Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Post-Traumatic Stress Disorder - PTSD - Forum wsparcia związane z tematem: stres pourazowy.

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Evia 15 lip 2015, 00:22
Kosmaty napisał(a):dla mnie była idiotycznym cyrkiem i próbą lichej manipulacji


skąd wiesz czy to nie były jedynie Twoje osobiste i zafałszowane odczucia, które wywołał fakt związany z niechęcią do jakichkolwiek terapii itd?


Czy takie odczucie co do terapeutki miałeś tylko Ty, czy może inni mieli podobne spostrzeżenia?
A co jeśli to był zaplanowany i sprawdzony etap terapii, który w przyszłości skutkuje?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Kosmaty 15 lip 2015, 00:34
inni siedzieli cicho jak barany na rzeź, terapeutka była wsciekłą chyba ze rozwaliłem jej sesje, ale po co sie wdała ze mną w dyskusje, trafiła kosa na kamień i tyle skeiropwała mnei na indywidualną. a na indywidualnej po kilku sesjach dostałem jeżeli tak to nazwać zaplanowany etap terapi, żebym sobie zrobił dziecko i przestał o głupotach myśleć No cudowne porada godna delfickich wyroczni. Potrzebuje dziecko jako element terapeutyczny, jest jakaś chętna pani ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
366
Dołączył(a)
17 sty 2015, 15:16
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Evia 15 lip 2015, 10:16
Kosmaty, również uważam, że pomysł z dzieckiem wychodzący z ust terapeuty to głupota, jednak może nie powinieneś mimo wszystko tak bardzo się zrażać, w końcu wszędzi można trafić na konowala i to nie zależnie od dziedziny.
Jeśli kogoś np boli noga i jakiś lekarz nie jest w stanie mu pomóc, to przecież wtedy dana osoba poszukuje do skutku. Czasem się może okazać, że powinien się tym zająć ortopeda a innym razem chirurg itd
Aha i radzilabym żeby uważać trochę z propozycjami ojcostwa bo a nóż zaraz się znajdzie jakas chętna :lol:
W końcu panuje wśród niektórych opinia, że kobiety o niczym innym nie marzą jak o zlapaniu faceta na dziecko :twisted:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Artemizja 15 lip 2015, 18:15
Mówiłam sobie w myślach, że nie zasługuję i nie potrzebuję jej pomocy.
Jakbym słyszała siebie sprzed kilku lat...
Przecież ma innych pacjentów, i po cholerę jeszcze mnie przyjmować.
Od tego są terapeuci - żeby przyjmować pacjentów potrzebujących pomocy...
Nie jestem słaba. Przeżyłam cztery gwałty, trzymam to wszystko w tajemnicy, wstaję codziennie rano do pracy, w której umiem być szczerze otwarta i życzliwa. Tylko, że ja się powoli rozpadam. Wstydzę się przyznać, że jest mi ciężko. Nie wierzę w terapię, bo nie pomogła. Nie mam siły spróbować jeszcze raz. Drażni mnie wszystko, co jest związane z terapiami.
Jak miałam siedemnaście lat trafiłam do psycholog z PCPR - u. Nie była to terapeutka tylko młoda i niedoświadczona psycholog zaraz po studiach. Byłam ciężkim przypadkiem, a Ona nie dała sobie rady. Zawaliła na całej linii i jeszcze wpakowała mnie w szkole w kłopoty. Musiałam się bardzo mocno napracować, żeby wyprostować to, co zrobiła. Straciłam zaufanie do psychologów i nie wierzyłam, że ktokolwiek z Nich może mi pomóc. Jak słyszałam słowo "psycholog", to dostawałam białej gorączki. Przez prawie kolejne cztery lata omijałam wszelkiej maści psychologów, terapeutów i wszystko, co z Nimi związane. Uważałam, że doskonale poradzę sobie sama. Skończyłam szkołę z wyróżnieniem i wszelkiego rodzaju stypendiami, poszłam na studia. Tylko co z tego, jak w środku dzień po dniu umierałam? Było coraz gorzej i gorzej, wszystko ciągle się powtarzało, spirala nie miała końca. Któregoś dnia pękłam. Wszystko rozleciało się jak domek z kart. Po kolejnej traumie musiałam przenieść się na drugi koniec Polski, zostawić za sobą wszystko. I tak bym tego dłużej nie pociągnęła. Zamieszkałam z mamą. Przestałam wychodzić z domu, zapisałam się na studia na innej uczelni i innym kierunku, ale nie dałam rady tego ciągnąć. W końcu stanęło na studiach zaocznych poprzedniego kierunku. Było mi to wtedy nawet na rękę, bo przez pierwszy semestr nie musiałam w ogóle chodzić na zajęcia, bo miałam przepisywane przedmioty z pierwszej uczelni. Całymi dniami płakałam, nie spałam, myślałam tylko o tym, żeby przestać istnieć. I tak, wtedy trafiła się terapia. Pomijając jednak tę kwestię, chcę Ci powiedzieć,że też chciałam i byłam niezależna przez dość długi czas. Nie mieszkałam z mamą od dnia, w którym skończyłam osiemnaście lat. Ojciec miał drugą rodzinę x km ode mnie, więc praktycznie nie miałam z Nim styczności. Wszystko jednak jest do czasu. Każda siła i upór się kiedyś kończą. I wtedy zostaje się z ręką w nocniku...
Nie wiem jak się zachować, kiedy Ty jesteś dla mnie taka ciepła.
Bądź sobą. Po prostu. Nawet, jeśli będziesz złośliwa i ironiczna, to jestem w stanie to zrozumieć. A wiesz, dlaczego? Bo też taka byłam...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44130
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez WinterTea 16 lip 2015, 14:31
Artemizja, Gapienie się przez godzinę w ekran laptopa, żeby odpisać na Twoje posty, to już niemal codzienność. Na moje nieszczęście łatwo trafia mnie szlag, a to mi w sumie bardzo pomaga, bo wtedy szybciej piszę. Żeby szybciej skończyć- wiadomo.
Mnie nie szło tak świetnie w szkole. Zawsze byłam w konflikcie z nauczycielami i innymi uczniami, ciągle wkurwiona na wszystko wokół, ale nie była to aż tak zła postawa, bo pewne jej elementy przyczyniały się do tego, że po jakimś czasie zyskiwałam szacunek reszty klasy. Raz wywalczyłam dla mojej licealnej klasy zmianę wyglądu sprawdzianów z geografii (wcześniej oberwałam od nauczyciela, ale to nic w porównaniu z tym, że się w końcu przekonał, że jego styl oceniania jest beznadziejny, bo cała klasa ciągle dostawała pały. Pomyślałam, że musi się w końcu o tym dowiedzieć. Na studiach tak samo- zawziętość i nadmierna (czasem) szczerość.
Później to samo na tej mojej genialnej terapii. Powiedziałam terapeutce wprost, że nie nadaje się do prowadzenia terapii i nie umie prowadzić sesji, ale ma ładnie urządzony gabinet i robi dobrą herbatę.
A nasz dialog wyglądał mniej więcej tak:
- z czym pani dzisiaj przyszła?
- Z torebką, z jej zawartością, z ubraniem, a przy tym jeszcze nie zapomniałam o sobie. Czyż to nie cudowne?
(milczenie ze strony terapeutki)
Na każdej sesji było podobnie. Po prostu nie mogłam się powstrzymać, żeby nie dodać złośliwego komentarza do jej wypowiedzi. Aż się prosiło...
Później zaczynałam się wkurwiać, zmuszać ją, by przyznała, że nie chce prowadzić mojej terapii itd. Po kilku sesjach próbowała zachowywać się podobnie do mnie, i też stała się ironiczna, ale ja tego nie kupiłam. Po trzech miesiącach jeżdżenia w tę i z powrotem powiedziała mi, że czuje się manipulowana, że jestem ironiczna, w ogóle się nie staram, nie robię nic co by mi pomogło. I dopiero wtedy poczułam do niej szacunek, bo powiedziała mi szczerze co myśli. Ok, dzięki temu zbiła mój upór, ale nie na długo, bo czułam się coraz bardziej przez nią odrzucona i niechciana, więc z obawy przed odrzuceniem sama odeszłam. Tak wyglądała moja terapia. Nie ma co ukrywać.
Tracę już cierpliwość od tego pisania. Ciekawe, czy ja też w końcu się przełamię? Nienawidzę terapeutów, bo mnie wkurwiają. Ich pacjenci również. W ogóle złość jest moją przyjaciółką. Nigdy się nie rozstajemy.
Dziękuję, że o sobie napisałaś. Umiesz wzbudzać refleksję.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Artemizja 16 lip 2015, 20:46
WinterTea, umiejętność wywalczenia tego, co chcesz jest bardzo przydatną rzeczą. Szkoda tylko, że to złość Cię napędza. Znasz źródło tej złości? Z czegoś musi się rodzić. Jak długo Ci towarzyszy? Odkąd pamiętasz, czy od czasu pierwszej traumy?
Powiedziałaś terapeutce, że czujesz się odrzucona i niechciana, czy po prostu odeszłaś? Ciekawi mnie to, czy dałaś sobie szansę przepracowania tych odczuć...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44130
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez NN4V 17 lip 2015, 03:43
WinterTea napisał(a):.... Na studiach tak samo- zawziętość i nadmierna (czasem) szczerość.
Później to samo na tej mojej genialnej terapii. Powiedziałam terapeutce wprost, że nie nadaje się do prowadzenia terapii i nie umie prowadzić sesji, ale ma ładnie urządzony gabinet i robi dobrą herbatę.
A nasz dialog wyglądał mniej więcej tak:
- z czym pani dzisiaj przyszła?
- Z torebką, z jej zawartością, z ubraniem, a przy tym jeszcze nie zapomniałam o sobie. Czyż to nie cudowne?...

W konsekwencji czego zjadasz własny ogon kręcąc się kółko na karuzeli niemożności.
To ma być roztropność i mądrość kierowania własnymi sprawami?
Znam takie ekstrawertycznie wyszczekane panienki. Nieraz można spotkać w klubach. Przegadać niełatwo, bo to zawsze palnie jakimś tekstem pasującycm do sytuacji, ale bez długofalowo konstruktywnej treści. A gdy sie ją jednak przegada robiąc z niej idiotkę - wkurwia się, że od własnego miecza ginie. Takie lale z mojego otoczenia eliminuję z automatu.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4313
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez WinterTea 17 lip 2015, 08:24
NN4V, Uwierz, że nie jestem typem tych panienek. Jestem ekstrawertyczna, ale to nie ten typ. Mniejsza o to, że nie bywam w klubach, i nie jestem pustą lalą. Te panny raczej z wyboru zachowują się podobnie, ale pewna nie jestem. I ja wbrew pozorom wcale wiele nie mówię.

Artemizja, Nie powiedziałam o tym terapeutce, bo to ja sama prowokowałam odrzucenie, żeby podtrzymać swój schemat. Z założenia myślałam, że ona mnie odrzuca. Bałam się, że jak dłużej pochodzę, to będę chciała mieć ją na wyłączność i się od niej uzależnię. Poza tym ta terapia była tak bezsensowna, że najlepszym wyjściem było jej zakończenie. Kilka razy chciałam to zrobić.
Chciałam opowiedzieć o tym, co mi się przydarzyło, ale kiedy zaczęłam mówić, to zakręciło mi się w głowie i poczułam jak to wszystko wraca, jak na filmie. Takie przerywniki. Trochę z jednego zdarzenia, trochę z następnych. I miałam wrażenie, że siedzę w potrzasku, a wszystko wokół jest jakby za szybą, gdzieś obok mnie i niewiele do mnie docierało, więc wstałam i wyszłam.
A złość to się we mnie gromadziła przez całe dzieciństwo (tak mi się zdaje), bo byłam wiecznie przeganiana w domu i w szkole, nikt ze mną nie rozmawiał, nikt nie pomagał, ciągle byłam porównywana do siostry, wiedziałam, że jestem od niej gorsza. I z każdym rokiem ta złość narastała. Przestałam wierzyć w siebie, stałam się opryskliwa, coraz gorzej się uczyłam. A później te pierwsze wydarzenie, i niedługo potem następne. Zawaliłam rok w ostatniej klasie liceum i już kompletnie się załamałam. Cały dom na mojej głowie, a ja wściekła i rozdrażniona. Każdy dzień był monotonny i bez sensu. Nie przyjmowałam żadnej pomocy, tylko na każdego wrzeszczałam, a jak mi przechodziło, to chciałam, żeby znów byli ze mną, bo nie było prawdą, że nikogo nienawidzę. U tej terapeutki siedziałam ciągle rozdarta. Tak bardzo jej nienawidziłam, robiłam jej na złość, ale później było zupełnie inaczej. Popadam ze skrajności w skrajność. A te wydarzenia na pewno pomogły mi w ukształtowaniu takiej, a nie innej osobowości.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Kosmaty 17 lip 2015, 18:05
NN4V napisał(a):
WinterTea napisał(a):.... Na studiach tak samo- zawziętość i nadmierna (czasem) szczerość.
Później to samo na tej mojej genialnej terapii. Powiedziałam terapeutce wprost, że nie nadaje się do prowadzenia terapii i nie umie prowadzić sesji, ale ma ładnie urządzony gabinet i robi dobrą herbatę.
A nasz dialog wyglądał mniej więcej tak:
- z czym pani dzisiaj przyszła?
- Z torebką, z jej zawartością, z ubraniem, a przy tym jeszcze nie zapomniałam o sobie. Czyż to nie cudowne?...

W konsekwencji czego zjadasz własny ogon kręcąc się kółko na karuzeli niemożności.
To ma być roztropność i mądrość kierowania własnymi sprawami?
Znam takie ekstrawertycznie wyszczekane panienki. Nieraz można spotkać w klubach. Przegadać niełatwo, bo to zawsze palnie jakimś tekstem pasującycm do sytuacji, ale bez długofalowo konstruktywnej treści. A gdy sie ją jednak przegada robiąc z niej idiotkę - wkurwia się, że od własnego miecza ginie. Takie lale z mojego otoczenia eliminuję z automatu.


Porównując twoje "wyszczekane panienki" z podejrzanych klubów do forumowiczek, których absolutnie nie znasz i nie wiesz jak głębokie tragedie do końca za tym stoją, to po prostu nietakt i chamstwo i należą się przeprosiny dla tej pani. Eliminować sobie możesz w klubach, nie na forum, obrażać i poniżać. Po co tu w ogóle odpisujesz? miałeś jakaś traumę w tym temacie? NN4V
Avatar użytkownika
Offline
Posty
366
Dołączył(a)
17 sty 2015, 15:16
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Kosmaty 17 lip 2015, 19:49
Evia napisał(a):Kosmaty, również uważam, że pomysł z dzieckiem wychodzący z ust terapeuty to głupota, jednak może nie powinieneś mimo wszystko tak bardzo się zrażać, w końcu wszędzi można trafić na konowala i to nie zależnie od dziedziny.
Jeśli kogoś np boli noga i jakiś lekarz nie jest w stanie mu pomóc, to przecież wtedy dana osoba poszukuje do skutku. Czasem się może okazać, że powinien się tym zająć ortopeda a innym razem chirurg itd
Aha i radzilabym żeby uważać trochę z propozycjami ojcostwa bo a nóż zaraz się znajdzie jakas chętna :lol:
W końcu panuje wśród niektórych opinia, że kobiety o niczym innym nie marzą jak o zlapaniu faceta na dziecko :twisted:


Dla jednych do skutku dla drugich do trzech razy sztuka. ja mam dość w kółko to samo przeżywać z idiotami to mnie rozwala na całej linii a ja nie jestem królikiem doświadczalnym. Z każdym nieudanym krokiem trace siły i siebie jeszcze bardziej.

A co do ojcostwa musiała by być ślepa głucha i zdesperowana przyszła matka.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
366
Dołączył(a)
17 sty 2015, 15:16
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Artemizja 18 lip 2015, 12:47
Nie powiedziałam o tym terapeutce, bo to ja sama prowokowałam odrzucenie, żeby podtrzymać swój schemat. Z założenia myślałam, że ona mnie odrzuca. Bałam się, że jak dłużej pochodzę, to będę chciała mieć ją na wyłączność i się od niej uzależnię. Poza tym ta terapia była tak bezsensowna, że najlepszym wyjściem było jej zakończenie. Kilka razy chciałam to zrobić.
I tym samym w pełni powtórzyłaś schemat. Nie dałaś Jej szansy na to, żeby przepracowała to z Tobą i uciekłaś w znany Ci mechanizm. Bazując na swoich własnych doświadczeniach powiem Ci, że to jest jedna z najgorszych rzeczy, jakie można zrobić. Uciec. Miałam niemal identyczną sytuację w swojej terapii. Chciałam zrezygnować i po prostu ot tak nawet nie powiedzieć "do widzenia". Nie układało się jakiś czas między mną i terapeutką, prawie całe sesje milczałam i miałam wrażenie, że terapeutka się na to wścieka i nie chce mnie w terapii. Bałam się odrzucenia, więc postanowiłam sama odejść. Jednak tego nie zrobiłam. Przyjaciółka przetłumaczyła mi, żebym chociaż przed odejściem powiedziała terapeutce o swoich odczuciach. Nie bez oporów Jej posłuchałam. Pamiętam, z jaką złością mówiłam terapeutce, co czuję, jak widzę Jej milczenie i przede wszystkim to, jak na mnie złowrogo patrzy. A wtedy Ona zapytała: Pani Kasiu, ale w jaki sposób może Pani widzieć mój wzrok, skoro Pani cały czas patrzy w podłogę? I faktycznie tak było. Widziałam to, co chciałam widzieć. Zdałam sobie wtedy z tego sprawę i zaczęłam się śmiać. Terapeutka również. Zeszło całe napięcie i wreszcie zaczęła się rozmowa. Terapeutka przyznała, że moje zachowanie bywa irytujące, ale to nie znaczy, że nie chce mi pomóc i mnie odrzuca. Przedłużyła mi wtedy sesję, bo było tego sporo i chyba nie chciała mnie tak zostawiać. W każdym razie, gdybym uciekła w swój mechanizm i odeszła bez słowa, to utwierdziłabym się w przekonaniu, że terapia to dno, że jestem beznadziejnym przypadkiem i nie można mi pomóc. Nie jestem mega zwolenniczką terapii. Uważam, że to sami pacjenci sobie pomagają, a terapia jest tylko dodatkiem, który przez jakiś czas można wykorzystywać. Nic więcej. Nie odbieraj tego w kategoriach namawiania Cię na terapię. Opisuję jedynie swoje odczucia.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44130
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Kosmaty 18 lip 2015, 19:52
Terapia jako dodatek, który możemy przez jakiś czas wykorzystać, fajnie jak mamy gwarancję że nie trafimy na tzw. "konowała", a co gdy trafimy na kilku konowałów pod żad, gdy powtórzy sie schemat terapeuty konowała jaki byłby tego skutek? A co jeżeli zamiast schematu ucieczki, wpadniemy w schemat pełnego otwarcia i uzależnienia sie od terapeuty, tak ze człowiek przestanie mieć jakikolwiek dystans, co czytałem na tymże forum o pewnej dziewczynie która weszła w głebokie relacje z terapeutą. Terapeuta tez człowiek moze miec gafy i pomyłki ? możliwe... Ale jakie tego są skutki na przyszłość, gdzie trzeba budować miedzy ludzkie relacje jak na tzw. wzorcowych terapiach jest jazda bez trzymanki? Za dużo w tym lotto na chybił trafił, ze trafimy na dobrego terapeute i kto w ogóle konowałom wydaje licencje? po rodzinie? czy kopertówki? kto ma kaprys z oligarchii zostac terapeutą i ma plecy w dodatku? Winter nie ma na forum juz, Dzieki NN4V
Avatar użytkownika
Offline
Posty
366
Dołączył(a)
17 sty 2015, 15:16
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Artemizja 18 lip 2015, 20:25
Kosmaty, to samo można powiedzieć o zwykłym wyjściu z domu. Po co wychodzić, skoro można wpaść pod samochód? Jeżdżę autobusami do pracy. Autobus, którym zwykle jeżdżę wjechał kilka dni temu do rowu i pasażerowie zostali ranni. Nie wychodzić z domu i nie jeździć do pracy, bo można mieć wypadek? Każda, powtarzam - każda decyzja jest opatrzona możliwymi konsekwencjami i wariantami. Wszystko ma swoje ryzyko. Chcesz - podejmujesz je, nie chcesz nie podejmujesz. Twój wybór. Całe życie to loteria i nic się z tym nie da zrobić.
I przestań proszę głosić herezje, że kogoś nie ma na Forum, skoro logował się pół godziny temu :?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44130
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Kosmaty 18 lip 2015, 21:07
Nie uważam życia jako loterii, można wykalkulować prawdopodobieństwo i zabezpieczyc sie przed skutkami, po wypadku samochodu ranni są hospitalizowani i mają pełną opiekę, po nieudanej terapii człowiek zostaje sam z ręką w nocniku jak to ujełaś. A po kilku takich chybił trafił terapeutów z bożej łaski można zakończyć ten level. Przydał by sie poradnik jak wyjsć bez szwanku z nieudanej terapii. I nie głosze herezji nie ma jej, nie pisze już na forum.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
366
Dołączył(a)
17 sty 2015, 15:16
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do