Niewypowiedziane cierpienie

Post-Traumatic Stress Disorder - PTSD - Forum wsparcia związane z tematem: stres pourazowy.

Niewypowiedziane cierpienie

Avatar użytkownika
przez Dorotk@ 04 paź 2013, 13:10
Czasem chciałabym opowiedzieć to wszystko komuś jeszcze, niż tylko mężowi, ale...

Nie zostałam zgwałcona, to co mnie spotkało skończyło się na dotykaniu. Nie byłam tez małym dzieckiem. Pierwszy przypadek trwał prawie trzy lata i miałam 12-15 lat. Drugi - gdy miałam 17 lat i trwał dwa miesiące, przy czym był o wiele gorszy niż te prawie trzy lata razem wzięte.

Wiele lat temu na zupełnie innym forum opowiedziałam o tym na privie pewnej kobiecie, która też doświadczyła przemocy seksualnej. Przeczytałam tylko gorzkie słowa, że przesadzam, że skoro mnie nikt nie zgwałcił, to nie stało się nic. A miałam prawie dokładnie te same objawy, co ona. Czasem ogarnia mnie jakaś taka dziwna tęsknota i jak się w nią zagłębię, to mam wracam w niej do czasów, gdy mam 10-11 lat i nikt mnie jeszcze nie dotykał.

Teraz boję się, że mi nikt nie uwierzy. Jak składam sobie te wszystkie wydarzenia, to wydają się nierealne, nie uwierzyłabym samej sobie. Dziwię się, że mój mąż (wtedy jeszcze narzeczony) mi uwierzył. Wszystko jest u mnie jakieś pokręcone, nie takie jak powinno być przy molestowaniu. Boję się być dotykana, boję się dotykać innych ludzi, że zrobię im krzywdę. Wszystko jest nie tak...
Odkąd życie podcięło mi skrzydła, zaczęłam latać na miotle.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
02 paź 2013, 16:24
Lokalizacja
Polska B

Niewypowiedziane cierpienie

przez mikra78 04 paź 2013, 18:17
Dorotk@ napisał(a):Wiele lat temu na zupełnie innym forum opowiedziałam o tym na privie pewnej kobiecie, która też doświadczyła przemocy seksualnej. Przeczytałam tylko gorzkie słowa, że przesadzam, że skoro mnie nikt nie zgwałcił, to nie stało się nic.


Bzdura!!!! Posługując się żargonem prawniczym, dopuszczono sie w Twoim przypadku, tzw. " innych czynności seksualnych", a pisząc tak "po ludzku", to masz pełne prawo czuć się pokrzywdzoną po tych przykrych wydarzeniach. Co do ambiwalencji odczuć związanych z wydarzeniem, to chyba wiele ofiar przemocy seksualnej takowe przerabia samemu lub wespól z terapeutą, o ile na terapię się zdecydował.
Piszesz, że boisz się, że nikt Ci nie uwierzy. CHcesz się swoimi przeżyciami podzielić z kimś jeszcze- z bliskimi, psychologiem? Chcesz doprowadzić do ukarania osoby, która Cię molestowała?
Ostatnio edytowano 07 paź 2013, 20:36 przez niosaca_radosc, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Poprawiono cytowanie
mikra78
Offline

Niewypowiedziane cierpienie

Avatar użytkownika
przez Dorotk@ 04 paź 2013, 21:56
Wiem, jak to wygląda w świetle prawa. Co do ukarania sprawcy, a raczej sprawców, bo jest ich kilku - sprawa się już przedawniła. Chociaż w pewien sposób jeden z nich, ten co skrzywdził mnie najmocniej, dostał już swoją karę. Nawet nie wiedziałam, że to będzie dla mnie takie ważne.

Co do psychologa, właśnie "dojrzewam" do terapii, ale nie wiem, kiedy dokładnie się na nią zdecyduję. Boję się jej z kilku przyczyn, jedną z nich jest strach przed umniejszaniem moich doświadczeń. Jak widać, na forum jestem od niedawna. Myślę, że zarejestrowałam się, bo miałam nadzieję, że przynajmniej tutaj ktoś mi uwierzy (albo przynajmniej spróbuje).
Odkąd życie podcięło mi skrzydła, zaczęłam latać na miotle.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
02 paź 2013, 16:24
Lokalizacja
Polska B

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Niewypowiedziane cierpienie

przez mikra78 05 paź 2013, 12:05
Dorotk@ napisał(a):Co do psychologa, właśnie "dojrzewam" do terapii, ale nie wiem, kiedy dokładnie się na nią zdecyduję. Boję się jej z kilku przyczyn, jedną z nich jest strach przed umniejszaniem moich doświadczeń. Jak widać, na forum jestem od niedawna. Myślę, że zarejestrowałam się, bo miałam nadzieję, że przynajmniej tutaj ktoś mi uwierzy (albo przynajmniej spróbuje).


Myślę, że jeśli chodzi o psychologa, to Twój strach przed umniejszeniem przez niego Twoich doświadczeń jest nieuzasadniony. Terapeuta jest od tego, żeby przywrócić nam równowagę w życiu poprzez uporanie się z problemem, niezależnie od tego co nim jest i co go wywołało. Dla psychologa żadne wydarzenie nie jest błahe, szczególnie, jeśli w subiektywnej ocenie pacjenta zaburza jego funkcjonowanie. Co innego z ludźmi, którymi się otaczamy albo tymi, których spotykamy na różnych forach- im czasem może zabraknąć dla nas empatii, czasem nie potrafią zrozumieć, że niezależnie od tego, co stoi za przyczyną czyjegoś cierpienia, to cierpienie może czynić takie samo spustoszenie w naszej psychice i naszym życiu, że czasem czyjś "zły dotyk" tak samo traumatyzuje jak gwałt, że czasem niefortunne potrącenie na pasach może być tak samo dojmującym psychicznie doświadczeniem jak udział w kolizji drogowej, w której były ofiary śmiertelne.
To forum to dobre miejsce-czytając wiele postów odkryjesz, że nie jesteś sama, że wielu użytkowników zmaga się albo z identycznymi dylematami, albo z problemami zgoła innymi od Twoich. Ważne jednak, żebyś Ty sama nie umniejszała i nie bagatelizowała swoich problemów przez porównywanie swoich doświadczeń do doświadczeń innych.
mikra78
Offline

Niewypowiedziane cierpienie

Avatar użytkownika
przez beedee 05 paź 2013, 15:44
Dorotk@ napisał(a):Teraz boję się, że mi nikt nie uwierzy. Jak składam sobie te wszystkie wydarzenia, to wydają się nierealne, nie uwierzyłabym samej sobie. Dziwię się, że mój mąż (wtedy jeszcze narzeczony) mi uwierzył. Wszystko jest u mnie jakieś pokręcone, nie takie jak powinno być przy molestowaniu. Boję się być dotykana, boję się dotykać innych ludzi, że zrobię im krzywdę. Wszystko jest nie tak...

Mam dokładnie to samo! Dokładnie. Plus ja nie pamiętam tych wydarzeń (pigułka gwałtu) więc sprawia to, że często sama sobie wmawiam że to się nie stało - innym razem próbuję się przekonać że to było, próbuję to poczuć i wiedzieć. Czuję, że niedostatecznie przecierpiałam to wydarzenie i sama pakuję się w sytuacje wywołujące u mnie ogromne cierpienie, bywam autodestrukcyjna. Plus z racji że tego nie pamiętam ciągle mam poczucie, że gorzej mają osoby które to pamiętają, wiec czuję że nie mam prawa do cierpienia, bo tylko one je mają. No i ciągłe "gdybym nie wypiła tego piwa, to nic by się nie stało". Wiele razy słyszałam, że "to nie moja wina" i wiele razy przekonałam się już, że tak naprawdę nadal, po 5 latach, obwiniam się za to co się stało...
wenlafaksyna 112.5 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
01 sie 2013, 14:20
Lokalizacja
071

Niewypowiedziane cierpienie

Avatar użytkownika
przez Artemizja 06 paź 2013, 21:51
Wiele lat temu na zupełnie innym forum opowiedziałam o tym na privie pewnej kobiecie, która też doświadczyła przemocy seksualnej. Przeczytałam tylko gorzkie słowa, że przesadzam, że skoro mnie nikt nie zgwałcił, to nie stało się nic.
Że co proszę? :evil: No to już przesada. Oczywiście, że się stało. Molestowanie zostawia ślady w psychice i to jest niezaprzeczalne. Stała Ci się krzywda, borykasz się z konsekwencjami tego, co zaszło. To, że nie doszło do gwałtu nie ma znaczenia. Zostały przekroczone Twoje granice i nie ma, że "nic się nie stało". Nie daj sobie czegoś takiego wmówić.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Niewypowiedziane cierpienie

Avatar użytkownika
przez Dorotk@ 07 paź 2013, 13:44
OK, odważę się więc napisać coś na ten temat, ale mam stracha.

Przypadek nr 1. Typowa wiejska szkoła podstawowa, zaczynam VI klasę. Nagle po wakacjach coś zaczyna się dziwnego dziać z kilkoma chłopakami z mojej klasy i rok wyżej. Najpierw zaczepki słowne, dziwne gesty, a potem brutalne dobieranie się do mnie i do pozostałych dziewczyn z mojej klasy. Do końca podstawówki każdego dnia co najmniej jeden z nich mnie dotykał w miejsca tzw. intymne. Często oni współpracowali ze sobą, np. dwóch mnie trzymało, trzeci zabierał się do rzeczy. Zresztą nie poprzestali tylko na dobieraniu się do dziewczyn. W pewnym momencie upatrzyli sobie kilku drobnych, słabych chłopców z IV klasy, rozkładali ich na ławce i dotykali po genitaliach. Każdy dzień, każda przerwa to był koszmar, liczyłam dni do końca szkoły gdzieś od VII klasy. Ciągle w napięciu, że ktoś zajdzie mnie od tyłu. Gdy był tylko jeden, to wyrywałam się, biłam, kopałam między nogami. Gdy było więcej - totalna rezygnacja. Kiedyś najgorszy z nich wciągnął mnie na krzesło, dotknął gdzie chciał i zepchnął na podłogę ze słowami, że już mu dałam d.., więc nie jestem potrzebna. Szarpałam się przy tym, a im mocniej walczyłam, tym był bardziej zadowolony, a inni go tylko dopingowali. Jeszcze kiedy indziej wracałam ze szkoły, i inny z nich uczepił się, żeby iść ze mną. W pewnym momencie tak zupełnie bez powodu na środku ulicy włożył mi rękę między nogi, dotknął i zaczął wydawać dziwne odgłosy. Był środek ulicy, ja się wstydziłam, więc tylko się uśmiechnęłam i udawałam, że nic się nie stało. Często się bałam, że w którymś momencie oni wszyscy mnie po prostu zgwałcą. Wcześniej z niektórymi z nich w dzieciństwie bawiłam się, kumplowałam, siedziałam w ławce, a nagle oni robią mi coś takiego.
To wszystko działo się przy cichym przyzwoleniu nauczycieli którzy udawali, że nie widzą, nawet tego tykania dzieci. Wśród tych nauczycieli była też niestety moja mama. Prosiłam ja o pomoc, a ona powtarzała, że z tym nic się nie da zrobić, że muszę zacisnąć zęby i wytrzymać do końca szkoły. Gdy błagałam o przeniesienie do innej szkoły mówiła, że gdzie indziej zawsze będzie tak samo. Nie potrafię jej tego wybaczyć.
Temu dotykaniu często towarzyszyły wulgarne teksty odnośnie mojego wyglądu i gdzieś tam utrwaliło mi się, że oni tak robią, bo jestem brzydka i na nic więcej nie zasługuję. Zresztą nawet nie dbałam zbytnio o swój wygląd. Jeszcze w V klasie lubiłam dobierać sobie ubrania, mocno o to dbałam, a potem nagle jakieś dresy, szerokie bluzy, koszule itp. Od pewnego momentu bałam się tam chodzić ubrana w spódnicę. Pod koniec VIII klasy już wyraźnie inaczej ubierałam się do szkoły i poza nią. Dzień, w którym dostałam świadectwo ukończenia podstawówki był wtedy dla mnie najszczęśliwszym dniem życia.
Dziwi mnie trochę jedna rzecz - że przy tym przypadku nigdy nie miałam poczucia winy. Wiedziałam, że nie miałam na to wpływu, więc jakby to było poza mną. Nie wiem dlaczego tak mam, bo cały czas mnie to boli. Długo myślałam, że przecież oni nic takiego mi nie zrobili. Gdy próbowałam o tym później opowiedzieć, to za każdym razem spotykałam się z niezrozumieniem, że mnie to w ogóle obchodzi. Dwa najgorsze teksty to takie: "Dzieci nie są zdolne do takich rzeczy" oraz "To były tylko końskie zaloty." Gdy kilka lat temu była sprawa dziewczyny, co się powiesiła, to miałam ochotę wyć. Wszyscy najeżdżali na tę dziewczynę, a usprawiedliwiali tych, co się jej czepiali.
Jest jeszcze jedna dziwna rzecz. Tak naprawdę czuję autentyczny wstręt tylko do niektórych chłopaków i boję się ich. Długo się zastanawiałam, o co chodzi z pozostałymi. Całkiem niedawno doszłam do wniosku, że chyba to co mi robili, nie sprawiało im przyjemności, jakby to było pod przymusem rówieśniczym.

Tak jak pisałam wcześniej, moja historia jest naprawdę porąbana. Na razie z przypadkiem nr 2 poczekam. Musze się zebrać, bo on boli o wiele bardziej.
Odkąd życie podcięło mi skrzydła, zaczęłam latać na miotle.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
02 paź 2013, 16:24
Lokalizacja
Polska B

Niewypowiedziane cierpienie

Avatar użytkownika
przez Artemizja 08 paź 2013, 06:19
Wśród tych nauczycieli była też niestety moja mama. Prosiłam ja o pomoc, a ona powtarzała, że z tym nic się nie da zrobić, że muszę zacisnąć zęby i wytrzymać do końca szkoły.
Tego nigdy nie potrafiłam zrozumieć. Co to w ogóle znaczy, że matka pozwala na tego typu zabawy na własnym dziecku? Jak to nie da się nic zrobić? Oczywiście, że by się dało.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Niewypowiedziane cierpienie

Avatar użytkownika
przez bittersweet 08 paź 2013, 09:26
Gdy kilka lat temu była sprawa dziewczyny, co się powiesiła, to miałam ochotę wyć. Wszyscy najeżdżali na tę dziewczynę, a usprawiedliwiali tych, co się jej czepiali.
Pamietam, jak chyba dzien po samobójstwie tej dziewczyny jej matka powiedziała, ze ona wybacza tym chłopcom, którzy to robili jej córce.... moja pierwsza myśl wtedy, ze mając taka matkę tez bym wybrała samobója.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Niewypowiedziane cierpienie

Avatar użytkownika
przez Dorotk@ 08 paź 2013, 09:57
Nefertari, wydaje mi się, że nie do końca rozumiała wagę tego, co się działo i sytuacja ja przerosła. Dla niej chyba to było zwykłe dokuczanie, jak to w szkole. Ale z drugiej strony wiedziała o tym, co oni robili chłopcom. A co do tych dzieci, to jak parę lat później zobaczyłam kilku z nich i aż mną wstrząsnęło: przygarbieni, z wykrzywionymi twarzami. Zastanawiam się, jak oni sobie z tym radzą.

Zdaję sobie sprawę z tego, że wiele dało się zrobić. Całkiem niedawno mój mąż jej to wypomniał wymieniając całą listę działań, jakie mogła podjąć oraz kazał mnie przeprosić. On dopiero to zrobił, ja nie byłam w stanie nigdy podjąć tego tematu. Oczywiście potem niby to mnie przeprosiła, ale w zwykły dla siebie sposób, czyli że to ja czułam się jak ostatnia świnia.

Czasem zastanawiam się, czy rzeczywiście racji nie mają ci którzy twierdzą, że przesadzam.
Odkąd życie podcięło mi skrzydła, zaczęłam latać na miotle.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
02 paź 2013, 16:24
Lokalizacja
Polska B

Niewypowiedziane cierpienie

Avatar użytkownika
przez małpka bubu 08 paź 2013, 10:31
Dorotka, to przykre, przytulam...

W sprawie tej dziewczyny co się powiesiła w 2006 roku myślałam że mnie trafi, gnojkom bym spuściła porządne manto... zastanawiałam się, dlaczego ona nie żyje a ja tak... też doświadczałam przemocy w szkole, klasie; rozwinęłam się szybciej i miałam największe piersi w klasie, i prób ich dotykania nie zliczę... był czas, że czułam się winna że ona nie żyje a ja tak... widocznie byłam silniejsza... w 8 klasie już grzebałam za lekami w apteczce, chciałam się otruc, ale wtedy mój kilkunastomiesięczny braciszek uderzył w rękę, dziecina chciała by mu poczytac... moje oczko w głowie ma teraz prawie 16 lat...

tritace 5 mg 1-0-0, hydrochlorothiazidum Polpharma 12,5mg 1-0-0 (na nadciśnienie)
antykoncepcyjna evra
setaloft 50mg - 1-0-0
lamitrin 100 mg 1-0-1
doraźnie hydroksyzynka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
544
Dołączył(a)
30 lis 2012, 12:39
Lokalizacja
Zielona Góra

Niewypowiedziane cierpienie

Avatar użytkownika
przez Dorotk@ 08 paź 2013, 10:46
małpka bubu, to nie były próby tylko realne dotykanie każdego dnia. Potem jak znalazłam się w podobnej sytuacji, że ktoś na mnie wymuszał dotykanie, bardzo szybko i łatwo weszłam w rolę ofiary. Myślałam że widocznie na nic innego nie zasługuję, że każdy facet będzie tak mnie traktował. Dopiero wtedy zrozumiałam wagę tego, co się działo w tamtym czasie. Może ktoś z Was oglądał "Wstręt" Polańskiego. Jest tam taka scena, gdy główna bohaterka widzi dziesiątki męskich rąk wychodzących ze ściany, które ja obłapiają. Mam czasem wrażenie, że wszyscy faceci są tacy, że każdy chce mi coś zrobić.

Teraz czuję się winna, bo przecież takie "nic" nie powinno mnie obchodzić. Czasem wolałabym, żeby ktoś mnie jednak zgwałcił. Wtedy miałabym pełne prawo do cierpienia.
Odkąd życie podcięło mi skrzydła, zaczęłam latać na miotle.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
02 paź 2013, 16:24
Lokalizacja
Polska B

Niewypowiedziane cierpienie

Avatar użytkownika
przez beedee 08 paź 2013, 19:35
Dorotk@ napisał(a):Teraz czuję się winna, bo przecież takie "nic" nie powinno mnie obchodzić. Czasem wolałabym, żeby ktoś mnie jednak zgwałcił. Wtedy miałabym pełne prawo do cierpienia.

Rozumiem to. Tzn rozumiem że tak czujesz, bo ja powiedzmy mam podobnie.
Jednak to strasznie złe, myślenie w ten sposób. I bardzo ciężko się tego pozbyć...
wenlafaksyna 112.5 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
01 sie 2013, 14:20
Lokalizacja
071

Niewypowiedziane cierpienie

Avatar użytkownika
przez niosaca_radosc 08 paź 2013, 19:57
Czasem wolałabym, żeby ktoś mnie jednak zgwałcił. Wtedy miałabym pełne prawo do cierpienia.
Z moich obserwacji wynika, że wiele osób molestowanych, ale nie zgwałconych boryka się z takimi myślami.
Problemem nie jest problem. Problemem jest Twoje nastawienie do problemu
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
2204
Dołączył(a)
11 paź 2011, 21:24

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do