Forum pesymizmu - Nerwica jest uleczalna!!!

Hasiok.

przez kasiek 29 sty 2006, 10:31
Masz racje Korku!Jak mozna sie do kogos przytulic,to wtedty cała ta nerwica znika! Choc na chwile!!!A to już olbrzymi sukces. :) :)
To co jest niezwykłe, znajduje sie na drodze zwykłych ludzi.
Offline
Posty
298
Dołączył(a)
28 gru 2005, 18:31
Lokalizacja
Lódż

Avatar użytkownika
przez Starościna 01 lut 2006, 17:16
hmm taka moja mała sugestia

wg mnie z nerwicą jest jak z alkocholizmem.. nerwice ma się do końca życia... z niej nie można wyjść... ale można ją oswoić... sprawić aby nie przeszkadzała zbytnio w życiu... ale osobiście nie wierzę aby to było możliwe żeby totalnie się z tego wyleczyć.. żeby zamknąć ten rozdział... raz na zawsze

nerwiće mam hmm stwierdzoną od 16 roku życia a w praktyce się to zaczeło jak miałam 5 lat ( teraz mam 21) ... może tak mówię bo zasadzie nie znam życia bez niej.. trochę pesymistycznie to zabrzmiało ale taka jest prawda.... ale umiem z nią życ j ją oswoiłam

leki mówicie..na lekach jestem od 5 lat... i jestem happy że na nich jestem bo dzięki nim funkcjonuję dobrze.. hmm jakieś 1.5 roku temu wkońcu weszłam na dobre i skuteczne leki ( lexapro + tisercin) i naprawdę moja jakość życia jest bardzo bardzo dobra ( hmm nigdy nie było lepiej niż teraz..) oswoiłam ją.. umiem się śmiać i cieszyć... jest ok na dziś dzień... ale osobiście nie wierzę że 1. kiedyś z tych leków zejdę...( będe pewnie tylko co jakiś czas zmieniać je na inne.. lepsze.. doskonalsze... i bede dzięki nim cieszyć się życiem...) 2.będe kiedyś totalnie wyleczona

nie zrozumcie mnie źle... pisząc że to dzięki lekom coś osiągam mam na myśli to że one na tyle redukują moje objawy że dzięki siły woli robię coś... u mnie leki oczywiście nie redukują objawód do końca.. one je stłumiają na tyle dobrze że radzę sobie z tym lękiem i nie paraliżuje mnie on kompletnie...

na koniec coś pozytywnego - jak mam iść do miasta i załatwić jakąś sprawę i już na samą myśl zaczynam się bać to spokojnie układam sobie plan i zbieram siły wg zasady JAK CHCESZ- ZNAJDZIESZ SPOSóB , JAK NIE CHCESZ- ZNAJDZIESZ POWóD!!!! więc jak chcem się przełamać.. chcem iść to znajduję sposób.. idę.. działam.. i jest looooźno:)

głowa do góry ludzie!!!!!

ZAWSZE JEST SPOSóB!!!![/i]
Imperrare Sibi Maximum Imperium Est!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
30 sty 2006, 23:28
Lokalizacja
Opole

Avatar użytkownika
przez Tygryska 01 lut 2006, 17:54
Dlaczego uważasz że z nerwicy się nie wychodzi?? Ktoś Ci tak powiedział?Przeczytałaś gdzieś?
Ja uwazam że się wychodzi i to nie jest tak jak z alkoholizmem (alkoholizm to uzależnienie- zupełnie inny mechanizm).
To ze potrafi trwać długo nie znaczy ze wiecznie. Trzeba tylko leczyć nie skutki, objawy lecz przyczyny. BĘDZIE OK!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Starościna 01 lut 2006, 18:38
HMM żywię takie osobiste przekonanie... poprostu na razie na dziś dzień nie wiem co musiało by się stać.. czy coś w tym stylu abym wyzdrowiała.... na dziś dzień umiem ja tylko a może aż oswoić i się z tego cieszę:) hmm może mam taki etpa teraz stagnacji ale stagnacji na wysokim poziomie... cóż może za jakiś czas sprostuję swój post ale narazie tkwię w przekonaniu że nerwicowcem jest się przez całe życie.. nawet jeśli już nie jest się na lekach.. nie chodzi na psychoterapię... to w człowieku zostaje.. to jest...

A co do pesymizmu... ja mam w sobie teraz tyle optymizmu:)
będe was nim zarażać :)

-------------------
god geave mi style and geave mi greace ... god put a smile upon my face:)
Imperrare Sibi Maximum Imperium Est!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
30 sty 2006, 23:28
Lokalizacja
Opole

Avatar użytkownika
przez Tygryska 01 lut 2006, 23:25
Dla mnie stwierdzenie ze nerwicowcem jest się prez całe zycie to pesymistyczne stwierdzenie.
Psychologia twierdzi raczej że nerwice w większości przypadków sa uleczalne.
Zyczę szybkiego sprostowania postu, ale nie liczyłabym na wielkie coś co nagle przyniesie uzdrowienie, wychodzenie z nerwicy to powolna, ciężka praca.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

Avatar użytkownika
przez Olka 02 lut 2006, 10:16
Starościno nie zgadzam sie z tym co napisałas. W tej chwili praktycznie wcale nie mysle o nerwicy, moje mysli zajmuja zwykłe codzienne sprawy:) jest we mnie tyle samo spokoju i beztroski co kiedys :lol:
Napewno jestem podatnym gruntem na powstawanie wszelkiego rodzaju konfliktów wewnętrznych, ale teraz bede wiedziała co z tym zrobić, jeżeli takowy kiedys wystąpi. Wiesz tego co sie nauczyłam nie jestem w stanie zapomniec, tak jak dodawania:) Nie wykluczam ze kiedys znow właczy mi sie takie nerwicowe myslenie, ale wtedy natychmiast udam sie po pomoc- a wtedy wszystko bedzie jeszcze w zalązku, wiec jestem spokojna:)
Jak ktos raz nauczył sie opanowywac ataki lęku to juz bedzie umiał to zawsze robic....... ja wychodze z takiego założenia i nic i nikt nie jest w stanie tego zmienic:)
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

przez benQ 02 lut 2006, 10:52
no w sumie ja tez mam takie problemy... moj lekarz psychiatra powiedział ze to nerwica... ale nie wiem skąd się ona bierze...

U mnie ona nie charakteryzuje sie ciągłą niemożnością łapania głębokiego oddechy... Rozwaliłem sobie układ nerwowy alkocholem połączonym ze stabilizatorem nastroju ktory przepisał mi lekarz (zebym mogl skonczyc z narkotykami)...

Wybaczcie ze męcze was tutaj moimi zmaganiami z tym ale mi się to pierwszy raz w zyciu przydazyło jakies 5 dni temu... i nie umiem z tym walczyć... dostałem lek na to, i dopiero wczoraj zaczynam leczenie...

Napiszcie, czy wy też macie napady tak ogromne ze nie mozecie ustać na nogach... ???? dretwienia konczyn i kolotanie serca????

Boję cię troszke... bo mam dopiero 19 lat a matura za 3 miesiące...
I to wszystko przed maturą się dzieje kurcze...

Pozdrawiam...
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
02 lut 2006, 10:42
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Fermina 02 lut 2006, 12:11
benQ napisał(a):Napiszcie, czy wy też macie napady tak ogromne ze nie mozecie ustać na nogach... ???? dretwienia konczyn i kolotanie serca????
Pozdrawiam...


Miałam tak samo... drętwienie lewej(i nie wiedomo dlaczego tylko lewej) :D ręko, uczucie "nóg jak z waty", kołatanie serca i wiele innych. Dasz radę benQ!!! Mimo wszystko można żyć dalej :D

A odnośnie wyjścia z nerwicy - podzielam Twój pogląd Olu!!! Można wyjść całkowicia ale jednak myślę, że lepiej byłoby nie zapominać, nie zamykać tego rozdziału, w końcu był częścią naszego życia, prawda?? :D
;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
14 lis 2005, 18:32
Lokalizacja
nibylandia

Avatar użytkownika
przez Starościna 02 lut 2006, 13:15
tyrgyska

mam nadzieje że twoje słowa będą prorocze i sama takiego wyjścia doświadczę kiedyś.. tym czasem dziś wstał nowy dzień i trza się brać do roboty:) OPtymiści górą:)
Imperrare Sibi Maximum Imperium Est!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
30 sty 2006, 23:28
Lokalizacja
Opole

Avatar użytkownika
przez Starościna 02 lut 2006, 13:20
Ola

gratuluję :) mi też zdarza się zapominać całkiem o nerwicy choć na razie są to takie momenty tylko ... jeśli tobie udaje się ta sztuka to jestem pełna podziwu:)

i nadzieji zarazem że mi się też kiedyś uda dojśc do takiego etapu:)

--------------
to forum jest optymistyczne :)

optymiści górą:)
Imperrare Sibi Maximum Imperium Est!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
30 sty 2006, 23:28
Lokalizacja
Opole

Avatar użytkownika
przez Olka 02 lut 2006, 16:29
od momentow sie zaczyna, pożniej te chwile sa coraz dłuzsze.........a pozniej w pewnym momencie człowiek sobie uzmysławia- boze jak dawnoe nie myslałem o nerwicy......hehe:) Zycze samych sukcesów Starościnko:)
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez bibi 03 lut 2006, 18:05
benQ napisał(a):no w sumie ja tez mam takie problemy... moj lekarz psychiatra powiedział ze to nerwica... ale nie wiem skąd się ona bierze...
U mnie ona nie charakteryzuje sie ciągłą niemożnością łapania głębokiego oddechy... Rozwaliłem sobie układ nerwowy alkocholem połączonym ze stabilizatorem nastroju ktory przepisał mi lekarz (zebym mogl skonczyc z narkotykami)...
Wybaczcie ze męcze was tutaj moimi zmaganiami z tym ale mi się to pierwszy raz w zyciu przydazyło jakies 5 dni temu... i nie umiem z tym walczyć... dostałem lek na to, i dopiero wczoraj zaczynam leczenie...
Napiszcie, czy wy też macie napady tak ogromne ze nie mozecie ustać na nogach... ???? dretwienia konczyn i kolotanie serca????
Boję cię troszke... bo mam dopiero 19 lat a matura za 3 miesiące...
I to wszystko przed maturą się dzieje kurcze...
Pozdrawiam...


Witaj na forum BenQ!!
niestety mamy to wszyscy,
co do matury to miałam ten sam problem
2 miechy przed maturą poszłam do psychologa który uczył mnie kiedyś ZEN i mówię mu że mam pustkę w głowie. i pytam się czy to przez zen?? wyśmiał mnie
oczywiście już nie bałam amfy...ale zostały lęki i pustka :D hehe
maturę zdałam ze średnią 5, 00!! pracę dyplomową tez! (ściągałam :D)
nie martw się będzie dobrze!!
Ostatnio edytowano 03 lut 2006, 20:31 przez bibi, łącznie edytowano 1 raz
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Avatar użytkownika
przez Tygryska 03 lut 2006, 20:23
Moje problemy tez zaczęły sie w klasie maturalnej...to ciężki okres i różne problemy się ujawniają. Ale jakoś przeszłam przez to wsystko , nie poszło mi tak dobrze jak bibi, ale poszło. Na poczatku raczej nikt nie umie walczyć z takami, bo niby skad ma umieć, ale w końcu każdy znajduje swoje sposobiki.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

przez kasiek 09 lut 2006, 12:30
Wczoraj znów przeczytałam w poczekalni u psychologa fajne zdanie: KTO CHCE PRACOWAC --SZUKA ROZWIĄZAŃ, KTO NIE CHCE PRACOWAĆ--SZUKA TRUDNOŚCI
Tak więc kochani starajmy sie cos robic,zeby dobrze przywitać woisne.Ja już nie moge się jej doczekac!!!Buziaki :lol: :) :)
To co jest niezwykłe, znajduje sie na drodze zwykłych ludzi.
Offline
Posty
298
Dołączył(a)
28 gru 2005, 18:31
Lokalizacja
Lódż

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do