odstawiam leki...

Hasiok.

Re: odstawiam leki...

Avatar użytkownika
przez Magdalenka81 10 wrz 2008, 23:57
Ja jeszcze nie czuje sie gotowa na odstawienie.Ale nie podoma mi sie jak ludzie krytykuja osoby biorace leki,dlamnie osobiscie byla to wystarczajaco trudna decyzja do podjecia,wiec uwarzam ze takie uwagi sa zbedne.Pozdrawiam Daria Sz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
170
Dołączył(a)
09 kwi 2008, 15:40
Lokalizacja
Colchester

Re: odstawiam leki...

Avatar użytkownika
przez antychemikal 11 wrz 2008, 19:10
Daria Sz. napisał(a):Antychemikal, pięknie to wszystko napisałeś, ale... no właśnie ale. Trochę przeraża mnie myśl, że miałabym spędzić kilka godzin w pokoju z kilkoma pająkami (panicznie boję się pająków) i dzięki temu wyleczyć się z tej fobii. Myślę, że żadna rozmowa z wyspecjalizowanym terapeutą na nic by się zdała.


wlasnie dlatego ze tak myslisz ...wystarczy pomyslec inaczej :-) ...tak naprawde to pajaki boja sie bardziej "Ciebie" .(przyklad)
I do puki w to nie wierzysz , to tak wlasnie bedzie jak napsialas , pomimo tego ze to tylko przyklad :D

---- EDIT ----

Opowiem Ci jakby to wygladalo z tymi ewentualnymi pajakami , nie koniecznie na Twoim przykladzie .
Zaden le`k nie trwa wiecznie zacznijmy moze od tego , wczesniej czy poznije idzie sie po rozum do glowy , i szuka wyjscia z kazdej sytuacji .

Jesli znajdowlabys sie [b]sama[b] w takiej sytuacji (niech to bedzie na przykladzie tych pajakow ;D) to najprawdopodobniej "mogla" bys sobie wyrzadzic "krzywde " swoim zlym tokiem myslenia , najprawdopodobniej "dostala bys " ataku paniki , zaczela uciekac ..itd
Jesli bys "nie miala" wyjscia to najprawdopodobniej wolala bys o pomoc , jesli bys tej pomocy nie otrzymala od nikogo , to z pewnoscia albo bys krzyczala , albo nie mogla z siebie slowa wydusic .
Oczywiscie obserwowala bys caly czas tego pajaka , negatywne mysli kore by Ci towarzszyly powodowaly by coraz to wiekszy le`k , w koncu poczulabys sie zle , i skupila uwage juz nie na pajaku a na sobie , pila bys duzo wody , miala drgawki ze strachu , w koncu zmeczona zasnela bys gdzies tam skulona w koncie , a pajak jak siedzial na scianie tak siedzi dalej i ani kroczka nie zrobil ...:-) dalej to juz chyba odezwala by sie w koncu inteligencja , skoro siedzi i sie nie rusza to z pewnoscia nie chce mi zrobic nic zlego ...zadala bys sobie pytanie ..czego ja sie w zasadzie boje tych pajakow , przeciez one wogole sie prwie nie ruszaja , a jesli bys go szturchnela patykiem to uciekl by biedy z podkulonym "ogonem " i siedzial w panice podobnej do Twojej !

To wszystko sa ocyzwiscie przypuszczenia , chociaz na podstawie moich wieloletnich e`kow i atakow paniki w takich czy innych sytuacjach , ktorych sie wlasnie pozbylem w taki sposob jak caly czas opisuje .. tak wlasnie by to wygladalo (chociaz nie mam aranhofobi , to moge sobie tk to wyobrazic wlsnie)

Jesli chodzi o terapie z terapeuta , "przepracowanie " takich czy innych le`kow spowodowanych zlym tokiem myslenia , przebiega o wiele lagodniej i w zasadzie bez wiekszych perypeti .

pozdr...

---- EDIT ----

Ps; Arachnophobi "

Uwazaj na "swoje mysli " one beda "twoimi "slowami , "uwazaj" na slowa bo one beda "twoimi" czynami , "uwazaj" na swoje ........
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
215
Dołączył(a)
18 cze 2008, 09:53

Re: odstawiam leki...

Avatar użytkownika
przez Daria Sz. 11 wrz 2008, 21:51
"a pajak jak siedzial na scianie tak siedzi dalej i ani kroczka nie zrobil ...:-) "

a jak zrobi kroczek, to przecież padnę na zawał :mrgreen: , te stworzenia są nieprzewidywalne :shock: i takie obrzydliwe, bleeee.
A teraz poważnie: jakoś nie wierzę w terapeutów, a to dlatego, że życie nauczyło mnie polegać na sobie. Jeśli sama sobie nie pomogę to przecież nikt mi nie pomoże (no ewentualnie w totalnym kryzysie pomoże seronil, he he). Owszem, rozmowa z drugim człowiekiem jest czasami zbawieniem dla duszy, szczególnie gdy ta druga osoba ma za sobą podobne doświadczenia.
Dziś zapomniałam wziąć swoją pigułkę szczęścia i nawiedziły mnie złe myśli i czarne humory. Złe myśli zaczęły mnie negatywnie nakręcać i nie mogłam tego zahamować. Jednak muszę pilnować swojej dawki co drugi dzień. Na razie nie jestem gotowa aby brać lek co dwa dni. Jeszcze za wcześnie. Trzeba małymi kroczkami. Pozdrawiam serdecznie Magdalenkę, Antychemikala i Mefiboszeta :)
memento mori...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
04 sie 2007, 19:09

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: odstawiam leki...

Avatar użytkownika
przez antychemikal 12 wrz 2008, 08:19
Problem w tym ze wiekszosc osob nie chce dac sobie pomoc ;) przez to wlasnie , ze nie dopuszcza do siebie mysli , ze moze pomoc ktos inny czy tez inna terapia.

Wolisz pilnowac swojej dawki leku , co drugi dzien ..... a nie lepiej jest kontrolowac swoje mysli kazdego dnia i nie miec z lekami nic wspolnego ?
Chyba juz dosc dlugo bierzesz leki i zdazylas zauwazyc , ze nie rozwiaza one za Ciebie problemu .(w zasadzie to dochodzi nowy problem , leki :? )

Mniejwiecej tak jak napisalas ...jak nie bierzsz lekow to czarne mysli sypia sie jak z rekawa .... tak wlasnie funkcjnuje branie lekow , lagodza na krotki czas le`ki a nastepnie je nasilaja a odstawienie ich jest tez problemem , poniewaz tacy ludzie zazwyczaj kurczowo trzymaja sie lekow i nic i nikt nie jest ich w stanie przekonc o ich odstawieniu .

W koncu organizm przyzwyczaja sie tez do leku i leki przestaja miec swoje dzialanie , zastepuje sie je innymi i ciagle innymi i coraz to wieksze dawki ...organizm po jakims czasie zaczyna przypominac rzeszoto , "choroba " przed jak i po ..nie chce zniknac , czlowiek coraz slabszy , mysli porozwlane totalnie ..itd (czarna rozpacz)

Rozumie , ze jesli ktos nie jest sam w stanie odstawic leku (w zaleznosci od leku ) to sa od tego wyspecjalizowane placowki w ktorych przeprowadza sie to odtrucie lekowe
i napewno ma to se`s , dlatego ze nie kazdy lek mozna odstawic tez samemu , gdyz istnieje ryzyko wystapienia np; padaczki czy tez zapasci serca .

Leki trojpierscieniowe czy tez neuroleptyki ktore rowniez przypisywane sa w "nerwicy " niestety :] .. da sie odstawic samemu bez wiekszych przezyc , leki konczace sie na "zepam" troche trudniej jest odstawic .

Najwazniejsze jest zauwazyc ze lekami nie da sie rozwiazac problemu " nerwicy " wtedy to juz jest ten pierwszy krok w strone wyzdrowienia .

pozdr...

Uwazaj na "swoje mysli " one beda "twoimi "slowami , "uwazaj" na slowa bo one beda "twoimi" czynami , "uwazaj" na swoje ........
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
215
Dołączył(a)
18 cze 2008, 09:53

Re: odstawiam leki...

Avatar użytkownika
przez jaaa 13 wrz 2008, 00:39
Aga1 napisał(a):Ja juz odstawianie leku mam dawno za soba. Z doswiadczenia swojego wiem ze o dawce jak i sposobie odstawiania powinien decydowac lekarz. Nie warto eksperymentowac , poniewaz zbyt wczesne odstawienie moze spowodowac ze nerwica szybko da znac o sobie powtornie. Po 2 latach leczenia z osoby zamknietej w domu stalam sie kims innym, Chodze i jezdze kiedy i gdzie chce.Biegam po sklepach i centrach handlowych, jezdze sama autobusem, z corka jezdze do kina. Malo tego jadac do Grecji mielismy awarie samolotu i wracalismy po spuszczeniu paliwa na lotnisko a nastepnie koczowalismy 10 godzn do nastepnego lotu przezylam to bezproblemowo. Tak ze wszystko jest mozliwe - wyjscie po leczeniu z bagna jakim jest nerwica tez. Nie wolno tylko tracic nadziei.Pozdrawiam


zeszlabym na zawal...chybaze wzielaym xanaxu kupa i byloby mi obojetne juz wszytsko

jakimi liniami lecialas wtedy?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Re: odstawiam leki...

Avatar użytkownika
przez Daria Sz. 13 wrz 2008, 10:50
Antychemikal, nie wierzę w psychoterapię tak jak Ty nie wierzysz w psychotropki. Psychoterapia i psychotropki to to samo. I od tego i od tego można się uzależnić :? jesli postawiłabym na psychoterapię zamiast na psychotropki teraz pewnie nie mogłabym obejść się bez rozmów z terapeutą. Stopniowo musiałabym odzwyczaić się od rozmów z terapeutą. A tak stopniowo odzwyczajam się od leków. To tak jak z rzucaniem palenia, słodyczy (nie wiem, może to głupi przykład z tymi słodyczami). Masz rację, odstawianie jest problemem. Nie będę udawać, że nie. Coraz więcej smutnych myśli kłębi się w mojej głowie, jakoś znowu nie chce mi się zrobić tego czy tamtego. Ale są i też chwile dobre, gdy znowu wraca radość. Cieszę się, że mogę znowu normalnie spać :) że mój apetyt jest normalny (nie objadam się) :) że nie mam napadów senności i otępienia w ciągu dnia :) i pocieszam się, że gdy wezmę już na prawdę ostatnią tabletkę będę znowu sobą :) Ty wybrałbyś psychoterapię a ja wybrałam leki. Szanujmy swoje wybory. Kreślisz czarną wizję człowieka, który bierze psychotropy i uwierz mi, że wcale nie poprawiasz mi (i pewnie wszystkim tym co to czytają i biorą leki) samooceny. Każda decyzja niesie za sobą jakieś problemy. Nie ma złotego środka. Dobrze mi się z Tobą gada :D pozdrowionka
memento mori...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
04 sie 2007, 19:09

Re: odstawiam leki...

przez damaged 13 wrz 2008, 15:53
Postanowiłem odstawić benzodiazepinę (pół tabletki neurolu 0,25 codziennie od ok. roku).
Trzymam się już od tygodnia. Psychitra zaordynował Depakine 300 na stabilizację. Wspomagam się melisą i validolem.
Przez pierwsze trzy dni było w miare ok.(bóle i zawroty głowy). Teraz abstynencja serwuje mi mój największy lęk: kłucie w sercu, bóle lewego ramienia. Na razie daję radę. Powziołem silne postanowienie, że nigdy więcej benzodiazepin.
Lek przepisał mi lekarz rodzinny, nie ostrzegając o konsekwencjach i wypisywał recepty "na telefon". Mea magnum culpa - nie doczytałem ulotki do końca
Szkoda gadać....Zajmę się nim (prawnie) kiedy z tego wyjdę... :(
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
31 lip 2006, 21:06
Lokalizacja
zachodniopomorskie

Re: odstawiam leki...

Avatar użytkownika
przez antychemikal 13 wrz 2008, 17:14
@Daria Sz.

Chyba nie ta sama terapie mamy na mysli to pierwsza sprawa , druga sprawa to porownywanie psychoterapi do tego samego co branie chemi nie trzyma sie wogole logiki a t odlatego ze terapia ( o wytrzymalosciowa chodzi ) daje nam szanse na powrot do normalnego zycia , normalnego spostrzegania swiata , realnego myslenia i analizowania mysli, leki wrecz przeciwnie tego nie robia .

Zadna psychoterapia nie zmusza Cie do rozmow ani od nich uzaleznia , mysle ze jakos blednie starasz sie to zrozumiec :-) zrob poprostu ta psychoterapie czy tez inna wlasnie tzw; wytrzymalasciowa a dowiesz sie o co w tym wszytkim tak naprawde chodzi .

Napisalas ze kresle " czarna wizjie" czlowiaka bioracego leki , widze ze powoli zaczynasz dorabaic jakas ideologie do tego , czego nie napsialem , ale zgodze sie czesciowo z tym ze leki jak i wszystka niepotrzeban chemie widze wlasnie czarno a skutki jej brania jeszcze gorzej .

Jesli chodzi o ludzi ktorzy sie truja , to jest mi ich jedynie szkoda ze sa slepi ...ale widze ze to i tak jak grochem o sciane wiec nie ma co z niektorymi dyskutowac .

---- EDIT ----

damaged napisał(a):Postanowiłem odstawić benzodiazepinę (pół tabletki neurolu 0,25 codziennie od ok. roku).
Trzymam się już od tygodnia. Psychitra zaordynował Depakine 300 na stabilizację. Wspomagam się melisą i validolem.
Przez pierwsze trzy dni było w miare ok.(bóle i zawroty głowy). Teraz abstynencja serwuje mi mój największy lęk: kłucie w sercu, bóle lewego ramienia. Na razie daję radę. Powziołem silne postanowienie, że nigdy więcej benzodiazepin.
Lek przepisał mi lekarz rodzinny, nie ostrzegając o konsekwencjach i wypisywał recepty "na telefon". Mea magnum culpa - nie doczytałem ulotki do końca
Szkoda gadać....Zajmę się nim (prawnie) kiedy z tego wyjdę... :(


nie tylko ty zauwzayles ze branie chemi to kupa , ale to sie jak juz dawno wspominalem trezba samem uwalasnie przekonac .

pozdro i 3maj sie .

Uwazaj na "swoje mysli " one beda "twoimi "slowami , "uwazaj" na slowa bo one beda "twoimi" czynami , "uwazaj" na swoje ........
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
215
Dołączył(a)
18 cze 2008, 09:53

Re: odstawiam leki...

przez damaged 13 wrz 2008, 20:17
antychemikal napisał(a): trezba samem uwalasnie przekonac .



Czyżbyś miał jakieś doświadczenie z odstawianiem benzo :?:
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
31 lip 2006, 21:06
Lokalizacja
zachodniopomorskie

Re: odstawiam leki...

Avatar użytkownika
przez jaaa 14 wrz 2008, 00:09
to jest mi ich jedynie szkoda ze sa slepi ...ale widze ze to i tak jak grochem o sciane wiec nie ma co z niektorymi dyskutowac .

a moze nie sa slepi tylko cierpiacy i zdruzgotani dlatego musza je brac?,ja biore bo MUSZE i chce ale wolalabym nie musiec i nie potrzebowac
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Re: odstawiam leki...

Avatar użytkownika
przez antychemikal 14 wrz 2008, 09:46
damaged napisał(a):
antychemikal napisał(a): trezba samem uwalasnie przekonac .



Czyżbyś miał jakieś doświadczenie z odstawianiem benzo :?:

...tak zle i dobre rowniez .

---- EDIT ----

jaaa napisał(a):
to jest mi ich jedynie szkoda ze sa slepi ...ale widze ze to i tak jak grochem o sciane wiec nie ma co z niektorymi dyskutowac .

a moze nie sa slepi tylko cierpiacy i zdruzgotani dlatego musza je brac?,ja biore bo MUSZE i chce ale wolalabym nie musiec i nie potrzebowac


Kto inny powiedzial Ci ze musisz ? ....odpowiedzialas tez sobie sama , "musze - bo che " ...potrzebujesz bo siedzisz w uzaleznieniu lekowym ...pomysl co mogla bys zmienic na lepsze aby nie musiec i nie byc uzalezniona od lekow ?
To wszystko mozesz zmienic Ty sama , jak tylko dopuscisz ta mysl MOGE , chce cos zmienic , zrobie to .

Mnie motywowalo to ze mialem malego syna , kochana zone , chcialem byc zdrowy (jestem) , kochalem zycie (kocham) zyje i jestem zdrowy bez lekow , wolny od le`kow , wolny od kompeksow , zyje dla siebie nie dla ludzi itd...
To wszystko mozesz tez zmienic Ty sama , i nikt inny , jesli to zrobisz to tez bedzie to tylko Twoja i jedynie Twoja zasluga , bo kto inny moze pomyslec za Ciebie , zmienic nastawienie do zycia, jak nie Ty sama ?

---- EDIT ----

antychemikal napisał(a):
damaged napisał(a):
antychemikal napisał(a): trezba samem uwalasnie przekonac .



Czyżbyś miał jakieś doświadczenie z odstawianiem benzo :?:

...tak zle i dobre rowniez .

---- EDIT ----

jaaa napisał(a):
to jest mi ich jedynie szkoda ze sa slepi ...ale widze ze to i tak jak grochem o sciane wiec nie ma co z niektorymi dyskutowac .

a moze nie sa slepi tylko cierpiacy i zdruzgotani dlatego musza je brac?,ja biore bo MUSZE i chce ale wolalabym nie musiec i nie potrzebowac


Kto inny powiedzial Ci ze musisz ? ....odpowiedzialas tez sobie sama , "musze - bo che " ...potrzebujesz bo siedzisz w uzaleznieniu lekowym ...pomysl co mogla bys zmienic na lepsze aby nie musiec i nie byc uzalezniona od lekow ?
To wszystko mozesz zmienic Ty sama , jak tylko dopuscisz ta mysl MOGE , chce cos zmienic , zrobie to .

Mnie motywowalo to ze mialem malego syna , kochana zone , chcialem byc zdrowy (jestem) , kochalem zycie (kocham) zyje i jestem zdrowy bez lekow , wolny od le`kow , wolny od kompeksow , zyje dla siebie nie dla ludzi itd...
To wszystko mozesz tez zmienic Ty sama , i nikt inny , jesli to zrobisz to tez bedzie to tylko Twoja i jedynie Twoja zasluga , bo kto inny moze pomyslec za Ciebie , zmienic nastawienie do zycia, jak nie Ty sama ?



" Uwazaj na "swoje mysli " one beda "twoimi "slowami , "uwazaj" na slowa bo one beda "twoimi" czynami , "uwazaj" na czyny , one beda "twoimi" przyzwyczajeniami, uwazaj na "swoje" przyzwyyczajenia , bo one beda stanowily "twoj " charakter , uwazaj na "swoj" charakter , on bedzie "twoim" zyciem .... "

---- EDIT ----

przytnijcie post bo niechcacy zacytowalem samego siebie ;)

Uwazaj na "swoje mysli " one beda "twoimi "slowami , "uwazaj" na slowa bo one beda "twoimi" czynami , "uwazaj" na swoje ........
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
215
Dołączył(a)
18 cze 2008, 09:53

Re: odstawiam leki...

przez damaged 14 wrz 2008, 12:57
Zgadzam się z Tobą antychemikal.
Postanowiłem rozprawić się z benzo również ze względu na rodzinę.
Nie chciałem staczać się na ich oczach. Wyszedłem z założenia, że im wcześniej tym lepiej.
Niestety, w wielu przypadkach (również i moim) uzależnienie od leków to wynik nieudolności i partactwa niedouczonych lekarzy :evil:
Ci z naiwnych, którzy zawierzają swoje zdrowie tak psychiczne jak i fizyczne przypadkowo napotkanemu medykowi (pożal się Boże) igrają z ogniem. Są w o tyle trudnej sytuacji, że za wszelką cenę chcą uśmierzyć cierpienie :? , toteż przyjmują każdy zaordynowany lek. Jeśli działa to dlateczego nie brać? Proste.
Dorazna korzyść przesłania tragiczne konsekwencje.
Trzeba sobie w końcu uświadomić, że dobry lekarz to nie automat, który po 3 minutach rozmowy wypluwa z siebie receptę.
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
31 lip 2006, 21:06
Lokalizacja
zachodniopomorskie

Re: odstawiam leki...

Avatar użytkownika
przez antychemikal 14 wrz 2008, 14:11
no to krotko i pieknie to ujeles ;)

pozdro...

---- EDIT ----

Wracajac jeszcze do Twojego pytania ; "Czyżbyś miał jakieś doświadczenie z odstawianiem benzo "

Dwa razy dalem sie wpedzic w "bambuko" i w zyciu zadna tabletka nigdy nie zalatwila za mnie problemu "nerwicy " ...raz bylem na odtruciu , drugim razem sam dalem rade wyjsc z uzaleznienia ..ale tamtym razem poszedlem wlasna droga , poniewaz stracilem calkowicie zaufanie do lekarzy , do dzisiaj omijam ich wielkim lukiem wszystkich .(taki paradox :D ...nie choruje wogole , ostatni raz 20 lat temu mialem grype )

Bylem uzalezniony wlasnie od benzodiazepin , przezylem dwie zapasci serca ...(
ale staram sie do tego nie wracac ) bylo minelo i nigdy nie wroci , o przyszlosci rowniez nie staram sie myslec ...zyje "Tu i Teraz"

Wyjscie z uzaleznienia czy tez innej le`kawicy jest mozliwe , nalezy tylko zauwazyc , ze leki nie sa zadnym wyjsciem .

Nalezy tez chciec cos w zyciu zmienic , nie wolno siedzeic z zalozonymi rekami lykajac tabletki , .. nie przyjdzie to napewno latwo , ale to tez bardzo dobrze bo dzieki temu uczmy sie rozwiazywac problemy , co jest bardzo przydatne i pouczajace na nowej drodze wyjscia z le`kow ;)

Jesli chodzi ogolnie o negatywna chemie , ktora miala zly wplyw na moje zdrowie , to zredukowalem ja do minimum...wiem ze kogo obchodzi dzisiaj zawartosc kolorowego opakowania w ktorym lezy sobie z wygladu smaczny kurczaczek ..ale tak niestety jest ...( dlatego nie jem miesa wogole ) tym samym czuje sie jeszcze lepiej .

Wyciagnelem duza "szkole " z tego co mnie spotkalo w zyciu poprzez wlasnie uzalenienie lekowe , wiem tez przynajmniej na czym "stoi" swiat .

pozdr...

Uwazaj na "swoje mysli " one beda "twoimi "slowami , "uwazaj" na slowa bo one beda "twoimi" czynami , "uwazaj" na swoje ........
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
215
Dołączył(a)
18 cze 2008, 09:53

Re: odstawiam leki...

Avatar użytkownika
przez jaaa 14 wrz 2008, 20:10
antychemikal napisał(a):Kto inny powiedzial Ci ze musisz ? ....odpowiedzialas tez sobie sama , "musze - bo che " ...potrzebujesz bo siedzisz w uzaleznieniu lekowym ...pomysl co mogla bys zmienic na lepsze aby nie musiec i nie byc uzalezniona od lekow ?
To wszystko mozesz zmienic Ty sama , jak tylko dopuscisz ta mysl MOGE , chce cos zmienic , zrobie to .

Mnie motywowalo to ze mialem malego syna , kochana zone , chcialem byc zdrowy (jestem) , kochalem zycie (kocham) zyje i jestem zdrowy bez lekow , wolny od le`kow , wolny od kompeksow , zyje dla siebie nie dla ludzi itd...
To wszystko mozesz tez zmienic Ty sama , i nikt inny , jesli to zrobisz to tez bedzie to tylko Twoja i jedynie Twoja zasluga , bo kto inny moze pomyslec za Ciebie , zmienic nastawienie do zycia, jak nie Ty sama ?



po pierwsze tkwie w tym nie dlatego ze jestem w uzaleznieniu lekowym ,tylko dlatego ze mam natretne mysli z ktorymi sama sobie sila woli nie moge odpedzic...gdybym mogla nie musilabym ich brac,a biore bo NIE chce mie cmysli natretnych cierpiec ,za to benzo nie tknelabym nigdy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do