ofiara gwaltu

Post-Traumatic Stress Disorder - PTSD - Forum wsparcia związane z tematem: stres pourazowy.

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez endofhope 06 mar 2013, 07:27
Przez całą noc mam ochotę podzielić się z Wami, moimi dzisiejszymi emocjami, ale ciągle mam wrażenie że wyjdę na świra. Jak tak będzie, to pewnie jestem świrem. Poczytałem kilka stron wpisów, każdy indywidualny przypadek, przeżywam bardzo mocno, przeszywa mnie ból, pojawiają się łzy i wcale się tego nie wstydzę - nie zdawałem sobie nawet sprawy jaką łzy przynoszą ulgę, nie umiem sobie przypomnieć kiedy ostatnio mi się zdarzyło, ale przez ostatnie 10 lat na pewno nie. Kojarzę w 2001 roku, jak miałem 17 lat, wiadomo co dzieje się z nastolatkiem - hormony szaleją itd. ja pragnąłem wtedy chociaż poczuć dotyk dłoni dziewczyny na mojej dłoni a spotkała mnie sytuacja, gdzie włosy rok młodszej, atrakcyjnej panny dotknęły mojego policzka i totalnie mnie sparaliżowało, widziałem, że chciała mnie pocałować, dla mnie było to jak trafić 6 w lotto, ale nie byłem w stanie drgnąć nawet. Tego wieczora na pewno się rozryczałem. Minęły kolejne 4 lata zanim pierwszy raz miałem pierwszy kontakt z dziewczyną, w sumie z zaskoczenia dostałem całusa i też mnie sparaliżowało, 6 lat u mnie minęło, zanim zaczęło się poprawiać. Dzisiaj od około 1.00 słucham heavy metalu bardzo głośno (pewnie sąsiedzi będą zaraz komentować), ale musiałem się wykrzyczeć i pokrzyczałem z Children of Bodom, trochę potrzęsła się ziemia, generalnie polecam - mnie pomaga taka muzyka - negatywne emocje zmieniły się w energię i to sporą - aż podniosłem dwukrotnie ode mnie cięższą 200ltr. beczkę z olejem.
Ogólnie bardzo się cieszę, że tutaj trafiłem, potrzebuję Waszej pomocy, ale też bardzo bym chciał choć trochę być pomocnym - stąd te moje wywody - może ktoś skorzysta.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
05 mar 2013, 13:45
Lokalizacja
z Marsa

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez Artemizja 06 mar 2013, 07:40
endofhope, łzy przynoszą dużą ulgę, choć w nadmiarze potrafią zaszkodzić. Skoro jednak Ty nie płakałeś od bardzo dawna, to dobrze, że uszło z Ciebie trochę emocji. Zawsze to trochę lżej...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez endofhope 06 mar 2013, 11:22
Ogólnie mój przypadek wygląda tak, że po incydencie następnego dnia powiedziałem o tym mamie, nie powiedziała wtedy nic, ani nigdy. Nawet jak zapytałem, czy tacie przekazała - kiwnęła tylko głową, że tak. Poszedłem na policję, powiedziałem dyżurnemu, że chciałem zgłosić... pobicie.
Na to on - osoby niepełnoletnie mogą tylko z opiekunem, klops. Oczywiście powiedziałem mamie, ale dalej klops.
Byłem strasznie przerażony możliwością choroby wenerycznej, w szczególności HIV. I znowu problem nie do przeskoczenia, niepełnoletni itd. Była jedna możliwość badania anonimowego, ale w Warszawie do której mam prawie 300km, musiałbym jechać 2 razy, jak? Za co? W ten sposób zostałem z tym sam jak palec. Nawet w centrum pomocy rodzinie kazano mi przyjść z rodzicem. Nie pamiętam jak wyglądało tych 6 lat, ale szybko wróciłem "normalnego" życia. W szkole bez problemu, dziewczyny mnie jeszcze nie specjalnie interesowały. Niestety widywałem typa. Kilkakrotnie nawet chciał mnie złapać, raz mu się nawet udało, ale wymknąłem się. Myślała łajza, że uda mu się mnie sterroryzować drugi raz, ale ja wolałbym śmierć... Nie wiem dlaczego ja wtedy nie umiałem się sprzeciwić, nawet uciec bym dał radę... Teraz wiem, że lepiej byłoby ryzykować utratę życia. Niewiarygodne jak ogromne spustoszenie gwałt (faktycznie trudno to napisać) powoduje w człowieku. Pewnego dnia jechałem z tatą samochodem, zobaczyłem go, przy tacie czułem się bezpiecznie i mówię - to on! Tata - kto? Mówię - no ten... zatrzymał samochód, cieszyłem się - myślę - teraz będziesz miał dziadu za swoje. Tamten zobaczył, że zmierza w jego stronę i od razu złożył pięści do walki, a mój /cenzura/ tatuś coś bąknął do niego i stchórzył - to było dla mnie gwoździem do trumny. Nie mogłem uwierzyć, nadal nie mogę. Jakby ktoś skrzywdził moje dziecko, to nawet jakby był 3 razy większy i mistrzem kick-boxingu to nic by mnie nie zatrzymało. Ale cóż... życie. Po jakimś czasie kolega z klasy, którego ojciec był policjantem opowiada super neewsa - mówi - matka kogośtam była na posterunku zgłosić, że tentamten niby zgwałcił chłopaka. Myślę - o ja pierdziele, przecież mogłem temu zapobiec, chciałem jakby nie było. Ale temat dla łebków był tak śmieszny i w ogóle, z resztą rozniósł się szybko, oczywiście nikt nawet się nie zastanowił czy może faktycznie tak było. Ofiara stała się znowu ofiarą, jak ja mu współczułem. Nie wiedziałem kto to i dyplomatycznie wyciągnąłem to od tego syna policjanta. W dniu w którym zdecydowałem się do niego pójść celem zaproponowania połączenia sił, odwołali zeznania. Mało tego, wyprowadzili się tego samego dnia z miasta. Kolejne lata jakoś mijały, w sumie kojarzę ze coraz gorzej było. Podobały mi się dziewczyny, mną też się interesowały - prosta sprawa - taaa, dla wszystkich, ale nie mnie. W wieku 19 lat to w śród kolegów sex był tematem dominującym, nawet jak temperament nie wielki to natura sama popycha i tu powstała w mej głowie sprzeczność - jak można kogoś szanować, obdarzyć uczuciem i zrobić taką krzywdę??? Paradoks. Miałem 21 lat i poznałem dziewczynę - ta co mnie pocałowała z zaskoczenia. Po jakimś czasie ewidentnie robiła podejścia do... a ja uniki, ale zawzięta była na moje szczęście i jak już bardzo się dobierała do mnie i moje nie i nie, nie przynosiło skutku, odepchnąłem ją i wykrzyczałem - NIE MOGĘ! Domyślałem się jak musiała się czuć, nie chciałem jej poniżyć - musiałem wytłumaczyć - i wtedy pierwszy raz powiedziałem w czym rzecz. Ja chciałem, ale bardzo się bałem, czy będę zdolny, obawiałem się wyśmiania itd. Miałem wtedy szczęście, bo zrozumiała skąd takie a nie inne moje zachowanie, minęły kolejne 3 tygodnie i odmieniło się moje życie. Mój problem szybko zanikał, aż przestało to mieć znaczenie, mogłem pomyśleć o tym bez większych emocji. Z kolejną partnerką było mi łatwiej, ale niewiele, też musiałem powiedzieć, nie dałbym inaczej rady. Później była trzecia i ostatnia, moja żona - nie zostałaby nią gdyby nie wpadka. Ciąża, połóg, kilka miesięcy, znowu ciąża, połóg, blabla, i tu jest temat na osobny post. W każdym razie, po czterech latach bez żadnych "złych" wspomnień, zaczęły się pojawiać, ale tak delikatnie. Pominę tu pewne wydarzenia - będą w następnym odcinku. Efekt - od pół roku nadal nie umiem nawet wyobrazić sobie współżycia, a wydarzenia sprzed blisko 14 lat nigdy jeszcze tak mnie nie prześladowały. Samotność jest tragiczna, tak pragnę bliskości, aby się przytulić, ale ciężko mi jest wyobrazić sobie związek, może nie tyle związek co współżycie, tak okrutnie mnie zniszczyła, że autentycznie nie umiem nawet pomyśleć na ten temat.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
05 mar 2013, 13:45
Lokalizacja
z Marsa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez bittersweet 06 mar 2013, 11:38
endofhope, to wszystko jest okropne. Nie dziwie się ze jestes w złym stanie, po tym co przeszedłeś to każdy byłby :( dla mnie szokiem jest postawa Twoich rodziców... myśle, ze Ciebie nie wsparli, ze to musiało byc równie bolesne jak gwałt :( to co opisujesz to dla mnie typowa historia - milczenie, wstyd, brak pomocy ze strony otoczenia, traktowanie tematu jako śmiesznego lub błachego /to co opisałeś o tym drugim chłopcu i reakcji swoich rówieśników - no ręce opadają.... bardzo ważne, że zacząłes o tym mówić, walczyc o siebie... to krok w dobra stronę.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez Candy14 06 mar 2013, 16:06
endofhope, witaj. Czytam o Twoich perypetiach z terapia i mysle, ze moze nie warto isc do przypadkowego psychoterapeuty, bo temat gwaltu rzeczywiscie moze ja /jego przerastac. Istnieja terapie dla ofiar przemocy seksualnej nakierowane na przerobienie tej traumy. Nie wiem skad jestes ale wpisz w google terapia dla ofiar przemocy seksualnej i moze wyskoczy Ci w Twoim miescie
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez Artemizja 06 mar 2013, 21:15
endofhope, wiesz...reakcje otoczenia, a zwłaszcza najbliższego otoczenia są w tamtym momencie najważniejsze, bo po tym wszystkim przywracają poczucie bezpieczeństwa, dają opiekę i wsparcie. A przynajmniej powinny...
Rozumiem tez to, jak w pewnym momencie wspomnienia wracają i nie można znieść bliskości. Byłam w dwóch związkach i za każdym razem waliło się właśnie przez sferę seksualną, której ja nie mogłam znieść. To oczywiście tak w telegraficznym skrócie, bo to było o wiele bardziej skomplikowane. Niemniej jednak na wyrozumiałych partnerów nie trafiłam...
Wlecze się to wszystko za Nami strasznie i uderza wtedy, kiedy naprawdę mamy wiele do stracenia- jakby "to" wyczuwało okazję do zrujnowania życia...
Zachęcam Cię jednak, żebyś nadal poszukiwał terapii, nie poddawał się, bo odpowiednia osoba może bardzo pomóc-sama jestem tego dowodem. Myślę tez, że pomysł Candy14, by przy poszukiwaniach szukać specjalistów związanych z pomocą dla ofiar przemocy seksualnej jest naprawdę trafiony. Moja obecna terapeutka ma skończoną podyplomówkę z udzielania pomocy w dziedzinie seksuologii i powiem Ci, że między Nią a osobami do których wcześniej chodziłam jest ogromna różnica-na plus dla mojej obecnej terapeutki. Nie mam problemów z rozmową na ten temat, pod warunkiem oczywiście, że sama chcę rozmawiać. Dlatego warto szukać.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez endofhope 07 mar 2013, 18:50
Muszę się czymś Wam pochwalić ;)
Nie koniecznie tym, że po trzech dobach bez snu - przespałem całą dobę, ale tym, że po raz pierwszy od ponad pół roku spałem w swoim łóżku - w mojej sypialni. Wiem, że zabrzmi to błaho, ale dla mnie to ogromny sukces :D
Niesamowite, jak dzięki temu forum zmienia się moje spojrzenie na rzeczywistość.
Wczoraj spotkało mnie coś trochę dziwnego, mianowicie - pojechałem rano do oddalonej o 40 km Częstochowy - świadomie zdradzam swoją lokalizację - nie mam zamiaru dłużej kisić tego w sobie. W drodze powrotnej - można powiedzieć - urwał mi się film. O godz. 17.00 obudziła mnie kobieta pukająca w szybę samochodu i mówi - panie, co pan? Zjedź pan na bok! Przecieram oczy - rozglądam się - gdzie ja k***a jestem?!?!?! Dookoła wszędzie las, silnik pracuje, stoję na nieutwardzonej ścieżce, nie wiedziałem w którą stronę nawet mam pojechać.
Czy to już obłęd? A może po tak obfitych w skrajne emocje dniach przyszedł czas na odpoczynek? Dzisiaj czuję się bardzo dobrze, można powiedzieć świetnie - chce mi się iść dalej, mój nick jakby tracił na aktualności - pytanie - na jak długo? Generalnie mam najbardziej dosyć tego, że coraz to więcej nie rozumiem tego co mnie spotyka.
Lilith, bardzo Ci dziękuję za to co napisałaś. Biłem się z myślami - czy może nie zwalam za dużo na tamten fakt. Nie wiem jak wyglądałoby moje życie gdyby nie to przeżycie. Moja ostatnia partnerka nie tylko okazała się niewyrozumiała - użyła tego przeciwko mnie i to było stanowczo zbyt ciężkie, abym mógł to udźwignąć. Chętnie bym Wam to opowiedział, ale nie wiem czy kogoś to interesuje?
Niemniej jednak dziękuję, bardzo dziękuję za to, że w końcu mogę wywalić pewne rzeczy na zewnątrz i nie słyszę - "Nie użalaj się nad sobą, nie takie rzeczy ludzi spotykają". Co najgorsze, najczęściej o tym, że nie takie ludzie przechodzą dramaty i żyją słyszę od... mamy. Z tym, że ona ma na myśli rozpad mojego związku, uważa, że po tylu latach nie ma śladu po tamtym. A to, jak się okazuje wyryło głębszy ślad niż rów mariański...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
05 mar 2013, 13:45
Lokalizacja
z Marsa

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez bittersweet 07 mar 2013, 19:55
Niemniej jednak dziękuję, bardzo dziękuję za to, że w końcu mogę wywalić pewne rzeczy na zewnątrz i nie słyszę - "Nie użalaj się nad sobą, nie takie rzeczy ludzi spotykają". Co najgorsze, najczęściej o tym, że nie takie ludzie przechodzą dramaty i żyją słyszę od... mamy. Z tym, że ona ma na myśli rozpad mojego związku, uważa, że po tylu latach nie ma śladu po tamtym. A to, jak się okazuje wyryło głębszy ślad niż rów mariański...
Mama zastosowała coś, co nazywa sie wyparciem - udała, że problemu nie ma. Że jak nie będzie sie go poruszać, to on jakby zniknie... co jest kompletnym bezsensem. Jej teksty do Ciebie to racjonalizacja. Gdyby zmierzyła się z prawdą, to musiałaby przyznać, że i ona i ojciec zawiedli na całej linii... więc zamiotła wszystko pod dywan.
Szkoda, że Twoim kosztem, bo jej komentarze sugerują, że to Ty nie potrafisz poradzić sobie, chociaż inni radzą sobie z "trudniejszymi rzeczami".
Moja rada - przestań słuchać matki, próbuje uspokoić swoje sumienie i pali głupa. Idź koniecznie na terapię, zobacz ile Ci dało proste wygadanie sie tutaj. Terapia da Ci o wiele większe wsparcie.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez endofhope 07 mar 2013, 20:13
Dosłownie przed chwilą zakończyłem rozmowę z tym kardiologiem o którym wcześniej wspominałem, jest on moim klientem od wielu lat, chyba odkąd prowadzę działalność - powtarza mi, że jest moim przyjacielem i wychodzi na to, że tak jest. Moja firma sypie się podobnie jak reszta życia, nie umiem się na niczym już skoncentrować, a mimo to mnie wspiera. Ale najważniejsze jest to, że obiecał jutro porozmawiać ze swoją znajomą psycholog, której, jak stwierdził, można na pewno zaufać. Jeszcze dwa dni temu, gdy pisałem pierwszego posta, powiedziałbym, że nie ma opcji, abym poszedł gdziekolwiek, ale pójdę, pójdę na pewno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
05 mar 2013, 13:45
Lokalizacja
z Marsa

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez Candy14 07 mar 2013, 21:04
"Nie użalaj się nad sobą, nie takie rzeczy ludzi spotykają".

ale ta rzecz spotkala Ciebie i masz prawo do zalu i zlosci oraz oczekiwac wsparcia i zrozumienia
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez Artemizja 07 mar 2013, 21:17
Moja ostatnia partnerka nie tylko okazała się niewyrozumiała - użyła tego przeciwko mnie i to było stanowczo zbyt ciężkie, abym mógł to udźwignąć. Chętnie bym Wam to opowiedział, ale nie wiem czy kogoś to interesuje?
Interesuje, bo ja też coś takiego przeżyłam. I wiem, że to cios poniżej pasa. W jaki sposób tego przeciw Tobie użyła?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez endofhope 07 mar 2013, 21:40
Postanowiłem podzielić się z Wami tym co doradziła mi pani pseudo psycholog, ponieważ doszedłem do wniosku, iż być może pozwoli to uniknąć tego typu "niespodzianek" osobom które planują wybrać się na terapię i nie pójdą tak jak ja do pierwszego - lepszego "specjalisty".
Myślę, że w wystarczającym stopniu opisałem wcześniej moją sytuację w jakiej byłem w momencie zdecydowania się na ten krok, więc pominę długie wstępy, poza jednym faktem o którym nie wspomniałem wcześniej - byłem zdradzany przez żonę, mało tego, byłem za to przez nią obwiniany. Mimo wszystko chciałem ratować rodzinę. Usłyszałem wtedy poradę, która po prostu mnie powaliła na kolana:
Pani "psycholog" mówi do mnie: "A może, warto by przemyśleć opcję (normalnie nie mogę, aż tego napisać)...
życia w trójkącie"... Zrobiłem wielkie oczy - pytam - Że co?! Jakim trójkącie???
A ona - "W Skandynawii staje się to coraz bardziej popularne, że w związku w którym jedno z partnerów ma większe potrzeby niż drugie, ma kolejnego partnera - do seksu."
Normalnie zgłupiałem wtedy, nie wiedziałem czy baba mówi poważnie, czy to głupi żart?
Zapytałem jej, czy ona by się widziała w takim związku, na co odpowiedziała, że nie ważne jest jak ona do tego podchodzi, nie jej problemy są rozwiązywane. Dodałem jeszcze tylko, że nie jesteśmy w Skandynawii, a w Polsce i tutaj chyba takich "związków" się nie praktykuje.
Poszedłem później jeszcze raz do niej, ale było to bez sensu, bo nie mogłem pozbyć się wrażenia, że ze mnie kpi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
05 mar 2013, 13:45
Lokalizacja
z Marsa

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez bittersweet 07 mar 2013, 21:57
endofhope, a jak się układał Twój seks z żoną ? może psycholog uważała, że jej nie zaspokajasz, macie różne temperamenty czy coś... stąd ten pomysł z przydupasem ?
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

ofiara gwaltu

Avatar użytkownika
przez endofhope 07 mar 2013, 22:25
Lilith, pozwolę sobie zacytować to co napisałaś wcześniej: "To oczywiście tak w telegraficznym skrócie, bo to było o wiele bardziej skomplikowane", ale zaczęło się od nazywania mnie "impotentem", później coraz częstsze podejrzenia o to, że mam kogoś na boku - były to niedorzeczne oskarżenia, więc nie tłumaczyłem się, bo i z czego?! Że tak długo pracowałem - no chyba jak przychodzę brudny, śmierdzący smarami, olejami itp. to nie od kochanki. Coraz częstsze wyśmiewanie się z mojej "męskości" prowadziło do coraz mniejszej, powiedzmy - "ochoty". Strasznym ciosem było jak stwierdziła, że skoro "nie pociągają mnie kobiety to pewnie jestem... gejem". Domyślacie się pewnie, że dla mnie - osoby heteroseksualnej, tamten kontakt jest tym bardziej obrzydliwy... spowodowało to, że wspomnienia znów były coraz bardziej bolesne. Mówiłem żonie, że przecież wie co przeżyłem i że ma to wpływ na moją "seksualność". Nie zrobiło to na niej niestety wrażenia, było coraz gorzej, ja coraz mniej śpieszyłem się z powrotem do domu...
Ona już wtedy robiła za moimi plecami takie rzeczy, jakich wiele osób pewnie nie umiałoby sobie wyobrazić, odkryłem to znacznie później. Najbardziej potwierdzającym, myślę faktem użycia "tego" przeciw mnie jest sms jaki od niej otrzymałem: cyt. "Wstyd mi, że taka łajza jest ojcem moich dzieci. Takich pedałów jak Ty powinno się kastrować". Uprzedzając podejrzenia wielu czytających - poza niewywiązywaniem się z obowiązków "łóżkowych" nie zrobiłem jej nigdy nic złego...

-- 07 mar 2013, 21:33 --

bittersweet, myślę, że mój poprzedni post daje odpowiedź na Twoje pytanie. Zastanawia mnie, czy możliwe jest w pełni czerpać przyjemność z seksu po tym i mieć do niego takie podejście jakby się to nigdy nie wydarzyło? Udaje się komuś?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
05 mar 2013, 13:45
Lokalizacja
z Marsa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do