Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Post-Traumatic Stress Disorder - PTSD - Forum wsparcia związane z tematem: stres pourazowy.

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Artemizja 14 lip 2015, 11:41
WinterTea, wiesz, tu nie chodzi o to, żeby na cokolwiek Cię namawiać. Napisałaś w tym wątku, więc ludzie dzielą się z Tobą tym, co im pomogło. Jeśli nie chcesz skorzystać, to jak najbardziej masz do tego prawo - nikt Cię przecież nie chce zmuszać. Mnie pomogło, komuś jeszcze pomogło, ale kolejnej osobie już nie. I tak też bywa - nic się na to nie poradzi. Wiesz...u mnie wszystko zaczęło się, gdy miałam 8 lat. Na właściwą terapię trafiłam, jak miałam 21 lat. Męczyłam się i powtarzałam wszystko przez te wszystkie lata i po tym, jak już kompletnie straciłam nadzieję - wreszcie poczułam ulgę. I powoli, bardzo pomału zaczęłam wychodzić na prostą. Nie mogę powiedzieć, że zawsze jest kolorowo, wesoło, szczęśliwie i już nic mi nie dolega. Byłaby to bujda na resorach. To nigdy nie zniknie. Może nauczyłam się z tym żyć, a może po prostu jakaś część mnie w końcu do siebie przyjęła, że to już przeszłość i nie muszę ciągle żyć jako ofiara? A może jedno i drugie? Nie wiem. Wiem tylko, że jest mi lepiej niż było. To jest dla mnie ważne. Może to efekt pracy na terapii, drogowskazu, który otrzymałam? A może nie. Może to efekt tego, że poszłam na terapię z nastawieniem, że jeśli to mi nie pomoże, to już nie będę więcej niczego próbować i skończę ze sobą? Miałam nawet obmyślony sposób, jak nie popełnić błędów z przeszłości i nie obudzić się w szpitalu. Może to tego typu nastawienie zrobiło swoje? Ciężko mi to ocenić, bo moja poprawa zaczęła się właśnie wraz z postępem terapii. Dlatego zakładam, że terapeutka miała udział w poprawie mojego stanu. Wierz mi, że byłam już totalnie u kresu sił i gdyby nie to, że wreszcie nastąpiła poprawa, to dzisiaj już by mnie nie było.
Również zgadzam się z tym, że terapia nie jest dla każdego i nie na wszystko pomaga. Po prostu wychodzę z założenia, że warto spróbować wszystkiego. Byle tylko pomogło. Dlatego nie obruszaj się, jak ktoś Ci pisze, że to pomogło. Nikt nie chce dla Ciebie źle. Po prostu wiemy, przez co przechodzisz i staramy się doradzić coś, co się sprawdziło na Nas, żebyś i Ty mogła poczuć się lepiej. Dobrze wiemy, że życie w ten sposób, przy powtarzalności tych wszystkich sytuacji i całym tym syfie, który ciągle zamyka się jak kółeczko - tak naprawdę nie jest życiem tylko jednym wielkim bólem, rozżaleniem, cierpieniem i utrapieniem...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Evia 14 lip 2015, 21:07
Ja tam uważam, że jeśli ktoś nie jest w stanie sobie samemu ze wszystkim poradzić to wskazana jest pomoc z zewnątrz, czyli np terapia.
Piszecie, że terapia wam nic nie dała itd, ale co wam dało nic nie robienie? Jeśli jest nawet nikła szansa to zawsze warto próbować a nóż kiedyś się uda.
Są przecież różne formy terapii, np grupowa...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez WinterTea 14 lip 2015, 22:10
Artemizja, Mam splątany umysł. I raczej nie umiem się składnie wypowiadać jeśli chodzi o uczucia. Już wolę rozmawiać/ pisać o najbardziej znienawidzonej rzeczy, bo nawet to daje jakąś satysfakcję. Poza tym pisząc o emocjach zaczynam się złościć i mam wrażenie, że nie umiem pisać. A mimo to jakoś piszę. Doprawdy dziwne. Od godziny wstawiam tego posta i nie jestem nawet w połowie...
Wiem, że nie chcecie dla mnie źle, ale ja nie jestem przyzwyczajona do tego, że ktoś może chcieć mi pomóc, bo i po co? Przecież ja sobie ze wszystkim świetnie radzę. Jest super...
I nigdy nie nadawałam się na terapię. Widziałam po sobie, że nie da się ze mną normalnie porozmawiać. Na pytania odpowiadałam złośliwie i ironicznie, i nie wierzyłam że ta cudowna terapeutka chce mi pomóc, bo po co miała mi pomagać...? Mówiłam sobie w myślach, że nie zasługuję i nie potrzebuję jej pomocy. Przecież ma innych pacjentów, i po cholerę jeszcze mnie przyjmować.
Tutaj też, kiedy ktoś mi doradza staję się złośliwa. Nie chcę, żeby tak się działo, bo wiem, że mogę kogoś zranić, (co już się stało wiele razy i tutaj, i w rzeczywistości), ale złość bardzo mnie polubiła. W dodatku z natury jestem uszczypliwa i zawzięta, a to tylko potęguje moją złość.
Po co mi pomoc i terapia, skoro jestem taka zaradna. Sama musiałam sobie zapracować na to, co mam obecnie w życiu, podczas, gdy moja siostra zawsze miała z górki i rodzice ciągle ją chwalili. Ja jestem niedoceniona i odrzucona. I jestem rodzinną czarną owcą. I nikt nie wierzy, że jest coś co robię dobrze. Nie miałam na kogo liczyć, bo zawsze musiałam sobie radzić sama. Teraz nawet nie mam żalu do rodziców, że mi nie pomagali i że ich odrzucałam, kiedy jednak chcieli to zrobić, bo w dorosłym życiu nie jestem od nikogo uzależniona, nie pytam innych jaką podjąć decyzję i ciągle chcę być jeszcze mocniej niezależna. Stąd pewnie ta złość, kiedy ktoś z Was próbuje mi pomóc... W pewnym sensie skazuję siebie na samotność... Tylu ludzi wokół mnie, ale w sumie to gdzie oni są...?
Nie jestem słaba. Przeżyłam cztery gwałty, trzymam to wszystko w tajemnicy, wstaję codziennie rano do pracy, w której umiem być szczerze otwarta i życzliwa. Tylko, że ja się powoli rozpadam. Wstydzę się przyznać, że jest mi ciężko. Nie wierzę w terapię, bo nie pomogła. Nie mam siły spróbować jeszcze raz. Drażni mnie wszystko, co jest związane z terapiami.
Wszystko mnie wkurwia, i tyle. Nie wiem jak się zachować, kiedy Ty jesteś dla mnie taka ciepła. Nie chce się żyć po prostu...
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Kosmaty 14 lip 2015, 22:22
Evia napisał(a):Ja tam uważam, że jeśli ktoś nie jest w stanie sobie samemu ze wszystkim poradzić to wskazana jest pomoc z zewnątrz, czyli np terapia.
Piszecie, że terapia wam nic nie dała itd, ale co wam dało nic nie robienie? Jeśli jest nawet nikła szansa to zawsze warto próbować a nóż kiedyś się uda.
Są przecież różne formy terapii, np grupowa...

Mi zadna terapia nie pomogła, i nie mam alternatywy z zewnątrz, planuje skończyć ten cyrk i tyle w temacie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
366
Dołączył(a)
17 sty 2015, 15:16
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Evia 14 lip 2015, 22:29
WinterTea napisał(a):I nigdy nie nadawałam się na terapię. Widziałam po sobie, że nie da się ze mną normalnie porozmawiać. Na pytania odpowiadałam złośliwie i ironicznie, i nie wierzyłam że ta cudowna terapeutka chce mi pomóc, bo po co miała mi pomagać...? Mówiłam sobie w myślach, że nie zasługuję i nie potrzebuję jej pomocy. Przecież ma innych pacjentów, i po cholerę jeszcze mnie przyjmować.


Może właśnie dlatego warto byłoby spróbować terapii grupowej a nie indywidualnej, tam byłoby wiele osób z podobnymi doświadczeniami, którzy nieśliby pomoc nie do końca bezinteresownie (bo pomoc Tobie pomagałaby równorzędnie im) Działałoby to na bazie symbiozy, która jest jak najbardziej korzystna. Z czasem może nauczyłabyś się rozmawiać (to jest właśnie bardzo często jeden z celów takich terapii) Zaczęlibyście docierać do siebie.

Mam koleżankę, która również bardzo sceptycznie podchodziła do takich spraw, psycholog od razu jej się kojarzył z czubkami itd
Z czasem działo się z nią coraz gorzej, później doszły dodatkowe obciążenia. NIc nie pomagało. W końcu po próbie samobójczej trafiła na przymusową terapię do oddziału zamkniętego. Początkowo kiedy ją spotkałam na "przepustce' to myślałam, że po tej terapii jeszcze bardziej zwariowała :P Jednak to był mój błąd myślenie. To był dopiero początek jej uzdrawiania. Co prawda wyglądało to koszmarnie jednak efekt został uzyskany.

Nie wszystko co pozornie wydaje się złe to koniecznie takie musi być.

Sama piszesz, że jest Ci ciężko, że się rozpadasz. Nie zdziwi mnie jeśli w końcu to wszystko w końcu pęknie i Twoja maska się rozleci.
Tak jak pisałam powyżej. Jeśli nie jesteś w stanie sobie sama pomóc, to trzeba szukać gdzie indziej, bo teraz jesteś w martwym punkcie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Evia 14 lip 2015, 22:30
Kosmaty, terapii grupowej również próbowałeś? Możesz napisać trochę więcej? Np ile czasu trwały te terapie i co Ci np nie odpowiadało?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez NN4V 14 lip 2015, 22:34
W końcu strzelą Ci bezpieczniki i tyle zostanie z Twojej niezależności.
Wcelujesz w schemat kolejny raz i spirala nakręcania zatoczy kolejne kółeczko.
Miałem niestety okoliczność interweniować w podobnej sytuacji - na szczęście dla niej skutecznie.
Zresztą... i tak nie zrozumiesz.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4347
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez WinterTea 14 lip 2015, 22:52
Evia, skonczyłam grupową w zeszłym roku, ale poszłam na nią z innego powodu,. Tylko raz poruszyłam temat nadużycia.
Było mi łatwiej niż na indywidualnej. W pełni nie wykorzystałam tej terapii, bo było we mnie zbyt wiele oporu, ale zauważyłam poprawę. Ta terapia właśnie też była w szpitalu. Kiedy wrociłam do domu, czułam się napiętnowana, bo znowu ze mną są problemy... a przecież nie chciałam nikomu robić na złość tym, zaczynałam wariować.
Nie chcę iść na terapię, i chcę... Tak w kółko. Raz mnie wszystko irytuje, a raz nie drażni mnie nic. Mam tego dosyć. Jakby jeszcze było mało, to te wszystkie zdarzenia z mężczyznani... Ile można? Jestem wkurwiona. Wszystko mam gdzieś. Niech mnie nawet krowy gwałcą. Proszę bardzo. Już nic nie ma znaczenia.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Kosmaty 14 lip 2015, 23:04
Evia napisał(a):Kosmaty, terapii grupowej również próbowałeś? Możesz napisać trochę więcej? Np ile czasu trwały te terapie i co Ci np nie odpowiadało?

niechce mi sie pisac tego cyrku same nerwy tylko i stwierdzenie ze w moim wieku mam juz dawno miec dziecko i bym przestał o głupotach mysleć .. miałem dosc po prostu, a na grupowej ta idiotka lawirowała w skrajnościach i manipulowała opisami wciagnąć chciała w chorą gre, odbijałem jej piłeczke to sie zdenerwowała
Avatar użytkownika
Offline
Posty
366
Dołączył(a)
17 sty 2015, 15:16
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Evia 14 lip 2015, 23:16
WinterTea, widzisz, w takim razie wychodzi na to, że może jednak jest w tym wszystkim sens, tylko potrzeba czasu ;) Niestety nie wszystko się zmieni jak przy machnięciu czarodziejską różdżką, tym bardziej jeśli chodzi o zmiany, które toczyły się latami... Aby to naprawić może będzie trzeba nawet drugie tyle, jednak uważam, że mimo wszystko to zawsze coś. Bo czym są lata w odniesieniu do całego życia? A nawet jeśli Twoje wyzdrowienie pojawiłoby się pod koniec Twojego życia, to czy nie warto byłoby przeżyć takiej chwili gdzie można odetchnąć ze spokojem?

WinterTea napisał(a):Nie chcę iść na terapię, i chcę... Tak w kółko.


Ja tam jestem bardziej za tym, żeby robić to co się chce... To, że tego nie chcesz najprawdopodobniej wiąże się z obawami i lękiem przed kolejnymi rozczarowaniami, jednak jeśli spróbujesz to możesz zyskać więcej niż stracić, jeśli znów terapia nie przyniesie żadnego sukcesu, to najwyżej będziesz nadal w tym samym punkcie.

WinterTea napisał(a):Jakby jeszcze było mało, to te wszystkie zdarzenia z mężczyznani... Ile można?


Niestety tak już jest, że ofiara ma tendencję do bycia nią w późniejszych etapach życia. Oprawcy bardzo szybko wyczuwają taką osobą, w końcu nikt by nie chciał raczej wchodzić w konfrontację z osobą np bardzo pewną siebie, dowartościowaną itd, bo wtedy by przegrał, dlatego też łatwiej jest znaleźć osobę słabszą.

Dlatego też najwyższa pora wyjść z tego schematu i to od Ciebie zależy jak tego dokonasz i czy w ogóle tego dokonasz.
Prawda jest jednak taka, że jest to do zrealizowania
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Evia 14 lip 2015, 23:24
Kosmaty, ciężko jest mi cokolwiek napisać skoro nie potrafię się za bardzo do niczego odnieść, tzn nie wiem jak to wszystko wyglądało, nie wiem czy masz rację czy może terapia trwała np za krótko

jednak załóżmy, że masz rację i faktycznie źle trafiłeś, to powiem Ci, że ja również kiedyś źle trafiłam i mimo to nie przekreślam wszystkich terapii, mimo wszystko uważam, że warto
lepiej chwytać się wszystkiego co może nawet w nikły sposób pomóc, bo co innego zostało?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Kosmaty 14 lip 2015, 23:33
Evia napisał(a):Kosmaty, ciężko jest mi cokolwiek napisać skoro nie potrafię się za bardzo do niczego odnieść, tzn nie wiem jak to wszystko wyglądało, nie wiem czy masz rację czy może terapia trwała np za krótko

jednak załóżmy, że masz rację i faktycznie źle trafiłeś, to powiem Ci, że ja również kiedyś źle trafiłam i mimo to nie przekreślam wszystkich terapii, mimo wszystko uważam, że warto
lepiej chwytać się wszystkiego co może nawet w nikły sposób pomóc, bo co innego zostało?

byłem na kilku, za duzo mnie to kosztuje i osłabia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
366
Dołączył(a)
17 sty 2015, 15:16
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Evia 14 lip 2015, 23:41
Kosmaty, myślę, że to jest raczej normalne, że taka terapia nie jest przyjemna, jednak to może być etap, który prowadzi do uzdrowienia, może to pomóc w stawaniu się silniejszym, nauczeniu się stawiania czoła problemom i wygrywaniu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Kosmaty 15 lip 2015, 00:12
Evia napisał(a):Kosmaty, myślę, że to jest raczej normalne, że taka terapia nie jest przyjemna, jednak to może być etap, który prowadzi do uzdrowienia, może to pomóc w stawaniu się silniejszym, nauczeniu się stawiania czoła problemom i wygrywaniu

dla mnie była idiotycznym cyrkiem i próbą lichej manipulacji, a indywidualna to tragedia po czyms takim mozna naprawde sie załamac. nic w tym konstruktywnego nie widzialem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
366
Dołączył(a)
17 sty 2015, 15:16
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Przeskocz do