Forum pesymizmu - Nerwica jest uleczalna!!!

Hasiok.

Co teraz?

przez Grzybek 01 mar 2007, 02:28
Siema!Wiecie co?Dzisiaj wyjatkowo wiem co pisac!Zajebiscie co?Szkoda,ze to co napisze sprawia mi bol!Dzisiaj kolega napisal mi,ze po kilku latach z tym gownem,dostal Leki i przeszlo mu jak reka odjal!Caly czas czekalem na motywacje tego rodzaju!Chcialem isc sie Leczyc...Ale kiedy to przeczytalem,przestraszylem sie.Przestraszylem,chyba dlatego,ze teraz juz wiem,ze musze isc do Psychiatry,ze chyba sam nie dam rady.Ale nie chce tego!Nie chce juz ladowac tabletek,chce byc Czysty.Jestem nikim,Ja nawet nie wiem,czy chce sie leczyc,czy nie!Dzisiaj mialem straszny dzien.Bylem obojetny na wszystko.Czasami dochodze do jakichs pojebanych wnioskow.Najbardziej doluje mnie to,ze tlumacze sobie niektore rzeczy w dziwny sposob.Dzisiaj doszedlem do czegos takiego,ze-Nie ma Milosci i,ze wszyscy ja zle postrzegamy.A najwazniejsze,ze nie stanowimy sami o naszych Uczuciach,tylko one rzadza nami.I najgorsze jest to,ze to zwykla chemia.Wkrecilem sobie jeszcze cos takiego,ze nikt nie jest tak na prawde soba i wszyscy robimy cos,zeby sie komus spodobac,popisac.A sile czerpiemy tylko z tego,jesli jestesmy wychwalani,podobamy sie itp.Nie wiem dlaczego,ale to mnie tak strasznie wkurwia,pewnie dlatego,ze mysle o tym i doluje sie,ze jestem totalnie pojebany.Zaluje tak strasznie,ze zaczalem cpac,jestem teraz dnem,Zyje jak szmata.I mam zjebana psyche...Szkoda,ze nie moge cofnac czasu.Strasznie sie boje,ze niedlugo mi odjebie...
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
18 paź 2006, 12:32

Avatar użytkownika
przez CIALO liceum DUSZA muzeum 01 mar 2007, 11:57
grzybek ja tez mam wrazenie ze zwariuje. mam dwoch synow, meza . chce wychowac moje dzieci i zyc normalnie. nigdy niecpalam i tez mam zjechana psychike. czasem neichce mi sie wstac iz robic czegokolwiek, nawet za gotowaniu objadu biore sie zmusu, i wtedy tez czuje sie jak szmata, bo niepotrafie byc normalna matka i zona. musze brac leki, otumamiac sie nimi zeby jakos funkcjonowac, wsluchuje sie 2 razy w miesiacu w to co mowi psycholog a najgorsze ze jak od niej wychodze to myslle o niej jak o wariatce. gdy zasypiam zastanawiam sie czy sie rano obudze, oczywiscie budze sie codziennie, a jakze!! ale chyba tylko po to by od samego rana rozmyslac o moim rzekomo dla mnie slabym zdrowiu i czekac co mnie dzisiaj zaboli. to nie zycie, to wegetacja!! ale wiem jedno musze tez wmawiac sobie ze bedzie lepiej, bo naprawde wylądowalabym w kaftanie na odzdiale zamknietym a tego juz bym niechciala. pozdrawiam cie serdecznie trzymaj sie jakos .....
NIEMOGE ZMIENIĆ ŚWIATA, NIEMOGE ZMIENIC LUDZI......NIEPOTRAFIE TEZ ZMIENIĆ SIEBIE.....
Posty
376
Dołączył(a)
27 lut 2007, 09:38
Lokalizacja
lodz

przez molus 01 mar 2007, 12:15
z tego co tu przeczytalam widze straszne rozgoryczenie w was obojgu...
smutno mi jak to czytam i bardzo chcialabym wam jakos pomoc. ja tu widze po prostu depresje oprocz jakis lęków, ja sama tez nie czuje sie dobrze ale zawsze jak mi jest zle i pozniej troszke lepiej to mysle o swoich jakis marzeniach co bym chciala zrobic lub miec w zyciu zeby taka mysl dawala mi sily na to zebym jednak czula sie dobrze. zeby sie nie poddawac chociaz czasem kazdy z nas ma chwile w ktorych mamy dosc wszystkiego... ale musimy je przetrwac a pozniej musi byc lepiej bo nigdy w zyciu ciagle nie jest zle. trzymajcie sie i nie traccie ducha.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
25 lut 2007, 10:50
Lokalizacja
olkusz

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez ashley 03 mar 2007, 17:14
Hej Grzybek, sluchaj na pewno nie jesteś nikim. Nie myśl tak o sobie. Widze, że jest w Tobie dużo rozterek i niejasności. Wątpisz w takie wartości jak milość, bycie sobą itd. Pewne rzeczy wydają Ci się dziwne lub nie takie jak powinny być. Troche się gubisz w tym, bo chcialbyś, żeby świat byl dobry, lepszy. To jest tak, że każdy czlowiek w inny sposób patrzy na świat. Wynika to z wielu różnych rzeczy, glównie z doświadczenia, które nabywamy w przeszlości. Wiele czynników ma wplyw na to dlaczego postrzegamy świat w taki a nie inny sposób. To normalne, że czlowiek czasem gubi się w rozważaniu o zasadach i wartościach i sensem życia. Ale nie warto myśleć negatywnie. Na świecie jest i dobro i zlo, ale my nie jesteśmy kwestią przypadku. Mamy wolną wolę i to my wybieramy czy decydujemy się na dobro czy zlo. Wybierz dobro. Dlaczego ludzie są tak różni? Bo mamy inne poglądy i wyobrażenia. Tak naprawdę my sami myślami tworzymy sobie świat i to jak go postrzegamy. Na świecie jest wiele piękna, dlatego warto walczyć o szczęście. Zacznij powoli uporządkowywać swoje myśli i zmieniać zle przekonania. Jeśli skierujesz swoje mysli na dobro to nie znaczy ze nagle caly świat się zmieni. Ale z pewnością spotkasz wiele osób i zdarzeń, które potwierdzą to, że istnieje dobro, milość i szczerość. Musisz zajrzeć glębiej w swoją psychikę i zacząć nad nią pracować. Powiem Ci jeszcze, że takie problemy ma naprawdę dużo ludzi, a to znaczy, że widocznie musimy czasem mieć takie dziwne stany, żeby pewne rzeczy sobie uporządkować.
Nie jesteś nikim, jesteś wartościowym czlowiekiem. Możesz zmienić swoje życie- ja wlaśnie zmieniam swoje i choć nie jest to proste ciągle idę przed siebie. Wiem jak strasznie ciężko jest zerwać z nalogiem. Ale można to zrobić. ZAAKCEPTUJ I POKOCHAJ SIEBIE. Okaż sobie szacunek. I uwierz we wlasne sily, bo nikt tego za Ciebie nie zrobi. Sam możesz sobie zapalić światlo w tunelu i iść w jego stronę, życzę powodzenia :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Avatar użytkownika
przez anulka78 13 mar 2007, 20:35
Więcej optymizmu kochani :D To pomaga :!: Nie mozemy sie dołować... myslec... dręczyc... poddawac :!: Musimy miec swiadomosc że damy rade :!: przeciez to nic strasznego... prawda? ;) No ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
12 mar 2007, 13:04

Nic już nie ma sensu :|

przez Sotom 26 mar 2007, 10:39
Witam.
Nawet niewiem od czego zacząć :| Mam 22 lata....chyba o 22 za dużo :(
Choruje na nerwice od kilku lat już. Niestety wcześniej nie zdawałem sobie z tego sprawy a inni nic niewidzieli u mnie:| Albo może nie chcieli widzieć.....w sumie kto by się tam interesował takimi jak ja :(
Od jakiegos czasu do tego dołączyła depresja :| Nie mam chęci na nic, nie mam nastroju, nic mnie praktycznie nie cieszy. Nawet to co kiedyś mi dawało dużo radości :(
Zdecydowałem się pójść do lekarza.....Przepisała mi wpierw Asertin...nie pomógł :( No to mi zmieniła....Dała mi Anafranil i Lerivon :| Brałem to ponad 1,5 miesiąca. NIestety ale pewnego dnia....a dokładnie to wczoraj wszystko upadło :( Moje marzenia.....wiara....nadzieja....legły w gruzach :( Przerwałem te pieprzone leczenie. Zresztą i tak mi prochy nic nie pomagały :( Wyrzuciłem je wszystkie :(
I już więcej żadnych nie wezme :| Niewiem czy sobie poradze czy nie. Mam nadzieje że tak chociaż pisząc już tego posta mam pocięte ręce :|
Sam niewiem czemu go pisze :( NIe mam się komu wyżalić ani nie mam nikogo komu mógłbym się wypłakać w ramiona :(
Nic już nie ma sensu :|

Pozdrawiam Was ciepło :(

Adam....
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
12 lut 2007, 12:08
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Justynka 26 mar 2007, 11:02
Smutne jest to co piszesz, wiem jak trudno jest, gdy blisko nie ma nikogo, kto mógłby przytulić :( Jeśli pisanie na forum cokolwiek pomaga, mów tutaj jak najwięcej o swoich problemach. Wirtualne przytulanie nie nawiele się zdaje ;) ale może chociaż słowa przyniosą ukojenie. Nie poddawaj się i trzymaj mocno! pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
30 sty 2007, 20:40

przez monietta 26 mar 2007, 11:05
mam to samo adaś,nie bede Cie pocieszac bo to itak nic nie da,zreszta nie mam na to juz sił,czuje sie tak cholernie wypruta,ze szkoda gadac....moge Ci tylko napisac jedno co chyba trzyma mnie przy zyciu"Pan Bóg nigdy nie daje człowiekowi krzyża którego człowek nie mógłby udźwignąć,krzyża ponad jego siły"...zastanow sie nad tym.
Offline
Posty
262
Dołączył(a)
28 paź 2006, 12:49
Lokalizacja
Perth, Australia

Avatar użytkownika
przez KrzysztofT 02 kwi 2007, 17:01
Nerwica nie jest uleczalna! Podobnie jak w schizofrenii pacjent może sobie wegetować w domku, ale nigdy nie będzie zdrowy. Nerwica to wyrok.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
10 lip 2006, 18:15
Lokalizacja
Skoczów

przez Mrówa 07 kwi 2007, 14:42
Uwaga! nie umiem pocieszać. Jak macie zły dzień to lepiej nie czytajcie.
Ludzie! KrzysztofT, monietta, Sotom weźcie się potnijcie odrazu i nie zamęczajcie siebie i innych. Nie denerwujcie ludzi, nie wypisujcie bredni. Nerwica jest wyleczalna! Nikt nie mówi że od razu i że to jest łatwe. Moje całe życie to walka z nerwicą, stracone wiele lat, kilka terapii grupowych, kilkanaście psychologów, psychtropy i co mam powiedzieć że jestem do niczego? Nie nie powiem tak bo walczę cały czas - od kilku lat chodzę na terapie indywidualną, nawet nie chcę myśleć ile to kosztuje - mogę nie mieć na buty, dentystę (no na piwo muszę mieć ;) ale na terapię muszę mieć to jedyna droga. Leki oczywiście mogą pomóc na chwilę, zebrać się i coś zrobić ze sobą ale żeby był efekt na dłużej to tylko psychoterapia.
Pomyślcie że czeka Was wiele wspaniałych chwil w życiu, będziecie śmiać się, płakać ze szczęścia, krzyczeć z radości tylko dajcie sobie szansę. Nie poddawać się! I nie zwlekajcie z podjęciem decyzji bo to tylko strata czasu, nikt się nie wyleczy sam czy psychotropami. Zróbcie mały krok żeby zmienić swoje życie a już samo to spowoduje że będzie lepiej.
Wiem że dla niektórych ten tekst nic nie znaczy bo powiedzą "e tam mnie to nic nie pomoże, ja to mam dopiero problemy..." no to może rzeczywiście lepiej się pociąć...

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 2:32 pm ]
I cieszcie się że jeszcze się nie wyleczyłem i zamiast zająć się swoimi sprawami kompulsywnie śledzę forum i czasem coś napiszę pod tym czy innym nickiem żeby mnie przypadkiem nikt nie rozpoznał ;) Ale mam nadzieję że już niedługo :)
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
21 sty 2006, 16:03

przez toya75 10 kwi 2007, 07:16
Sotom to bardzo żle , że tak szybko zniechęcasz się do podjęcia próby leczenia. To nie jest takie proste jak wyleczyć grypę czy anginę. Ja leczę się juz dwa lata i nie powiem żeby było cudownie , ale ataki i wszystkie objawy nerwicy prawie zniknęły. Prawie, bo pozostała agorafobia i lęl przed lękiem. Ale jestem dobrej mysli że i to odpuści, ponieważ dwa miesiące temu zmieniłam lek . Też miałam moment kryzysu dwa m-ce temu, po kilkunastu m-cach brania leku spodziewałam się życia sprzed choroby, ale bezskutecznie. Powiedziałam lekarce ze mam już dość, zmienianie leków , dawek, po co to wszystko. Moja pani doktor ze stoickim spokojem wysłuchała wszelkich żalów i wytłumaczyła mi tak: leczę się na serce kilkanaście lat, jem leki garściemi, też czasami przezywam i mam dość, ale gdyby nie one moze już by mnie tu nie było . Tak samo jest z lekami ,które nam przepisują psychiatrzy ( Fachowcy). Ułatwiają i poprawiają komfort życia, nie przekreślają nas jako ludzi, wręcz przeciwnie - możemy zacząć wszystko od nowa z bagażem doświadczeń, które każą nam spojrzeć na nas przez pryzmat choroby. Ja w końcu przejrzałam na oczy, wiem skąd ta nerwica, żałuję tylko , że gdy moje ciało dawało sygnały juuż dawno temu, nie robiłam z tym nic. nie wyobrażm sobie jak bym miała teraz się nie leczyć co by było. Może tak głeboka depresja jak ma moja mama, nikomu nie zyczę tej choroby. Tu dopiero jest walka o kazdy dzień.
Sotom nie poddawaj się co to jest półtorej m-ca brania leku. Moja mama wie , że będzie go brać do końca życia( bo woli to niż psychoterapie , jej wybór, tutaj też mam inne zdanie) ,ale cieszy się , że ma taki lek i że może normalnie żyć ( a przeszła koszmar, dwa lata dobierała lek, wiesz co to jest, ja ją pamiętam z tego okresu - chodzący szkielet i wrak człowieka).
Co do psychoterapii to wiem, że gdy dzięki lekom odzyskam równowagę psychiczną, to ją zacznę. A jak będzie dobrze to i leki może odstawię. Wiem, że przede mną jeszcze długa droga i nie oczekuję cudu. Będe się modlić głęboko za wasze i swoje zdrowie.
Pozdrawiam
toya75
Offline

przez Ultramarynka 10 kwi 2007, 19:07
"Nerwica nie jest uleczalna! Podobnie jak w schizofrenii pacjent może sobie wegetować w domku, ale nigdy nie będzie zdrowy. Nerwica to wyrok."

Po co? Po co takie rzeczy wypisujesz na forum gdzie ludzie szukaja pomocy! To nie miejsce dla "mędrców" którym wydaje się,że wszystko już w życiu przeszli i wszystkiego prubowali.

Witam.
Od czasu do czasu gdy jeszcze przypominam sobie ten horror zaglądam tutaj , szybko jednak wychodzę bo wiem jak trudno w wczesnym bądz głębokim stanie nerwicy przegadać komuś,że to tylko "małe,wielkie nieszczęscie potrzebne do szczęscia"Dzisiaj mnie coś porwało, jakaś myśl skojarzenie , współczucie, nie wiem sama, ale postanowiłam napisać.
Po pierwsze NERWICA JEST ULECZALNA! O ile wogóle rozpatrywać to w katgoriach choroby bo to co nazywacie nerwicą to część Was samych, waszej osobowości z którą należy się pogodzić , przedewszystkim ZAAKCEPTOWAĆ. Lęk jest czymś w rodzaju bólu który towarzyszy na przykład podczas skaleczenia. Gdy upadniemy, rozbijemy kolano pierwszym sygnałem zanim zobaczymy co nam jest jest ból z okolic miejsca skaleczenia. Lęk jest własnie dla nas tym "innym" sygnałem świadczącym o tym ,że gdzieś głęboko w środku jest coś nie tak.
Zanim dotarłam do miejsca w którym jestem teraz przeszłam swoją drogę krzyzową usłaną lekami antydepresantami,antylękowymi i tak dalej. Przeszłam przez masę terapeutów psychologów, terapii indywidualnych, grupowych, potem z wszystkiego zrezygnowałam trwając w myśli ,że Bóg mi pomoze. I faktycznie pomógł. Odnalazłam tego własciwego psychologa. Terapia moja trwałą intensywnie 2 lata. Te lata były wycięte z mojego życia. Podczas psychoterapii nie uczęszczałam do szkoły, nie chodziłam do pracy znikłam ze społeczeństwa. Skupiłąm się całkowicie na sobie,badałam własne reakcje na róznego typu sytuacje, szukałam w sobie przyczyny dlaczego jestem jaka jestem, grzebałam w przeszłości! I teraz jako osoba pewna siebie , dumnie krocząca przez życie moge smiało stwierdzić NERWICA JEST ULECZALNA!
Choć teraz co poniektórym może się wydawać ,że to co Was spotkało to koniec świata to wiedzcie ,że tak nie jest :) Nerwica jest pewnego rodzaju błogosławieństwem, daje Nam możliwośc zmiany , stania się pełnowartościowym człowiekiem, pewnym siebie, zaradnym, znającym swoją wartość , spełniającym się zawodowo , uczuciowo, mamy szanse poznać co to miłość, dawać ją innym a przedewszystkim sobie! Co się okazuje, psychika ludzka działa prosto jak konstrukcja cepa, akcja wiąze się z reakcją,cały ten intelektualny labirynt jest prostym logicznym zabiegiem matematycznym, tyle ,że każdy z Nas ma inne wartosci dlatego też nie ma jednej wspólnej recepty,którą mogłabym Wam tu teraz sprzedać.Jedynym warunkiem w drodze do zdrowia jest magiczna regułka "Ja Chcę z tego wyjść" Moment kiedy ta chęć stanie się pragnieniem , jest chwilą w której to wszystkie gwiazdy i planety zaprzysięgną się by Wa dopomóc!
Moją drogą była psychoterapia.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
10 kwi 2007, 18:33

przez toya75 10 kwi 2007, 19:34
Mądrego miło poczytać :idea:
toya75
Offline

przez kopciuszek 13 kwi 2007, 20:06
Ja bałam się całe życie bardzo dużo rzeczy z biegiem lat i doświadczeniami które mnie spotykałam powoli przechodziły lęki. Pierwszą sytuacją była opieka i śmierć mojej teściowej to tak jak bym przeszła psychoterapie grupową. Obecnie mam pod opieką bardzo chorą matkę i pielęgniarka zmusiła mnie do robienia jej opatrunków na bardzo dużej ranie w wyniku
10 lat temu radioterapia to był dla mnie szok jak ją zobaczyłam nie wiem co takiego się stało w mojej głowie że przestałam się bać robię jej opatrunki
i zdaję sobie sprawę (opinia lekarza) że jest ciężko z jej zdrowiem. Nie wiem jak będzie ze mną kiedy rzeczywiście nadejdzie moment kiedy już jej nie będzie ale na razie opieka nad nią dała mi strasznie dużo siły aby żyć i robić wszystko aby w jak najlepszych warunkach żyła moja mama.
Pozdrawiam Jagoda
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
06 mar 2007, 17:50
Lokalizacja
sosnowiec

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 9 gości

Przeskocz do