ofiara gwaltu

Post-Traumatic Stress Disorder - PTSD - Forum wsparcia związane z tematem: stres pourazowy.

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez Artemizja 16 mar 2012, 15:29
miśka123, przeczytałam ten artykuł i faktycznie straszne...ale myślę,że źle jest porównywać przypadki innych do swojego.Dla każdej kobiety jest to traumą i każda przeżywa to na swój własny sposób.Mówienie sobie"nie miałam aż tak źle i powinnam wziąć się w garść"raczej nie pomoże,a wręcz zaszkodzi...w takich sprawach nie ma czegoś takiego jak "muszę","powinnam".To zbyt delikatna i intymna kwestia,by można było sobie pozwolić na tego typu zakazy i nakazy...to jest trochę jak "spychanie"problemu do wnętrza siebie,odsuwanie go,a to raczej nie jest dobre...wiem,że szukasz czegoś,co będzie stanowiło jakiś punkt zaczepienia,czegoś,co wzmocni,ale wydaje mi się,że nie tędy droga...a jak terapia?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

ofiara gwaltu

przez miśka123 16 mar 2012, 21:51
Bellatrix, już od ponad miesiąca jestem na etapie jak to nazwała terapeutka przeżywania tego na nowo, bo bez tego nie można wyzdrowiec. Nie mogę powiedzieć czy jest dobrze czy nie bo to wszystko boli opowiadanie o tym ale mam nadzieje że jak już przez to przebrnę to wszystko będzie lepiej:)
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
01 lut 2012, 18:49

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez Artemizja 16 mar 2012, 22:27
miśka123, życzę Ci tego,żeby było lepiej ;)
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

ofiara gwaltu

przez miśka123 21 mar 2012, 22:09
wszystko w moim życiu zaczeło się układać, zaczęłam się śmiać na nowo, terapia sprawiała mi coraz mnie bólu, zaczełam na nowo żyć.
aż do wczoraj. gdy wracałam z zajęc spotkałam GO minał mnie na ulicy jak by nigdy nic uśmiechnął się szyderczo i powiedzial pamiętasz mnie bo ja Ciebie tak, i chętnie bym powtórzył naszą wspólną noc:(
na nowo zawaliło się moje życie, życie które przez tyle czasu prubowałam poskladać w jedną całość, i w końcu zaczeło mi to wychodzić aż nagle w sekunde się wszystko zawaliło nie wiem co zrobić. już niemam siły na nowo tego przechodzić, dkładać małych kawałeczków mojego życia skoro to i tak nie ma sendu gdyż nawet gdy już prawie mi się udało wystarczył chcila by zniszczyć miesiące bólu, łez, i strasznego cierpienia przez jakie przechodziłam żeby zacząć zyć na nowo:(:(
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
01 lut 2012, 18:49

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez Artemizja 21 mar 2012, 22:22
miśka123, wiem jak to jest spotkać oprawcę po czasie i usłyszeć coś takiego...nie ma mądrych rad w takiej sytuacji...mimo wszystko myślę jednak,że nie warto się przez to poddawać...trzeba walczyć-dla siebie...bo oprócz tych złych chwil w życiu jest też i wiele dobrych...i właśnie dla nich warto się starać...warto żyć...mimo wszystko...trzymaj się Kochana...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

ofiara gwaltu

przez miśka123 21 mar 2012, 22:33
Bellatrix, już myślałam że sobie z tym poradziłam, nie myślałam o tym często, uśmiechałam się, potrafiłam spojrzeć na siebie w lustrze bez obrzydzenia do samej siebie. jednak tak na prawde wcale sobie z tym nie poradziłam bo wystarczyło jedno spotkanie żrby wszystko wróciło.
jak myślisz można całkowicie sobie z tym poradzić, nie tak na chwile tylko już na zawsze pozbyć się tego wszystkiego z siebie, żeby jego widok nie powodował nowej dawki bólu??
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
01 lut 2012, 18:49

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez Artemizja 21 mar 2012, 22:41
miśka123, myślę,że w pewnym stopniu,to zawsze będzie wracać...można jednak nauczyc się z tym żyć...z czasem intensywność może zelżeć...trudno powiedzieć...nie ma reguły...trzeba próbować...ale,to wymaga powrotów na terapii...a to niestety powoduje ból...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

ofiara gwaltu

przez miśka123 21 mar 2012, 22:44
Bellatrix, ostatnio zaczełam sobie lepiej radzić na terapi nie powiem że nie sprawia mi to bólu bo sprawia ale daję sobie z tym jakoś radę, za każdym razem nawet gdy już nie mogę nie chcę o tym mówić to chociaż próbuje i mam nadzieje że za niedługo przez to przebrnę
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
01 lut 2012, 18:49

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez Artemizja 21 mar 2012, 22:47
miśka123, to dobrze.Ważne,że próbujesz i się nie poddajesz...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

ofiara gwaltu

przez Wenuss 27 mar 2012, 20:08
tak powinien byc obecny-niestety w PL to chyba nie praktykuja

poza tym jest ciezko jak nie ma swiadka gwatlu i sa tylko dowody poszlakowe. w takich sprawach przestepca zwykle sie wywinie, a kobieta ma traume na cale zycie, bo to z niej robia dziwke, zamiast uznac, ze zostala skrzywdzona. prawo jest po str mezczyzn. sledztwo i rozprawa sa b trudne do przejscia
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
01 gru 2011, 22:17

ofiara gwaltu

przez mariewagge 30 mar 2012, 19:29
jestem kolejna.
póltora roku temu, w listopadzie, zdarzyło mi się RAZ wracać samej, po ciemku, późnym wieczorem, po imprezie... zawsze uważałam, zawsze rozumiałam, że świat nie jest dobry, zdarzyło się to naprawdę raz - kazałam znajomym zostać na imprezie, powiedziałam, że wystarczy jeśli odprowadzą mnie na autobus, który zatrzymuje się 30 metrów od mojego mieszkania... W centrum, centrum dużego miasta, koło największej ulicy i kina. Wysiadłam z autobusu i wiedziałam, że coś się stanie, ale stwierdziłam, że jestem przewrażliwiona, że mam kawałek i że nie będę się ośmieszać... Poszłam specjalnie trochę naokoło - na pasy, bo stwierdziłam, że jeśli ktoś za mną pójdzie w tą samą stronę oznaczy to, że nie będzie szedł w moją ulicę - poszedł idealnie za mną. Zaczepił mnie na ulicy, pytał o drogę, chciał pożyczyć telefon (udawałam, że przez niego rozmawiam, a chciał bym się rozłączyła)...Twardo rozmawiałam i nie poszłam dalej puki nie skręcił w inną stronę. Byłam dwa metry od klatki kiedy usłyszałam "jeszcze jedno pytanie"...
Od razu w sumie po tym trafiłam na policję, ten człowiek został skazany i jest w więzeniu. Byłam na wszystkich rozprawach i dałam w tym wszystkim radę... Byłam raz u psychiatry, gdzie pierwszy raz przyznałam się przed kimś że nie jestem taka twarda...Dostałam skierowanie do psychologa i strasznie się zacięłam, bo nie umiałam z nim rozmawiać...Przerwałam to. Po miesiącu czy dwóch zaczełam dziwnie reagować, nawet będąc w domu, kiedy robiło się ciemno, było mi nie dobrze, miałam torsje, czułam irracjonalny strach, bałam się panicznie klatek schodowych, nigdy nie otwierałam drzwi kiedy ktoś dzwonił (udawałam, że nie nie ma)... Przerwałam studia, wyniosłam się z tego miasta, w lato troche pracowałam... W tym roku zamieszkałam w innym mieście, rozpoczęłam inny kierunek, zamieszkałam w akademiku, a nie mieszkaniu (ten plus że NIGDY nie jestem tam sama, ciągle ktoś jest, są portierzy, nigdy nie wracam sama z zajęć, kiedy wracam z domu, to zawsze ktoś po mnie wychodzi na dworzec)...
Problemem jest to, że w każdej normalnej sytuacji (z obcymi ludźmi) odbieram straszne sygnały stresujące... Boje się, gdy ktoś w sklepie wkłada rękę do kieszeni (nóż), boję się windy w której ktoś jest, nie zniosę kogoś idącego za mną na ulicy (staje i czekam aż przejdzie), nie usiąde w pustym przedziale w pociągu (do tego stopnia że w ogóle do pociągu nie wsiąde jeśli nie ma "bezpiecznych osób" - kobiet, dzieci, starszych ludzi)... Takie sytuacje zdarzają się codziennie i są strasznie męczące...
Po ciemku rozpoczyna się już jazda bez trzymanki - jeśli już muszę wyjść z domu (zawsze z kimś) to robi mi się niedobrze, zwracam uwagę na każdy szelest, idącą 500 metrów dalej osobę, każde auto, w głowie odgrywam jakieś dziwne "scenariusze"... Najbardziej w tym wszystkim boję się swoich reakcji i swojego strachu... Niż rzeczy realnych... Każde moje świadome myślenie o tym kończy się wielką chandrą, płaczem i histerią... Mówić mogę - jakbym opowiadała o kimś innym, ale nie radzę sobie z przypominaniem tego, wolę od tego uciec. Na codzień nie myślę, nie rozmawiam o tym, śmieję się i dobrze bawie... Odtrącam wszystkie złe emocje które mogłyby mi przypomnieć O TYM - taki sposób na nic nie czucie... Zajęłam się pasją, studiami, znajomymi - mieszkanie w kilka osób w pokoju sprawia, ze tak naprawdę nie mam kiedy się rozklejać - na szczęście...

Dodatkowo problem związkowy - jeszcze w tamtym mieście rozstałam się z moim chłopakiem po tym wszystkim... Musiałam sama dojść do siebie, chciałam rzucić wszystko co było tam, wyjechać i zacząć od nowa... Później spotykałam się z kimś - jest dobrze, do momentu bycia przyjaciółmi, a później... Nie wiem czy poradziłabym sobie teraz z bliskością, o intymności nie mówiąc... A zaczyna mi kogoś w życiu brakować...A z drugiej strony to przeraża...Taki pancerz działa w dwie strony... I może powinnam go zrzucić, tylko zastanawiam się, czy bez niego dałabym radę w ogóle wyjść z łożka, z domu...

to kiedyś mija?
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
30 mar 2012, 18:53

ofiara gwaltu

przez Laima 30 mar 2012, 19:39
mariewagge, witaj.Koniecznie musisz udać się na terapię do psychologa.Pytasz czy to kiedyś mija-odp. tak,przynajmniej po części choć zawsze pozostanie bolesnym wspomnieniem,ale nie będzie miało wpływu na Twoje życie,ale tylko dzięki żmudnej,ciężkiej,często wieloletniej pracy na terapii.
Pozdrawiam
Kasia
Laima
Offline

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez Artemizja 01 kwi 2012, 16:49
mariewagge, zgadzam się z Laimą, że terapia jest koniecznością.To samo niestety nie minie.Skutki zaniedbanego PTSD,są po prostu straszne i bardzo ciężko się od nich uwolnić-nawet z pomocą terapii.Dlatego im szybciej zaczniesz nad tym pracować,tym lepiej.Pozwoli Ci to w jakiś sposób ograniczyć wpływ tego,co się stało,na Twoje obecne życie.Uprzedzam jednak,że to nie będzie proste,bo wiąże się z powrotem do tamtych rzeczy,przeżywania ich na nowo.Jednakże w tej sytuacji,kiedy nie możesz funkcjonować,to myślę,że warto spróbować.Innego sposobu niestety nie widzę...

Pozdrawiam ciepło.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

ofiara gwaltu

przez miśka123 06 kwi 2012, 21:58
mariewagge, Hej i jak radzisz sobie jakoś? Poszłaś na terapi?
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
01 lut 2012, 18:49

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do