Nerwica a prawo jazdy

Hasiok.

Avatar użytkownika
przez Szczur 26 sie 2007, 19:45
scrat napisał(a):a sobie tego nie wyobrażam. Już dawno stwierdziłem, że nie mógłbym być motorniczym, czy kierowcą autobusu - przecież tam sytuacja, w której nie masz możliwości wyjścia, jest normą
W autobusie nie wiem, natomiast w tramwaju masz rację - jedzie się po torze i nie ma jak ominąć przeszkody. Ale właśnie po to mam umiejętności, wiedzę i odpowiednie narzędzia, by pojazd bezpiecznie zatrzymać.
scrat napisał(a):Jak sobie z tym radzisz?

Po prostu nie zastanawiam się nad tym i robię swoje reagując odpowiednio do zaistniałej sytuacji. Trzeba mieć fachowe podejście i opierać się na swoich umiejętnościach, których trzeba być pewnym. Są chwile, gdy nie ma czasu na zawahanie. Takie chwile zawahania nieraz obserwuję w ruchu miejskim i dotyczy to zarówno kobiet jak i mężczyzn.Te słowa też kieruję do przyszłych kierowców. Poza tym prowadzenie ponad 30-tonowych składów to czysta przyjemność ;)
scrat napisał(a):Póki co ostro katuję rower

Rowerek dobra rzecz. Wspaniale zastępuje mi samochód. Jeżdżę w każdej wolnej chwili.
Ostatnio edytowano 26 sie 2007, 19:56 przez Szczur, łącznie edytowano 1 raz
Szczur (Rattus) - rodzaj gryzonia z rodziny myszowatych.

"Piekło to inni" Jean-Paul Sartre
Avatar użytkownika
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
23 mar 2007, 01:40
Lokalizacja
Hlavne Město Varšava

przez raven 26 sie 2007, 19:54
W sumie to ja też lubie jeździć, ale najlepiej samemu, bez ojca i innych ludi którzy oberwują twoje zachowanie w aucie;/ Gdy jeździ sie samemu ma sie pełną kontrolę nad wszystkim i to jest super. Fajanie by było kupić sobie własny samochód, ale najpierw trzeba przełamać lęki i iść do roboty...
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
09 lut 2007, 20:07

przez .Tomek 26 sie 2007, 19:58
raven napisał(a):Fajanie by było kupić sobie własny samochód, ale najpierw trzeba przełamać lęki i iść do roboty...


No to lej je w czapę i do roboty :mrgreen: Wiem, łatwo powiedzieć ale trza próbować.
A ja się zastanawiam co to będzie jak ja za rok na prawko A1 będę zdawał :lol: I jeszcze motocykl sobie kupię :D Ach jak już dostanę ten motocykl to będę jeździł od rana do wieczora :D Do póki wachy starczy :)
...to tylko kolejne rozwiązanie.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Basia79 27 sie 2007, 13:48
Witam wszystkich bardzo serdecznie jako, że jestem nowa na tym forum. Z nerwicą borykam się od 6 miesięcy. Dopadła mnie nagle, diablica i nie chce odpuścić. Pierwszy atak miałam właśnie krótko po tym, jak zdecydowałam się rozpocząć kurs prawo jazdy. Nie było łatwo: ataki paniki towarzyszyły mi podczas zajęć teoretycznych, jednak podczas zajęć praktycznych byłam względnie spokojna (tylko mdłości i uporczywe myśli mnie nie opuszczały). Mimo to nie poddałam się. Teorię zdałam bez problemu, praktykę za drugim razem. Dziś mam prawo jazdy! Jeżdżę, choć bardzo ostrożnie, narazie niewielkie odległości. Mam nadzieję, że i Tobie się uda. Pozdrawiam
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
31 lip 2007, 15:14

Avatar użytkownika
przez scrat 27 sie 2007, 17:07
Szczur napisał(a):W autobusie nie wiem, natomiast w tramwaju masz rację - jedzie się po torze i nie ma jak ominąć przeszkody. Ale właśnie po to mam umiejętności, wiedzę i odpowiednie narzędzia, by pojazd bezpiecznie zatrzymać.


Chodzi raczej o ucieczkę z kabiny - przed ludźmi, ja cały czas czułbym, że mnie oceniają, że ode mnie zależy czyjeś życie, że jestem pod ogromną presją, że jeden mój błąd i koniec. Że dostanę biegunki i nie będę mógł wyjść, wysiąść, będę musiał tam siedzieć mimo wszystko, że nie ma sytuacji odwrotu, że nie mogę zostawić tramwaju z ludźmi na środku ulicy.

Szczur napisał(a):Po prostu nie zastanawiam się nad tym i robię swoje reagując odpowiednio do zaistniałej sytuacji.


Brzmi jakby to było strasznie łatwe... Chociaż może rzeczywiście, jeżeli już swoje przejeździłeś, to to jest łatwe niezależnie od nerwicy.

Szczur napisał(a):Są chwile, gdy nie ma czasu na zawahanie.


To prawda, wtedy się po prostu reaguje. Ale co jeżeli masz akurat czas na myślenie? Mnie natręctwa by zabiły.

A co do zawahania, to wiem po rowerze :) Już się nauczyłem że najczęściej lepiej wykonać nieprawidłowy manewr niż wprowadzić innych uczestników ruchu w błąd i w ostatniej chwili zmienić zdanie.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

przez Pstryk 27 sie 2007, 20:10
VTEC napisał(a):ja dojezdzam codziennie do pracy A2 , zawsze wlokę się 180... bo powyżej check engine mi sie zapala Very Happy

Eh, mnie nie check engine a dziura na drodze czy koleina zmusza do deptania po hamulcu. Jedynie na nowej gliwickiej 200 wyciągam, ale pewnie i tam (tfu tfu) nie długo, znając realia drogowe naszej ojczyzny :? Z dziwadeł: jazda pod prąd jednokierunkowoą - to mi sie ostatnio przytrafiło, bo zamknęli mi dojazd na Załęże i po 3krotnych próbach objechania zatoru wkurzyłam się (chciało mi się bardzo siusiu, a tam w pobliżu jest stacja!) i pojechałam pod prąd... :twisted:
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Szczur 27 sie 2007, 21:14
scrat napisał(a):Że dostanę biegunki i nie będę mógł wyjść, wysiąść, będę musiał tam siedzieć mimo wszystko, że nie ma sytuacji odwrotu, że nie mogę zostawić tramwaju z ludźmi na środku ulicy.

Znajomy motorniczy kiedyś tak miał i nic się nie stało poza małym zatrzymaniem ;)
scrat napisał(a):Brzmi jakby to było strasznie łatwe... Chociaż może rzeczywiście, jeżeli już swoje przejeździłeś, to to jest łatwe

To kwestia wyćwiczenia odruchów. Myślę, że tak samo działa to za kierownicą.
scrat napisał(a):Ale co jeżeli masz akurat czas na myślenie?

To jest właśnie fajne w tej pracy, że nie ma czasu na myślenie, zwłaszcza o sobie ;)
Szczur (Rattus) - rodzaj gryzonia z rodziny myszowatych.

"Piekło to inni" Jean-Paul Sartre
Avatar użytkownika
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
23 mar 2007, 01:40
Lokalizacja
Hlavne Město Varšava

Avatar użytkownika
przez scrat 28 sie 2007, 00:17
bethi napisał(a):jazda pod prąd jednokierunkowoą - to mi sie ostatnio przytrafiło, bo zamknęli mi dojazd na Załęże i po 3krotnych próbach objechania zatoru wkurzyłam się (chciało mi się bardzo siusiu, a tam w pobliżu jest stacja!) i pojechałam pod prąd... :twisted:


- Gdzie pani jedzie?
- Do pracy, ale chyba bardzo się spóźniłam, bo już wszyscy wracają...

:oops:

Szczur napisał(a):
scrat napisał(a):Że dostanę biegunki i nie będę mógł wyjść, wysiąść, będę musiał tam siedzieć mimo wszystko, że nie ma sytuacji odwrotu, że nie mogę zostawić tramwaju z ludźmi na środku ulicy.

Znajomy motorniczy kiedyś tak miał i nic się nie stało poza małym zatrzymaniem ;)


Niby nic, niby nic się nie dzieje, jak oblewam egzamin z powodu ataku biegunki, paniki, robię z siebie idiotę wychodząc do kibla 5 minut po wejściu do sali albo nawet mówiąc chłopakom, że nie, nie idę, nie jestem w stanie... Ale jednak... I do tego jeszcze ta świadomość - wychodzę - i już cały ruch staje. Nie, to nie dla mnie :)

Szczur napisał(a):To kwestia wyćwiczenia odruchów. Myślę, że tak samo działa to za kierownicą.


Odruchy to ogólnie bardzo fajna sprawa. W końcu po tylu latach na rowerze... Nie zastanawiam się, po prostu jadę :) Pewnie tak samo jest ze wszystkimi pojazdami.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Twilight 28 sie 2007, 04:15
Bethi, spiesz się powoli! Niby slogan, ale lepiej dojechać za każdym razem nieco później, niż raz w ogóle i zabrać ze sobą kilka osób z innego samochodu (nawet gdyby to była ewidentnie ICH wina, małe pocieszenie)

200 w polsce to samobójstwo, nawet w państwach ze świetnie rozwiniętymi autostradami i cudownymi drogami uważam to za lekką przesadę. Złap gumę przy 200, lecisz kilometr i zmiatasz po drodze kilka innych samochodów... Dbaj o siebie, Słońce!

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

przez Amy Lee 28 sie 2007, 19:27
No ja właśnie dzisiaj byłam w autobusie, w który wjechał chłopaczek z nauki jazdy :-| Po tym mieście się nie da jeździć :(
Amy Lee
Offline

przez Pstryk 28 sie 2007, 19:45
scrat napisał(a):- Gdzie pani jedzie?
- Do pracy, ale chyba bardzo się spóźniłam, bo już wszyscy wracają...


:lol:

Twilight :oops: już nie będę :oops:


No ja właśnie dzisiaj byłam w autobusie, w który wjechał chłopaczek z nauki jazdy Neutral

:shock: A ja dzisiaj zauważyłam bilbord reklamowy MZK w mieście Tychy:
"Nie czujesz się bezpiecznie w samochodzie?
Zmień auto na MZK"
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez VTEC 28 sie 2007, 20:22
bethi : no mój też wyciąga 200 .... zanim wrzuce piątkę ;)

BTW predkości rzędu "dwa złote" można swobodnie osiągać na nielicznych autostradach w PL , warunek : w miare szybkie auto , coby rozpędzanie nie trwało 5-ciu minut .

Pozdrawiam
Pedź na spotkanie śmierci , nim zajmą Twoje miejsce ....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
179
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 10:05
Lokalizacja
Cloud Castle

przez Pstryk 28 sie 2007, 20:27
Eh, co jak co Twilight, obiecuję, że będę ostrożna, ale autko to moje hobby. Może trochę nietypowe jak na kobietę, ale mnie kręci jazda :D
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Twilight 29 sie 2007, 04:34
I fajnie, a kto powiedział, że musi być typowo. Ale za słowo trzymam, żeby nie były puste obietnice. Nie chodzi nawet o myślenie, że ty możesz popełnić błąd - mogą go zrobić i inni, że o kanonicznym złapaniu gumy nie wspomnę.

2 złote, eh... Zakaz podbijania sobie nastroju (w wypadku panów, ego) setkami* w czasie jazdy :lol: I to w każdym znaczeniu :lol:

Pozdrawiam

*ćwiartkami też zakaz
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do