życie po poronieniu...

Post-Traumatic Stress Disorder - PTSD - Forum wsparcia związane z tematem: stres pourazowy.

Re: życie po poronieniu...

Avatar użytkownika
przez kwiatuszek2108 07 lis 2009, 15:39
moze to dziwne pytanie,ale chciałam sie zapytać bo sie troszke denerwuje bo nie mam pojecia,ile czasu jeszcze będę krwawiła minał juz ponad tydzień a ja sie czuje źle nogi drżą,cieżko wstać mi z łóżka i krwawie;((czy długo to moze trwać????prosze napiszcie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
05 lis 2009, 18:30

Re: życie po poronieniu...

Avatar użytkownika
przez Lilith1 10 lis 2009, 21:45
Strata dziecka jest niewyobrażalnym bólem, pamiętam to jak dziś,
ten szok i niedowierzanie, że jak już po wszystkim?
A ja nawet nie zauważyłam?
Ja niemal natychmiast zaszłam w kolejną ciążę,
ale ból wraca, po urodzeniu Synka, słyszałam wołanie:
"mamo, mamo" i płacz, do dziś nie umiem zapomnieć
a minęło 13lat,
Mnie pomogło pisanie listów do mojego nienarodzonego
Dzieciątka, ból nie mija, ale z czasem stał się taki
słodko-gorzki,
Dziewczyny głowa do góry i pierś do przodu!!!
Czekają na Was Wasze nienarodzone dzieci, które
już za chwilę mogą się narodzić,musicie o tym pamiętać!

A Ty Kwiatuszki idź do lekarza, krwawienie prze tydzień
i osłabienie to nic dobrego, lepiej zapobiegać niż potem żałować!

pozdrawiam
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
06 lis 2009, 10:37
Lokalizacja
Szczecin/Radzanek/Poznań

Re: życie po poronieniu...

przez moony22 01 gru 2009, 18:38
Świeży temat. W sierpniu dowiedziałam się, że jestem w ciąży. To była najcudowniejsza chwila w moim życiu. Od kilku lat poczułam się pierwszy raz szczęśliwa. Chłonęłam to uczucie jak gąbka. Wszystko miało się zmienić... I niestety, 2 miesiące póżniej poroniłam. Do tej pory zastanawiam się czy to nie była moja wina? Może podświadomie nie nadaję się na matkę? Może to depresja doszczętnie zawładnęła moim życiem, umysłem i ciałem? Odebrała mi normalność i nadzieję? Odebrała mi moje dziecko? Ciężko jest żyć.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
01 gru 2009, 17:52
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: życie po poronieniu...

Avatar użytkownika
przez Lilith1 01 gru 2009, 21:23
hei moony!!
nie mysl tak, nie mozesz! zobacz jak wielu kobietom przytrafia sie to nieszczescie
to nie Ty jestes winna, daj sobie sznase, postaraj sie znalesc ukojenie wspominajac te chwile szczescia
ktore przezywalas, za jakis czas, gdy ochloniesz, postarasz sie o dzoeciatko i bedzie ok
daj tylko Wam szanse, nie pogrzeb sie za zycia, moj maz wierzy, ze sami wybieramy swoj los,
tak bysmy nauczyli sie czegos nowego, wiec gdzies tam, za jakis czas pewnie czeka na Ciebie Dzidzia...
Trzymaj sie cieplutko, przezyj zalobe i wracaj do zycia.
jakby co pisz...
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
06 lis 2009, 10:37
Lokalizacja
Szczecin/Radzanek/Poznań

Re: życie po poronieniu...

przez moony22 02 gru 2009, 00:26
Lilith, dziękuję. Boję się drugi raz zajść w ciążę. Co będzie jak znowu poronię? Nie zniosę tego... Tyle już straciłam. Gdy widzę kobiety w ciąży albo osoby z dziećmi, szczególnie w wózkach, natychmiast przechodzę na drugą stronę. Odczuwam zazdrość, żal i głęboki smutek. Wewnętrzny krzyk rozpaczy jest najgorszy do zniesienia. Nie chcę się poddawać.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
01 gru 2009, 17:52
Lokalizacja
Warszawa

Re: życie po poronieniu...

Avatar użytkownika
przez Lilith1 02 gru 2009, 13:03
tez tak mialam, na moje szczescie los zdecydowal za mnie, poczelam synka
nie obylo sie bez komplikacji, ciagle zycie malego bylo zagrozone ale udalo sie...
dokladnie wiem, jakie to ciezkie teraz w tej chwili, ale to minie, przycichnie...
tylko nie odsuaj sie teraz od partnera, ie unikaj kontaktu z nim, on pewnie tez cierpi
tylko inaczej
Trzymam kciuki, jesli potrzebujez bardziej intymnych pogaduszek to pisz na pw.
:smile:
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
06 lis 2009, 10:37
Lokalizacja
Szczecin/Radzanek/Poznań

Re: życie po poronieniu...

przez magdalenabmw 02 gru 2009, 13:48
Dziewczyny, rozmawiałam o tym z moją szwagierką - jest lekarzem rodzinnym i niedawno urodziła bliżniaki.
Ona powiedziała że kobiety często są w ciąży i nawet o tym nie wiedzą ! Bo szybko poronią.. Niestety poronienia w czasie do 3ch miesięcy od zapłodnienia są BARDZO częste. I właśnie zdarza sie że kobieta była w ciąży i nawet nie wiedziała o tym.. Może ja też kiedyś poroniłam i o tym nie wiem nawet? To możliwe choc dziwnie brzmi. Niestety pierwsze trzy miesiące dziecka są bardzo ale to bardzo nie pewne. I jeszcze jedna ciekawostka- podczas współżycia szansa na zajście w ciążę to tylko 20%, ale to na marginesie. Trzymajcie sie Kobietki, jeszcze wszystko sie ułoży.
magdalenabmw
Offline

Re: życie po poronieniu...

Avatar użytkownika
przez CzarnuSIA1988 02 gru 2009, 20:41
Cześć.Jestem tu nowa ale z takim samym problemem jak Wy :(
To nie prawda że czas leczy rany, a napewno nie w moim przypadku.Może zaczne od tego że dla mnie dzidzia zawsze była proritetem, zawsze marzyłam o dzidzi odkąd siegam pamiecią.Na początku sierpnia 2008roku dowiedziałam sie ze jestem w ciaży, pamietam ten dzien jaka byłam szcześliwa,(test trzymam do dzis).Brzuszek szybko mi rósł a ja o siebie dbałam. Nigdy nie zapomne bicia serduszka, tego malutkiego kochanego serduszka.Dzidzia miała sie urodzić mniej więcej w moje urodziny to miał byc taki prezencik na 21 urodzinki.Dostałam dufastom ponieważ moja ciaża była zagrozona i niestety w 14 t.c. okazało się że mój pęcherzyk jest pusty, a moja dzidzia umarła.Skierowanie do szpitala na łyżeczkowanie.Nawet mi nie powiedzieli dlaczego Umarła moja Perełka.Leżałam w pokoju obok świezych mam:( miałam narzeczonego ale on nawet nie pofatygował sie zeby przyjechac do szpitala(co prawda dzieliło nas 400km) ale traciłam równiez jego dziecko powinien być przy mnie.Tylko mama mnie odwiedzała.Po szpitalu wpadłam w ciężką depresje, a mój facet mnie jeszcze bardziej dobijał, no ale jakos pozbierałam sie w kupe, a przynajmniej tak myślałam.Mija ponad rok a ja czuje sie tak samo jak wtedy.Nie potrafie zapomniec a na dodatek moja bratowa zaszła w ciaże juz z 4 dzieckiem.Mała ma sie pojawic w styczniu a ja sobie nie moge tego wyobrazic, boje sie je widziec.Tak bardzo jej zazdroszcze, jej i wszystkim moim kolezankom ciężarnym a jest ich sporo.Z narzeczonym zerwałam ale ból został.Od 4 miesiecy jestem z wspaniałym facetem.Od pierwszych dni mieszkamy razem, marze o dzidzi.Chciałabym w przyszłym roku ale on nie chce i to jeszcze bardziej pogłebia mój stan, a już nawet nie wspominam jak się boje zajść w ciąże.Teraz wiem że chce całkowicie zaplanować ciąże zaczynajac od badań hormonalnych, wiec minimum pół roku przed rozpoczęciem starań musze zacząć.
Musimy trzymac sie razem dziewczyny, bo teksty że jeszcze nie jedno bede mieć mnie dobijaja, a Ci ludzie którzy to mówia nawet nie zdaja sobie sprawy co mówia i jak my sie czujemy.....
pozdrawiam

[Dodane po edycji:]

sorki że sie tak rozpisałam ale tu moge sie :cry: bo wy mnie rozumiecie :(
Jak ćwiczyć pamięć, by umieć zapominać??
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
02 gru 2009, 19:56
Lokalizacja
Ostrów

Re: życie po poronieniu...

przez moony22 06 gru 2009, 20:28
CzarnuSIA1988, o tak... Ja jeszcze usłyszałam, żebym się nie przejmowała, bo to był dopiero drugi miesiąc... Rozumiem, że komuś, kto nie przeżył takiej tragedii trudno jest wczuć się w sytuację, ale czasem lepiej przemilczeć. Takie słowa jeszcze bardziej pogłębiają mój smutek. Musimy się jakoś trzymać... :cry:
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
01 gru 2009, 17:52
Lokalizacja
Warszawa

Re: życie po poronieniu...

Avatar użytkownika
przez CzarnuSIA1988 09 gru 2009, 20:16
Najlepszy tekst który usłyszałam padł z ust mojej siostry, która powiedziała że to dobrze że poroniłam, bo przynajmniej bede mogła sobie życie ułozyc i pojeżdzic troche po świecie......no cóż zabolało.......i nie utrzymuje z nia kontaktów bo bardzo dziekuje za takie rady i pocieszenie......
Jak ćwiczyć pamięć, by umieć zapominać??
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
02 gru 2009, 19:56
Lokalizacja
Ostrów

Re: życie po poronieniu...

przez magdalenabmw 10 gru 2009, 15:11
Czarnusia - szkoda mi Ciebie nie tylko przez to co sie stało, ale też przez to jaką świnią okazał sie być Twój narzeczony. Dobrze że teraz jesteś z kimś kto naprawdę Cie kocha.
magdalenabmw
Offline

Re: życie po poronieniu...

Avatar użytkownika
przez Nocka 11 gru 2009, 00:58
Dziewczyny smutno mi jak czytam co piszecie to i ja wam cos opowiem Te ktore juz cos o mnie wiedza beda mialy jeszcze kolejna historie z mego zycia a te ktore dopiero mnie poznaja dowiedza sie ze los kobiety jest bardzo zawila i ciezka drogą. Wiec bylam bardzo mloda mialam juz dwoje dzieci meza alkoholika i sadyste kiedy okazalo sie ze jestem po raz kolejny w ciazy Rozplakalam sie i jedno co wiedzialam to to ze nie moge tego biednego stworzenia sprowadzić do tego piekla ktore zgotowalam juz dwojce żywych dzieci. Mialam nadzieje mowiac mezowi ze jestem w ciazy ze on powie ok kochanie nie bede pil wszystko bedzie ok A on po wysluchaniu mojej nowiny powiedzial mi idz do tego ktory ci zrobil choc wiedzial ze ja jestem mu wierna i on jest ojcem mego dziecka Podjelam decyzje ze lzami w oczach "To dziecko nie moze sie urodzić" zglosilam sie do poradni(wtedy jeszcze mozna bylo legalnie) Wyznaczono mi termin na 12 marca 1988r (dziwne co? tak pamietać datę?) Tego sie nie zapomina Co dnia odmawiajac pacierz modlilam sie by BÓG zabral mi to dziecko bym to nie ja musiala je zabijac Wysluchal mnie i Zabral mi je 8 marca (dzien kobiet) poronilam Nie bede wam opisywac upokorzenia ponirzenia jakie mnie spotkalo na izbie przyjec kiedy lekarz dowiedzial sie ze ja i tak nie chcialam tego dziecka To jest moj koszmar ktory sni mi sie do dzis po nocach. Minelo kilka lat w miedzy czasie rozwiodlam sie wyszlam za mąż i jedyne co chcialam to dziecka z moim nowym mężczyzna tak bardzo go chcialam a nie moglam zajsc w ciaze Wmawialam sobie ze to kara za to ze nie chcialam tego ktorego nie ma W koncu pogodzilam sie z tym(dzieki memu męzowi ktory mowil "Nie placz mamy juz dwoje") i wtedy cudem zaszlam w ciaze Urodzil sie moj wymarzony syn! Kiedy mial 8 miesiecy trafil do szpitala na biegunke Tam pielegniarka przedawkowala mu luminal zapadl w spiaczke Monitowalam do lekarzy ze on spi a oni mi odpowiadali ze on chorobe odsypia Az w koncu zobaczylam jak mu zaczynaja siniec paluszki potem cale rączki i to szlo w gore Na moich oczach moj syn umieral! Dostal zapasci serca Zaczelam krzyczec w niebo glosy i trudno mi opisac wam to co przezylam Ale dzieki temu odratowano go przezyl dzis ma 15lat 9 lat poźniej kiedy wszystkie dzieci juz byly odchowane trafila mi sie kolejna kinder niespodzianka Plakalam Jak? Gdzie? W takim wieku(36lat)? Wstyd corka dorosla Ale nie bylo mowy o tym by go sie pozbyc tylko trzeba bylo sie pozbierac I znowu byl przy mnie moj maż ktory powiedzial "niunia co cie ludzie obchodza czy ktos nasze dzieci karmi?" No tak pogodzilam sie i tu Zonk nagle na ulicy dostaje krwotoku zabiera mnie karetka i mysle tylko o jednym niech ono żyje! Lekarz na Izbie przyjec orzeka poronienie "skrobanka" Ale tam byla polozna i mowi jak panie doktorze tak bez badania USG? Bylo jakies besztanie podwladnej ale bylo tez USG i krzyk na oddzial szybko Na drugi dzien kolejne USG i zobaczylam jak moja 12 tygodniowa fasolka wyciagnela rączkę Tego nigdy nigdy nie zapomne Tego widoku kosteczek kore juz we mnie wtedy byly A potem szcześliwie urodzilam fasolke ktora ważyla 4kg i 5 dag a dzis ma 6 lat Urodzil sie z wada serca wmowilam sobie ze to przeze mnie bo plaklam i nie chcialam go Ale jest ok wada zarosla sie samoistnie
Moze zabardzo odbieglam od tematu ale jedno dziewczyny wam powiem dajcie sobie czas Nic na sile Stres szkodzi zajsciu w ciaze Wyluzujcie i zdajcie sie na Tego na Gorze

[Dodane po edycji:]

a troche na wspomnienia mnie wzielo to wklejam wam wiersz ktory napisalam po tym jak moj synek umierał

Obudź się

Cisza
krzykiem się wdziera
prosto w serce.
Dręczy ciało do bólu.
Rozpacz
rozum odbiera,
winiąc wszystkich
o wszystko.
Dlaczego śpisz?
Otwórz oczy syneczku.
Obudź się!
Łez zabrakło.
Zastygła w cierpieniu
czekam na cud.
Nic nie czuję,
bezradne dłonie
ściskają szczebelek.
Zostawcie mnie!
Ja nie odejdę.
Wciąż tli się iskierka
nadziei.
Obudź się...
Obudź
syneczku...
Patrzeć poprzez mrok i widzieć
Dostać więcej niż dziś mam
Cały w sobie krzyk wykrzyczeć
Z losem wygrać w to w co gram
Żebym poczuć mógł jak się czuje Bóg

http://www.youtube.com/watch?v=mksboDiArm0
Avatar użytkownika
Offline
Posty
404
Dołączył(a)
04 cze 2009, 08:58

Re: życie po poronieniu...

przez magdalenabmw 11 gru 2009, 15:26
Pierwszy raz w życiu popłakałam sie czytając posta na forum.
Dużo przeszłaś w życiu, a patrząc na Ciebie widzę radosną kobietę. Szczęście w końcu przyszło, a to najważniejsze. Smutna historia. 36 lat na rodzenie dzieci to nie dużo, moja mama miała 39lat i znam wiele kobiet które rodziły na 40stkę. Może dodam na marginesie że najstarszą na świecie świeżą matką jest kobieta która urodziła w wieku 70lat.
magdalenabmw
Offline

Re: życie po poronieniu...

przez betty_boo 11 gru 2009, 19:47
Nocko, naprawdę piękny i budujący post, wzruszający i dający nadzieję.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do