Forum pesymizmu - Nerwica jest uleczalna!!!

Hasiok.

przez mamukaroli 29 kwi 2006, 23:12
Tylko czasem jest tak,że lęk człowiekowi towarzyszy całe życie ja mam 32 lata a nerwicę od 7 roku życia nawet nie pamiętam jak to jest czuć się dobrze tzn bez lęku i co z tym zrobić?
Muszę nauczyć się żyć od nowa.....
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
22 lut 2006, 18:18
Lokalizacja
Gdańsk

przez somebody 29 kwi 2006, 23:21
mamukaroli życze Ci bys tak zmienila swoje życie abys w końcu uwolniła się od tego paskudztwa
Offline
Posty
87
Dołączył(a)
22 kwi 2006, 17:44

Avatar użytkownika
przez agapla 29 kwi 2006, 23:31
Mamukaroli masz lęki przez całe życie? tzn nigdy nie bylo poprawy chociaż na jakis czas? :shock:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez mamukaroli 30 kwi 2006, 00:09
No nie przez cały czas zaczęło się jak byłam mała, robiło mi się duszno, bałam się na ulicy szczególnie jak było ciemno itp.
tak to sobie trwało rodzice poszli ze mną do psychologa ta stwierdziła,że to okres dojrzewania:( i przejdzie
Potem jak byłam starsza w szkole to nie mogłam wysiedzieć w kinie, kościele ręce mi drętwiały ale jakoś dało się funkcjonować w niarę normalnie.
Uprawialam dużo sportu -pływałam wyczynowo(szkoła sportowa), jeździłam konno, potem taniec towarzyski- tak poznałam męża.
Zaczęło się naprawdę źle jak urodziłam 1 szą córeczkę- nie mogłam jeść ważyłam 40 kilo(przełyk mi się kurczył), ciągle wydawało mi sie że kimuś coś się stanie, ciągle sprawdzałam czy dziecko żyje.
Jak się zakrztusiła to panika,
Jak już nie mogłam wytrzymac byłam odwodniona na nogach się nie mogłam utrzymać mąż zawióżł mnie do psychiatry- teraz jem Ola ma 10 lat.
Ale za to coraz to nowe niespodzianki los mi sprawia.
Bywało lepiej ,bywało gorzej , nawet czasami było dobrze, ale nigdy nie było super.Ale ja się cieszę jak mogę normalnie z dzieciakami iść na spacer czy do kina.
3 miesiące temu zacięłam się i siedzę w domu z tachycardią , cały czas mną telepie.
Wczoraj poszłam kupić jedzenie niedaleko domu, chciałam w kiosku kupić gazetę dla mojej Gosi- stałam pół metra od kiosku z 15 min ,łapy mi się trzęsły, pani w kiosku dziwnie na mnie patrzyła w końcu poddałam się nie kupilam cholernej gazety. Boże dolazłam do tego kiosku-pól metra mi zabrakło...
Teraz to myślę ,że tak mnie wzięło na ostro bo mam powarzne problemy rodzinne i to trwa już kilka miesięcy więc przewlwkly stres pewnie powoduje te wszystkie dodatkowe atrakcje.
Ale myślę,że w koncu musi być dobrze.
Po tylu latach zaczęłam chodzić do psychologa
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
22 lut 2006, 18:18
Lokalizacja
Gdańsk

przez Aga1 30 kwi 2006, 18:31
Cześć wszystkim :D Ja walcze kilkanaście lat , a zaczęlo się wcześniej bo miałam ojca, alkoholika,jak byłam mała to często z mamą i bratem musieliśmy po nocy uciekać z domu i tak to si e zaczeło. Pożniej zaczęło się poważniej. Zaczęło si e od arytmii., przyjeżdżało pogotowie. Potem doszły zawroty głowyitd. walczyłam jak mogłam jakieś leki ziołowe itp. Na 2-3 lata uspokoiło sie.Poroniłam i wtedy to sie zaczęlo na poważnie i trwało to z mała przerwą do tej pory.Był czas ze nie byłam w stanie wejść do sklepu.Na powietrzu było jako tako. Bywałam u różnych lekarzy był oksazepam , signopam xanax .Leki brałam tak jak kazali .Miesiąc,dwa i natym koniec bo si e uzależnie .Owszem pomagały na 1-2 miesiące a potem to samo. Gdy 13 lat temu urodziłam córke myślałam że to się uspokoi .Lęk o dziecko spotęgował to bardziej. Nigdy sama ni wyszłam z wózkiem na spacer. Wróciłam do p-racy gdy miała 5 lat .Dostalam od razu na 3 miechy wypowiedzienie, bo zlikwidowano mój etat.Mała chodziła do przedszkola. Gdy ja zostałam bez pracy to musiałam sama ją zaprowadzać i przyprowadzac z przedszkola. Udawało mi się to.I tak jako tako si e to ciągnęło.Niedawno zmarła mama mojego męża.Potem na raka zachorował mój brat i siostra mężą.Teraz po śmierci brata był koszmar i trafiłam do psychiatry., bo czułam że jak sobie w pore nie pomogę to póżniej będzie jeszcze gorzej.Czuje sie dużo lepiej. i polecam to każdemu, uważam że straciłam niepotrzebnie część życia . Lek działa 'nie mam już bólów głowy, zamostkowych i ciągłego lęku.Była w markiecie co prawda z mężem i ataki się nie pojawiły choć moja podświadomość tylko na to czekała. Teraz zabieram moja mamę do mojej lekarki , bo jest w opłakanym stanie . Widok syna umierającego na raka i jego śmierć jest chyba najgorszym przeżyciem. Mam zaufanie do mojej lekarki i myśle że tak jak mnie do tej pory pomogła tak pomoże i jej. Pozdrawiam was wszystkich .

[ Dodano: Nie Kwi 30, 2006 6:36 pm ]
PS.Zaczynam już czuć jak się żyje bez lęku, nie wiem na jak długo, ale myśle że moja wiara w to że musi mi sie udać mi dopomoże. Jeżeli odważę sie sama pojechać autobusem zaczynam psychoterapie.
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

przez alina 04 maja 2006, 12:02
Witam Cie serdecznie ciesze sie że uważasz że można wyleczyc się z tej choroby :D Mój problem jest inny i bardzo prosze Cię o radę.Patrzę na tę chorobę z boku i niewiem co robic.Moja córka poznała chłopca 21 letniego chorego właśnie na tę chorobę,bardzo jej na nim zależy.Chcę go poznac,ale on niechce przyjśc do naszego domu, chce bym spotkała się z nim w centrum miasta w dodatku w obecności jego mamy.Wybacz ale wydaje mi sie to dosyc komiczne.Uważam że jeśli ma wyjśc z choroby i życ normalnie to musi przełamac lęk i do nas przyjśc.Niewiem co robic ??Pozdrawiam i z góry dziękuje za rade pa pa
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
04 maja 2006, 11:39

Avatar użytkownika
przez agapla 04 maja 2006, 12:33
Alina to nie jest takie proste przełamać lęk poczytaj sobie posty na tym forum , ludzie maja ataki czasem bardzo tragiczne zapewniam cie tu nie ma sie z czego śmiać! Wyobraź sobie totalne zagrożenie życia nie wiadomo z jakiego powodu(coś cie dusi , nie możesz oddychać, totalna panika) czy to moze być sytuacja komiczna?Grunt to zrozumiec drugiego człowieka, bo jak wiadomo w życiu są rozne są sytuacje i nikt nie jest wolny od chorób.Postaraj sie zrozumieć pozdrawiam serdecznie :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Help

przez Busia17 04 maja 2006, 12:51
Miau napisałaś że bałaś siępatrzeć ludziom w oczy ja też się boję myśle że ciągle coś robie nie tak jak rozmawiam bo nikt nie chce ze mną rozmawiać nie wiem co robić kiedyś miałam przyjaciół teraz nawet oni odwrócili się ode mnie boję się też trochę jeździć autobusami bo tam wszyscy się na mnie gapią tak dziwnie najgorsze jest to że inni sobie pewnie myślą że źle o nich myślę a tak wcale nie jest przed tem się stresowałam jak z kimś miałam rozmawiać teraz może już tak nie a może po prostu przyzwyczaiłam się do tego stresu nie wiem co robić pomocyyyyy mój nr gg 2131849 napiszcie jak coś wiecie na ten temat
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
24 mar 2006, 17:37

Avatar użytkownika
przez venom 04 maja 2006, 19:22
nerwica nie jest uleczalna, zawsze powraca, w najmniej spodziewanym momencie, ja wyznaje zasade : leki i psychoterapia
"...Żadnych kajdanków czy czegoś w tym rodzaju.
Kiedy nas już spisali na komisariacie, zabraliśmy
Tych gliniarzy na obiad na Mulberry Street...
Następnego dnia znów działaliśmy w najlepsze..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
340
Dołączył(a)
08 kwi 2006, 12:26

przez Aga1 04 maja 2006, 20:35
Alinko napisałam do Ciebie na pw .Sprawdż czy masz wiadomość. Co jeszcze mogę dodać to to nerwuski bo bardzo wrażliwi ludzie.Pamiętaj o tym . Pozrdawiam :D
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 04 maja 2006, 22:02
Venom zapomniałes dodać alkohol....... :twisted:
A nerwica jest uleczalna....leczenie jest długie i meczące.......ale z tej choroby można wyjść!!!
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

przez Busia17 05 maja 2006, 11:30
A ja do końca to nie wiem czy mam nerwicę moje objawy to strach przed patrzeniem w oczy bo wydaje mi się albo tak jest że jak coś mówię to to jakos dziwnie mówię nikt nie chce ze mna rozmawiać i nie wiem co robic wiem że to trochę głupie
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
24 mar 2006, 17:37

przez limba 11 maja 2006, 20:24
DarkAngel-pozwól ,że dopiszę się do Ciebie-nerwica JEST ULECZALNA-chorowałam 4 lata,były to lata.....tylko ktoś kto choruje jest w stanie mnie zrozumieć.Ale kurcze wyszłam z tego,wiadomo,ze nie mogę powiedzieć-całkowicie,ale gdzieś w 90%--czyli da się.Pomogły mi tabletki,wspaniała lekarka i psychoterapia,forum(które daje oparcie,bo wiemy że jest nas więcej),ale pomogłam sobie ja SAMA.Poprostu zmieniłam tok myślenia,a uwierzcie mi doszłam do stanu gdy nie wychodziłam 0.5 m przed blok.Nie można poddać się lękom i histerii!!!!!Teraz wychodzę,nie piję leków,a jak chwyci mnie na mieście,stanę,mocno wezmę oddech i stwierdzam -No i co ci się stanie histeryczko jedna???I uwierzcie to pomaga :D :D :D :D
...patrz przez przednią szybą, a nie wsteczne lusterko...
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
10 kwi 2006, 21:41
Lokalizacja
Podkarpacie

nerwica denerwuje

przez voodoomaro 12 maja 2006, 09:38
pierwsze objawy nerwicy zaopserwowalem u siebie w wieku 30 lat,napoczontku niezdawalem sobie sprway coto jest ,scisk w gardle szybsze bicie serca bezsennosc, i zaczolem doszukiwac sie przyczyn.roilem sobie ze to pewnie rak gardla z uwagi nato ze pale potem klucie w klatce piersiowej oczywiscie odrazu choroba serca,latalem po lekarzach badania byly dobre ale cos tam w glowie zaczelo sie walic,(pewnie sie myla albo niechca mowic calej prawdy) i zaczelo sie napady leku cos strasznego taki stan utr5zymywal sie 3 lata.na poczatku napady mialem raz na miesiac potem ubzduralem sobie ze co czwartek mnie dopadnie i faktycznie juz od rana myslalem ze bedzie atak i tak bylo ,nastepnie codziennie bylo zle samopoczucie,napewno bylo to uwarunkowane tym ze akurat zwolniono mnie z pracy i mialem bardzo wiele czasu na myslenie .poszedlem do psychiatry przepisal prozak niewziolem ani jednego zaczolem sam walczyc z choroba oczywiscie bardzo pomogla mi zona i jedyna kobieta co potrafila mnie uspokoic ciotka.walke zaczolem od znalezienia sobie zajecia wedkarstwo,komputer itp.gdy nastepowal atak tak ten stan nazwalem bralem tranxene lub neurol zabieralem sie do jakiegos meczacego zajecia ,potrafilem umuc auto o 3 nad ranem byle spaslic adrenaline ,bardzo pomogla mi akupunktura POLECAM.zdaje sobie sprawe ze z nerwicy niewychodzi sie nigdy ale mozna sie nauczyc zyc z tym i zapanowac nad lekiem jesli chcesz pogadac to pisz na gg na nr.3520352
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
12 maja 2006, 09:16

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do