Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Post-Traumatic Stress Disorder - PTSD - Forum wsparcia związane z tematem: stres pourazowy.

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez WinterTea 20 cze 2015, 16:10
Dzięki Tobie zaczynam się otwierać na te forum. Może nawet uda mi się trochę zmniejszyć opór, i jeśli kiedykolwiek wybiorę się na następną terapię, to i jej efekty będą lepsze i może po jakimś czasie zaufam mężczyznom, bo na razie każdy wydaje mi się podejrzany, ale pisząc to, dalej czuję upartego osła w mózgu, który przypomina mi, że przecież nienawidzę terapii i terapeutów, bo ich nie potrzebuję.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Artemizja 20 cze 2015, 16:18
WinterTea, trochę przypominasz mi mnie sprzed lat ;) Pierwsze moje zetknięcie się z psychologiem trwało około 9 miesięcy i było bardzo negatywne. Później przez lata uparcie twierdziłam, ze nienawidzę psychologów, że to szkodzi bardziej niż pomaga, że nie można zaufać psychologom i poradzę sobie sama. Błąd. Oceniłam wszystko i wszystkich jedną miarą, a tymczasem późniejsza terapia postawiła mnie na nogi. Potrzebowałam lustra, żeby ujrzeć swoje problemy w innym świetle, z innej perspektywy i znaleźć wyjście. A trudno takowe znaleźć stojąc do niego tyłem. Dopiero, kiedy przed nosem pojawi się lustro, jest się w stanie dostrzec coś ukrytego z tyłu...
Zaufanie mężczyznom nie będzie proste. Jest możliwe, ale nie jest proste. Zwłaszcza na samym początku. Trzeba dużo cierpliwości do siebie i cierpliwości drugiej strony, żeby przetrwać najtrudniejszy okres.
Co do potrzebowania terapii...pytanie, czy chcesz nadal trwać w tym, co jest, czy dać sobie możliwość zmiany. Problemy same się nie rozwiążą i nie da się ich zamieść pod dywan, bo i tak wylezą. Niemniej jednak, nic na siłę, bo najważniejsze jest nastawienie.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez WinterTea 21 cze 2015, 15:40
Na razie jak jestem blisko mężczyzny to lubię mieć go jeszcze bliżej, ale po chwili go odpycham, jak poczuję, że jest za blisko, bo wtedy się boję, że mnie zostawi i mówię mu, że na pewno chce to zrobić i może już od razu to uczynić, albo ja zostawię go pierwsza.
Jestem samotna, i w sumie dobrze, bo sama nie wiem, czy jest mi potrzebne całodobowe towarzystwo. Raz dobrze się czuję wśród ludzi, a raz okropnie.
Na terapii też tak było. Prowokowałam odrzucenie, chciałam, żeby terapeuta mnie wypisał, bo tylko tracę czas i o niczym nie mówię, a z drugiej strony chciałam zostać do końca, bo mi się tam podobało. Nikt mnie nie gnoił za to, że byłam czasami wściekła i kopałam fotele. Dla nich to było takie ludzkie. I nie było w takim zachowaniu nic dziwnego.
Z przyzwyczajenia trwam w tym, co mam i nie chcę chyba tego zmieniać. Wolę sobie z tym radzić. Boję się, że jak coś zacznę zmieniać, to odejdę od siebie, stracę mój dramatyczny charakter, stanę się mniej burzliwa i nie będę się dobrze ze sobą czuła.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Artemizja 21 cze 2015, 17:34
WinterTea, czyli nie pozwalasz zbliżyć się nikomu przez lęk, że Cię odrzuci? Czy kiedyś w jakiejś relacji poczułaś się odrzucona?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez WinterTea 21 cze 2015, 21:49
Tak właśnie jest. Zawsze trafiam na nieodpowiedniego. Jak mnie bliżej pozna jakiś facet, to od razu ucieka, albo chce mnie tylko na jedną noc. Jeden powiedział, że jak się z nim nie prześpię, to zerwie znajomość. Przespałam się z nim, a on i tak mnie zostawił. Dwóch innych mnie gwałciło, jeden z nich obmacywał mnie nawet w miejscach publicznych. Miałam wtedy 16-18 lat. I ciągle czułam się odrzucona i bezwartościowa.
Zdarzyło mi się też, że zaczepił mnie w tramwaju jakiś dziad (na oko emeryt) patrzył się na mnie, później zaczął nawijać, ze bardzo mu sie podobam itd. wokół byl tłum ludzi, a on stał akurat obok mnie, złapał mnie za tyłek, a ja nawet nie zareagowałam. Wysiadłam jakaś taka jakby speszona na następnym przystanku. On rownież wysiadł mówiąc, żebym poszla z nim do jego mieszkania, bo on mieszka niedaleko. Odmówiłam mu i powiedziałam, że ledwie skonczyłam 16 lat, a on mógłby być moim dziadkiem. Odpowiedział, że właśnie lubi takie młode dziewczęta, a ja jakoś nie umiałam uciec, ani go skrzyczeć. Chyba nie chciałam tego zrobić.
W zeszłym roku też się na mnie czaił jakiś facet na ulicy, ale ludzie, którzy stali obok go opieprzyli. I jak tu zaufać? :( Może mam w sobie jakiś pierwiastek suki, i dlatego mężczyźni mnie tak poniżają.
Znowu się boję tutaj pisać. Chcę się schować w kącie.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Artemizja 21 cze 2015, 21:59
WinterTea, zdziwiłabym się, gdybyś umiała się przed takimi zachowaniami bronić. Nikt Cię tego nie nauczył, a Twoje doświadczenia balansowały wokół wykorzystywania, więc podejrzewam, że gdzieś z tyłu głowy możesz mieć myśl, że ich zachowanie jest czymś naturalnym i "normalnym" w stosunku do Ciebie. Często osoby, które przeżyły traumę w sferze seksualnej uważają, że sobie na to zasłużyły i nie bronią się przed następnymi tego typu sytuacjami mimo, że wewnętrznie odczuwają strach, speszenie, niechęć, wstyd. Nie potrafią stawić oporu i przyjmują bierną postawę. Wchodzą w rolę ofiary i koło się zamyka. Jednocześnie odczuwa się potężną potrzebę bliskości i lęk przed odrzuceniem do tego stopnia, że jest się w stanie znieść nawet tego typu rzeczy. Nadzieja, ułuda tego, że zazna się czegoś innego, ciepłego z drugiej strony potrafi być przytłaczająca i paradoksalnie pchać w nieciekawe sytuacje i relacje. Dość ciężko to opisać. To jest pewnego rodzaju schemat, który się przepracowuje i który można zmienić. Nie dzieje się to od razu, ale bardzo powoli.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez WinterTea 22 cze 2015, 20:43
Często chcę, żeby jeszcze raz coś takiego mnie spotkało. Wcale nie odczuwam, żebym dużo przeszła, jeśli chodzi o przemoc seksualną. W ogóle nie wiem, co czuję.
Jeden ze sprawców powiedział mi, że przesadzam i szukam sobie problemów, mówiąc, że mnie wykorzystał. Powiedział też, że sama chciałam i że było mi przyjemnie, kiedy mnie dotykał. Może rzeczywiście tak było.
I właśnie czuję, że zasłużyłam na więcej takich sytuacji, a nawet że chciałabym, żeby było ich więcej.
Udało mi się raz poznać mężczyznę skrajnie innego, od typu zboczeńca, ale mnie zostawił, bo przelewałam na niego wszystkie negatywne emocje (według niego). Wspominał też coś o nagłych zmianach nastroju.
Nienawidzę szczęśliwych rodziców z dziećmi
W ogóle cały świat jest czarno- biały. Nigdy nie będę miała rodziny, bo wszystko niszcze. I co najgorsze robię to świadomie.
Wszystko przez zboczeńców, którym się dałam jako nastolatka. Trochę brudnego dotyku w jednej chwili, i kłopot na resztę życia. Przeklinam co roku dzień, w którym się urodziłam i jestem przesiąknięta gnojem.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Artemizja 22 cze 2015, 21:14
WinterTea, to, co próbował Ci wmówić jest typowym działaniem sprawcy, żeby zrzucić winę na ofiarę. Oczywiście to nieprawda. Ponadto skoro wiesz, że ciągnie się to za Tobą i nie jestes w stanie nic sama z tym zrobić, to może jednak warto ponownie rozważyć opcję skorzystania z terapii indywidualnej? Zawsze dobrze jest wykorzystać wszystkie opcje zanim się człowiek podda...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Kosmaty 23 cze 2015, 16:27
Tak to właśnie jest, potem już człowiek sam pragnie takich relacji skrajnych, bo zwykłe normalne go nudzą po czasie i są nie do wytrzymania, a terapie i leki to tylko strata czasu. Można tylko lawirować i grać ze sobą w kotka i myszkę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
366
Dołączył(a)
17 sty 2015, 15:16
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Artemizja 23 cze 2015, 16:52
Kosmaty, nie powiedziałabym, że to starta czasu. Mnie terapia pomogła stanąć na nogi. Większość osób postawiła już na mnie grubą kreskę, bo wychodzili z założenia, że po takich doświadczeniach już po prostu nie da się żyć. A jednak się da...
Właziłam we wszelkiego rodzaju toksyczne relacje, w których działa mi się jedynie krzywda. Do czasu, aż pokazano mi schemat, prawidłowości, które zachodzą. W chwili obecnej umiem się już w takie relacje nie pakować...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Kosmaty 23 cze 2015, 16:55
Szczęściara, mnie nie pomogło nic.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
366
Dołączył(a)
17 sty 2015, 15:16
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Artemizja 23 cze 2015, 16:59
Kosmaty, masz rację, miałam szczęście w nieszczęściu, że trafiłam na właściwą osobę, która mi pomogła, a nie zaszkodziła. Terapia, w przypadku, gdy trafimy na osobę, która nie ma bladego pojęcia, jak ugryźć problem tak bardzo zmieniający i wyniszczający człowieka, faktycznie jest stratą czasu. A leki? Nie rozwiązują problemu, a jedynie go wygłuszają i to tylko na krótko...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez Kosmaty 23 cze 2015, 17:02
Mi tam nic nie wygłuszyły leki, tylko maiłem jazdy z ubocznymi skutkami. Czasem nawet mnie to bawiło zgrzytanie zębami, ale inne nie..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
366
Dołączył(a)
17 sty 2015, 15:16
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.

Avatar użytkownika
przez WinterTea 23 cze 2015, 17:28
Kosmaty, Misiu mój. Typowy borderline ciężko sobie radzi na terapii. Ja też wariuję w rozdarciu pomiędzy wieloma skrajnościami, i terapie tak mnie irytują, że na razie wolę się do nich nie zbliżać, ale ciągle coś z nimi kombinuję... Nie pozwól byś stał się jeszcze bardziej autodestrukcyjny niż jesteś teraz. Wiem, że pomyślisz, że już gorzej być nie może, ale naprawdę wiele można zdziałać :) w sumie to nie można nic. Sama już nie wiem, i tylko się wkurwiłam.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do