ofiara gwaltu

Post-Traumatic Stress Disorder - PTSD - Forum wsparcia związane z tematem: stres pourazowy.

Re: ofiara gwaltu

przez wiolkas6 03 gru 2010, 12:47
Współczuję wam dziewczyny. Nie umiem sobie wyobrazić bólu i wstydu które przeszłyście. Jak takie hamy mogą się rzucać na bezbronne kobiety, czasami żałuję że jestem kobietą, ciągle się obawiam swego życia jak idę po ciemku
wiolkas6
Offline

Re: ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez harpagan83 03 gru 2010, 15:58
w takim wypadku najlepszym prawem było by prawo " Hamburabiego" a co do jebanych lewych policjantów, sędziów, i innych rządowych skurwieli to należy im się mega lewatywa, za prawo które chroni gwałcicieli. Nie dawno była głośna sprawa- ojca który gwałcił własną córkę, wielokrotnie, i miał z nią nawet jakieś dzieci, karę jaką dostał za 5-6lat gwałcenia ( dokładnie nie pamiętam)wyniosła 11 lat więzienia. Co to /cenzura/ ma być, to jakaś kpina. Rozpierdala mnie Unia Europejska, jest aborcja, Eutanazja, a nie ma kary śmierci :roll:
Żeby coś zrobić trzeba się starać
Robić to, robić to, tym się jarać
To wymaga pełnego angażu
E, pamiętaj o tym jak o melanżu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1709
Dołączył(a)
02 paź 2010, 10:40
Lokalizacja
Wrocław

Re: ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez Sorrow 03 gru 2010, 20:34
Hej, jedenaście lat to mnóstwo czasu. Praktycznie rzecz biorąc niewyobrażalna ilość czasu. A w więzieniu podobno gwałcicieli nie lubią.

Co do kary śmierci. Z karą śmierci jest ten problem, że nie raz ktoś został skazany za jakąś zbrodnię a potem okazał się niewinny. Jak się go zabije to państwo po prostu zamordowało jakiegoś przypadkowego człowieka i nie da się tego odwrócić. A pamiętaj, że będą sądzić ci sami skurwiele co teraz. Ja po moich doświadczeniach z sądami przy sprawach o alimenty w życiu bym nie pozwolił tym draniom decydować o ludzkim życiu i śmierci.
Do tego jest problem tego, że z badań wynika, że w stanach gdzie jest kara śmierci dużo mniej starannie sprawdzają dowody i częściej naruszają procedury. Przypuszczam, że to ma związek z udowodnionym naukowo nabywaniem cech socjopatycznych przez ludzi posiadających dużą władzę, których to cech przybywa wraz ze wzrostem władzy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez Korat 03 gru 2010, 21:17
A po co zabijać? Złoczyńcy to dobry materiał do niewolniczej pracy :D
Co cię nie zabije, to uczyni niepełnosprawnym.

Ayahuasca
Psylocybina
LSD
Avatar użytkownika
Offline
Posty
982
Dołączył(a)
17 lip 2010, 16:15
Lokalizacja
Woj. Pomorskie

Re: ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez Sorrow 04 gru 2010, 19:17
Chyba problem jest w tym, że tej pracy brakuje nawet dla normalnych ludzi. Bo praca w więzieniach powinna być. Chociażby po to by jak wyjdą mieli świadectwo pracy a nie tylko siedzenia przez kilka lat i uczenia się jak być lepszym przestępcą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Re: ofiara gwaltu

przez nnn 05 gru 2010, 20:41
Rapex (także Rape-aXe) akcesorium mające chronić kobiety przed gwałtem dopochwowym wynalezione w 2005 przez Sonette Ehlers z Południowej Afryki[1].

Rapex to najeżone haczykami od wewnątrz urządzenie, noszone w pochwie niczym tampon, które chwyta penisa podczas próby penetracji, sprawiając silny ból
obezwładniający sprawcę. Urządzenie to może być usunięte z członka tylko chirurgicznie, więc gdy gwałciciel zgłosi się do szpitala może zostać powiadomiona policja. Rapex jest całkowicie bezpieczny dla kobiet i nie powoduje poważniejszych obrażeń u gwałciciela.

Inspiracją dla Ehlers do wynalezienia Rapexu było zdanie wypowiedziane przez pewną zgwałconą kobietę: "Gdybym tylko miała zęby tam na dole"[2].
nnn
Offline

Re: ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez dawid.zareba 06 gru 2010, 16:10
nnn napisał(a):Rapex (także Rape-aXe) akcesorium mające chronić kobiety przed gwałtem dopochwowym wynalezione w 2005 przez Sonette Ehlers z Południowej Afryki[1].

Rapex to najeżone haczykami od wewnątrz urządzenie, noszone w pochwie niczym tampon, które chwyta penisa podczas próby penetracji, sprawiając silny ból
obezwładniający sprawcę. Urządzenie to może być usunięte z członka tylko chirurgicznie, więc gdy gwałciciel zgłosi się do szpitala może zostać powiadomiona policja. Rapex jest całkowicie bezpieczny dla kobiet i nie powoduje poważniejszych obrażeń u gwałciciela.

Inspiracją dla Ehlers do wynalezienia Rapexu było zdanie wypowiedziane przez pewną zgwałconą kobietę: "Gdybym tylko miała zęby tam na dole"[2].


Sama próba gwałtu jest zwykle traumatyczna, a to urządzenie przed nią nie chroni ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
23 wrz 2009, 11:00
Lokalizacja
Katowice

Re: ofiara gwaltu

przez nnn 06 gru 2010, 16:34
no fakt że takie coś nie obroni przed próbą gwałtu. Są jeszcze takie głośne urządzenia przypinane do torebki:
http://www.bron.pl/shopbron/product/ARTYKULY-OBRONNE/Alarmy-i-odstraszacze/Alarm-Osobisty-Kolter-Guard-Personal-Alarm/1273

Zawsze to bezpieczniej
nnn
Offline

Re: ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez Sorrow 06 gru 2010, 18:29
nnn napisał(a):Rapex (także Rape-aXe) akcesorium mające chronić kobiety przed gwałtem dopochwowym wynalezione w 2005 przez Sonette Ehlers z Południowej Afryki[1].

Rapex to najeżone haczykami od wewnątrz urządzenie, noszone w pochwie niczym tampon, które chwyta penisa podczas próby penetracji, sprawiając silny ból
obezwładniający sprawcę. Urządzenie to może być usunięte z członka tylko chirurgicznie, więc gdy gwałciciel zgłosi się do szpitala może zostać powiadomiona policja. Rapex jest całkowicie bezpieczny dla kobiet i nie powoduje poważniejszych obrażeń u gwałciciela.

Inspiracją dla Ehlers do wynalezienia Rapexu było zdanie wypowiedziane przez pewną zgwałconą kobietę: "Gdybym tylko miała zęby tam na dole"[2].

A co jak delikwent wpadnie w szał?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Re: ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez girl_interrupted 18 gru 2010, 21:48
jestem ofiara wieloletniej przemocy seksualnej, od najmlodszych moich lat (w pozniejszym okresie takze gwaltow). to jedyne zycie jakie znam tak naprawde, jedyne co pamietam z dziecinstwa (moze jeszcze bicie).

od kilku lat juz nikt mnie nie krzywdzi. ale to co dzieje sie we mnie, w mojej glowie, w moich myslach to KOSZMAR.

dzieki terapii jakos funkcjonuje. ale tak naprawde widze tylko jedno wyjscie i jeden sposob na uwolnienie sie od przeszlosci - smierc. bo pamieci nikt mi nie wymaże.

[Dodane po edycji:]

uwazam, ze dla pedofilow i gwalcicieli nie ma sprawiedliwej kary. kazda jest zbyt lagodna. oni nawet na smierc nie zasluguja.
oni powinni poczuc jak to jest gdy sie traci poczucie jakiejkolwiek godnosci i zyje w nieustannym strachu przez cale lata. jak to jest gdy STRACH i OBRZYDZENIE to jedyne, co ksztaltuje od najmlodszych lat, gdy przesladuja "ręce" i "jego twarz" i gdy masz niepohamowaną ochotę, wręcz przymus, by... "wyciac sobie to cialo". i wycinasz. albo zagladzasz, wykanczasz, niszczysz. by bylo cie jak najmniej, by nie bylo cie wcale.

tak, kara smierci to stanowczo nagroda.
When you don't want to feel, death can seem like a dream. But seeing death, really seeing it, makes dreaming about it fucking ridiculous. Maybe, there's a moment growing up when something peels back... Maybe, maybe, we look for secrets because we can't believe our minds...
Posty
11
Dołączył(a)
09 wrz 2010, 10:37
Lokalizacja
Kraków

Re: ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez dawid.zareba 18 gru 2010, 22:08
girl_interrupted napisał(a):
dzieki terapii jakos funkcjonuje. ale tak naprawde widze tylko jedno wyjscie i jeden sposob na uwolnienie sie od przeszlosci - smierc. bo pamieci nikt mi nie wymaże.


Pamięci wcale nie trzeba wymazywać, trzeba wymazać emocje połączone ze wspomnieniami. Gdy się to zrobi, to wspomnienia takich zdarzeń odczuwa się jak wspomnienia z życia innej osoby, jak nieistotny film.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
23 wrz 2009, 11:00
Lokalizacja
Katowice

Re: ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez girl_interrupted 18 gru 2010, 22:51
ja teraz czuję się jakby całe życie było filmem. idę ulicą, jadę autobusem, patrzę na ludzi i wydaje mi się, że oni są z innego świata, daleko, jak za jakąś taflą szkła. ze ja nie jestem wcale sobą, a jedynie jestem "czymś" co obserwuje to wszystko. ale nie uczestniczy. mam momentami wrażenie, że ja nie istnieję, że ten świat nie istnieje,że to wszystko to jakiś sen. czasem chciałabym krzyknąć, powiedzieć coś, ale nie mogę, nie jestem w stanie się nawet odezwać. jedyne co czuję to lęk, bliżej nieokreślony. i prześladują mnie ręce. i inne obrazy z przeszłości. tak jakby ktoś przymusowo puszczał mi film, który się zacina w jednym miejscu - na obrazach, których nie chcę widzieć! czuje się tak jakby ktoś zmuszał mnie do patrzenia na to i śmiał mi się w twarz, widząc jak cierpię. tak czuję się cały czas.

ale najgorsze są noce. już kiedy wracam do domu lęk potęguje się. staje się paniczny, przeradza się w pragnienie śmierci. mam wrażenie, że mój mozg funkcjonuje na podwójnych obrotach, pomimo zmęczenia fizycznego nie mogę zasnąć. mój oddech staje się szybki, bicie serca też. i muszę wziąć żyletkę, nóż, cokolwiek. muszę, bo inaczej eksploduję!! w takim momencie biorę leki (jak dziś). i zaczyna być spokojniej...
...ale czasem nie mam leków. i wolę nie opisywać tego, co dzieje się wtedy ;(
When you don't want to feel, death can seem like a dream. But seeing death, really seeing it, makes dreaming about it fucking ridiculous. Maybe, there's a moment growing up when something peels back... Maybe, maybe, we look for secrets because we can't believe our minds...
Posty
11
Dołączył(a)
09 wrz 2010, 10:37
Lokalizacja
Kraków

Re: ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez Tornado 19 gru 2010, 10:08
girl_interrupted napisał(a):ja teraz czuję się jakby całe życie było filmem. idę ulicą, jadę autobusem, patrzę na ludzi i wydaje mi się, że oni są z innego świata, daleko, jak za jakąś taflą szkła. ze ja nie jestem wcale sobą, a jedynie jestem "czymś" co obserwuje to wszystko. ale nie uczestniczy. mam momentami wrażenie, że ja nie istnieję, że ten świat nie istnieje,że to wszystko to jakiś sen. czasem chciałabym krzyknąć, powiedzieć coś, ale nie mogę, nie jestem w stanie się nawet odezwać. jedyne co czuję to lęk, bliżej nieokreślony. i prześladują mnie ręce. i inne obrazy z przeszłości. tak jakby ktoś przymusowo puszczał mi film, który się zacina w jednym miejscu - na obrazach, których nie chcę widzieć! czuje się tak jakby ktoś zmuszał mnie do patrzenia na to i śmiał mi się w twarz, widząc jak cierpię. tak czuję się cały czas.

ale najgorsze są noce. już kiedy wracam do domu lęk potęguje się. staje się paniczny, przeradza się w pragnienie śmierci. mam wrażenie, że mój mozg funkcjonuje na podwójnych obrotach, pomimo zmęczenia fizycznego nie mogę zasnąć. mój oddech staje się szybki, bicie serca też.



Jakbym widziała swój opis sprzed kilku lat...
Do dziś zdarza mi się czuć tak, jakbym nie była z tego świata, nie była człowiekiem. Ale staram się to wykorzystać - obserwuję wtedy świat z natężeniem, by lepiej go zrozumieć lub znaleźć w nim jakieś reguły...

W całej sytuacji sprzed kilku lat pomogła mi terapia. Poznałam też swoją wartość w oczach innych, głównie najbliższych, którzy w obliczu informacji, że chcę się utopić, porozmawiali ze mną (pierwszy raz) prawdziwie szczerze - i w sumie dzięki nim żyję...

Zgadzam się z poprzednikiem - rozdzielenie wspomnień i emocji zamiast tabula rasa. To, co za nami, choćby było najgorszym z możliwych koszmarów, jeśli nas nie zabiło może nas wzmocnić.
"Wolno dojrzewa człowiek. Wiele mu trzeba męstwa aby się nie dać wiatrowi i rosnąć w górę i w głąb, by triumfalną zielenią zaszumieć w końcu jak dąb zwycięstwa..."
[Konstanty Ildefons Gałczyński]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
394
Dołączył(a)
26 sie 2007, 21:44
Lokalizacja
Poznań

Re: ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez Tornado 22 gru 2010, 12:28
Chciałabym jeszcze coś dodać.

Rozmawiałam z moim psychologiem na temat oderwania emocji od wspomnień. Owszem - wszelkie sposoby zrozumienia i wytłumaczenia sobie sytuacji pomagają i przyspieszają proces "oderwania", ale nie ma co próbować odrywać tych emocji na siłę. Tworzy się wtedy fałszywe przeświadczenie o tym, że czegoś nie ma, mimo że jest - zbiera się w nas gdzieś głęboko i w pewnym momencie może eksplodować. Oderwanie emocji wymaga czasu.
Pomyślałam sobie też, że przecież nie raz nie potrzeba nam całkowitego oderwania tych emocji - nawet jak ich nieco zostanie - to nic. Kiedy ich mało łatwiej się z nimi pogodzić i uwierzyć w to, że potrafimy sobie z nimi poradzić - jesteśmy silniejsi...
"Wolno dojrzewa człowiek. Wiele mu trzeba męstwa aby się nie dać wiatrowi i rosnąć w górę i w głąb, by triumfalną zielenią zaszumieć w końcu jak dąb zwycięstwa..."
[Konstanty Ildefons Gałczyński]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
394
Dołączył(a)
26 sie 2007, 21:44
Lokalizacja
Poznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do