytkownika
przez Olka 09 sty 2006, 16:48
yoan22 napisał(a):Zresztą nie znam nikogo kto wyleczyłby się z nerwicy lękowej... :) [/url]

Jeszcze troche i poznasz.....obiecuje:)
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do