czym jest PTSD ?

Post-Traumatic Stress Disorder - PTSD - Forum wsparcia związane z tematem: stres pourazowy.

przez Martusia 07 sie 2006, 15:26
Witam Cię mocarz.

Idąc do psychologa należałoby być z nim stuprocentowo szczerym.Żeby mógł nam pomóc, musi wiedzieć co nam jest i postawić trafną diagnozę.
Nie zrobi tego bez znajomości naszego przypadku.Dlatego bardzo bym doradzała szczerość i jeszcze raz szczerość .
Bardzo pomocni są terapeuci poznawczo-behawioralni.Sama leczę się u takiego i postępy są wyraźne.

Pozdrawam.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

przez pawcio 17 sie 2006, 01:14
hej patrzac na ten artykul o PTSD TO MOGE TYLKO WYWNIOSKOWAC ZE ze nam dolega wszystko jak nie NERWICA to znowu PTSD cholewcia to na co tu sie w koncu leczyc :D przeciez kazdy czytajac obiawy tej choroby wynajdzie cosik choc by jedna pozycje sytuacje w ktorej bral udzial JAK dla mnie to nie ma tematu poprostu nie bede popadal ze skrajnosci w skrajnosc pozdrawiam :lol:
DZIENDOBEREK WSZYSTKIM
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
14 sie 2006, 00:31
Lokalizacja
ANGLIA

przez shadow_no 17 sie 2006, 02:12
pawcio napisał(a):przeciez kazdy czytajac obiawy tej choroby wynajdzie cosik choc by jedna pozycje

Jeżeli celem danego człowieka jest szukanie chorób, to nie widzę przeszkód, jednakże ja widzę różnicę pomiędzy jednym a drugim, nie wiem jak Ty. :roll:
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez pawcio 17 sie 2006, 02:19
ja dziekuje i odpadam bo jesli psycholog zadaje mi pytanie czy cos wydarzylo mi sie zlego w moim zyciu przy jednej jak i przy drugiej chorobie to stwierdzam taakk bylo cos takiego przeciez jedno z drugim sie wiaze <temat rzeka > :roll:

[ Dodano: Czw Sie 17, 2006 2:32 am ]
shadow_no napisał(a):
pawcio napisał(a):przeciez kazdy czytajac obiawy tej choroby wynajdzie cosik choc by jedna pozycje

Jeżeli celem danego człowieka jest szukanie chorób, to nie widzę przeszkód, jednakże ja widzę różnicę pomiędzy jednym a drugim, nie wiem jak Ty. :roll:
w takim razie dopatrzylem sie czegos nowego u mnie mamPTSD bo przeciez mialem traumatyczne przezycia ,rowniez uczestniczylem w bujce itd.Mysle ze musze odpuscic sobie czytanie literatury fachowej bo jeszcze sie czegos nowego dowiem Prosze ludzie nie dajmy sie zwariowac doszukujecie sie co nie jest wam wogole potrzebne ,po co sobie tym zasmiecac glowe ona i tak ma juz co do roboty :shock: Idadz takim tokiem myslenia nigdy nie wyzdrowiejemy a jesli tak to wynajdziemy cos nowego GDZIE TU TU JES SENS
DZIENDOBEREK WSZYSTKIM
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
14 sie 2006, 00:31
Lokalizacja
ANGLIA

przez Martusia 18 sie 2006, 01:24
pawcio

By mówić o traumie, trzeba przeżyć sytuację wykraczającą poza granicę naszego przeżywania. Czytałeś dokładnie?
Nie liczy się jakby odebrał to ktoś inny na naszym miejscu.Ważne czy my cierpimy, czy potrafimy z tym żyć.
Nie uważam, że to wyszukiwanie sobie nowych problemów, bo ktoś albo na to choruje albo nie.Krótka odpowiedź.
Ja niestety tak. I wiesz co? Dla mnie różnica jest znacząca między wynajdywaniem sobie nowych chorób, a szukaniem odpowiedzi na dotyczące nas problemy.
Jak wynika z Twoich wypowiedzi, nie masz PTSD.Inaczej wiedziałbyś o czym mówisz.
Życzę Ci, żebyś NIGDY nie przekonał się o tym na własnej skórze.

Pozdrawiam.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

przez shadow_no 18 sie 2006, 01:45
pawcio napisał(a):ludzie nie dajmy sie zwariowac doszukujecie sie co nie jest wam wogole potrzebne ,po co sobie tym zasmiecac glowe ona i tak ma juz co do roboty

Ale o czym Ty mówisz ?
Kto Ci każe sobie wmawiać choroby, człowieku.
To jest subforum o PTSD, nikt nie mówi, że Ty cierpisz na to schorzenie. Natomiast jeżeli ktoś dostał taką diagnoze, lub sam wywnioskował, że cierpi na zespół stresu pourazowego - to subforum jest dla niego. Ty pewnie masz nerwice, kilka subfor wyżej jest miejsce i dla Ciebie.

Jakie wynajdywanie, jakie doszukiwanie się... ? Zastanów się co Ty wypisujesz. Kto tutaj o tym wspomniał oprócz Ciebie...
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

przez pawcio 20 sie 2006, 13:44
pisze to co mysle :lol:
DZIENDOBEREK WSZYSTKIM
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
14 sie 2006, 00:31
Lokalizacja
ANGLIA

przez Hanna Michalska 20 sie 2006, 20:17
No właśnie, czy zdajemy sobie sprawę z tego, że ta trauma (tak ładnie brzmiące słowo) to tak naprawde doświadczenie śmierci (własnej albo cudzej)?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
06 sie 2006, 12:38

przez Martusia 21 sie 2006, 00:58
fakt, po traumie nie ma się już swojego życia.Albo przez jakiś czas, a czasami nie ma się go już wcale.
Ja najpierw za wszelką cenę chciałam odzyskać to co straciłam.Teraz bardziej staram się stworzyć prawie wszystko na naowo.
I tak, uważam, jest lepiejdla mnie.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

przez neurosis78 22 sie 2006, 12:14
A czy może byc tak ,że PTSD przeradza sie w nerwicę lekową? Myślę,że dla mnie traumatycznym przeżyciem było doświadczenie śmierci klinicznej i zastanawiam się co ja w końcu teraz mam...może psychiatra nie zdiagniozował mnie dobrze heh.W sumie chyba bez sensu się nad tym zastanawiać ale mój umysł zaczął pracować brrrrrr.
"Lęk przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie..."
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
20 sie 2006, 20:24
Lokalizacja
kujawsko-pomorskie

przez pierm77 22 sie 2006, 21:17
neurosis78 napisał(a):A czy może byc tak ,że PTSD przeradza sie w nerwicę lekową? Myślę,że dla mnie traumatycznym przeżyciem było doświadczenie śmierci klinicznej i zastanawiam się co ja w końcu teraz mam...może psychiatra nie zdiagniozował mnie dobrze heh.W sumie chyba bez sensu się nad tym zastanawiać ale mój umysł zaczął pracować brrrrrr.


moze niestety moze.... lecz zwykle ludzie cierpiacy na ptsd cierpia tez na objawy nerwicowe
Z piekła zwanego niebem....
Offline
zbanowany
Posty
184
Dołączył(a)
23 lip 2006, 17:14

przez całkowita_tragedia 01 wrz 2006, 23:11
czytając stwierdziłam, że najprawdopodobniej mam PTSD
tylko u mnie problem polega na tym, że raczej nie mam co liczyć,
ze ktoś mi pomoże, bo w ogóle nie potrafię mówić o tym co mi się przytrafiło
mineło już w sumie 7 lat od tego zdarzenia, a ja nadal sobie z tym nie radzę
nawet teraz jak o tym piszę i mi się przypomina, to ręce mi się trzęsą,
a serce mi strasznie wali
mam dość wszystkiego, przedtem myślałm, że jest lepiej, nawet przez jakiś czas czułam się dobrze, ale teraz znowu jest okropnie
z niczym sobie nie radzę, już naprawdę nie wiem co robić
byłam u psychologa, ale po prostu nie umiem mu się zwierzyć,
pewnych słów nie jestem w stanie wypowiedzieć
chodziłam też przez pewien czas do psychiatry, ale ona tylko przepisała mi leki, które w sumie trochę łagodzą objawy, tak że jestem w stanie wstać rano z łóżka i przestałam się ciąć
miałam też dwie próby samobójcze, niestety (a może stety ) na tyle nieudolne, że nikt nawet o tym nie wie
komlpetnie nie wiem co robić, ostatnio jest ze mną coraz gorzej, boję się że długo już tak nie pociągnę
jedyną rzeczą, która mnie trzyma przy życiu jest to, że jestem jedynaczką i nie potrafiłabym chyba zrobić tego moim rodzicom

przepraszam za przydługą wypowiedź, dziękuję wszystkim, którzy dotrwali do końca
Posty
2
Dołączył(a)
01 wrz 2006, 22:51

przez Martusia 02 wrz 2006, 01:08
Witam Cię całkowita_tragedia.

Nie wiem co takiego stało się w Twoim życiu. Wiem jednak, że nawet kiedy każda myśl o tym tak bardzo boli, warto próbować stanąć przed tą sytuacją twarzą w twarz.
Mnie pomogło, kiedy najpierw sama przed sobą "ćwiczyłam" przełamywanie się w tej sprawie.
Powoli, stopniowo zaczynałam o tym myśleć. Zaczynalam analizować( ale swoje uczucia bardziej niż to co się stało), ubierać to w słowa takie, które przejdą mi przez gardło.
Później, gdy wspomnienie o tym nadal mnie paraliżowało, ale dałoo się to znieść, powiedziałam o tym p. psycholog w szpitalu, w którym wtedy byłam. Ale to było troche na siłę. Chyba sama nie bylam na to do końca gotowa. Nie załuję, bo być może gdyby nie to, do tej pory bym nie odezwała się do nikogo na ten temat ani słowem.
Po szpitalu poszłam do psychoterapeuty i od tamtej pory jest tylko lepiej.
Owszem zdażaja się do dziś przykre momenty(sny, wspomnienie, szczególniie złe, gdy pojawiają się w najmniej oczekiwanym momencie i mogą też ranić inne osoby) i ne jest mi wtedy łatwo.
Bardzo pomógł mi w tym koszmarze mój Chłopak, przed którym nigdy nic nie chciałabym ukrywać. Jego wsparcie i zrozumienie to najwięcej ile mogę chcieć. Zarówno w chwilach na poczatku, kiedy kontakty ze mną musiały być conajmniej trudne i przykre, tak i teraz kiedy budzę się przerażona, a on jest i bez słów potrafi zrozumieć i mnie przytula.
I wiesz co? Przynajmiej nie muszę udawać, że nic się nie stało.

Proszę postaraj się jeszcze i nie przekreślaj całego swojego życia, także tego sprzed zdarzenia.


całkowita_tragedia napisał(a):dziękuję wszystkim, którzy dotrwali do końca


:) przeczytałam Twoją wypowiedź do końca, bo chciałam.

Trzymaj się.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

Avatar użytkownika
przez Hen Ichaer 14 sty 2007, 13:50
Ja przeżywałam koszmar w gimnazjum, szczególnie w trzeciej klasie. Skutkiem były niemal codzienne ataki histerii. Garściami łykałam ziołowe środki uspokajające, które jednak dla mnie były za słabe. Upijałam się, kiedy tylko jakiś zdatny do picia alkohol znalazł się w zasięgu mojej ręki, piłam nawet taki, którego nie lubię, czystą wódkę, biały vermouth...Symulowałam choroby, by nie chodzić do szkoły, zmuszałam się do przyjmowania paskudnych lekarstw i stosowania równie paskudnych diet, które przy symulowanych przeze mnie chorobach trzeba było stosować. Kiedy zachorowałam na zapalenie oskrzeli, cieszyłam się jak głupia. Byłam pewna, że nie wytrzymam, że oszaleję, że mnie w końcu wykończą w tej szkole, że sama się zabiję (próbowałam zresztą). Zaczynałam nawet bójki, bo kiedy już nie mogłam wytrzymać, parę osób miało bliskie spotkanie trzeciego stopnia z moimi glanami. Kiedy nadszedł koniec roku szkolnego, koniec ostatniej klasy, nie mogłam uwierzyć, że to już, że to koniec trzyletniego koszmaru i pierwsze co zrobiłam w domu, to oczywiście zalałam pałę...

Nie wiem, czy mam PTSD. Zauważyłam natomiast, że mam pewne symptomy, wymienione na początku tematu. Te trzy lata położyły na łopatki moje poczucie wartości, które, gdy przyszłam do tego gimnazjum, klęczało na kolanach. I ogromnie zaciążyły na mojej sytuacji w liceum. Po szkole chodziłam, robiąc w gacie ze strachu, że to wszystko się powtórzy, że znowu mnie ktoś będzie dręczył, zastraszał, szantażował, obrażał, poniżał jak szmatę, kaleczył nożyczkami, przypalał zapalniczką. Rozglądałam się w panice, patrząc po ludziach, stając w kącie. Gdy widziałam, że ktoś coś mówi na mój temat, patrząc przy tym na mnie albo wskazując palcem, dostawałam ataku histerii, że ta osoba będzie mnie dręczyć, że zwoła do tego inne osoby..Gdy uczennica z równoległej klasy zaczepiła mnie kiedyś, w mało sympatyczny sposób, spanikowałam, zaczęłam rozpaczać a jej samej w końcu nienawidzić. Gdy pokazywała mnie palcem innym osobom, chciałam urwać jej głowę gołymi rękami. Cały czas histeryzowałam, że cała historia z gimnazjum się powtórzy.
Nigdy się to nie stało. Owszem, wyśmiewano się ze mnie, dotyczyło do szczególnie jednej z trzecich klas. Bardzo to przeżywałam, zaczynałam dostawać tików nerwowych. Ale nie umywało się do tego, co wyprawiało się w gimnazjum.
Bardzo często rozpamiętywałam tamte wydarzenia, zaczynałam płakać, zwłaszcza przy niektórych piosenkach, które mi to przypominały. Ale to chyba nie jest najgorsze, nie jest to najgorszy skutek chodzenia do tamtego gimnazjum.
Zaczęło się w wakacje, wkrótce po zakończeniu trzeciej klasy. Czułam się jak zwierzę, uwolnione z sideł. Cieszyłam się. Ale sielanka nie trwała długo. Gdyż nagle, z dnia na dzień, z minuty na minutę pojawiły się u mnie natręctwa. Zaraz potem przyszły stany lękowe, ataki histerii. Nadużywałam alkoholu, żeby się uspokoić. Cały lipiec miałam wymazany z życia.
Potem, natręctwa zelżały. Ale nie opuściły mnie do dziś.
Kiedy patrzę wstecz, na lata dzieciństwa i trochę późniejsze, dostrzegam to, że miałam skłonności ku nerwicy natręctw. Jednak wszystko wskazuje na to, że wydarzenia w gimnazjum przelały szalę goryczy. W wakacje, gdy cały stres odpuścił, jego miejsce lawinowo zajęły natręctwa, które szybko rozwinęły się w zaburzenia obsesyjno - kompulsyjne, z pojawiającymi się okresowo halucynacjami.

Dziś nadal z dużym bólem wspominam tamte trzy lata, gdyż, jak sami widzicie, bardzo źle wpłynęły one na moje życie. Jestem z natury introwertykiem, ale po gimnazjum zaczęłam na potęgę unikać kontaktów z dotychczas nieznanymi mi ludźmi, zwłaszcza z rówieśnikami. Tłumione emocje szarpią mną tak, że czuję się, jakbym miała lada chwila dostać padaczki. Jestem wciąż spięta, nadpobudliwa, wszędzie węszę spiski, każdy, kto w szkole na mnie spojrzy, pokarze palcem , jest dla mnie potencjalnym dręczycielem. Robię się wtedy agresywna, a gdzieś w duchu wiem, że ta osoba wcale nie musi mówić o mnie czegoś złego. Ale nic to nie zmienia, adrenalina wali w takich sytuacjach w żyły równo, a jeśli widzę, że ktoś ewidentnie ze mnie kpi czy się naśmiewa, to dostaję po prostu k*rwicy serca. Ale czuję również strach. Strach przed zareagowaniem, strach przed tym, co zrobią tamci ludzie...Jeśli natomiast spotkam na ulicy któregoś z moich gimnazjalnych dręczycieli to również czuję strach, ale jestem przede wszystkim wściekła, że to bydlę, które się do mnie szczerzy, przyczyniło się do tego, że jestem teraz chora i wycofana z normalnego życia. To co mnie kiedyś interesowało, nie sprawia mi już takiej radości. Ale staram się do tego wrócić i chyba jestem na dobrej drodze.
Jak myślicie? Czy ja mogę mieć PTSD? Bardzo proszę Was o pomoc:)

Każda osoba, która doczyta to do końca ma u mnie pół litra!:D

[ Dodano: Nie Sty 14, 2007 12:50 pm ]
Nikt mi nie odpisze? :cry: :cry: :cry:
Cześć i czołem, kluski z rosołem.
Tymczasem, borym lasem..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
10 sty 2007, 15:58
Lokalizacja
Poznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Przeskocz do