Seks, atrakcyjnoś fizyczna i cechy partnera

Hasiok.

Avatar użytkownika
przez Hetna 24 lut 2008, 15:21
Werty napisał(a):Sięgając jednak do samych źródeł, tzn neolitu a konkretniej do Anatolii i żyznego półksiężyca, zobaczysz że cywilizacja była kiedyś matriarchalna

Powiem tak nie jestem historykiem ale ponoć matriarchat nigdy nie istniał. Jednym z argumentów jest przykład który kiedyś usłyszałam na wykładzie, dlaczego słowo "człowiek" jest w rodzaju męskim, bo kobieta przez długi czas nie bywał uważana za człowieka. Była czymś w rodzaju "nad człowieka" istoty nie z tego świata, ponieważ krwawi, a mimo to żyje, a każdy mężczyzna który krwawił umierał. Ale w hierarchii plemiennej stała i tak niżej w tym sensie, że to mężczyzna rządził. Nie będę jednak wchodzić w tą dyskusję, bo mam za mało informacji na ten temat nie czuję się w tej kwestii kompetentna.
Dlaczego kobiety traktują zwykłych mężczyzn, którzy nie dają do zrozumienia, że chcą za przeproszeniem dymać, a chcą prawie, że mistycznego i romantycznego związku? I stają się ich jak to trafnie gdzieś określił Andanad "męskimi przyjaciółkami"?
Odpowiem szczerze, jeśli ktoś generalizuje świat na podstawie swoich doświadczeń przestaje z nim dyskutować, bo nie widzę w tym sensu. Ja też przeszłam różne przykre sytuacje ale nie twierdze że wszyscy faceci to świnie. Uczę się poznawać tego kim są mężczyźni i jak myślą, staram się ich zrozumieć na tyle ile potrafię.
Werty napisał(a):? To, iż w końcu osiągnęły wolność (pozorną bo w kapitalizmie nic nie może się do końca wyzwolić) i nie są zmuszane do małżeństw (oczywiście nie wszędzie na świecie) to nie znaczy, że zamiast powiedzieć prosto "nie chcę cię" to chcą oglądać jak u jej stóp płaszczą się zakochani, poniżeni faceci.

Wolność pozorna :) - dobrze to określiłeś to jest jednoznaczne ze stwierdzeniem, że tej wolności nie osiągnęły. Mam też wrażenie że pojęcie wolność w tym wypadku zupełnie inaczej interpretujemy. Stwierdzenie, że kobiety chcą oglądać płaszczących się kochanków jest kolejną generalizacją. Pewnie, że kobiety lubią być zdobywane, tak samo jak mężczyźni. Właśnie wczoraj z kumplem podjęliśmy dyskusję na ten temat jaką pikanterią jest "zdobywanie". On narzekał na to, że jego dziewczyna jest zbyt dostępna i że nie chce uczestniczyć z nim w tzw. "grze pozorów", która wzbudza namiętność. Do teraz się nad tym zastanawiam. Ja też lubię jak mężczyzna jest niedostępny. Lubię jak facet posiada własną autonomię i wie czego chce i do tego jest czasem szorstki. Nie lubię za to jak się płaszczy i wcale bym nie chciała kogoś do takiego stanu doprowadzić. Z drugiej strony przecież, nie o to w ogóle chodzi. Jakie znaczenie dla związku i wspólnym budowaniu przyszłości będzie miała ta "gra pozorów". Nie mogliśmy wczoraj wspólnie z kolegą dojść do konkretnych wniosków. Co jest ważniejsze i jak to sobie w głowie poukładać. On twierdzi, że jego dziewczyna jest wspaniała, mądra, inteligenta ale nie ma tzw. "pazurków", które tak jego kręcą. A mi się wydaje, że to jest kwestia dojrzałości i tego czy człowiek wie czego w życiu pragnie. Ja wiem czego szukam w mężczyźnie, a wiem czego nie chce w nim i moim kryterium wyboru partnera z pewnością nie będzie jego "szorstkość", bo to jest tylko fajne w tej grze, a w normalnym życiu nie jest mi to do szczęścia potrzebne.
Chrześcijaństwo, a raczej jego rewolucyjny rdzeń, były bardzo postępowe. To chrześcijaństwo przecież nazywane było "religią kobiet i niewolników".
W niektórych zborach, zanim ukształtowała się religia instytucjonalna, do mszy służyły kobiety.
Co najwyżej za niewolę można winić katolicyzm.
Mówiąc chrześcijaństwo mam na myśli doktrynę filozoficzną, która przyczyniała się do nierówności.


I jeszcze coś dodać muszę. Wykonując damskie zadania czyli myjąc wannę myślałam sobie o tym i owym. Wydaje mi się, że jeśli ktoś czuje się powalony i płaszczy się z powodu miłości to nie wynika z tego, że ta osoba, która jest przyczyną tego stanu jest zła. Wynika z tego jedna rzecz, że ta osoba posiada zasoby, których pragniemy i to daje jej władze nad nami. Nie ważne czy na podłodze leży mężczyzna czy kobieta, każdy z nich po prostu pragnie mieć, posiadać tą drugą osobę. Najgorsza i najbardziej okrutna jest sytuacja, kiedy jednostka ma świadomość posiadania tych zasobów i z premedytacją nimi manipuluje by osiągnąć pełnię władzy ale takie działania odnoszą się i do kobiet i do mężczyzn. Trzeba jednak być ostrożnym i dobrze obserwować czy jest to działanie świadome. Zdarza się tak, że kolega czy koleżanka nie ma świadomości tego, że o to stała czy stał się obiektem westchnień i tęsknoty. Kobiety wchodząc w przyjaźń z mężczyzną szczególnie powinny uważać na gesty i słowa. Wiem z własnego doświadczenia, że taka przyjaźń może naszego partnera doprowadzić do obłędu,bo on czuje że to coś więcej a dla niej jest to tylko kolega. Za to mężczyźni powinni także być ostrożni w wyciąganiu wniosków co do zachowania partnerki. Czasami pewne znaki odbieramy tak jakbyśmy chcieli żeby było. Wiem to także po sobie, gdy gesty mojego partnera odbierałam jako coś poważnego i obiecującego, a potem potraktował mnie jak zwykłą szmatę. Mam tu trochę żalu do siebie, że byłam tak nieostrożna i naiwna. Mimo, że to doświadczenie bolało mnie bardzo mocno, mimo że byłam w nim bardzo zauroczona nie twierdze że wy faceci to wszyscy chamy i zwierzaki.
biegnę by uwolnić pajaca!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
101
Dołączył(a)
04 lut 2008, 00:17

Avatar użytkownika
przez Werty 24 lut 2008, 17:24
A ja nie twierdzę, że wy kobiety jesteście okrutne i bez serca.(bez wątpienia jest mnóstwo takich kobiet, ale i mężczyzn też)

". Była czymś w rodzaju "nad człowieka" istoty nie z tego świata, ponieważ krwawi, a mimo to żyje, a każdy mężczyzna który krwawił umierał."

To wcale nie obala teorii matriarchatu, ale nawet ją potwierdza, istota wyższa "nadczłowiek", który daje życie (wtedy nie kojarzono jeszcze stosunków z ciążami) i jak sama napisałaś, krwawi a nie umiera. Tylko oddać takiej władzę. I jeszcze jedno, to prawda w większości języków słowa mężczyzna i człowiek oznaczają jedno, także niczego nie obala, a nawet napiszę więcej, potwierdza. Kobiety był istotami wyższymi, nie z tego świata, więc zasługiwały na inne określenie, bardziej poważane niż "człowiek". Oczywiście ja również historykiem nie jestem, ale jakąś tam wiedzę mam i do tego umiem myśleć logicznie (nie do wiary męska świnia a myśli!!)

Dobra mogę się z Tobą zgodzić, ale powiedz mi jedno. Czy to faceci nie mogą się odpędzić od adoratorek czy kobiety od wielbicieli. Kobieta, która nie ma partnera to naprawdę jakiś wyjątek, chyba że to jej wybór nie być z nikim, albo jest już tak odpychająca, iż nikt jej nie chce (w co nie wierzę bo naprawdę nie ma takiej kobiety, która by na kogoś nie natrafiła, prędzej czy później). Tudzież ma tak zj**any charakter.
A nie sparowanych mężczyzn jest naprawdę bez liku.
Co ciekawe przeciętne dziewczyny (mówię tu o charakterze i o fizys bo nie rozgraniczam tego aż tak bardzo) są bardzo popularne, może nawet bardziej niż te "piękności".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
728
Dołączył(a)
10 maja 2006, 22:49

Avatar użytkownika
przez Werty 24 lut 2008, 18:20
Dobrze napisane, ale nie uwzględniłeś tych, które ani nie są atrakcyjne ani szczególnie zadbane czy potrafiące odpowiednio maskować defekty, odsłaniać walory. Takie też mają całkiem niezłe powodzenie.
Wyjaśni to ktoś?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
728
Dołączył(a)
10 maja 2006, 22:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Werty 24 lut 2008, 18:36
No tak. I dlatego gadanie, że faceci są puści bo tylko na dupę lecą to święta prawda, ale są przynajmniej szczerzy, a kobiety pieprzą głupoty o jakiś cechach wziętych z księżyca, na które i tak nie zwracają większej uwagi, gdy w ich życiu pojawi się jakiś "spocony Latynos".

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 6:38 pm ]
Aha no i weźcie mi wyjaśnijcie jak to jest z wami kobiety, bo nie dostałem odpowiedzi na to pytanie. Po cholerę gadacie o jakiś cechach skoro i tak one nie mają dla was żadnego znaczenia?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
728
Dołączył(a)
10 maja 2006, 22:49

Avatar użytkownika
przez Hetna 24 lut 2008, 19:51
Werty napisał(a):. Była czymś w rodzaju "nad człowieka" istoty nie z tego świata, ponieważ krwawi, a mimo to żyje, a każdy mężczyzna który krwawił umierał."

To wcale nie obala teorii matriarchatu, ale nawet ją potwierdza, istota wyższa "nadczłowiek", który daje życie (wtedy nie kojarzono jeszcze stosunków z ciążami) i jak sama napisałaś, krwawi a nie umiera. Tylko oddać takiej władzę. I jeszcze jedno, to prawda w większości języków słowa mężczyzna i człowiek oznaczają jedno, także niczego nie obala, a nawet napiszę więcej, potwierdza. Kobiety był istotami wyższymi, nie z tego świata, więc zasługiwały na inne określenie, bardziej poważane niż "człowiek". Oczywiście ja również historykiem nie jestem, ale jakąś tam wiedzę mam i do tego umiem myśleć logicznie (nie do wiary męska świnia a myśli!!)

Ja nie chce dyskutować o tej teorii, bo jak już mówiłam to zadania historyków. Natomiast to o czym mówiłam, powiem jeszcze raz KOBIETA NIE BYłA WTEDY PRZYWóDCą PLEMIENIA! To jest kluczowa kwestia. To mężczyzna decydował o wszystkim. To że była nad człowiekiem, nie dawało jej władzy. Musisz brać po uwagę, że wtedy istoty, które nie należały do świata ludzi nie były wcale czymś lepszym.

Werty napisał(a):Czy to faceci nie mogą się odpędzić od adoratorek czy kobiety od wielbicieli. Kobieta, która nie ma partnera to naprawdę jakiś wyjątek, chyba że to jej wybór nie być z nikim, albo jest już tak odpychająca, iż nikt jej nie chce (w co nie wierzę bo naprawdę nie ma takiej kobiety, która by na kogoś nie natrafiła, prędzej czy później). Tudzież ma tak zj**any charakter.
A nie sparowanych mężczyzn jest naprawdę bez liku.
Co ciekawe przeciętne dziewczyny (mówię tu o charakterze i o fizys bo nie rozgraniczam tego aż tak bardzo) są bardzo popularne, może nawet bardziej niż te "piękności".

Musisz brać pod uwagę pewne zjawiska społeczne. Postaraj się podejść do tego wątku obiektywnie. Fakt, że to mężczyźni ubiegają się o względy kobiet wynika ze wzorców kulturowych. Był czas gdzie kobiecie nie wypadało być inicjatorem wszelkiej gry miłosnej. Na szczęście się to zmienia choć często się mówi "kobiecie nie wypada latać za facetem", dlatego to zazwyczaj kobieta ma adoratorów. Fakt, że to mężczyzna jest uważany za jednostkę dominującą jak i inicjującą wynika z norm kulturowych. Sam fakt, że to mężczyzna prosi kobietę o rękę jest tego przejawem. Często ja czy moje znajome ważymy się z pewnym dylematem "czy to ja mogę pierwsza zaprosić chłopaka gdzieś do knajpy". Dla kobiet jest trudne przezwyciężenie tego wzorcu, bo niestety jest coś takiego jak kontrola społeczna, która ta wzorce powiela i podtrzymuje. Kiedy ktoś słyszy "to ona go pierwsza zaprosiła" zazwyczaj w odpowiedzi słyszysz "no co ty.....". Jest to trudne dla nas, żeby to zmieniać. Ciągle jest ta głupawa i obłudna przyzwoitość. Zmienia się to z pewnością ale nadal jest uciążliwe i steruje zachowaniami jednostek. Spróbuj nie wartościować tych zjawisk. Nie ma co robić jazdy, że to kobiety są złe czy faceci. Istnieją różne procesy, które te wzorce kształtują. Trzeba je odszukiwać i odczytywać. Nie warto szukać prawd nie patrząc obiektywnie na świat. Konflikt damsko męski oparty na obrzucani siebie kto jest gorszy nie będzie miał końca i sensu. Bierz też pod uwagę dane statystyczne: kobiet jest więcej na świecie!!!! Żyjemy dłużej! Wy macie większy wybór. Nie każda kobieta znajdzie faceta na stałe. To przykre ale prawdziwe.


DODAM JESZCZE, że jeśli ta dyskusja ma być oparta na obrzucaniu się blotem:
Werty napisał(a):No tak. I dlatego gadanie, że faceci są puści bo tylko na dupę lecą to święta prawda, ale są przynajmniej szczerzy, a kobiety pieprzą głupoty o jakiś cechach wziętych z księżyca, na które i tak nie zwracają większej uwagi, gdy w ich życiu pojawi się jakiś "spocony Latynos".


To ja się wycofuję! Nie jest to ani rozwojowe ani ciekawe podejście do sprawy. Strata czau i wyżywanie się za doniesione porażki sercowe jest mało dojrzałe. Sama dostałam nie raz po dupie ale nie twierdzę, że winna jest temu cała rasa męska. Miałam pecha i sama popełniałam błędy.
biegnę by uwolnić pajaca!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
101
Dołączył(a)
04 lut 2008, 00:17

Avatar użytkownika
przez Werty 24 lut 2008, 20:12
No to po cholerę feministki się produkują od lat 60-tych by te normy społeczne zmieniać... Właśnie facetów jest mniej, więc to wy powinnyście trochę czasami powalczyć. Zostawmy to, tak samo jak zostawmy temat o historii, nie, nie brakuje mi argumentów, ale ani ja nie przekonam Ciebie ani ty nie przekonasz mnie.
Dlaczego tak jest, że gdy jakiś nieśmiały i średnio przystojny chłopak znajdzie sobie w końcu jakąś partnerkę to wszystkie jego dotychczasowe znajome, które go olewały nagle zaczynają być zazdrosne. Ba! Zaczynają z nim nawet flirtować?
O tym, że kobiety nie zapraszają facetów to jakiś argument wzięty z księżyca, mógłbym dać 200 przykładów na obalenie tego.
Wzorcami kulturowymi to mi nie mydl oczu, bowiem te normy kulturowe akcentujecie kiedy wam to wygodne i tłumaczycie niewygodne dla was fakty. A nie macie nic przeciwko kiedy facet czeka aż usiądziecie, otwiera wam drzwi czy płaci za was w knajpie. Wtedy problemu norm społecznych nie ma.
Tym bardziej, iż nie zauważasz prostej rzeczy. Mężczyźni też są ofiarami takich norm społecznych. Od chłopców w młodym wieku wymaga się, aby nie płakali, byli męscy, opiekuńczy w stosunku do dziewczynek. W późniejszym wieku rodzice oczekują, że ci sami tylko starsi chłopcy będą umawiać się z tysiącami dziewczyn, by oni rodzice nie mieli podejrzenia, iż ich synowie są gejami. Potem też oczekuje się od nich by wybierali męskie zawody, głównie techniczne, a nie jakieś "pedalskie" fryzjerstwo.
Dużo kobiet zostaje same? Nie znam dziewczyny, która na dłuższą metę była by sama. Co innego wielu moich kumpli, a nie są takimi nieudacznikami jak ja.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
728
Dołączył(a)
10 maja 2006, 22:49

Avatar użytkownika
przez Hetna 24 lut 2008, 20:31
Werty........
Jeśli chcesz to mogę przyznać ci rację we wszystkim co mówisz. Patrzymy na tą całą dyskusję z dwóch różnych płaszczyzn. Ciągle wartościujesz swoje wypowiedzi, a mi na tym nie zależy. Rozmawiając z tobą chciałam dojść do jakiś ogólnych prawd nie wdając się w zabarwienia emocjonalne. Po za tym jeśli wychodzisz z założenie, że te wzorce kulturowe o których pisałam są nieistotne to już w ogóle dalsza dyskusja nie ma sensu. Natomiast jasna rzecz szanuję twoje poglądy, każdy ma do nich prawo! Szkoda jednak, że ludzie nie potrafią odrzucić tzw. prywaty od czystych obiektywnych stwierdzeń. Widocznie konflikt na tle spraw damsko - męskich będzie trwał wiecznie.
p.s
Ja nie mam partnera. Nie uważam się za brzydotę pierwszej klasy. Mam też wiele koleżanek bardzo atrakcyjnych i ciekawych intelektualnie. Świat nie jest czarno biały.
pozdrawiam :)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:33 pm ]
Mam też wiele koleżanek bardzo atrakcyjnych i ciekawych intelektualnie - KTóRE NIE MAJą PARTNERóW!!!! ( zapomniałam dodać)
biegnę by uwolnić pajaca!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
101
Dołączył(a)
04 lut 2008, 00:17

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 24 lut 2008, 20:57
kobiety są okrutne....i tyle na ten temat :x
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez Werty 24 lut 2008, 23:48
Hetna
Niedawno przeżyłem coś co mnie podłamało na amen. To przez moje głupie serce. Sądzisz może, że teraz zachowam obiektywizm? Zresztą przyznaję Tobie sporo racji w tym co piszesz, ale nie twierdź proszę, że ja to pieprzę same głupoty.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
728
Dołączył(a)
10 maja 2006, 22:49

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 25 lut 2008, 01:00
Darek nie generalizuj kochany ;)

moja siostra, która jest piękna jak z obrazka mądra i całkiem dobrze sytuowana i ma brzydkiego i niskiego kolesia ( i to nie jest tylko moje zdanie) mogła by mieć każdego i mówię to z pełną odpowiedzialnością a ona zakochała się w niskim grubawym świńskim blondynie i jest szczęśliwa - wyjątek ? nic nie jest tylko czarne i tylko białe.........
miłością mojego życia ( nie licząc małżonka mojego szanownego ;) ) był koleś, któremu do bajkowego księcia było bardzo daleko i gdyby nie pewna zdzira być może to on stał by się moim mężem.... ( choć oczywiście nie żałuję tego w chwili obecnej) ów koleś był sporo starszy, niski a jednak cały mój świat oszalał dla niego....... też jestem wyjątkiem ????? Całę życie kochałam się w długowłosych blondynach a wyszłam za mąż za ogolonego na łyso bruneta ;)
Każdy ma przez kogoś złamane serce Werty nie Ty jeden inaczej to wygląda z perspektywy czasu ja kiedyś sądziłam, że świat mi runął, że się już nie podniosę nie zaufam nigdy nie zakocham wtedy miałam lat 20 dziś mam 32 :mrgreen: i pozostały wspomnienia i to te raczej dobre staram się zachować w pamięci ....... każda potwora znajdzie swojego amatora a nasze oceny wynikają z mało obiektywnego postrzegania kogoś w danej niezbyt sprzyjającej okoliczności, kiedyś gdy się zakochasz gdy będziesz w fajnym związku wiele rzeczy wyda Ci się dużo mniej tragicznych w odbiorze niż na chwilę obecną tak na zasadzie " nigdy nie mów nigdy" ;)
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

przez Amy Lee 25 lut 2008, 02:16
anand22 napisał(a):Zapewne znacie przypadki, w których dziewczyna wręcz nie znosi jakiegoś faceta, np. swojego byłego z którym się rozstała w niemiłych okolicznościach, a jednak łączy ich seks, bo facet jest pociągający i dobry w łóżku :roll:

Nie znam, bo nie utrzymuję kontaktu z takimi paniami. Z osobami płci męskiej, których nie znoszę również, zwłaszcza tak bliskich kontaktów :roll:

anand22 napisał(a):Wyjątki się zdarzają- są kobiety, które podniecają się na widok brzydali, są kobiety, które są lesbijkami(i to całe mnóstwo), są pedały, pedofile, zoofile i jest jeszcze wiele innych tego typu zboczeń, tym niemniej co najmniej 95% kobiet mających do wyboru wysokiego, przystojnego faceta a niskiego, wątpliwej urody, wybrało by tego przystojnego

Z tego wynika, że reszta jest zboczona :roll:

Na prawdę o jedno cię proszę, konstruuj zdania z podmiotami w rodzaju "ja", "mój znajomy", "moja była", "zdzira z sąsiedztwa" zamiast "wszyscy mężczyźni", "niscy mężczyźni", "95% kobiet", bo twoje opinie nawet jeśli są trafne nie dotyczą automatycznie połowy ludzkości.
Amy Lee
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do