Wykorzystujące się seksualnie rodzeństwo.Jak z tym żyć?

Post-Traumatic Stress Disorder - PTSD - Forum wsparcia związane z tematem: stres pourazowy.

Wykorzystujące się seksualnie rodzeństwo.Jak z tym żyć?

przez Monar 12 kwi 2013, 20:25
no to nietstey tu jest
wiek
swiadomosc i
i czas oraz powtarzalnosc

:shock: :shock: :shock: :shock:


właśnie czytam książkę kato-tata polecam wam, szczególnie Tobie sadi31, może w końcu zrozumiesz, że to, ze sytuacja się powtarza nie oznacza, że dla danej osoby (ofiary) było to przyjemne, a czuło po prostu, ze tak musiało (strach paraliżuje), że to normalne (wykorzystywanie od najmłodszych lat) albo chciało się komuś przypodobać, poczuć się kimś ważnym (niska samoocena i chęć zwrócenia na siebie uwagi) , a kat był miły przed wykorzystaniem swojej ofiary itp więc ofiary zostały "zaspokajane". on zaspokajał ją emocjonalnie, ona go seksualnie.
choć zazwyczaj robią to przez strach, są posłuszne, bo jest to wpajane np. gdy ojciec wykorzystuje, to "przecież to Twój ojciec, ojca się szanuje, on ma zawsze racje" ojciec święty, krzywdy Twojej nie chce. i ofiara sobie tłumaczy, ze to normalne
Offline
Posty
2201
Dołączył(a)
03 kwi 2013, 00:43

Wykorzystujące się seksualnie rodzeństwo.Jak z tym żyć?

Avatar użytkownika
przez sadi31 12 kwi 2013, 23:25
Monar,
właśnie czytam książkę kato-tata polecam wam, szczególnie Tobie sadi31, może w końcu zrozumiesz, że to, ze sytuacja się powtarza nie oznacza, że dla danej osoby (ofiary) było to przyjemne


nie zrozumialas mnie
nigdzie nie napisałem ,że jest to przyjemne - ani tym bardziej że takie ma byc

stwierdzilem ze tu jest juz schemat patologiczny

prosze Cie nie imputuj mi ......
Avatar użytkownika
Offline
Posty
363
Dołączył(a)
25 maja 2009, 19:29
Lokalizacja
Warszawa

Wykorzystujące się seksualnie rodzeństwo.Jak z tym żyć?

przez Monar 12 kwi 2013, 23:30
ja tak odebrałam te Twoje słowa:
sadi31 napisał(a):no to nietstey tu jest
wiek
swiadomosc i
i czas oraz powtarzalnosc


Jakby to kasiątko było świadome, w wieku, w którym powinna umieć się zachować i powinna potrafić to przerwać.
Widocznie rzeczywiście nie zrozumiałam i chyba nadal nie rozumiem.
Może to przez tą gorączkę. ;)
Offline
Posty
2201
Dołączył(a)
03 kwi 2013, 00:43

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wykorzystujące się seksualnie rodzeństwo.Jak z tym żyć?

Avatar użytkownika
przez sadi31 12 kwi 2013, 23:33
Monar,

nie nie mi chodzilo ze w tym przypadku
wystapily te wszytskie czynniki czyli
- swiadomosc
nieakceptacja
- wiek
- powtarzalnosc w okresie pozniejszym

czyli tu juz jest molestowanie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
363
Dołączył(a)
25 maja 2009, 19:29
Lokalizacja
Warszawa

Wykorzystujące się seksualnie rodzeństwo.Jak z tym żyć?

przez Monar 13 kwi 2013, 19:59
już teraz rozumiem. :smile:

-- 13 kwi 2013, 19:59 --

zwracam honor :D
Offline
Posty
2201
Dołączył(a)
03 kwi 2013, 00:43

Wykorzystujące się seksualnie rodzeństwo.Jak z tym żyć?

Avatar użytkownika
przez Esu 18 kwi 2013, 18:48
Idealny wątek dla mnie. Nie pamiętam ile miałam lat, ale chyba 6-7? Brat starszy o 6 lat. W sumie to nie był gwałt i teraz mając lat 25 czasami żałuje, że właśnie tak nie było. Bycie zawieszonym między obrzydzeniem do ciała, a pociągiem do niego jest męką. Chcę być atrakcyjna, to znów wpadam w strach, że wszyscy się na mnie gapią, jak na przedmiot seksualny. Na wszystkich mężczyzn (bez wyjątków niestety) patrzę przez pryzmat mojego brata. Wciąż mi się wydaje, że mi się przygląda, że o mnie myśli. I to samo przechodzi na innych. Ciężko mi się zawiązuje znajomości. Ale czasami zmuszałam się, był to dla mnie trening, aby nie oszaleć. Niestety zawsze potem moje miłe usposobienie mylono z zainteresowaniem. Szybko zrywałam takie znajomości. Niestety w młodym wieku (8 lat chyba) miałam kontakt z pornografią i też z winy tego samego brata. Jak łatwo się domyśleć mam spaczoną wizję związku oraz typu faceta. Byłam w dwóch związkach i po nich został mi strach, aby zostać z facetem sam na sam w nocy oraz przekonanie, że zawsze chodzi o jedno. Najgorsze jest chyba w tym to, że boję się również ojca i mam manie wmawiania sobie, że i on mnie skrzywdzi. Ojciec jest najważniejszą osobą w moim życiu, która zawsze mnie wspiera i zawsze we mnie wierzy. A ja czuję się tak obleśnie, że mam wobec niego takie odczucia. Pomieszanie miłości z obrzydzeniem bo jest mężczyzną :/ Mojego brata widzę codziennie i udawanie że wszystko jest ok, że zapomniałam jest trudne. Uśmiechanie się i bycie miłym męczy.
Avatar użytkownika
Esu
Offline
Posty
136
Dołączył(a)
18 kwi 2013, 17:27
Lokalizacja
Wawa

Wykorzystujące się seksualnie rodzeństwo.Jak z tym żyć?

przez Anna Maria 18 kwi 2013, 19:02
Esu, współczuję.Przypominasz mi bardzo siebie i nie wiem co powiedzieć :(
Anna Maria
Offline

Wykorzystujące się seksualnie rodzeństwo.Jak z tym żyć?

Avatar użytkownika
przez Esu 18 kwi 2013, 19:17
kasiątko, jak to przeczytałam to aż mi się łzy zebrały w oczach :C Moja przyjaciółka twierdzi, że to nic takiego, że to kwestia znalezienia odpowiedniego faceta, a ja próbuję w to wierzyć. A do patrzenia na mężczyzn przez pryzmat mojego brata jestem tak przyzwyczajona, że czasami wydaje mi się, że nie umiem inaczej. Ale są mężczyźni, którzy mi się podobają, i mam z nimi fantazje, ale potem czuję do siebie obrzydzenie. Albo wmawiam sobie, ze jestem tak beznadziejna.
Avatar użytkownika
Esu
Offline
Posty
136
Dołączył(a)
18 kwi 2013, 17:27
Lokalizacja
Wawa

Wykorzystujące się seksualnie rodzeństwo.Jak z tym żyć?

przez Monar 18 kwi 2013, 19:21
to kwestia znalezienia odpowiedniego faceta, a ja próbuję w to wierzyć.

wnioskuję, że nie przeszła tego samego, wiec nie wie, co pierdoli.
Offline
Posty
2201
Dołączył(a)
03 kwi 2013, 00:43

Wykorzystujące się seksualnie rodzeństwo.Jak z tym żyć?

Avatar użytkownika
przez Esu 18 kwi 2013, 19:38
Monar napisał(a):wnioskuję, że nie przeszła tego samego, wiec nie wie, co pierdoli.


Ona swoją opinię opiera na zdarzeniu, które też zakrawało o molestowanie. W przedszkolu jakiś kolega coś jej zrobił. Ale mimo wszystko, nie znaczy to, że ja powinnam podchodzić do tego jak ona. W końcu ludzie są różnie, przez kolejne lata dzieciństwa inaczej w nich to rośnie. Ale w sumie..., jak z nią rozmawiam to czuję się jakby negowała moje objawy. Ona jest duszą towarzystwa, nie boi się facetów, nawet przez ostatnie 5 lat była szczęśliwa z facetem. Odmienny świat do mojego.
Avatar użytkownika
Esu
Offline
Posty
136
Dołączył(a)
18 kwi 2013, 17:27
Lokalizacja
Wawa

Wykorzystujące się seksualnie rodzeństwo.Jak z tym żyć?

przez Monar 18 kwi 2013, 19:48
Esu, no widocznie nie było to dla niej az tak traumatyczne jak dla Cb. Jeden ma większe problemy po "zajściu" w późniejszym czasie, a drugi ma mniejsze... Tak to już jest. Nie patrz na koleżankę, patrz na co, co się z Tb dzieje. A myślałaś o tym, by podjąć temat z jakąś osobą kompetentną, tj. psycholog, psychoterapeuta...?
Offline
Posty
2201
Dołączył(a)
03 kwi 2013, 00:43

Wykorzystujące się seksualnie rodzeństwo.Jak z tym żyć?

Avatar użytkownika
przez Esu 18 kwi 2013, 19:58
Od pół roku próbuję zapisać się na konsultacje. W wakacje było to niemożliwe, bo przyjmowali tylko mężczyźni. A obecnie, pierwszy raz nie mam motywacji do niczego, chociaż wiem, że trzeba isć bo jak pisałam inaczej związku nie stworzę, a chcę kogoś mieć. Mam niestety tendencję do wmawiania sobie, ze jest ok, że dam radę, ale jak dopadają mnie noce pełne płaczu i chęci zniknięcia, to wtedy mam ochotę złapać za telefon od razu.
Straszni mi ciężko myśleć o sobie. Jestem empatyczna i dopiero od 2 lat, próbuję myśleć o swoich potrzebach. Nie potrafię być egoistyczna, a zwłaszcza dla osoby, którą znam 10 lat ech.
Avatar użytkownika
Esu
Offline
Posty
136
Dołączył(a)
18 kwi 2013, 17:27
Lokalizacja
Wawa

Wykorzystujące się seksualnie rodzeństwo.Jak z tym żyć?

przez Monar 18 kwi 2013, 20:30
Esu, wykorzystuj te chwile, w których masz ochotę pobiec do specjalisty... chyba nie ma innego sposobu. po to mamy gorsze chwile, by skusić się jednak na pomoc z zewnątrz.
Offline
Posty
2201
Dołączył(a)
03 kwi 2013, 00:43

Wykorzystujące się seksualnie rodzeństwo.Jak z tym żyć?

Avatar użytkownika
przez Esu 20 kwi 2013, 23:03
He tylko te chwile przypadają w środku nocy, a nie między 11-13 kiedy jest czynny telefon. Muszę w sobie wyrobić przekonanie i po prostu zrobić to. Niestety z domu zadzwonić nie mogę, za dużo osób się kręci, zero prywatności. A nie chcę, aby ktokolwiek się dowiedział. Niestety w mojej rodzinie żyje przeświadczenie, że osoba zwracająca się o pomoc do psychologa itp to po prostu życiowa oferma. Moja mama by powiedziała, że powinnam zwrócić się do Boga, bo to mi pomoże. Może by i pomogło jakbym miała o tym przekonanie, a tak to nie widzę sensu.
Avatar użytkownika
Esu
Offline
Posty
136
Dołączył(a)
18 kwi 2013, 17:27
Lokalizacja
Wawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Przeskocz do