Minęło 20 lat a ja ciągle tym żyję...

Post-Traumatic Stress Disorder - PTSD - Forum wsparcia związane z tematem: stres pourazowy.

Re: Minęło 20 lat a ja ciągle tym żyję...

przez donatelka1978 28 lip 2008, 17:13
Myślicie, że przez 20 lat nie miałam psychoterapii??Miałam i to niejedną. I tą indywidualną i grupową. Na grupowej nie wydusiłam nigdy z siebie żadnego słowa. A na indywidualną chodzę od lat, zmieniam psychologów a i tak nic to nie daje.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
08 lip 2008, 13:06
Lokalizacja
Bydgoszcz

Re: Minęło 20 lat a ja ciągle tym żyję...

przez donatelka1978 28 lip 2008, 17:18
Kazia ja też zawsze odstawałam od grupy bo zakładałam że przychodzę do szkoły żeby się uczyć a nie na pogaduszki. Tak sobie tłumaczyłam moją samotność. Nie palę i nie piję do tej pory i nikt mnie do tego nie zmusi nawet na jakichś imieninach. Kiedyś bardzo mi zależało na koleżankach i robiłam wszystko żeby im się przypodobać. Dopieor jak zaczęły po kolei wszystkie zachodzić w ciąże z wpadki opamiętałam się bo ja nie chcialam tam skończyć. No i nie skończyłam. Wolę być sama niż z kimś poznanym przelotem mieć dziecko a potem się rozwodzić bo facet bije. Znam takie co mają po 20 lat i już są rozwódkami- tragedia. Albo trójka dzieci i każde z innym :/
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
08 lip 2008, 13:06
Lokalizacja
Bydgoszcz

Re: Minęło 20 lat a ja ciągle tym żyję...

przez kazia_z8 28 lip 2008, 18:09
Ja tak traktuje prace nie plotkuje bo nie lubie obgadywac.Nikt nie czyta nie oglada filmow tylko mydlo w stylu isaury.Pochodze z rodziny gdzie ksiazka jest przyjacielem a nie dekoracja dla znajomych,a filmy sie omawialo nawet do poznych godzin nocnych.Potem sie to skonczylo,mama zachorowala,pila i to duzo.Rodzine zalozylam w wieku 22 lata tez myslalam jak Ty .Nie wyszlo,alkoholik maz,ucieczka od mamy pijacej do meza i z powrotem do mamy.Dzieci dorosle ,zycie mija ja jeszcze w sile wieku nie mam 50 .Ico myslisz ze to zmienilo mnie?Wcale nadal jeste taka jak bylam odsowam sie bo nie lubie dyskotek,tlumow imprez zakrapianych wiele razy uslyszalam,dzikus jestes,no i dobrze ale spie spokojnie.Do czasu,otoczenie naciska a ja nie chce, to mnie lekcewarza omijaja jak zbuka.Juz druga prace tak stracilam.Nerwica sie poglebia,wszyscy patrza na mnie jak na dziwadlo gdy mowie ze mam nerwy stargane.Kiedys przestalam farbowac wlosy i pewnego dnia kolezanka stwierdzila ale ty posiwialas.Pomoglo na pewien czas ,bo na lato znow pomalowalam, nie chcialam zeby sasiedzi mnie wzieli za kogos innego.U psychiatry powiedzialam ze tak jak radio mam uklady scalone popalone.Ostatnio znowu mam dosc ,siedze w domu patrze w okno i nic nie widze. Ten komputer daje mi chwile ze nie mysle o sobie gdy czytam inne posty.Adzisiaj szczegulnie bo nie potrafie juz nic z siebie wykrzesac.Lipiec sie konczy,z synem do lekarza jade caly miesiac i nie moge sie zmobilizowac.Moje leki od neurologa na kregoslup sie koncza,jak pogoda sie zepsuje to nie bede miala czym sie ratowac przed bolem.Jak sie ruszyc, moze jutro z corka pojade,dotrzyma mi towarzystwa tak mi samej sie nie chce.
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
21 cze 2008, 22:10

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Minęło 20 lat a ja ciągle tym żyję...

przez Martusia 28 lip 2008, 18:55
donatelka1978, probowałaś psychoterapi poznawczo-behawioralnej?
polecam.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

Re: Minęło 20 lat a ja ciągle tym żyję...

przez Pstryk 29 lip 2008, 08:14
kaziu, inność nie oznacza automatycznie czegoś złego - ludzie się różnie wobec tego zachowują ponieważ nie potrafią tak jak Ty szanować siebie - to ich irytuje. Chyba nie warto stawać się takim, jak inni chcą bo to i tak nie gwarantuje sukcesu życiowego - wręcz przeciwnie. Pewnego razu budzimy się z ręką w nocniku stwierdzając, że wpadamy z deszczu pod rynnę :!: Dobrze, jeśli ktoś posłucha tego głosu, gorzej, że jeśli go stłumi w sobie - po latach będzie pełnym nienawiści do wszystkiego samotnym starym człowiekiem.
Pstryk
Offline

Re: Minęło 20 lat a ja ciągle tym żyję...

przez kazia_z8 29 lip 2008, 21:09
Samotni w tlumie....to boli nikt cie nie chce .....
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
21 cze 2008, 22:10

Re: Minęło 20 lat a ja ciągle tym żyję...

Avatar użytkownika
przez pyzia1 30 lip 2008, 11:03
Sukces polega na tym żeby uwolnić się od bólu spowodowanego tym, że nikt Cię nie chce. Trzeba spojrzeć realistycznie i zrozumieć, że bezwarunkowej akceptacji możemy oczekiwać tylko od siebie. I tego trzeba się nauczyć. Ludzie przychodzą i odchodzą i trzeba się z tym pogodzić, poddać i więcej nie walczyć. Tak na prawdę to ich nie potrzebujemy, wmawiamy to sobie bo tak nam nakładli do głowy.
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Re: Minęło 20 lat a ja ciągle tym żyję...

przez kazia_z8 31 lip 2008, 10:38
Nieprawda,czlowiek jest zwierzeciem stadnym i nic tego nie zmieni.Wszyscy sie potrzebujemy i to jest wlasnie dowod na to,kazdy z nas w internecie jest przykladem.Szukamy siebie tutaj ,bo nasi bliscy nas nie rozumieja.Nerwica,depresja coraz wiecej ludzi meczy sie tymi dolegliwosciami i coraz mlodsi ludzie choruja.Coraz wiecej mlodych odbiera sobie zycie ,zdawaloby sie ze z blachych powodow.Technika poszla do przodu a czlowiek idzie w zapomnienie,dlatego ludzie sie nie szanuja.Dlatego ludzie szukaja milosci i jej nie odnajduja,bo tam gdzie ona jest nikt nie zaglada.A ona czeka na nas i martwi sie dlaczego czlowiek szuka milosci w przedmiotach uzytkowych,samochody itp rzeczy,blichtr wielkiego zachodu gdzie kazdy ma wszystko o czym marzy.A gdzie jestesmy my? Nie ma nas,bo zachlystujemy sie tym co do nas przyszlo i toniemy .Szukamy przez internet przyjazni wirtualnej boimy sie spotkac zobaczyc prawdziwe twarze.Wstydzimy wlasnych uczuc,ze jednak jestesmy dobrzy,ze mozna nas kochac nie za to co mamy lecz za to kim jestesmy.Ale dorobkiewicze po wycieczkach z zachodu nie pozwalaja nam zapomniec ze nie stac nas na wiele przedmiotow.Ja sie nie przejmuje ze jestem biedna ,wiele razy bylam za to krytykowana ,nie podoba sie to wielu osobom.Probuja mnie przerobic kosztuje mnie to troche nerwow ale jestem szczesliwa z tym co mam zawsze umialam sie cieszyc malym.Nie mialam pieniedzy na wielkie wycieczki,to robilam male po kraju wlasnym za male pieniadze i poznalam troche wlasnego podworka.Dlatego nie zawsze da sie szukac akceptacji i zgody z wlasnym ja.Dlatego nie da sie byc samym.Nie wolno sie poddawac,choc to najtrudniejsze z wszystkich decyzji w zyciu,Sukcesem moze byc przyjazn z rodzina ,bo kocha sie ich ale nie toleruje.Ze maja wlasne poglady,sposob na zycie lub charakter.To z czym nie radzimy sobie ,to jest wyscig szczurow w ktorym bierzemy udzial ,ale nie chcemy i konczymy na lekach uspokajajacych.
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
21 cze 2008, 22:10

Re: Minęło 20 lat a ja ciągle tym żyję...

przez Pstryk 01 sie 2008, 08:59
No ale kaziu, czyż nie jesteśmy tutaj anonimowi, obcy sobie w rzeczywistości :?: :?: :?: pyzia1, ma wiele racji - ta chęć towarzystwa przeradza się w przymus, który niejednokrotnie niszczy Nasze życie - bo gdzieś po drodze gubimy siebie, nie wiemy, kim jesteśmy i czujemy się nieszczęśliwi. Człowiek, który szanuje siebie jest szczęśliwy, nie oznacza to, że jest akceptowany przez wszystkich bo każdy ma swój pogląd i gust w kwestii charakteru, typu człowieka itp.
Pstryk
Offline

Re: Minęło 20 lat a ja ciągle tym żyję...

przez kazia_z8 02 sie 2008, 18:10
A moge wiedziec dlaczego ukrywanie sie pod pseudonimami jest takie dobre,dlaczego anonimowosc jest lepsza od prawdziwej twarzy?Przeciez kazdy z nas szuka tutaj zrozumienia,pociechy.Zeby ktos podal reke usmiechnal sie i powiedzial nie jestes sam, ja tu jestem.Wszyscy szukamy tutaj wsparcia,szukamy zrozumienia bo ci na ktorych liczylismy zawiedli nas.Jako mala dziewczynka,nie lubilam siebie,duza,chuda tyczka stworzona dla checy'z przodu plecy z tylu plecy.Proste druty na glowie.Twarz nijaka.Z wiekiem zmienilam zdanie ale nie dzieki facetom tylko czytajac babskie czytadla,zaczely byc drukowane w polsce,a czytac zawsze lubilam,bylam glodna wiedzy.Zmienilam opinie o sobie pod wplywem drugiej osoby,wedlug ktorej zle wygladam,zle sie zachowuje.I po odejsciu tej osoby w zaswiaty,nie umialam sie znalezc.Dzisiaj znowu zaczynam sie lubic i akceptowac.Szanowac nauczylam sie gdy bylam z corka w ciazy,to ona dodala mi odwagi do walki o siebie i dzieci gdy trzeba bylo odejsc od potwora meza.I nie oduczylam sie szacunku,tylko moje zdrowie szwankuje i nie radzi sobie z codziennoscia.To nie jest proste ,gdy musisz byc sam i mowic do scian ktore cie tez nie lubia.
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
21 cze 2008, 22:10

Re: Minęło 20 lat a ja ciągle tym żyję...

przez Pstryk 10 sie 2008, 10:57
Dlatego kazia_z8, że dane personalne nie mają tutaj znaczenia - tutaj, na forum, co innego jest ważne ;)
Pstryk
Offline

Re: Minęło 20 lat a ja ciągle tym żyję...

przez kazia_z8 10 sie 2008, 12:33
To dlatego ta choroba nas od siebie odsowa, bo nie umiemy o niej mowic jak o grypie. Kiedys spotkalam sie z sytuacja ze mamusia wypisala dziecko z grupy integracyjnej w przedszkolu, bo doszly do ich grupy dzieci chore jedno nie mowilo a drugie mialo lekkie porazenie mozgowe ,nie zmyslam kolezanka moja tam pracuje.A dzieci widzialam.Jestesmy samotni,bo nas odrzucaja,boja sie nas i nie rozumieja.Dla ludzi psychiatra to lekarz wariatow,wiec my tez jestesmy pomyleni bo leczymy sie u psychiatry,a moze niebezpieczni?Wstydzimy sie siebie.Wstydzimy sie naszej wrazliwosci okazywania uczuc,wiec najlatwiej odepchnac reke ktora chce sie zblizyc bo jeszcze zobaczy skaze na naszej skorupie.Ach duzo mozna gadac i co z tego nikt nie chce ze mna rozmawiac bo plote bzdury.Gdziekolwiek napisze posta kazdy mnie tylko czyta i nikt nie rozmawia.Nie zawsze mam czas pisac ale raz dziennie zagladam tutaj.
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
21 cze 2008, 22:10

Re: Minęło 20 lat a ja ciągle tym żyję...

przez Jowanka 10 sie 2008, 14:04
Donatelka 1978 .Wiem jak to jest , być niezrozumianym.Ja też ciągle słyszę że mam sie wziąć za siebie, i że jestem ciągle niezadowolona... Jeśli chcesz czasem pogadać mój nr gg... :smile:

edit: Bethi// dane prywatne przesyłamy PW
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
19 cze 2008, 22:02

Re: Minęło 20 lat a ja ciągle tym żyję...

przez Jowanka 10 sie 2008, 14:43
kazia_8 Ja też zawsze byłam odmieńcem . Książki są moim całym światem.Uciekłam w nie z koszmaru domowego zycia.W pracy nie znajduję zrozumienia bo nie oglądam seriali ,big brothera.Wogóle nie oglądam telewizji.Jeżdziłam na motocyklu ze swoim partnerem.Nie obgaduję koleżanek . Kiedyś usłyszałam że ze mną nie ma o czym porozmawiać . Nie zawsze tak było czasem pracowałam w fajnym zespole.Z czasem nauczyłam się tolerować to , słuchać i nie odzywać się .Każdy ma prawo do własnego zdania.A niech im tam...Kiedyś uwazałam że to żle że jestem inna że jestem zla.To co występuje w mniejszości jest nienormalne bo nie mieści się w normi.Ale to większość ludzi jest ograniczonych , nietolerancyjnych. Więc to nie z nami jest coś nie tak , ale z nimi.My jesteśmy tylko ludżmi chorymi , skrzywdzonymi. Czy ludzi chorych na serce , czy reumatyzm uważa się za nienormalnych? nie!!! Im się współczuje nas dyskryminuje , odsuwa.A depresja, nerwica to też choroba i to cięższa bo potrafiąca zabić czlowieka powoli w samotności.
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
19 cze 2008, 22:02

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do