czym jest PTSD ?

Post-Traumatic Stress Disorder - PTSD - Forum wsparcia związane z tematem: stres pourazowy.

przez pierm77 12 lis 2007, 10:04
trzymaj sie, nie jestes sama
Z piekła zwanego niebem....
Offline
zbanowany
Posty
184
Dołączył(a)
23 lip 2006, 17:14

przez Pstryk 14 lis 2007, 21:39
Kochani, Wasze ciepłe słowa i wsparcie odnoszą efekty :mrgreen: Pozytywne :mrgreen: Ale bez Was byłoby ciężko. Dziękuję.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez makanti 15 lis 2007, 21:52
Błędny Ten facet...
Ostatnio edytowano 16 lis 2007, 11:05 przez makanti, łącznie edytowano 1 raz
...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
189
Dołączył(a)
04 lis 2007, 08:46
Lokalizacja
<---+--->

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez pierm77 16 lis 2007, 09:28
w ptsd kazdy dzien jest walka, od zera, na nowo, od poczatku to samo czy dam rady?czy starczy mi sil? ptsd sprawia ze ogromnie trudno jest nam rozwijac sie na innych plaszcyznach -tak sie zastanawiam czy moje zycie ma jeszcze jakis sens. Zeby normalnie funkcjonowac musze wlozyc tak ogromna ilosc pracy a pozniej jeszcze poradzic sobie ze "zwyklymi" codziennymi problemami. Co za paradoks.. najpierw dostalem mniej niz inni, nie dostalem milosci jako dziecko, pozniej bylem niszczony,maltretowany jako dziecko,pozniej nerwic a nastepnie ptsd - jakim cudem mam byc nie tylko na tyle silny aby poradzic sobie z choroba i jak zostanie mi troch sil z codziennym zyciem? Tylko w matematyce - i - daje + . Ci wszyscy ktorzy nie tylko radza sobie z choroba lecz rowniez staraja sie zyc normalnie sa naprawde wielkimi ludzmi, nie ofirami lecz wielkimi ponadprzecietnymi indywidualnosciami zaslugujacymi nie na wspolczucie lecz podziw -badzmy z siebie dumni.
Ostatnio edytowano 16 lis 2007, 20:50 przez pierm77, łącznie edytowano 1 raz
Z piekła zwanego niebem....
Offline
zbanowany
Posty
184
Dołączył(a)
23 lip 2006, 17:14

Avatar użytkownika
przez pyzia1 16 lis 2007, 10:06
pierm77 napisał(a):[ idetyfikujesz sie z nim.., napisz cos o tym

[/color]

No właśnie...makanti, identyfikujesz sie z nim? Przyznam że to mnie przeraża.
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Avatar użytkownika
przez Sorrow 16 lis 2007, 11:44
On chyba po prostu *jest* nim.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

przez Pstryk 16 lis 2007, 19:52
Ktoś tu nie potrafi się pogodzić z porażką.... Nie przejmujcie się Kochani i dziękuję...

Drogi pierm77, odpowiedź na Twoje pytanie jest prosta - pozwól sobie na słabość. Nie miej sobie za złe tych chwil, gdy ogarnie Cię znużenie życiem. Odpocznij a wrócą siły. Powiedz mi, czym się zajmujesz na co dzień? Czy sprawia Ci to przyjemność?
Pstryk
Offline

przez pierm77 17 lis 2007, 12:28
bethi napisał(a): pozwól sobie na słabość.


latwo powiedziec, kiedy tylko pozwalam sobie na slabosc od razu dostaje strzal miedzy oczy od zycia. Czasem zaczynam wierzyc w "zla gwiazde" itp. choc swiadomie wiem ze takowej nie ma lecz jak wychylisz glowke i dostaniesz po niej a caly proces powtorzy sie 10,100,1000 razy to po ktoryms z kolei raz ze przestajesz sie "wychylac" za wszelka cene starajac sie byc codziennie gotowy a brak przygotowania powoduje ze czujesz silny lek przed tym ze zaraz zostanie to wykorzystane.

bethi napisał(a): Powiedz mi, czym się zajmujesz na co dzień?


obecnie, zarzadzaniem projektami

bethi napisał(a):Czy sprawia Ci to przyjemność?


pewne elementy mojej pracy jeszcze sprawiaja mi przyjemnosc lecz szczerze wolalbym robic cos innego. Nie zmieniam pracy ja wiem z lenistwa,strachu,przyzwyczajania, moze boje sie ze bym sie nie sprawdzil, wazny jest tez czynnik ekonomiczny, wiadomo ze nie latwo podejmuje sie takie decyzje jezeli mieszkasz "wspolnie" z bankiem,jedzisz "wspolnie z bankiem" itd..
Z piekła zwanego niebem....
Offline
zbanowany
Posty
184
Dołączył(a)
23 lip 2006, 17:14

przez Pstryk 17 lis 2007, 13:34
pierm77 napisał(a):latwo powiedziec, kiedy tylko pozwalam sobie na slabosc od razu dostaje strzal miedzy oczy od zycia.

Słońce, nie mówię o czary mary a o Twoim własnym nastawieniu. Jeśli jesteś uprzedzony do czegoś, Twoja podświadomość będzie dążyć do potwierdzenia tego uprzedzenia. Wiem, ciężko jest uwierzyć w własne możliwości ale to jest jedyny sposób na odmienienie swojego życia na lepsze. Pomyśl o tym Miśku, bo szkoda czasu na wypatrywanie zagrożenia. Pytałam o zajęcie ponieważ to jeden z najprostszych sposobów na przekonanie się, że możesz to, co teraz wydaje Ci się niemożliwe.
Cmok ;)
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez arielka 28 lis 2007, 03:51
Witam. Zapewne nie pamiętacie mnie, zaglądam na forum cały czas, tylko nic nie piszę, ale dziś w końcu napiszę.

Jest coraz gorzej, do moich poprzednich przeżyć doszła śmierć trzech osób bliskich mi bardzo w tym roku.
Coraz gorzej się czuję, obecnie jestem na chorobowym i nie wiem już jakiej deski ratunku się łapać.
Jakies rady..?
"Cierpienia okalecza. Nie uszlachetnia. Okaleczeni nadal mamy prawo do dobrego życia."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
17 lut 2006, 16:20

przez Pstryk 08 gru 2007, 11:13
Droga arielko, potrzebna Ci pomoc specjalisty. Czy konsultowałaś się z takowym?
Pstryk
Offline

przez koltunek 18 lut 2008, 13:09
Hej! mam 22 lata. moje dzieciństwo wspominam jako koszmar. tz. gdy skończyłam 12-136 lata moja obecność przestała jej przeszkadzać. zaczęły się wyzwiska, poniżenie czasem bicie... bywały np. 3 dni że byłam jej ukochaną córeczka a zaraz krzyczała ze jestem zerem. czasem mnie biła. Moja mama jest strasznie nerwowa. i wszystko wyładowywała niestety na mnie (mam też brata ale on był tym lepszym dzieckiem wg. mamy), atmosfera w domu była okeopna ciągły stres, bo nie wiadomo kiedy mama będzie miała atak :( wyprowadziłam sie z domu mieszkam z chłopakiem, jednak przez to wszystko jestem strasznie nerwowa :( byle drobiazg wyprowadza mnie z równowagi, Wrzeszcze, wyzywam go... rzucam w niego różnymi przedmiotami... czasem go uderze :(, wydaje mi się że jestem zerem i nic w życiu nie osiągnie. nie wiem czy to można leczyć? czy zawsze będę taka nerwowa. czasem nawet jedna rzecz np. nie umyte naczynia są powodem do awantury oraz wyzwisk z mojej strony. nie wiem gdzie mam z tym iśc.. :(
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
18 lut 2008, 12:52
Lokalizacja
Szczecin

przez pierm77 21 lut 2008, 21:37
anioły,gdy spadają, nie wiedzą gdzie jest dno
anioły, są naiwne i zawsze myślą, że to całe zło ominie właśnie je
anioły,uwięzione nie widzą wokół krat
anioły, kiedy zranić je nie czują nawet swoich ran
aniołom skrzydła płoną a one ciągle jeszcze lecieć chcą
i w zakochaniu swym spadają w niebo aż na dno
Z piekła zwanego niebem....
Offline
zbanowany
Posty
184
Dołączył(a)
23 lip 2006, 17:14

Re: czym jest PTSD ?

przez archetyp 27 maja 2008, 21:33
Jako że temat założony przez seeenti został zamknięty, napiszę tutaj.

W Sylwestra czyli 5,5 miesięcy temu musiałam walczyć o życie. Podano mi narkotyk. Zaczęłam się strasznie źle czuć. Pod wpływem narkotyku czułam ze moje ciało mięknie i drętwiej, wszystko co widziałam ruszało się zmieniało kształty. Nikt nie chciał mi pomóc podać adresu żebym zadzwoniła po pogotowie a jak już po ucieczce dowiedzeniu się o adres karetka przyjechała mówiono ze karetka pomyliła adres.

+ jeśli chodzi o narkotyk to był to jedeyny i ostatni raz była to mieszanka : Metamfetaminy, Amfetaminy, oraz LSD.


Skoro piszesz że "podano", przypuszczam że nie wiedziałaś o podanych narkotykach, musiało to być straszne doświadczenie utraty kontroli - "rozumu", nie wiedząc że jesteś pod wpływem narkotyków pewnie myślałaś że tracisz zmysły.

Tym bardziej jeśli to była mięszanka stymulantów (meta i amfetamina) z psychodelikami, więc efekt psychodeliczny był spotęgowany amfetaminami (amfetamina przyśpiesza akcję serca, więc LSD szybciej i w większej ilości trafiło do mózgu). Amfetamina ma działanie psychotropowe i może wywoływać psychozy, w połączeniu z LSD który jest katalizatorem procesów psychicznych to "wybuchowe" i nieprzewidywalne połączenie.

Jestem pewien że nie wiedziałaś w jaki sposób działa "LSD", a przy przyjmowaniu go bardzo ważne jest nastawienie psychiczne, a zwłaszcza świadomość bycia pod wpływem psychodelika. Gdybyś wiedziała nie potraktowała byś tego jak "walkę o życie" tylko jako efekt narkotyków. Sytuacja w której się znalazłaś nie do pozazdroszczenia tym bardziej że osoby które tam były nie chciały Ci pomóc, za pewne bały się konsekwencji i chciały przeczekać Twój "bad trip" związany z negatywnym stanem emocjonalnym, wzmocnionym przez LSD. Przykre że nikt nie starał się uspokoić Cię i nie powiedział Ci że to minie po kilku godzinach.

W końcu po 2 godzinnym walczeniu o życie Trafiłam do szpitala. Odratowano mnie. Wszystko było potem dobrze wróciłam do domu i wszystkie objawy minęły po 2 dniach. Skończyłam szkolę, napisałam maturę i obecnie po tak długim czasie. Zaczynam widzieć to co wtedy wszystko się rusza… boje się zasnąć bo boje się że się już nie obudzę… staram się być cały czas w gotowości żeby w razie czego się uratować… znowu czuje ze się unoszę… potrafię się skupić tak jak wtedy tylko na jednej rzeczy… boję się też wyjść… boję się że będę musiała się znowu ratowac… czasem czuje nawet werflon w ręku… Nigdy wczesniej takich objawów nie miałam teraz od 4-5 dni one praktycznie nie ustają… chwila spokoju i znowu.

(...)U psychologa już byłam stwierdził Stres pourazowy. Zalecił Psychoterapie oraz lek który utrzymuje nastruj na stałym poziomie. Psychoterapia jak mówił powinna mie nauczyć żyć tak jak żyłam przed tą sytuacją. Jak myślicie czy taka terapia jest skuteczna ?


Myślę że tomakin miał rację z jednym, to co niedawno przeżywałaś to nie był nawrót "utraty zmysłów" tylko flashbacki (przejawiające się epizodycznie niektóre efekty LSD, które trwają od kilku sekund do kilku godzin), które są stosunkowo rzadkim zjawiskiem - i mogą pojawiać się po tygodniach, miesiącach, nawet latach od zażycia środka. Podobno gdy te nawroty są chroniczne, mówi się o HPPD (Hallucinogen Persisting Perception Disorder wg. DSM-IV), ale nic o tym więcej nie wiem.

Ale co istotne, tomakin jest ignorantem, fleshbecki nie wykluczają wcale stresu pourazowego, a nie leczony może przerodzić się w coś poważniejszego. Myślę że lekarz dobrze zdiagnozował. Tomakin chyba myśli że psychiatra objawy po LSD i flashbacki sklasyfikował jako stres pourazowy, a to by było kompletne nieporozumienie i nie rozumiem z czego on tak mógł wywnioskować. Przecież tu chodzi o Twoje lęki czyli reakcję na stresujące wydarzenie życiowe jakim było nieświadome bycie pod wpływem psychodelika i stymulantów, a nie o przemijający efekt narkotyków. I co z tego że nic Ci wtedy poważniejszego raczej nie groziło skoro psychicznie odebrałaś to jako zagrożenie życia, po tym właśnie powstał uraz. Psychoterapia może pomóc Ci poradzić sobie z urazem, z fleshbeckami nie poradzi. Psychiatra nie jest konowałem, na pewno nie chodziło mu o flashbacki, to tak żeby było jasne.

Kurozalnym jest fakt że według czeskiego psychiatry Stanislava Grof'a który badał trzydzieści lat LSD, psychodelik pomaga osobom chorym psychicznie.

Po za tym o ironio losu, badania prowadzone przez Uniwersytet Kalifornijski w Los Angeles stwierdzają że leczy psychiczne urazy wywołane szokiem czy strachem, a także uzależnienia od leków - na przykład przeciwbólowych.

Zalecił Psychoterapie oraz lek który utrzymuje nastruj na stałym poziomie.


Jeśli można to chciałbym się dowiedzieć jakimi lekami leczy się stres pourazowy.
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
31 mar 2008, 12:57

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do