ofiara gwaltu

Post-Traumatic Stress Disorder - PTSD - Forum wsparcia związane z tematem: stres pourazowy.

Re: ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez girl_interrupted 22 gru 2010, 18:50
Tornado, miałam taką sytuację. Eksplodowało :( Niestety nie da się niczego zmienić na siłę. Nie da się zapomnieć. Z przeszłością trzeba się rozliczyć, a nie zamiatać problemów pod dywan.
When you don't want to feel, death can seem like a dream. But seeing death, really seeing it, makes dreaming about it fucking ridiculous. Maybe, there's a moment growing up when something peels back... Maybe, maybe, we look for secrets because we can't believe our minds...
Posty
11
Dołączył(a)
09 wrz 2010, 10:37
Lokalizacja
Kraków

Re: ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez Tornado 22 gru 2010, 20:39
Dokładnie o tym piszę :)
Zrozumienie problemu i zmierzenie się z nim :)
"Wolno dojrzewa człowiek. Wiele mu trzeba męstwa aby się nie dać wiatrowi i rosnąć w górę i w głąb, by triumfalną zielenią zaszumieć w końcu jak dąb zwycięstwa..."
[Konstanty Ildefons Gałczyński]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
394
Dołączył(a)
26 sie 2007, 21:44
Lokalizacja
Poznań

ofiara gwaltu

przez Anna Maria 06 lut 2011, 18:50
ja zamiatam,ale czuję że nie mam wyjścia,jestem w tym samym domu z tymi samymi osobami
nie zniosłabym tego gdybym nie uciekała
chociaż tak do końca uciec się nie da bo wciąż się pewne krzywdy dzieją
i ten który mnie z krzywdził najboleśniej w domu jest traktowany jak bóg,idealny na szczęście się wyprowadził ale czasem bywa i dużo o nim w domu mówią
poza tym zazdroszczę mu on sobie życie ułożył ja, po tym co zaszło, nie :(
Anna Maria
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez ewap99 06 lut 2011, 19:27
A próbowłas o siebie zawalczyć? podjąc terapię? zmienić miejsce na takie gdzie byś go nie widywała?
w człowieka nie wolno wątpić póki żyje...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
522
Dołączył(a)
24 wrz 2009, 23:00
Lokalizacja
bielsko

ofiara gwaltu

przez Anna Maria 06 lut 2011, 19:40
8 lat chodziłam na terapie ale unikałam tego tematu
nie mogę od niego uciec
do tej pory udaje również przed nim,że nic takiego się nie wydarzyło
jestem do niego miła i nie unikam go
nie byłam zgwałcona tylko wykorzystywana przez kilka lat
Anna Maria
Offline

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez Tornado 06 lut 2011, 22:42
kasiątko, też nie byłam zgwałcona ino wykorzystywana, ale dopiero tak naprawdę poradziłam sobie z problemem - mimo iż mu przebaczyłam, bo się zmienił - kiedy powiedziałam o tym na terapii...
"Wolno dojrzewa człowiek. Wiele mu trzeba męstwa aby się nie dać wiatrowi i rosnąć w górę i w głąb, by triumfalną zielenią zaszumieć w końcu jak dąb zwycięstwa..."
[Konstanty Ildefons Gałczyński]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
394
Dołączył(a)
26 sie 2007, 21:44
Lokalizacja
Poznań

ofiara gwaltu

przez Anna Maria 07 lut 2011, 06:35
ja powiedziałam o tym na terapi,ale nigdy się tym nie zajmowałam
dopiero teraz zdaje sobie sprawę jakie to ma znaczenie w dorosłym życiu
mam depresje- lękowa,niestabilność emocjonalną,fobie społeczną,zaburzenia odżywiania,chcę autodestrukcji i cieszy mnie fakt,że nie miesiączkuje,cięcie się i ciągłe próby samobójcze co bardziej ma znaczenie,nie żeby umrzeć tylko siebie skrzywdzić,poza tym lęk przed dotykiem,okazuje uczuć tylko moim psiakom,wybuchy gniewu zwłaszcza na mamę
czuję się brudna,ale zauważyłam że też inni członkowie rodziny odsuwają się ode mnie :(
poczucie winy i wstydu,
kiedy kierowcy trąbią na mnie na ulicy,albo mi się przyglądają czuję się pani lekkich obyczajów
kiedy ktoś bliżej zacznie mną się interesować urywam definitywnie kontakt,nie mówiąc nic bo czuję przymus bycia miłą i "robić tak jak ktoś chcę"
nie umiem odpoczywać,śmiać się,ciągle od siebie uciekam a wspomnienia kończą się tragicznie chyba,że tak jak teraz odcinam się od swoich uczuć

ale się wygadałam :? ...kolejna bezsenna noc :-|
Anna Maria
Offline

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez Tornado 07 lut 2011, 21:54
Bardzo dobrze - i tak mogłabyś na terapii, że właśnie nad tym chcesz popracować...
Zrozumieć okazywanie uczuć pomógł mi mój półsen - tak go nazywam, bo nie spałam, poddałam się, jak niejednokrotnie, wodzom fantazji słuchając muzyki relaksacyjnej.
Może uznacie mnie za wariatkę, ale... słuchając sobie tej muzyki (to było jeszcze za czasów mojego liceum, jakieś ponad 8 lat temu) uciekałam we własny świat, w którym patrzyłam się bezmyślnie w strumyk górski lub w bezkres oceanu - różnie. Przez jakiś czas nieoczekiwanie - wbrew mojej woli - pojawiał się mężczyzna, który potrafił ze mną rozmawiać w myślach. Bardzo mi nieraz przeszkadzało, kiedy się pojawiał - choć nie robił nic więcej niż ja - stawał zawsze obok mnie i tak samo wpatrywał się w tą wodę, wspierając mnie myślami. Jednak kiedy okazało się, że rozumie nawet te najdziwniejsze myśli których sama nie rozumiałam, że potrafi wesprzeć w każdej sprawie - domyśliłam się że jest kimś więcej niż człowiek. kiedy tylko pomyślałam w tym wyobrażeniu, że nie znam bliskości - stanął za mną i mnie przytulił. Ufałam mu, więc tak patrzeliśmy dalej w ocean. Dodał mi tyle otuchy i wsparcia, że w podziękowaniu odwróciłam się do niego i ucałowałam - przestraszyłam się tego - zważywszy też na fakt, iż myślałam o nim jak o osobie boskiej - i schowałam się na tym statku by mnie nie znalazł. Wiedział jednak gdzie jestem i podając rękę bym wstała (bo skulona siedziałam w jakimś ciemnym miejscu) powiedziałam, że nie mam potrzeby się bać - okazałam tylko uczucia... Dużo myślałam nad tym półsnem, tym wyobrażeniem...

Niestety w życiu realnym - tak jak książątko piszesz - czułam przymus bycia taką, jaką ten ktoś chce... poddałam się temu przymusowi niszcząc tym samym sobie i mojemu dziecku które przyszło na świat życie. A czemu tak się stało - bo zapomniałam, że jest coś takiego jak zaufanie do drugiego człowieka i poddałam się chwili. Masz zdrowy odruch książątko - dopóty, dopóki nie zaufasz komuś tak naprawdę. Kiedy brak ufności w związku życie staje się męczarnią. Ale jeśli komuś ufasz - porozmawiaj z nim, że co prawda nie chcesz do pewnych kart ze swojego życia teraz wracać, ale sprawiły one że masz takie a takie odruchy, a mówisz mu o tym tylko dlatego, że mu ufasz i chciałabyś stanąć twarzą w twarz - aczkolwiek stopniowo z problemem... - przynajmniej ja bym tak zrobiła, gdybym ze zdobytym już doświadczeniem, mogła życie przeżyć jeszcze raz... nie wiem, może głupi pomysł i głupia rada, bo nie sprawdziłam tego na własnej skórze - cały czas jestem z tym samym mężczyzną (o ile tak o nim można powiedzieć, bo zachowuje się - nie ważne...) do którego nie mam za grosz zaufania...

...przepraszam za długi post...
"Wolno dojrzewa człowiek. Wiele mu trzeba męstwa aby się nie dać wiatrowi i rosnąć w górę i w głąb, by triumfalną zielenią zaszumieć w końcu jak dąb zwycięstwa..."
[Konstanty Ildefons Gałczyński]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
394
Dołączył(a)
26 sie 2007, 21:44
Lokalizacja
Poznań

Re: ofiara gwaltu

przez molestowana 04 mar 2011, 12:04
God's Top 10 napisał(a):
ewap99 napisał(a):na przesłuchaniach padaja dziwne pytania typu :a moze sama chciałas
Takie pytania padają z powodu prawa, które w założeniu ma dociekać prawdy. Pewnie nie padałyby, gdyby oprócz gwałtów, nie pojawiały się również fałszywe oskarżenia o gwałt, np. mające być formą zemsty. Dlatego konieczne jest zadawanie takich pytań. :roll:
Prawo, prawem, a i tak najwięcej zależy od tego, czy będzie egzekwowane przez osobę taktowną. :bezradny:


Tylko czy to nasze prawo dobrze bada sprawę? Byłam ofiarą molestowania przez 10 długich lat, dokładnie odkąd skończyłam 2 latka... Do dzisiaj nie mogę się z tego pozbierać. Pamiętam że psycholog sądowy był mężczyzną, wziął szachy i poszliśmy rozegrać partyjkę na ogród. I teraz wyobraźcie sobie dziecko które zna zainteresowanie mężczyzn tylko pod tym kątem... Nic mu nie opowiedziałam bo bałam się że też będzie mnie dotykać lub co gorsza zacznie się onanizować w moim towarzystwie. A sprawa..? Dzięki niemu między innymi została umorzona. Jakoś nie był specjalnie zdeterminowany do wyciągania okrutnej prawdy. Pograliśmy z 10 minut i zadowolony że "odklepał wizytę" pojechał sobie. A ja do dziś mam poczucie niesprawiedliwośći podczas gdy mój oprawca założył rodzinę gdzieś za granicą i "opiekuje się" przybranymi wnukami. Od czasu do czasu dzwoni do mojej siostry i pyta czy może przyjedzie z moimi dziećmi w odwiedziny. Dodam że moje dzieci mają 2 i 3 lata. Gdyby je tknął -Zabiłabym!!!!!
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
04 mar 2011, 11:43

ofiara gwaltu

przez miki74 04 mar 2011, 12:15
molestowana, a nie da się powtórnie złożyć pozwu? Motywując to właśnie faktem, że nie mogłaś się przełamać i zacząć zeznawać? Byłaś na terapii?
miki74
Offline

ofiara gwaltu

przez molestowana 04 mar 2011, 12:17
kasiątko napisał(a):ja zamiatam,ale czuję że nie mam wyjścia,jestem w tym samym domu z tymi samymi osobami
nie zniosłabym tego gdybym nie uciekała
chociaż tak do końca uciec się nie da bo wciąż się pewne krzywdy dzieją
i ten który mnie z krzywdził najboleśniej w domu jest traktowany jak bóg,idealny na szczęście się wyprowadził ale czasem bywa i dużo o nim w domu mówią
poza tym zazdroszczę mu on sobie życie ułożył ja, po tym co zaszło, nie :(


Wiesz, ja z perspektywy czasu myślę że gdybym dzisiaj spotkała mojego oprawcę (który zawsze twierdzi że mi wybaczył tę wielką krzywdę jaką mu wyrządziłam kłamiąc), wykrzyczałabym mu w twarz że jest chorym zboczonym i złym człowiekiem... Próbuję znaleźć spokój ducha, jest to strasznie trudne. Mam rodzinę i męża anioła który mnie znosi i moje napady wrogości. Niestety nie wszystko mu mogę opowiedzieć, bo on po prostu nie wie jak ze mną o tym rozmawiać. Przykro mi że musisz go oglądać i że twoi bliscy nie są dla ciebie wsparciem. Poczucie niesprawiedliwości potrafi zniszczyć ofiarę...

-- 04 mar 2011, 11:22 --

Nie wiem czy mam podstawy. Dowodów i świadków jako-takich nigdy nie było. Są tylko moje zeznania. Nawet nie znam jego dokładnego adresu. Targają mną różne myśli bo wiem że są narażone inne dzieci. Nie chcę żeby jakieś maleństwo znowu padło jego ofiarą. Nigdy nie byłam na terapii, nawet tego mi nikt nie zaproponował... Mam straszny żal do systemu i do ludzi którzy nie wyciągneli do mnie ręki, do matki która nie bardzo potrafiła rozmawiać i zignorowała pierwsze sygnały jakie jej wysyłałam kiedy miałam 4 latka. Nawet raz jej powiedziałam że tata wpychał mi coś twardego. Nie rozumię jak można coś takiego bagatelizować, nie dociera to do mnie...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
04 mar 2011, 11:43

ofiara gwaltu

przez miki74 04 mar 2011, 13:44
No to może warto, byś udała się na terapię? A jeśli chodzi o kroki prawne, to może warto by się poradzić w jakiejś fundacji zajmującej się podobnymi sprawami? Zawsze też możesz spróbować go odnaleźć i porozmawiać z rodzicami dzieci, z którymi on ma teraz kontakt. Nawet gdyby Ci nie uwierzyli, to jednak już zawsze będą na niego inaczej patrzyli i zawsze już będą wyczuleni na niego i na reakcję dzieci na niego. Z drugiej strony ja bym raczej uwierzył osobie, która po latach wraca do takiej sprawy. Bo jak inaczej - niż traumą, czyli prawdziwym przeżyciem - można by wytłumaczyć takie zachowanie? Że nagle dorosła kobieta, mężatka i matka dwójki dzieci ubzdurała sobie, że przez 10 lat była molestowana?

Ostatnia rzecz - prawda o tym zdarzeniu jest w Tobie. I było by świetnie, gdyby inni w tę prawdę uwierzyli. Jednak jeśli nie uwierzą, to mimo wszystko to, co się zdarzyło, było prawdziwe. I brak uwierzenia w to wcale nie umniejsza, nie odbiera wiarygodności tym zdarzeniom. Bo one się zdarzyły. Więc nie warto się obawiać, że inni nie uwierzą.

Mam nadzieję, że ostatni fragment nie jest zbyt pogmatwany. Pozdrawiam.
miki74
Offline

ofiara gwaltu

przez molestowana 04 mar 2011, 14:10
Nawet nie zdawałam sobie sprawy z wielkości tego problemu. Od kilku godzin nie potrafię się uspokoić. Przeczytałam wczoraj książkę "kato-tata" i wszystkie wspomnienia wróciły... Jakie to przykre, że chciałam pożalić się jedynej mi bliskiej osobie (mężowi) i odpowiedział milczeniem. Czuję się bardzo źle, bo jestem z tym wszystkim sama. Jedyna osoba której ufam odwraca się ode mnie i nie słucha. Nie rozumię... Potrzebuję wsparcia i nigdzie go nie znajduję. Chcę żeby bliscy byli ze mną w tych ciężkich chwilach ale nie potrafią...
Nie wiem czy potrafię przejść przez to sama.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
04 mar 2011, 11:43

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez ewap99 04 mar 2011, 18:54
Inie musisz byc z tym sama tu znajdziesz ludzi którzy rozumieja...bo sami przeszli
w człowieka nie wolno wątpić póki żyje...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
522
Dołączył(a)
24 wrz 2009, 23:00
Lokalizacja
bielsko

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Przeskocz do