Niewypowiedziane cierpienie

Post-Traumatic Stress Disorder - PTSD - Forum wsparcia związane z tematem: stres pourazowy.

Niewypowiedziane cierpienie

Avatar użytkownika
przez Dorotk@ 09 paź 2013, 11:26
Dziękuję za te wszystkie słowa wsparcia. A już traciłam nadzieję, że ktokolwiek weźmie to na poważnie.

Niestety, to co dotąd opisałam to nie wszystko. Potem zdarzyło się coś jeszcze. To był ktoś dla mnie bliski i dlatego boli jeszcze bardziej. Wymuszał na mnie poddawanie się jego dotykowi szantażem, a nawet raz posunął się do siły fizycznej. Gdy protestowałam, karał mnie, gdy się poddawałam, robił się bardzo miły i nagle interesował się moim życiem. Wiedział, co mnie spotkało wcześniej i na sam koniec dotykanie mnie tłumaczył leczeniem z tamtej traumy. Bardzo łatwo weszłam w rolę ofiary, bo byłam już do tego przyzwyczajona. Ciągle gdzieś tam w głowie miałam moją mamę mówiącą, ze trzeba zacisnąć zęby i przetrwać. Więc zaciskałam i tak funkcjonowałam z poczuciem totalnego braku kontroli nad swoim życiem.
Nie wiem, czy Wy też tak miałyście, że podświadomość podsuwała Wam dziwne obrazy. Ja miewałam w tamtym czasie takie zwidy, że stoję przed szklaną ścianą, za która znajdują się ludzie ubrani na biało. Śmieją się, tańczą są szczęśliwi. Z kolei ja mam na sobie białą suknię do ziemi wymazaną na czarno dokładnie w tych miejscach, w których byłam dotykana. Próbuję pięściami przebić tę ścianę, płaczę, krzyczę, ale nikt z drugiej strony nie zwraca na mnie uwagi. Tak właśnie się czułam i czuję dalej. Nawet dotąd dzielę swoje życie na "przed skażeniem" i "po skażeniu", gdzie mianem skażenia określam to, co ten człowiek mi zrobił. Obwiniałam się za to i myślałam, że na to zasłużyłam. Pod koniec to co mi robił odczuwałam jako coś, co dotyczy tylko mojego ciała, a ja jestem obok. Dotąd jak sobie to przypominam, czuję to rozszczepienie. W tamtym czasie zachowywałam się też dziwnie, próbowałam ukryć przed wszystkimi co się dzieje, więc na zewnątrz zachowywałam się bardzo agresywnie i entuzjastycznie. Przy tym często miałam wrażenie, że stoję obok siebie, że ta osoba co się tak zachowuje to nie ja. Dostawałam odruchów z choroby sierocej, czyli kołysałam się w przód i w tył nawet przy nim, ale on na to nie zwracał uwagi.

Całą tę sytuację przypłaciłam okropną depresją, awersją do seksualności i ogromnymi problemami emocjonalnymi. Miałam też amnezję dotyczącą tamtych wydarzeń. Trochę już o tym pisałam na innych wątkach. Przez długi czas na myśl o współżyciu chciało mi się tylko wymiotować. Na dodatek zdarzało mi się spotykać człowieka, który mi to zrobił. Czułam się wtedy zagrożona, nie patrzyłam w oczy i bałam jego dotyku (nawet podanie ręki to był horror). Wiem dziś, że gdyby nie szkoła, to by mu tak łatwo nie poszło. Długo potem nie byłam w stanie mówić o tym bardziej szczegółowo. Gdy po wielu latach w rozmowie z moich mężem przez przypadek wyszła ta sprawa i zeszła na szczegóły najbardziej dla mnie drastyczne, zaczęłam się cała trząść, jakbym miała drgawki. Całe ciało broniło mi się przed mówieniem o tym.

Dzisiaj jest lepiej, co nie znaczy, że jest dobrze. Na przykład wydaje mi się, że skoro mój mąż nie jest wobec mnie brutalny, nic na mnie nie wymusza, to ja mu się pewnie nie podobam. Albo boję się dotykać innych ludzi, bo na pewno zrobię im jakąś krzywdę. Czasem czuję, jakbym miała dwa życia. W pierwszym z wszystkim sobie poradziłam, jest ślicznie, cudownie i OK, a w drugim mój ból jest sprawą nadrzędną i determinuje wszystko inne.
Odkąd życie podcięło mi skrzydła, zaczęłam latać na miotle.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
02 paź 2013, 16:24
Lokalizacja
Polska B

Niewypowiedziane cierpienie

Avatar użytkownika
przez Artemizja 10 paź 2013, 10:15
Dorotk@, myślę, że tym wszystkim powinna się zająć terapia. Skoro minęło już tak wiele czasu i nie byłaś w stanie poradzić sobie sama, gnębi Cię to do tej pory, to sygnał, że potrzeba pomocy z zewnątrz.
Kiedy już raz zostaje się wepchniętą w rolę ofiary, to bardzo trudno z niej wyjść. Niewyobrażalnie trudno. Skoro zna się tylko jeden schemat, jedną drogę działania, to skąd mieć umiejętność, żeby się przeciwstawić? Zrozumienie tego, co zaszło, to podstawa. Myślę, że dzięki temu, byłoby Ci w przyszłości łatwiej, gdyby ktoś próbował Cię znów wepchnąć w rolę ofiary i to niezależnie o jaką sferę życia by chodziło...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44134
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Niewypowiedziane cierpienie

Avatar użytkownika
przez Dorotk@ 25 lis 2013, 12:41
Nefertari, w przyszłym tygodniu mam umówioną pierwszą wizytę. Boję się jak cholera, bo nie wiem, czego mogę się po niej spodziewać. Nie wiem nawet, od czego zacząć. I jeszcze boję się, że coś mi wypadnie po drodze, że to nie wyjdzie itp. Albo że powie, że się nad sobą użalam.

Mam już dość mojego p.... życia. Ja chcę żyć normalnie!!!
Odkąd życie podcięło mi skrzydła, zaczęłam latać na miotle.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
02 paź 2013, 16:24
Lokalizacja
Polska B

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Niewypowiedziane cierpienie

Avatar użytkownika
przez Artemizja 26 lis 2013, 21:09
Dorotk@, pierwsze trzy spotkania są bardziej organizacyjne, w formie wywiadu. Tak naprawdę dopiero później zaczyna się terapia. Na początku terapeuta będzie chciał wiedzieć, dlaczego przyszłaś, z czym masz problem, czego oczekujesz od terapii i tak dalej. Wiem, że to strasznie wygląda, ale jak przez to przebrniesz, to tę "oficjalną" część będziesz już miała za sobą. Pamiętaj, że o temacie rozmowy to Ty zawsze decydujesz, więc jak czegoś nie będziesz chciała powiedzieć, to nikt Cię nie będzie zmuszał.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44134
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Niewypowiedziane cierpienie

Avatar użytkownika
przez małpka bubu 21 gru 2013, 08:36
jestem od wczoraj jednym wielkim krzykiem i wkoorwem, rzygam już tym wszystkim tyle czasu i wyrzygać się nie mogę!!!

wczoraj napisałam maila do nzoz w moim mieście rodzinnym w którym byłam, ujawniłam im prawdę o moich skokach ciśnienia z 2001 roku, planowałam to od dawna, tylko forma kontaktu się zmieniła... dziś dodałam nr telefonu, gdyby ktoś stamtąd chciał zasięgnąć bardziej języka... rzygam zmową milczenia w rodzinie, chronieniem gnoja, mam tego tyle lat po uszy, płacę wysoką cenę za głupotę innych... świadomość, że mój krok może pomóc jakiemuś dziecku odzyskać utraconą godność przeważa nad wszelkie minusy...

kuzynka, która przy tym była swego czasu mnie wkoorwiła, zaczęła mi wypisywać na fb że to moja wina; jeśli jest Bóg to Bóg mi świadkiem że jak znowu zacznie to tym razem nie skończy się na usunięciu ze znajomych, będzie blokada i zerwanie kontaktu, nie pozwolę by ktoś mnie opluwał!!! :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil:

tritace 5 mg 1-0-0, hydrochlorothiazidum Polpharma 12,5mg 1-0-0 (na nadciśnienie)
antykoncepcyjna evra
setaloft 50mg - 1-0-0
lamitrin 100 mg 1-0-1
doraźnie hydroksyzynka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
544
Dołączył(a)
30 lis 2012, 12:39
Lokalizacja
Zielona Góra

Niewypowiedziane cierpienie

Avatar użytkownika
przez Artemizja 30 gru 2013, 19:18
małpka bubu, przykre jest to, kiedy rodzina nie staje po Twojej stronie...coś o tym wiem...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44134
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Niewypowiedziane cierpienie

przez adina 30 gru 2013, 23:12
Ja znow sobie probuje wmowic, ze nic sie nigdy nie stalo.
Rodzina potraktowala mnie jak wariata, kiedy w koncu powiedzialam (po wielu, wielu latach).
Co za glupota, ufac ludziom z taka sprawa.
Wstyd mi wstyd wstyd...
sulpiryd 100
wenaflaksyna 300
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
30 gru 2013, 22:22

Niewypowiedziane cierpienie

Avatar użytkownika
przez Artemizja 31 gru 2013, 06:33
adina, myślę, że to nie Tobie powinno być wstyd...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44134
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Niewypowiedziane cierpienie

Avatar użytkownika
przez małpka bubu 10 sty 2014, 17:57
szlag mnie trafia!!! znowu jestem jednym krzykiem, chcę krzyczec, wrzeszczec!!! nie zgadzam się na to wszystko do cholery!!! czasu nie wymażę chocbym chciała i to mnie wkoorwia!!! ja pierddd...........olę!!!!!!!!!!!!!!! :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil:

tritace 5 mg 1-0-0, hydrochlorothiazidum Polpharma 12,5mg 1-0-0 (na nadciśnienie)
antykoncepcyjna evra
setaloft 50mg - 1-0-0
lamitrin 100 mg 1-0-1
doraźnie hydroksyzynka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
544
Dołączył(a)
30 lis 2012, 12:39
Lokalizacja
Zielona Góra

Niewypowiedziane cierpienie

przez lul 11 sty 2014, 02:39
Kiedy chcę krzyczeć to po prostu to robię. Drę się jak szalona, aż mnie gardło boli. Ale pomaga. A potem się śmieje. Śmiech to jednak zdrowie, chyba dotlenia :)
lul
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
07 sty 2014, 01:01

Niewypowiedziane cierpienie

Avatar użytkownika
przez małpka bubu 20 sty 2014, 16:28
co jeszcze wyłoni się z mojej łepetyny? zaczynam się bac samej siebie... ja pierdd...olę!!! :cry: :cry: :cry:
wyłania się kolejna sprawa :cry: :cry: :cry:

tritace 5 mg 1-0-0, hydrochlorothiazidum Polpharma 12,5mg 1-0-0 (na nadciśnienie)
antykoncepcyjna evra
setaloft 50mg - 1-0-0
lamitrin 100 mg 1-0-1
doraźnie hydroksyzynka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
544
Dołączył(a)
30 lis 2012, 12:39
Lokalizacja
Zielona Góra

Niewypowiedziane cierpienie

Avatar użytkownika
przez Artemizja 30 mar 2014, 19:27
To, czego nie powiedziałam kiedyś znów do mnie wraca. Jak bumerang. Życie znowu poprzewracało mi się do góry nogami. Docieram do zakopanych głęboko emocji i boję się samej siebie. Nie wiedziałam, że jestem w stanie odczuwać tak potężną nienawiść. To już nawet nie złość. I nie są to emocje skierowane do wewnątrz...
Gubię się w tym. Przeraża i przerasta mnie ogrom zakopanych emocji...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44134
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Niewypowiedziane cierpienie

Avatar użytkownika
przez sailorka 30 mar 2014, 21:10
Artemizja i znowu znajduję na forum kogoś, z kim mogę przybić piątkę. ;) Fajnie, że nie jesteśmy z tym same.
Cześć, jestem czubkiem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10551
Dołączył(a)
27 sty 2014, 00:41

Niewypowiedziane cierpienie

Avatar użytkownika
przez Artemizja 30 mar 2014, 21:13
sailorka, tutaj na forum nie jesteśmy. Niestety w realu jesteśmy zupełnie same...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44134
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do