ofiara gwaltu

Post-Traumatic Stress Disorder - PTSD - Forum wsparcia związane z tematem: stres pourazowy.

ofiara gwaltu

przez AniołekStróż 20 lis 2015, 16:26
Jak możesz mówić że naraziła by sie na osądy ze strony rodziców. Który rodzic by tak postąpił? To by jej pomogło , ale biedna dusi to w sobie.
AniołekStróż
Offline

ofiara gwaltu

przez Druid 21 lis 2015, 11:23
AniołekStróż napisał(a):Jak możesz mówić że naraziła by sie na osądy ze strony rodziców. Który rodzic by tak postąpił? To by jej pomogło , ale biedna dusi to w sobie.
Bo rodzice zawsze rozumieją i wpierają :roll: wszyscy bez wyjątku, z pedofilami-tatusiami włącznie.

Piszę, bazując na swoim doświadczeniu. Moim zdaniem osoba, która potrafi otwarcie, bez łez w oczach i trzęsących się dłoni powiedzieć "jestem ofiarą gwałtu" ma już większość pracy z problemem za sobą. Bo głównym problemem jest poczucie winy i paraliżujący wstyd.
Druid
Offline

ofiara gwaltu

przez AniołekStróż 21 lis 2015, 12:50
Dark Velvet napisał(a):
AniołekStróż napisał(a):Jak możesz mówić że naraziła by sie na osądy ze strony rodziców. Który rodzic by tak postąpił? To by jej pomogło , ale biedna dusi to w sobie.
Bo rodzice zawsze rozumieją i wpierają :roll: wszyscy bez wyjątku, z pedofilami-tatusiami włącznie.

Piszę, bazując na swoim doświadczeniu. Moim zdaniem osoba, która potrafi otwarcie, bez łez w oczach i trzęsących się dłoni powiedzieć "jestem ofiarą gwałtu" ma już większość pracy z problemem za sobą. Bo głównym problemem jest poczucie winy i paraliżujący wstyd.

Rozumiem , przepraszam.... co ja moge o tym wiedzieć. Ale nie powinno sie czuć wstydu ani tym bardziej poczucia winy. Bo to nie ofiara jest winna.
AniołekStróż
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez WinterTea 22 lis 2015, 14:57
AniołekStróż, niestety tak już jest, że ofiary czują się winne. Jest to myślenie wręcz bezsensowne, które w ogóle w tych przypadkach nie powinno istnieć, ale jednak ofiary są dręczone poczuciem winy, bo myślą, że były w stanie zapobiec temu co się stało. Ja też tak myślałam jeszcze do niedawna, bo parę lat temu poszłam do mieszkania mężczyzny, którego poznałam zaledwie parę dni wcześniej (a przecież mogłam nie iść). Dlatego po całym zdarzeniu obwiniałam siebie (kiedy mam chwile słabości nadal to robię). Później dalej byłam krzywdzona, tyle że sprawcami byli inni ludzie. Tez siebie obwiniałam.
Obecnie nie mam już jakiejś silnej potrzeby, żeby się zwierzać. Nie daję za wygraną przeszłości, i nie myślę o niej intensywnie.
Chwile zwątpienia też daję radę sprawnie przetrwać, i funkcjonuję.
Bo po traumie ma się dwa wyjścia- albo trwać we wstydzie, poczuciu winy i beznadziejności, albo walczyć o zasłużone szczęście. Trwanie oszczędza czasem bólu, ale nie przyniesie spełnienia w życiu, a walka choć z natury boli, to przynosi ulgę.
Gdybym ja była ofiarą bez widocznej siły do walki, to bym się zastanowiła, co tak naprawde daje mi utwierdzanie się w tym, ze to ja zawiniłam. I doszłabym do wniosku, że tyle tylko, że krążę w martwym punkcie, a czas płynie...
Dlatego polecam każdej ofierze rozważenie możliwości rozpoczęcia pracy nad rozbijaniem poczucia winy. I nie twierdzę, że to będzie łatwe, szybkie i przyjemne. Ale warto. Każda kobieta zasługuje na szacunek i radość, a zboczeńcy na cierpienie (choć też nie wieczne).
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

ofiara gwaltu

przez AniołekStróż 22 lis 2015, 19:29
To straszne co piszesz..... nie mam siostry ale gdybyście wy były moimi siostrzyczkami poczucie winy zamieniło by sie tylko w żal że brat dostał 25 lat. Trzeba walczyć na tym świecie, bo życie jest piękne i nie wolno sie poddawać. Tobie sie udało to przezwycieżyć ....
AniołekStróż
Offline

ofiara gwaltu

przez zagubionapwr 29 sty 2016, 23:15
i znowu powtorka z rozrywki... czy od tego da sie uwolnic??
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
11 gru 2014, 00:41

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez Artemizja 27 lut 2016, 14:30
zagubionapwr, co masz na myśli pisząc "powtórka z rozrywki"? Co się stało?
Wybacz, że na Twój post odpisuję po tak długim czasie, ale sporo nie było mnie na Forum.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44134
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

ofiara gwaltu

przez zagubionapwr 01 mar 2016, 23:11
Artemizja, na szczęście nic się nie stało... Ten dupek znowu pisze i miałam jakiś chory pomysł. Ale to już mi chyba przeszło...
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
11 gru 2014, 00:41

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez Artemizja 13 wrz 2016, 08:18
Od dawna nikt tu nie pisał...

Jak sobie radzicie?

Mnie jest ostatnio ciężko. Dużo się w moim życiu dzieje i jak to zwykle bywa przy takich sprawach, stare rany dają o sobie znać. Niby nie mają takiej siły jak kiedyś, ale dobija mnie fakt, że w ogóle się pojawiają. Na co dzień staram się nie myśleć o przeszłości, nie drapać tego, co było i wychodzi mi to całkiem nieźle. Trzy lata terapii zrobiły swoje i się pozbierałam. Czasami jednak dopada mnie poczucie wewnętrznego smutku, który jest niestety łatwy do zidentyfikowania, bo, choć ciężko to ująć w słowach - jest jedyny w swoim rodzaju - inny niż "zwykłe" smutki. W takich chwilach brakuje mi terapeutki i choć od zakończenia terapii minęło już ponad dwa lata, to zawsze będę wspominać terapię jako spore wsparcie. Jak zawsze pozostaje to przetrawić i czekać aż minie. Osiągnęłam dużo, odbiłam się od dna i nawet momentami czuję coś w rodzaju dumy z własnych poczynań. Nie zmienia to jednak faktu, że niektóre chwile są trudne. Na szczęście są to już tylko chwile, a nie całe godziny, dni, miesiące...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44134
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez antylopa 13 wrz 2016, 08:27
Artemizja, ja Cię podziwiam czytając Twoje wpisy...
Dodają wiary we własne siły.
Czasami tak bywa, że przyjdzie chwila, dzień wspomnień, w którym przypomnisz sobie przeszłość.
Ale pokonalas tak dużo, że aż szok. Żyjesz, pracujesz, masz znajomych a to oznacza że nigdy się nie poddalas i pewnie nie poddasze.

Ja ostatnio widziałam człowieka z przeszłości. Oczywiście co się pojawiło- lek, strach, bezradność. Jak ja tego nie trawię. Przyjechałam do domu i chciałam odpocząć a tu nagle widok "jego" zmienił moje nastawienie do urlopu.
Mówiłam, że chce żyć bez Ciebie: Nie chciałam!
Mówiłam, że Cie nie kocham: Kochałam!
Mówiłam, że dam sobie rady: Nie dałam!
Mówiłam, że zapomnę: Kłamałam!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2688
Dołączył(a)
28 gru 2014, 21:47

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez Artemizja 13 wrz 2016, 08:54
antylopa, czasami zapominam, w jakim punkcie byłam, kiedy zarejestrowałam się na Forum. Teraz jestem zupełnie gdzieś indziej. To chyba nie tak, że się nie poddałam. W pewnych momentach jednak się poddawałam - inaczej nie byłoby prób samobójczych. Tak naprawdę, to splot różnych wydarzeń i pomoc wielu ludzi sprawiły, że przetrwałam te momenty. Wtedy tego nie widziałam, nie doceniałam pomocy i zaangażowania innych. Wydawało mi się, że jestem sama. Zwłaszcza w tych bardzo ciężkich momentach. To one były najgorsze. Mówię momenty, a mam na myśli pokaźne kawały czasu, które z czasem stawały się coraz krótsze. Sama nie dałabym rady. Kiedy te chwile mijały, to faktycznie walczyłam tak, jak umiałam, bo tak naprawdę zależy mi na własnym życiu. Niejednokrotnie temu zaprzeczałam, ale po czasie zrozumiałam, że jednak, choć dostałam w kość, cieszę się, że jestem. Nie do końca zadowala mnie moje życie, zwłaszcza zawodowe, ale to kwestia czasu aż je zmienię. Powoli, jak ze wszystkim.
W chwili obecnej złożyło się wiele niekorzystnych dla mnie kwestii, które utrudniają mi życie i stąd ogólne osłabienie formy. A jak osłabienie, to pojawia się od razu echo przeszłości. Paskudne poranki, koszmary i to rozlewające się uczucie smutku...może nawet jeszcze bólu. Sama nie wiem. Ciężko to nazwać. Oczywiście nie zamierzam się temu poddać, jak to robiłam przed laty. Wiem tylko, że nie ma sensu uciekać w pracę, czy też inną rzecz, bo skończy się tylko nawarstwieniem problemu. Muszę poświęcić kilka dni, może dłużej i znów zajrzeć w siebie, przeżyć to, co boli, a później po prostu pozwolić temu odejść. Niby oczywiste, ale z drugiej strony...wcale nie jest to takie proste...

Bardzo Ci współczuję oglądania tego człowieka. To nigdy nie jest łatwe. Strasznie to rozdziera i wytrąca z równowagi - tak jak napisałaś. Pojawia się cała gama różnych emocji, które zalewają i paraliżują. Masz z kim o tym w realu porozmawiać, komu się zwierzyć? To w jakiś sposób pomaga. Sama obecność drugiej osoby może pomóc.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44134
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez antylopa 14 wrz 2016, 12:02
Artemizja, niby poddawalas się ale walczysz dalej. Więc coś jeszcze chcesz zrobic w tym życiu.

Tak mam z kim pogadać ale chyba lepiej się czuje jak zostawiam to dla siebie. Nikogo nie mecze po raz setny opowiadać co czuje.
Mówiłam, że chce żyć bez Ciebie: Nie chciałam!
Mówiłam, że Cie nie kocham: Kochałam!
Mówiłam, że dam sobie rady: Nie dałam!
Mówiłam, że zapomnę: Kłamałam!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2688
Dołączył(a)
28 gru 2014, 21:47

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez Artemizja 14 wrz 2016, 13:32
antylopa, nie no, jasne, że chcę. Po prostu zrozumienie tego zajęło mi ładnych parę lat.
Myślę, że trochę męczysz siebie nikomu nic nie mówiąc. To ciężkie przeżycie i na pewno łatwiej by Ci było, gdyby ktoś Cię wsparł, wysłuchał. Poza tym...mimo wszystko otoczenie dostrzega, że coś jest nie tak i to bardzo często wtedy, kiedy wydaje Nam się, że jednak tak nie jest. I wówczas dla kogoś, komu zależy o wiele trudniej jest znieść, że nie wie o co chodzi, że nie może pomóc, jest po prostu bezsilny, niż gdyby wiedział, co się dzieje i dlaczego. Dopiero wtedy można powiedzieć, że w pewnym sensie się męczy drugą stronę...męczy się ją niewiedzą i milczeniem.
Z drugiej jednak strony, jeśli nie jesteś gotowa, by komuś powiedzieć, co czujesz, to nie ma sensu się zmuszać. Nic na siłę. Mimo wszystko jednak, nie brałabym sobie aż tak bardzo do serca odczucia, że możesz kogoś "męczyć" swoimi zwierzeniami. Od tego ma się przyjaciół, rodzinę, by z Nimi rozmawiać - nie tylko, gdy jest dobrze, ale również, gdy jest źle.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44134
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez Korat 01 paź 2016, 07:27
Artemizja, terapia nigdy się nie kończy. Bezpośredni dialog z terapeutą to jeden z etapów. Wiele lat po terapii wracam do pewnych zagadnień które tam się pojawiły i pracuję nad nimi. Dla mnie mega ważne jest przypominanie sobie o swojej godności. Mogę różnie o sobie myśleć, nie pałać miłością, ale bez poczucia godności się rozpadam. Tylko ją akceptuję, i szczerze o niej myślę w swoim kontekście. Pozwala mi nie czuć się gorszym w tym niesprawiedliwym świecie. Taki niby szczegół, a uruchomił we mnie pokłady troski i szacunku do samego siebie.
Co cię nie zabije, to uczyni niepełnosprawnym.

Ayahuasca
Psylocybina
LSD
Avatar użytkownika
Offline
Posty
982
Dołączył(a)
17 lip 2010, 16:15
Lokalizacja
Woj. Pomorskie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Przeskocz do