Toksyczna rodzina a PTSD

Post-Traumatic Stress Disorder - PTSD - Forum wsparcia związane z tematem: stres pourazowy.

Toksyczna rodzina a PTSD

przez raichu 27 lut 2016, 12:01
Mam problem otóż miałem pewne problemy w dzieciństwie - otóż bez przerwy były jakieś sprzeczki, awantury itp. Może to normalne jak w każdej rodzinie ale mnie to szczególnie dotknęło z racji że jestem wrażliwym człowiekiem. Otóż od samego początku zdarzały się jakieś awantury i sprzeczki między rodzicami. Nasiliły się one jak tylko ojciec stracił pracę na jakiś czas - nadużywał alkoholu i po wypiciu sprzeczki się nasiliły. Było to ok 2000roku jak zacząłem gimnazjum (i pokemony też wtedy się zaczęły i było może i wesoło). Ale wcześniej też się zdarzały sprzeczki. Ze mną też były problemy wychowawcze w szkole - gimnazjum i wcześniej w podstawówce lubiłem rozrabiać przez co były sprzeczki. W podstawówce i gimnazjum uczyłem się dobrze ale w podstawówce matka zwracała mi uwagę dlaczego np dostałem 4 a nie 5 itp. Albo np przepisywanie zeszytów jak coś brzydko napisałem. Później liceum to była dla mnie tragedia - dużo godzin, nie miałem czasu dla siebie, nauka była trudna zwłaszcza że za namową rodziców byłem w liceum o dobrym poziomie bo matka skończyła zamiast w technikum elektronicznym co mi się podobało (obrzydzali mi je że to męska szkoła itp nie dla takiego wrażliwego jak ja). I były same problemy - 1 rok poszedł mi jako tako - bez dopuszczających tylko ze 3,5 średniej co jest dla mnie wynikiem bardzo dobrym a ojciec np się darł na mnie że z matmy mam tróję jak basy na świadectwie bo w gimnazjum miałem 5 u nauczycielki co była naprawdę ostra. Potem zaczęły się problemy - 1 klasa to był taki rok startowy i było lżej ale w drugiej sam syf. Z informatyki miałem w gim. i w 1 klasie liceum 5 bo było office word excel itp co lubiłem od małego a w 2 klasie zaczęło się programowanie i miałem dopuszczający z informatyki. Bo nie umiałem tego koledzy dawali mi kod programów zadanych na pracę domową przez gg itp. A na sprawdzianach był net i sieć lan wyłączone więc nic nie umiałem. Tak samo matematyki - też ledwie miałem dop. nie umiałem zadań i spisywałem w wc. To samo z języków. Nie chciałem mieć kolejnej awantury w domu to zainteresowany trochę grafiką komp. w paincie przerobiłem skan świadectwa z 1 klasy pixel po pixelu że to niby z 2 klasy i druknąłem (umiałem robić fuzje pokemonów już wtedy - łączenie ich w paincie oraz był taki poradnik jak np usunąć antenę samochodową ze zdjęcia to mi to nie sprawiło problemu) ale się wydało bo oryginalne świadectwo miałem w majtkach i była awantura jak pieron. Potem były korki z angielskiego, odrzuciłem przedmioty rozszerzone na maturze - na matmie i fizyce w 3 klasie siedziałem z gameboyem i grałem albo nie chodziłem a na informatyce na necie albo robiłem coś w office na potrzeby szkoły podczas gdy inni ciężko programowali. I na świadectwie ukończenia liceum nie miałem dopuszczających a maturę zdałem na ok 70%. Co do ocen końcowych to o niektóre musiałem walczyć kupując nauczycielom kwiatki itp. Albo np konflikt z facetką od biologii - pytała mnie o jakieś pojęcia z ekologii a ja nic nie wiedziałem potem jej powiedziałem jak należy traktować zużyte baterie i świetlówki a ona mi chciała wpisać nieklasyfikowany ale w końcu przepisała 3 jako średnia z 3 lat liceum. Po czym porwałem mój zeszyt z jej przedmiotu władowałem do kosza i powiedziałem że mi niepotrzebne te pojęcia itp i wyszedłem z tróją na koniec. Zaraz po tym jak dostałem wyniki matury rodzicom odwaliło żebym poszedł na jakiś staż bo były dłuższe wakacje i mi chcieli załatwić itp ja wolałem odpocząć i o to też były problemy i sprzeczki. Potem poszedłem na studia - najpierw rok geodezji bo ojciec chciał mieć inżyniera i jak miałem do wyboru geodezję i ekonomię i jeszcze tydzień do zastanowienia to dał mi tego samego dnia swój telefon i kazał zadzwonić na uczelnię że wybieram geodezję. Było ciężko ale jakoś mi się nauka kleiła - studia zaoczne 2x w miesiącu jedna jedyna poprawka z matmy na 1 semestrze a na drugim odrazu 3 bo wykładowca uznała że się staram itp. Po zdanej sesji były 2 tygodniowe praktyki - koszmar. Nie dość że od 8 do 18 to trzeba było wstawać wcześniej na wcześniejszy autobus bo prowadzący zrobił obowiązkowe zebranie o 7.45. Jak ja to przeżyłem niewiem - praca w terenie, w deszczu itp. A ja nic nie umiałem z pomiarów i obsługi tych urządzeń geodezyjnych. Skończyło się dwóją z praktyk i tym że prowadzący zalecił mi zmianę kierunku na inny bo nie poprawię praktyk. Tak też zrobiłem - poszedłem na ekonomię, którą zdałem z wynikiem dobrym po 3 latach. Bywało różnie - a to egzamin lżejszy czy łatwiejszy, a to referat, a to 3 za obecność itp oczywiście każdy egzamin okupiony był rozstrojem nerwowym. Zdarzały się wspomnienia rodziców o stażu ale jakoś przeszło. Jak zaczynałem 3ci rok licencjata zmarła a właściwie popełniła samobójstwo moja matka - była chora na stwardnienie rozsiane i sobie nie radziła. Wcześniej była zła na ojca że niby ją zdradza itp i były wieczne problemy. W końcu dostałem licencjata. Potem poszedłem za ciosem i wybrałem studia magisterskie ale na innej uczelni bo były 1,5 roku. Tam było też ok ale na 2 semestrze miałem problem z jedną z wykładowców o zgrywanie wykładów na pamięć usb flash. Była niezła awantura o to co bardzo przeżyłem i wtedy zacząłem się leczyć. Chciałem popełnić samobójstwo w szkole jak ta wykładowca mnie straszyła o to zgranie wykładów zwłaszcza że takie postępowanie na szkole w której kończyłem licencjat było akceptowalne lub kończyło się jedynie kulturalnym zwróceniem uwagi. 3ci semestr magisterki przebiegł ok, wybrałem specjalność co był 1 egzamin mniej i nie było tej wykładowcy od pendriva. Były jedynie małe zgrzyty z pracą dyplomową bo najpierw dałem licencjat promotorowi a potem nie mogłem napisać analiz itp to musiałem poprosić o pomoc w pisaniu za kasę. Ale szczęśliwie zdałem po przedłużeniu terminu złożenia pracy o 3 miesiące i obronie tak jak na studiach 2letnich w czerwcu (w dniu moich 25 urodzin - wykorzystałem rentę rodzinną po matce na maxa), Co do renty rodzinnej to dzięki niej ojciec nie psioczył mi o staże czy inne dorabianie za to nieraz pytał mnie o jakieś irytujące mnie pierdoły z ekonomii że powinienem je wiedzieć - nazwiska jakiś ministrów a ja na to lałem chodziłem na studia dla tytułu. Potem zaczęła się socjalna. I tak jest do tej pory. Rok po śmierci matki mieszkałem z ojcem i dziadkiem - tam też były zgrzyty i to poważne - w poprzednim domu byłem pępkiem świata a tam pojawiły się zasady itp że starsi są ważniejsi mają racje wymagają szacunku itp. Do tego ojciec znalazł kochankę co mnie frustrowało a dziadek to akceptował i po roku wyprowadziłem się na swoje. Ojciec mimo że mi pomagał i pomaga finansowo do tej pory zmienił się przez tą osobę - zaczął odnosić się do mnie w bardziej oschły oficjalny sposób. Do kawalerki gdzie mnie do tej pory frustrują odgłosy sąsiadów itp. I do tej pory mam koszmary związane z wydarzeniami z przeszłości. Co poradzić?
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
22 lut 2016, 18:27

Toksyczna rodzina a PTSD

przez raichu 01 mar 2016, 18:19
Jeszcze dodam coś bo widzę nikt nie odpisał do tej pory. Jak tam mieszkałem z ojcem i z dziadkiem to tylko same problemy były. Tylko wieczne zwracanie uwagi o wszystko np o nieumyte gary czy że nietak posprzątałem w pokoju albo że źle coś powiedziałem (dziadek mówił z naleciałościami i ja powtórzyłem to ojciec się darł) nie mówiąc już o zwracaniu uwagi przez ojca że np przeczytałem w jego telefonie że w ogóle pisze z tą całą kochanką wcześniej pozwalał mi się bawić swoim tel. mimo że to stary trup a ja miałem lepszy albo prosił o pomoc przy doładowaniu itp. Do tego siostra ojca broniła dziadka i była zła że dziadek chory i nie może znosić awantur itp i miała pretensje o to do mnie a to ojciec był zły. Albo np jak się pociąłem to się na mnie wydarła że straszę tym ojca i że zadzwoni po pogotowie i mnie do szpitala zabiorą itp. Wg mnie tacy co mają doła i się samookaleczają to wymagają pomocy a nie kary w szpitalu. I żeby ciotka była święta - swojego czasu zmieniała chłopów jak rękawiczki potem 1 małżeństwo i 2 synów i potem drugie bo 1szy niby pił. Teraz jak 2gi niedawno zmarł to 3ci przyjeżdża a może i nocuje u niej. Do tego jeszcze syn ciotki zamiast jakoś pocieszyć to udawał wielkiego filozofa i humanistę po maturze w szkole dla dorosłych (że niby mądrzejszy od profesorów itp) i mnie wyzywał od debili idiotów i psychopatów że nie umiem nic z liceum, nie wiem kto jaką lekturę napisał nie znam filozofów itp i spaliłem notatki po maturze. A sam sie ożenił z babą z 2 dziećmi zdłubał 3cie żeby mieć swoje i nie pójdzie do roboty bo wielki filozof. A ja jakbym mógł i miał gdzie to bym ten sprzęt estradowy na plecy wziął i kable w zębach nosił. Normalnie patologiczna rodzina. Jeszcze pyskował i policją straszył jak mu pojechałem via mail i sms. Ale przecież nie groziłem itp. Tak samo jak ta baba ze szkoły o tego pendriva bo się bała o swoje dane z firmy a mi chodziło tylko o notatki do nauki do egzaminu. Normalnie chorzy ludzie ciekawe ile im mafia policyjno sądowa płaci za sprzedaż rodziny albo studentów. Mi tam nie płacą jak prosiłem o pomoc w sprawie hałasujących sąsiadów tylko dali im upomnienie i tyle. A mnie zrobili za przestępcę co ja bym muchy nie skrzywdził. Dość już mam tego. I do tej pory mam koszmary i się budzę w nocy z krzykiem. Tylko wziąć żyletkę przeciąć se kable i mieć spokój.
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
22 lut 2016, 18:27

Toksyczna rodzina a PTSD

przez raichu 01 mar 2016, 20:21
Muszę wyrzucić to z siebie przynajmniej tu. Co ja temu światu zrobiłem że mam takie problemy? Albo np taki kolega jeden ze studiów: jak chodziliśmy na studia było fajnie nawet głupie żarty były zdjęcia mu robiłem i sie śmiałem z tego a po studiach chwalił się awansami itp a ja mu powiedziałem że kto by go słuchał jako kierownika bo nie miał predyspozycji jak i ja i że wezmę jego foto wydrukuję i zrobię voodoo i będę szpilki wbijał to straszył sądem itp ciekawe ile mu też ta mafia sądowa płaci za to. A co do ojca to on właśnie z śp dziadkiem nadużywał alkoholu tak jak pisałem w 1 poście i ja nawet na pogrzebie dziadka nie płakałem nawet nie doszedłem do zwłok a na mszy św grałem na telefonie (jestem niewierzący), śmierć matki także mnie nie ruszyła może dlatego że mam F20? Pamiętam jak mieszkałem ten rok z dziadkiem i ojcem to w święta przepłakałem cały dzień przed kompem a oni świętowali i chlali z drugim kuzynem co przyjechał. Chyba lepiej żeby było jednego pokemona mniej bym miał spokój tak jak podpowiada mi ta postać z moich omamów że będzie lepiej nie będą mnie żadne władze szarpały nie będzie problemów z rodziną szkołą itp.
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
22 lut 2016, 18:27

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Toksyczna rodzina a PTSD

przez raichu 01 mar 2016, 20:57
Albo jak np ten kuzyn filozof gadał że trzeba po latach skonfrontować maturę ile się umie to jak powiedziałem wielu osobom w tym mojemu lekarzowi to ziali ze śmiechu. I jak tu żyć na takim świecie - w ogóle te władze wszystkie takiemu by "pomogli" bo go kuzyn nęka smsami a jak ja zgłaszałem że sąsiad robi dyskoteke na pół bloku to przyjechali 2x pod rząd zwrócili uwagę i na tym się skończyło. Ba nawet mnie chcieli ukarać (nie za nieuzasadnione wezwanie bo nawet powiedzieli że od tego są słuchawki żeby nie łupać na pół bloku) ale jak wzywałem to wyrwało mi się że się zabiję i chcieli wzywać pogotowie i mnie do szpitala wywieść. Za co się pytam? Ukarać za to że byłem zły na kogoś i poprosiłem o pomoc? To gdzie mam iść? Przecież w naszym kraju samobójstwo nie jest karalne. To po co to przymusowe leczenie itp - takim ludziom należy się pomoc a nie traktowanie jak bandytę. Albo te sądy wszystkie - wyuczy się taki skończy studia jak moje no może z jakimiś aplikacjami czy innym syfem i wszyscy wstają jak wchodzi zwracają się wysoki sądzie jak do boga jakiegoś albo te kary wszystkie pieniężne itp albo za złe zachowanie na sali rozpraw - mafia musi zarabiać. Poza tym mieliśmy na naszych studiach elementy prawa (o co strzelałem fochy i nie lubiłem) to wiem skąd nam kazali ściągać i drukować ustawy których nie rozumiałem - ze strony największej złodziejskiej mafii na Wiejskiej. Czyli wiadomo skąd to wszystko pochodzi. Dlatego jak tu żyć na takim świecie tylko wziąć przeciąć żyły jak napisałem albo jaki sznurek i się powiesić tak by nikt nie wiedział i nie "ratował" karami. Bo nie ma gdzie iść jak nie mieszkanie na wsi z takim ojcem to samemu w bloku z sąsiadami debilami.
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
22 lut 2016, 18:27

Toksyczna rodzina a PTSD

przez raichu 05 mar 2016, 09:18
Ja to już nie wiem do kogo się mam zwrócić o pomoc. Pisałem wczoraj z drugim kuzynem to niby na początku fajnie ok ale np pytał jakie leki biorę itp z wyrazami współczucia a potem mu odwaliło jak mu pokazałem gifa z netu o cięciu się (sam od miesiąca tego nie robię) to zaraz na mnie żebym się nie ciął bo zadzwoni do wariatkowa i mnie zabiorą bo taki jest jego obowiązek a i że takich co sobie krzywdę robią trzeba izolować a nie im pomagać. Tak żeby się wcześniej zabili tam chyba. To ja już nie wiem komu ufać. Jeden brat konfident chce na policje zgłaszać że mu pojechałem (wcale nie groziłem) na maila teraz drugi chce zgłaszać. Im to chyba mafia rządowa płaci za to żeby żyć zgodnie z ustalonym przez nią prawem i zgłaszać wszystko. A ja całą noc nie przespałem. Leżałem w słuchawkach i płakałem słuchając depresyjnego black metalu. Myślałem żeby skończyć z sobą ale wygrałem.
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
22 lut 2016, 18:27

Toksyczna rodzina a PTSD

przez raichu 07 mar 2016, 00:41
Ta i mało że się ze mnie naśmiewa to jeszcze mnie straszy i grozi mi za to co mu napisałem. I naśmiewa się też z mojego ojca. A i jeszcze słyszałem że obaj są po innych ojcach więc nie ma o czym gadać. Pewnie schlał się jak wieprz jak wtedy na święta i bredzi od rzeczy. Ale to jest nienormalne obcy ludzie np w tym kinie co miałem pracować mnie wspierają a kuzyn życzy źle, grozi, straszy i wyzywa. Albo naśmiewa się z mojego wykształcenia że wymuszone itp a tu kosztowało mnie tyle pracy itp.
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
22 lut 2016, 18:27

Toksyczna rodzina a PTSD

przez raichu 07 mar 2016, 21:08
Wklejam maila co napisałem temu humaniście (przepraszam za wulgaryzmy):
Siema panie humanisto za 2gr. Właśnie pan pokazał jaki z pana humanista
/cenzura/ mać! Niby pan pieprzy o tych wartościach ludzkich itp a właśnie
pan pokazał że o głupi żart zaraz wyzywać od najgorszych wysyła do
lekarza i chcesz wojny itp. Jakby tacy humaniści sami byli to świat by
się wybił w pień odrazu.
A teraz do rzeczy - jak się kogoś wyzywa od idiotów czy debili to się
bierze lusterko i najpierw patrzy na siebie a potem na tego kogoś czy
serio ma niższy level /cenzura/. A nie w luźnej rozmowie wyzywa a jak cośtam
powiedział to od czci i wiary. Nie każdego interesuje ta cała zasrana
historia, lektury i jakieś tam filozofie itp i jakaś tam inna
humanistyczna papka i jak skończył szkołę to ją z ulgą wyjebał w
/cenzura/ i tylko zaliczył i nic z tego nie wie bo i po co. Tak samo nie każdy
musi umieć podłączyć wzmacniacz do miksera czy no niewiem zmienić
koło. Bo jak nie lubi albo nie potrzebne mu to po co i nie mów pan że
są wartości i wiedza uniwersalne. Bo jak co uniwersalne czyli do
wszystkiego to jest do niczego. Podobno każdy to zna fakt może i zna ale
wie np że musi być dobrym dla innnych nie robić krzywdy dzielić się
itp ale nikt pewnie niewie jaki filozof pisarz czy inny ciul to wymyślił.
Bo to jest powszechne. Nawet w moim ulubionym anime pokemon tego uczą. I
nie trzeba do tego studiować filozofii. Co ktoś kto niezna jakiegoś tam
sedesa z porcelitu i jego mądrości to zaraz bandyta, nożownik itp?
Właśnie co do studiów - jak się /cenzura/ ma zwykłe liceum i udaje że
się jest mądrzejszym i zna lepszą prawdę od profesorów to powodzenia.
Ta zwykłe liceum - dla dorosłych gdzie masz okrojone wszystko o połowę
albo i lepiej. Albo że trzeba maturę po zdaniu konfrontować po pewnym
czasie ile się umie - no brawo. Jakoś nikt nie wymyślił czegoś
takiego. A pod maturą podpisuje się wiele ważnych osób i za jakieś
przekręty, nielegalne zdobycie czy wycieki arkuszy przed egzaminem itp to
się idzie do pierdla jak niewiesz. A czegoś takiego niema tylko jak ktoś
zaliczył to level up i gitara. To samo studia. Pod naszymi studiami
podpisało się wiele profesorów na wpisach w indeksach naszych na obronie
i dyplomie i to wszystko zdobyliśmy. Tak legalny tytuł mgr na dyplomie z
orzełkiem jak na banknotach - 100% oryginal. I nas testowali z 3ma
tytułami najpierw na wielu egzaminach potem na obronie i sie podpisali
własnym podpisem pod tym. I jak śmiesz jechać mojemu koledze od debili
czy idiotów jak masz tylko liceum i to dla dorosłych. A jak twój rocznik
był w liceum to co się robiło? Właśnie! Teraz niby taki mędrzec
jesteś a wtedy co? Zaby się tłukło kamieniami i rozrywało potem albo
ślimaki wydłubywało z ciarupek? Albo latało po dołach itp. Albo jak w
czasach świetności pokemon miałeś jazdę na jakieś latanie z kosą i
pierdolenie że sie zajebało nią jakiegoś gościa kurde mać. Albo
robienie kurde blaszka jakiś strzał łuków itp i gadanie że się
zajebie kogoś co np słucha metalu itp. Z resztą wtedy podobno byłeś
normalniejszy - tolerowałeś żarty itp. Więc zanim powiesz że komuś
potrzebny lekarz sprawdź swoją temperaturę procka bo ci wentyl się nie
kręci i uważaj żeby ci się nie spalił od tej mądrej nauki jak czytasz
albo piszesz te pierdoły dla tych biednych dzieci ze szkół co ich
zmuszają do tego. Nam tam się nic nie przegrzewa dzięki Bogu i to że
wyrzuciliśmy cały syf z przedmiotów szkolnych i potem ze studiów po
zdaniu tego to ok bo powiedzmy sobie szczerze - na /cenzura/ nam to? Oczywiście
ja nie mówię że twoje to syf itp ale nie narzucaj tego innym - jeden
woli to drugi przedmioty ścisłe a większość woli praktyczne rzeczy -
no niewiem sprzęt jak ja, samochody, sport, pokemony jak ja, różna
muzyka, malarstwo jak ty itp. I każde ma prawo miejsca bytu i niema rzeczy
uniwersalnych dla każdego no poza czynnościami niezbędnymi do przeżycia
jak zrobić se jeść umyć się ubrać wymienić żarówkę itp. I nikt
nie jest mądrzejszy od nikogo ludzie są różni i taki urok świata bo
inaczej nudno by było - ja nie chodzę i się nie chwalę łoj naprawiłem
wzmaka rozebrałem na części i poskładałem i działa. Bo są lepsi ode
mnie i w te klocki. Mówisz pokemon to niezdrowa rywalizacja - a taki
narcyzm i ja to super ktoś idiota to zdrowa? W walkach pokemon trenerzy po
walce podają se łapę i śmieją się jest zgoda. A nie ryczą na siebie
od idiotów i że chcą wojny. Tylko żyją w zgodzie pomagają sobie jak
mają wspólny cel wspierają ratują nawzajem, nawet jeden za drugim się
popłakał itp. Chcesz to se obejrz. Ale pewnie wolisz swoją filozofię
albo jakieś ambitne filmy historyczne. Ok nikt ci nie zabroni ale i ty nie
zabraniaj innym. Bo dla ciebie debil i idiota i pusta głowa ten co niezna
historii a dla mnie ten co nie umie podłączyć speakona wcale nie jest. I
kto tu jest bardziej humanista /cenzura/? Ok żeby nie było że neguję twoje
zainteresowania ale nie wciskaj ich innym nie mów że są uniwersalne i
nie neguj innych. Bo powiesz że mixer nie da Przemowi odpowiedzi na
pytania książka też jak nie zrozumie. Pokemon da. Ty nie lubisz pokemona
wiem dlaczego to samo i metalu - przez mądre pisma i audycje katolickie
ale to temat na drugi taki referat i tak nie przeczytasz. Oni tylko mącą
we łbach pchają się do polityki kradną itp. No nie mówiąc o
najgorszym sami mówią nie cudzołóż a oni co wyprawiają. Więc jeśli
popierasz klerykalizm to popierasz cwelenie w dupę bo to pojęcia
równoznaczne - ale co kto lubi. Ja nie popieram tego staromodnego
zaścianku i syfu ty poków i ok tak samo metalu. Wielu gada że dobre
brzmienie itp aa właśnie tu cie znowu mam a kto lubi słuchać jakiegoś
wiejskiego umcy umcy albo muzy dla pojebanych gimnazjalistów - powiesz że
do gier słuchasz. Dobra ale porównaj se ten syf do kawałków np AC/DC z
riffami i solówkami na gitarach. Właśnie do gier - sam koleżko grałeś
i grasz na telefoniku swoim i co trochę kupujesz nowy. A wtedy co
latałeś z patykami grałeś sobie na tym pegazusie swoim i namawiałeś i
Przema na to. Tamte gry lubiłeś a Pokemon nie bo ktoś napisał że
szatańskie. Ty widzę chcesz dominować bardzo. Bo twoje zdanie się liczy
ty znasz prawdę itp i wcale tak nie jest i staraj się być tolerancyjny
dla innych bo chyba wasz humanizm też tak mówi - nasze zasady przyjaźni
może i z poków napewno. A co do twoich obrazów itp to nawet ok są spoko
szanuję to tylko nie każdy też musi się na tym znać. Takie kwestie
pozostawmy znawcom dlaczego doceniają gościa z obciętym uchem - może
też był dobry? A co robił prywatnie to jego sprawa. Dla mnie rozwalenie
gitary o piec to też złe i głupie a słucham takiej muzy i co mnie to
obchodzi. Ważne by brzmienie było ok. To że szanują obrazy tego gościa
i kosztują one miliony dolarów albo wielu uznaje metal to ok. /cenzura/
Wisły nie zatrzymasz. I swoimi artykułami świata niezmienisz. Dobrze że
potępiasz czynienie drugiemu krzywdy nienawiść wojny i faszyzm itp -
zobacz ile piosenek z gatunku rock i metal jest o tym. Masa antywojennych
protest songów itp nawet Metallica - One który znasz. Dobra koniec bo i
tak pewnie nie przeczytasz tego.

Cała prawda był bardziej ok przed tą całą maturą i ślubem. Ale co mnie to obchodzi. Ważne że w tych mailach nie ma nic groźnego ani zagrażającego jego bezpieczeństwu wg mnie. Tak samo te posty na forum tutaj nie ma nikogo po nazwisku itp. A on mnie wtedy za te maile wyzywał od psychopatów itp. A z resztą nawet w tych smsach co mu też pisałem nie było nic takiego poza tym żeby walił się itp albo że nie jest mądrzejszy od nikogo no może przegiąłem że napisałem że to nie ja debil tylko on z tą historią całą i ma debilną dziewuszkę co było przesadą (pewnie ją chowa po to żeby tresować i potem żeby mu pomagała na starość i się uczyła z nim tych bzdetów humanistycznych). Ale to chyba nie jest powód żeby to gdzieś zgłaszać itp bo on mi tyle syfu gorszego w oczy powiedział jak mnie wyzywał o ten brak niepotrzebnej wiedzy czy o to że go w żartach przezwałem (nie wulgarnie, robiłem to dawno temu i nie było problemów). A ten drugi to już przesadza najpierw mnie wyzywa aż zablokował potem doszło do tego że mnie odblokował i przeprasza bo ma problemy w pracy i w szkole (na starość zachciało mu się studiować informatykę) i pisze ze mną w miarę normalnie i potem zaczyna mnie wyzywać a to że napisałem tu na forum a to z mojego wykształcenia itp a sam kiedyś pisał że sam nie wie czy te studia skończy. Albo że naskarżyłem na niego do ojca. Poza tym też groził mi za to że napisałem tutaj. Albo gadał że sam się leczył w szpitalu i brał antydepresanty a potem że to nieprawda i że to ja się leczę i mnie zamkną. I że wezwie pogotowie z kaftanem - pogotowie było bo sam wezwałem i mi dali zastrzyk z relanium i czegoś na ciśnienie bo miałem 190/95 i pokazałem lekarzom to wszystko. Sam jest widzę jakiś chwiejny emocjonalnie i ja się dziwię jak on w mzk w stolicy robi że ludzi nie pozabija. Prawdę słyszałem że rodzina cała ze strony ojca jest patologiczna nawet sam mi on to potwierdził. Tylko co teraz zrobić? Bo nie będę przecież się ciął ani coś gorszego przez debili takich ale ten stres mnie doprowadzi niewiem do czego. Obcy ludzie mnie pocieszają itp a nie poniżają o wszystko. Naprawdę nie wiem co robić i niechcę mieć z nimi do czynienia. Najpierw szarpał mnie dziadek z ciotką potem humannista teraz ten informatyk za 2gr.
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
22 lut 2016, 18:27

Toksyczna rodzina a PTSD

przez raichu 08 mar 2016, 16:34
I jeszcze mi wymawia że robię błędy ortograficzne i stylistyczne w tych postach i jako mgr się ośmieszyłem. On też robi błędy ale w porządku bo nie jest mgr. Pewnie humanista mu nagadał ale ja mam to gdzieś po maturze spaliłem notatki itp i wiedzę mam w cenzura. To samo po studiach po obronie. Zrobiłem tego magistra bo mi w domu kazali i dla tytułu a nie wiedzy i to moja sprawa. On mi nie dał nawet grosza na to i nie powinno go to obchodzić ale musi się idiota naśmiewać jeden z drugim .
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
22 lut 2016, 18:27

Toksyczna rodzina a PTSD

przez raichu 09 maja 2016, 09:31
Ja to już z nimi nie mogę ten cały kuzyn najpierw przechwalał się jakie to ma studia (jest na 1 roku) i że kupuje laptopy po 7tys a potem pisał że ojciec za dużo mi pozwala itp i że u niego chodziłbym jak zegarek i za cięcie by mnie ukarał psychiatrykiem albo mi dał żyletkę i kazał się ciąć bo udaję a jak nie to w pysk. Chory człowiek a najpierw gadał żeby muchy nie skrzywdził. Wg mnie na Policję to trza podać ale jego bo to są już groźby karalne tak samo znalazłem nagranie jak jego brat mnie wyzywa od idiotów o nic a ich matka też mnie straszy szpitalem o to że robię awantury jeszcze jak dziadek żył itp. I idę z tym do dzielnicowego.
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
22 lut 2016, 18:27

Toksyczna rodzina a PTSD

przez mandry 16 maja 2016, 12:00
Cześć. Dołączcie do grupy zamkniętej na fb, gdzie dzielimy się swoimi problemami.
https://www.facebook.com/groups/1717089121842728/
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
14 maja 2016, 17:57

Toksyczna rodzina a PTSD

przez raichu 07 cze 2016, 09:31
Więc tak znalazłem te jego MZA Warszawa gdzie pracuje i naświetliłem temat kierownikowi. Ciekawe czy przeszedł ponownie badania psychologiczne i czy jak dmuchnął w alkomat to zamnknął skalę. Bo jak w ten felerny rok co tam mieszkałem to w te felerne święta chlał ze starym i dziadkiem na umór. I teraz jak był też z kochankiem matki. To jest taki typ dominujący gada że mi nie wolno pyskować a jemu wolno chlać chodzić na siłkę, dyskoteki (mówił o tym jak gadaliśmy o nagłośnieniu) i w ogóle. I się chwali 9tys miesięcznie że taka mediana po tej jego szkole. Ja to jak składam CV to w liście motywacyjnym piszę że nie wyrażam zgody na przyszłe awanse zwłaszcza na stanowiska kierownicze gdyż nie posiadam do nich predyspozycji i chcę uniknąć przyszłego rozczarowania. A on udaje pana ale nie wiadomo na jak długo. A podobno sam recydywa siedzi niewiadomo ile w Wawie i przyjeżdża raz na ruski rok. Jakiś chwiejny emocjonalnie jest najpierw zgoda muchy by nie skrzywdził wierzący do tego a potem rzuć ognia i by groził itp. Brat humanista też typ dominujący gada o tych pejczach i dybach w kontekście historycznym a pewnie posiada taki sprzęt w domu. Z tego co gadał ten informatyk tam jest terror i nie wolno głośniej powiedzieć bo jaśnie pan się uczy powtarza historię itp. I jak mu przeszkodzili to rozwalił drzwi. Do tego niby humanista udający profesora a w nerwach wyraża się gorzej niż menele. Albo gra w gry tylko niema kasy na sprzęt - chciał odkupić od tego informatyka lapka ale nie miał 1200 nawet. I podobno ustawia córki żony z 1 małżeństwa żeby się uczyły tak jak on każe itp. A sam gra jak narkoman - w jakieś wiedźminy itp a pokemony mu się nie podobają bo pieprzą katolickie media jakie to złe. To tyle w temacie. Powinien ten informatyk mieć wypadek tym autobusem po pijaku tak żeby go skrobali z asfaltu a nikomu poza nim nic się nie stało a humanistę powinien tir też rozciapać o asfalt spokój by był. I ich matka na wieść o tym powinna wykorkować na zawał (miała podobno zawał i ma podobno stenty ciekawe jak z tym swoim gachem w łóżku daje radę) toby się rodzina adamsów skończyła.
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
22 lut 2016, 18:27

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Przeskocz do