ofiara gwaltu

Post-Traumatic Stress Disorder - PTSD - Forum wsparcia związane z tematem: stres pourazowy.

Re: ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez ewap99 10 sie 2010, 09:07
Dobrze ze piszesz mysle ze kazdy z nas ma taka potrzebe a w zyciu realnym w bliskim srodowisku nikt nie wierzy,bagatelizuje lub wrecz nas obwinia za to co nam sie stało.Tutaj wśród ludzi którzy to przezyli możemy szczerze wyrazic swoje uczucia majac większe szanse na zrozumienie po prostu.Wiem ze opisanie tego wszystkiego nie było łatwie mam nadzieje ze dobrze się po nim czujesz.Jestes na terapii?
w człowieka nie wolno wątpić póki żyje...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
522
Dołączył(a)
24 wrz 2009, 23:00
Lokalizacja
bielsko

Re: ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez Bazylek 10 sie 2010, 12:32
ewap99 napisał(a):Dobrze ze piszesz mysle ze kazdy z nas ma taka potrzebe a w zyciu realnym w bliskim srodowisku nikt nie wierzy,bagatelizuje lub wrecz nas obwinia za to co nam sie stało.Tutaj wśród ludzi którzy to przezyli możemy szczerze wyrazic swoje uczucia majac większe szanse na zrozumienie po prostu.Wiem ze opisanie tego wszystkiego nie było łatwie mam nadzieje ze dobrze się po nim czujesz.Jestes na terapii?




Szczerze mówiąc czuje się tak samo, jak pisałam, wspomnienia udało mi się wymazać z pamięci, wiec wracają do mnie niezwykle rzadko, a i tak jak już się pojawia, zaraz je wymazuje...
Jestem na forum od kilku dni, (tz.pisze od kilku dni, a od około 3 lat przeglądam forum co jaki czas) i z dnia na dziej mam jakieś dziwne pragnienie wyżalenia się, wyrzucenia z siebie tego balastu, aczkolwiek w przypadku problemów z nerwica, wyrzucanie balastu z głowy nie przynosi mi to ulgi, wręcz przeciwnie, od momentu gdy napisałam tu pierwszy post- w temacie nerwicy lekowej, zaczęłam mieć problemy ze snem, koszmary, natrętne myśli, od wczorajszego wieczoru do tego doszło jeszcze przygnębienie i złość - strasznie denerwują mnie nawet drobiazgi, jestem strasznie podenerwowana :?

Nie nie jestem i nigdy nie byłam na żadnej terapii, nie mam odwagi...
Każdej akcji towarzyszy reakcja równa co do wartości i kierunku lecz przeciwnie zwrócona.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
03 sie 2010, 17:04

Re: ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez ewap99 10 sie 2010, 13:56
Najgorzej siebie sama przekonac do niej wiem tez sie bałam od prawie roku jestem na terapii widze zmiany choc daleko do doskonałosci jeszcze sporo pracy mnie czeka
w człowieka nie wolno wątpić póki żyje...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
522
Dołączył(a)
24 wrz 2009, 23:00
Lokalizacja
bielsko

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez Kleome 11 sie 2010, 15:45
Kiedy byłam małą dziewczynką, miałam 7-9 lat był taki pan... Przyjaciel rodziny. Przychodził i mnie rozbierał, dotykał w sposób, w jaki nie powinien, w miejscach, w jakich nie powinien mnie dotykać. Źle się z tym czułam, robiłam wszystko, żeby nie zostawać z nim sam na sam. Ale to trwało, on nie chciał przestać. Mówiłam, że to źle, że nie wolno, a on na to, że to nic takiego i że mam być cicho i nie mówić rodzicom, bo wtedy mi się od nich dostanie, a nie jemu. Uwierzyłam. I długo wierzyłam, że to moja wina, nadal się obwiniam, nie potrafię zapomnieć, jest to gdzieś we mnie, ale nauczyłam się z tym jakoś żyć. Nikomu nigdy nie powiedziałam. Zawsze się wstydziłam, bałam. Niby kto by mi uwierzył? Przecież to zawsze był porządny człowiek, z dobrą opinią, wszyscy go uwielbiali. Teraz... Nienawidzę swojego ciała, nienawidzę mężczyzn, nienawidzę, kiedy ktoś mnie dotyka. Czuję do siebie wstręt i wstyd. Nie mogę o tym nikomu powiedzieć. Właściwie nigdzie jeszcze o tym nie pisałam, nikomu nie mówiłam... Nienawidzę tych wspomnień, chciałabym je po prostu wymazać, nie pamiętać. Powiedzieć komuś? Nie, nigdy tego nie zrobię. Boję się, że mi nie uwierzą, boję się, że zniszczę człowiekowi życie, że mnie będą wytykać palcami, dziwnie patrzeć, śmiać się. To okropne. Nienawidzę tego. Teraz ten człowiek przychodzi jak gdyby nic się nigdy nie wydarzyło, rozmawia z rodzicami, ze mną... A kiedy nie chcę się z nim spotykać, kiedy wychodzę z domu jak on ma przyjść, słyszę tylko, że przesadzam... Zawsze słyszę, że przesadzam. Co bym usłyszała, gdybym powiedziała o przeszłości? Pewnie usłyszałabym, że kłamię, że to przeze mnie, że niczego mu nie udowodnię. Nie, nigdy nikomu o tym nie powiem. Dziękuję, że mogłam choć trochę opowiedzieć Wam.
Wołam, wskaż mi cel.
Muszę więcej być.
Cisza, ona gubi mnie.
Proszę, daj mi sens.
Jeszcze tylko raz.
Pozwól, a odnajdę się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
49
Dołączył(a)
29 lip 2010, 21:40

Re: ofiara gwaltu

przez Shadowmere 11 sie 2010, 15:57
Żyję z podobną tajemnicą-współczuję.
Shadowmere
Offline

Re: ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez ewap99 11 sie 2010, 17:24
Dobrze dziewczyny ze piszecie o tym jest to jakis sposb na ujscie emocji
w człowieka nie wolno wątpić póki żyje...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
522
Dołączył(a)
24 wrz 2009, 23:00
Lokalizacja
bielsko

Re: ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez terrorystka 11 sie 2010, 19:25
ale powiedzieć psychoterapeucie powinnyście. można chodzic na fundusz, załatwić skierowanie i nikt nie musi nawet wiedziec o tym ze sie leczysz... a mówic trzeba. tam mozna w zaufaniu. o wszystkim... to naprawdę pomaga. wiem co mówię...
"Miłość jest jak śmierć - zaw­sze ma pierwszeństwo"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
04 sie 2010, 20:37

Re: ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez ewap99 11 sie 2010, 21:22
tak zgadzam sie nie ma skutecznej terapii bez szczerosci to jedyny sposob by sobie pomoc
w człowieka nie wolno wątpić póki żyje...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
522
Dołączył(a)
24 wrz 2009, 23:00
Lokalizacja
bielsko

Re: ofiara gwaltu

przez miki74 11 sie 2010, 23:04
Do Shadowmere i Kleome. Psychoterapeuta na pewno Wam uwierzy. Zacznijcie od tego. Nie stawiajcie sobie od razu zbyt ambitnego celu, by stanąć do konfrontacji z mężczyznami, którzy Was skrzywdzili. Szukajcie terapii, bo szkoda życia. Pozdrawiam.
miki74
Offline

Re: ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez ewap99 20 sie 2010, 10:25
Mówienie o tym pracca nad tym nie jest łatwa ale daje efekty i pomaga bardziej normalnie z tym żyć
w człowieka nie wolno wątpić póki żyje...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
522
Dołączył(a)
24 wrz 2009, 23:00
Lokalizacja
bielsko

Re: ofiara gwaltu

przez Magdaa 20 sie 2010, 17:18
Shadowmere napisał(a):Żyję z podobną tajemnicą-współczuję.


Ja już to mam za sobą. Postanowiłam powiedzieć rodzicom.
Jak miałam 13 lat to mój wujek (!) próbował mnie obmacywać, trzymać na siłę, wykorzystywał każdą okazję. Często jak u nas nocował to zakradał się w nocy do mojego pokoju, siadał koło mnie (udawałam, że śpię- wtedy szybciej wychodził) i gładził moje nogi. Raz usiadł i próbował mi wsunąć rękę pod bluzkę, ale zerwałam się na nogi, a on udawał że przyszedł sprawdzić czy już wstałam. Co ciekawsze od dziecka go lubiłam, był dla mnie wzorem- mądry, dobry, uczynny.
Kilka lat wiedziała o tym tylko moja przyjaciółka.

Żałuję, że powiedziałam rodzicom. Odpowiedz nie była miła:
-Wujek już dawno kobiety nie miał, na pewno nie chciał nic złego.


Kur*a, że co?!
Nie miał dawno kobiety i to mu daje prawo do macania dziecka?!

...
Ale minęło kilka lat, nadal go lubię. Choć trzymam dystans. Nie wiem co go nawiedziło wtedy.
Magdaa
Offline

Re: ofiara gwaltu

przez Zenonek 20 sie 2010, 20:08
Magdaa,

A ile mial lat ? Dobrze, ze go dalej lubisz ^^ , moze nie mogl sie powstrzymac hahaha zartuje ofc.
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: ofiara gwaltu

przez Magdaa 20 sie 2010, 20:15
Zenonek napisał(a):Magdaa,

A ile mial lat ? Dobrze, ze go dalej lubisz ^^ , moze nie mogl sie powstrzymac hahaha zartuje ofc.


Heh ;) Miał jakieś 43 lata wtedy. Trochę za dużo jak dla 13 latki wg mnie. Prawda?
Magdaa
Offline

Re: ofiara gwaltu

przez Zenonek 20 sie 2010, 20:20
Magdaa,

O LOL ja myslalem, ze mial z 18-25 lat i po prostu hormony mu tak buzowaly, ze...wiesz jak to jest u facetow, reka sama wskakuje tam gdzie...powinna (albo nie powinna ;) ).

Jak mial 43 lata to chyba rzeczywiscie dawno kobity nie mial. Mialas 13 lat ? To chyba musialas byc wczesno rozwijajaca sie fizycznie, moja siostrzenica ma 13 lat i wyglada na totalnego dzieciucha.
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do