O tym zwykle się nie mówi.

Post-Traumatic Stress Disorder - PTSD - Forum wsparcia związane z tematem: stres pourazowy.

przez Martusia 14 maja 2006, 09:44
Smutna...: też jestem mocno nadwrażliwa i mnie również powtarzano teksty o tym jak skończę, ale to było pare lat wstecz, teraz jestem nadal taka sama i jakoś, a nawet mogę powiedzieć, że corazz lepiej.

Nie można myśleć, że ludzie mają gorsze tragedie i sobie radzą.Bo liczy się to jaką tragedią dane zdarzenie jest dla Ciebie.Moim zdaniem nie jesteś nieporadna, bo po takiej traumie i duszeniu tego cały czas w sobie radzisz sobie.Nadal żyjesz, jesteś silna, że to znosisz.
Dlatego też poradzisz sobie z tym kiedyś i będziesz mogła być szczęśliwa.

Jeśli to jest PTSD, to bez leczenia się nie obejdzie, może postaraj się znaleźć dobrego specjalistę.
To nie jest tak, że musisz tam iść i na pierwszej sesji wszystko opowiadać ze szczegółami, w ogóle nie musisz mówić o szczegółach.Mówisz tyle ile chcesz a w trakcie się rozkręcasz i z takich ciężkich przeżyć pozostaje wspomnienie.
Powodzenia.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

przez Smutna... 14 maja 2006, 16:47
Do dziś pamiętam to wszystko co się wtedy wydarzyło ze szczegółami...każdy dzień chwilę...te dni były straszne...załamałam się tym że nie mogę odnaleźć się w szkole...dostałam atak...chociaż wtedy jeszcze nie wiedziałam że to nerwica....wybiegłam jak szalona kupiłam sobie tabletki...przez dwa dni połknęłam 10....potem bylam na wycieczce ...w Oświęcimiu, umarł papież...a po tym wszystkim stwierdzilam że nie mam po co żyć męczy mnie silny lęk...wybiegłam ze szkoły po dwóch lekcjach jak nigdy...uciekłam i szłam przez park, potem ulicą...koło różnych budynków taka sama, rozwalona zlękniona...było kilka miejsc...w różnych się zatrzymaywałam...raz stałam nad rzeką to było ostatnie miejsce...patrzylam w dół...taka kompletnie załamana...czułam że umieram...mam schizofrenię...wrócilam do domu...położyłam się na łóżku nikomu nic nie mówiąc...leżałam taka zrozpaczona...nic już nie wiedziałam nie czułam...tylko jakiś silny szok...potem na drugi dzień normalnie poszłam do szkoły...i mówilam wszystkim tylko że źle się czuję...patrzylam na ludzi i zastanawiałam się co tak naprawdę mogłam zrobić...nie miałam kompletnie siły...mogłam dostać w każdej chwili atak paniki...byłam smutna, zamknęłam się w sobie na wiele dni...na nic nie reagowałam...potem cała prawda wyszła na jaw nie chciałam powiedzieć...ale siłą mnie zmuszono...potem była afera, psycholog, wtrącanie się usilne innych w moje życie...podarcie pamiętnika przez mamę tam gdzie opisałam to wszystko co się stało...odwrócenie się jej ose mnie...śmianie z moich problemów...później udałam że zapomnę, zataję to...udawałam że wszystko jest ok. gdy tymczasem nie było...zdarzenia sprzed roku wloką się za mną do tej pory....czasem trudno mi tak po prostu zapomnieć...
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
21 kwi 2006, 13:12

Avatar użytkownika
przez bibi 14 maja 2006, 23:05
bo tego się nie da zapomiec...niestety :( z tym można żyć , to za jakieś 50 lat zblednie ...ale nie zniknie. I bedzie miało wielki wpływ na twoje życie
bardzo Ci współczuje :*
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Smutna... 15 maja 2006, 21:17
Dziękuję że macie do mnie cierpliwość....
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
21 kwi 2006, 13:12

Avatar użytkownika
przez Hollow 15 maja 2006, 23:30
Martusia napisał(a):Wiecie jaki to byl ból, mówić o tym, kiedy nawet myśleć nie mogłam?siedzieć z nim w jednym pokoju, widzieć go.

Pewnie nie wiem. Ale zabiłbym s******na.
Podziwiam (choć dziwię się także), że potrafisz o tym pisać.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
10 mar 2006, 17:29

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 23 wrz 2006, 01:17
Hollow-zrobiłbym dokładnie to samo..
Tacy żli ludzie powinni zniknąć z powierzchni ziemi... :twisted:
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

przez pierm77 02 paź 2006, 22:45
Smutna... napisał(a):Dziękuję że macie do mnie cierpliwość....



mamy ... glownie dlatego ze cierpimy podobnie jak ty mozemy autentycznie zrozumiec i poczuc to co ty ... tego nie moze poczuc zaden psycholog tylko ktos kto przezyl cos podobnie trudnego...
Z piekła zwanego niebem....
Offline
zbanowany
Posty
184
Dołączył(a)
23 lip 2006, 17:14

przez Martusia 05 paź 2006, 17:38
Właśnie.
Nikt nie zrozumie, kto tego nie przeżył na własnej skórze.
Przykre.

Tego też nie lubię w psychiatrach i psychologach, którzy mówią, że wiedzą jak to boli.
Guzik, nic nie wiedzą ..... i leków też nie potrafią dobrać.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

przez Kasandra 05 paź 2006, 19:26
przepraszam- napislam,ale sie rozmyslilam,jednak nie chce zeby ktos o tym wiedzial,a nie moge skasowac posta ;/
If you dream it, and believe it, anything can happen...
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
21 maja 2006, 02:13
Lokalizacja
Szczecin

przez Smutna... 07 paź 2006, 22:52
No właśnie, nikt nie zrozumie...a nawet się nie stara zrozumieć...Ja wiem że do końca życia i tak będę musiała się z tym męczyć, nie da się tak po prostu cofnąć niktórych rzeczy ani zmusić się do tego by o tym nie myśleć...to zbyt przykre silniejsze, nigdy nie zniknie i zawsze będzie powracać...
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
21 kwi 2006, 13:12

przez Martusia 08 paź 2006, 22:39
Smutna... napisał(a):nie da się tak po prostu cofnąć niktórych rzeczy ani zmusić się do tego by o tym nie myśleć


nie da się cofnąć czasu, ale da się, żyć z tym i nieźle sobie radzić.
Można nauczyć się tak funkcjonować, by każde wspomnienie nie rujnowało nas od środka. By myśl czy rozmowa z kimś na kojarzące się tematy, obraz z tlewizora, czyjś żart, nie wywracały wszystkiego do góry nogami.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

Avatar użytkownika
przez Vampire 09 paź 2006, 19:46
Bliska dla mnie osoba była molestowana przez ojczyma...
Zgadzam sie z tematem "O tym zwykle się nie mówi. " faktycznie nic o tym nie mówiła dusiła to w sobie ale wkoncu sie przełamała...
Ten jej strach lęk do tego agorafobia nie zapowiadalo sie cudownie...
Z dnia na dzien widze jednak ze jest coraz lepiej powoli zaczynaja znikac bariery które nas dzieliły budujemy miedzy soba zaufanie które jest bezcenne.Warto warto sie starać i nie mozna sie poddawac najgorsza jest samotnosc i brak wyrozumialosci ze strony innych.

Nie mozna milczc bo zrujnujemy sie psychicznie.

Martusia jestem pełen podziwu dla twojej siły swoimi postami otworzyłaś mi oczy na problem jakim jest molestowanie warto o tym mówic a nie milczec...
Dobry człowiek woli sam cierpieć, niż na cierpienia drugich patrzeć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
07 paź 2006, 18:00
Lokalizacja
Kraków

przez shadow_no 09 paź 2006, 22:17
Vampire napisał(a):warto o tym mówic a nie milczec...

Nic dodać, nic ująć.
Podpisuje się pod tymi słowami rękami i nogami. :)
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

przez pierm77 13 paź 2006, 21:56
Martusia napisał(a):Właśnie.
Nikt nie zrozumie, kto tego nie przeżył na własnej skórze.
Przykre.

Tego też nie lubię w psychiatrach i psychologach, którzy mówią, że wiedzą jak to boli.
Guzik, nic nie wiedzą ..... i leków też nie potrafią dobrać.


racja osobiscie mam wrazenie ze na moje terapii to glownie oni zyskali zupelne zero zaangazowania

ptsd to w polsce prawie wiedza tajemna dla srodowiska psychiatrow edukowanych zgodbnie ze schematami z lat 70atych leczenie depresji nie tylko lekami to szczyt mozliwosci niestety -o jakimkolwiek pochyleniu sie nad pacjetem nawte w tzw. "terapii indywidualne:" (ktorej tez nie umieja prowadzic - zachowuja sie jakby prwadzili badania socjologiczne a nie chcieli dotrzec do pacjeta, pomijam juz aspekt ze bawia sie za moje pieniadze bo to akurat najmniejsza strata)

p.s lubie cie Martusia
Z piekła zwanego niebem....
Offline
zbanowany
Posty
184
Dołączył(a)
23 lip 2006, 17:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do