Gdzie właściwie jestem?

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

przez Pstryk 27 sie 2007, 20:57
Chodzi o mnie i faceta.

Twilight, dobrze, dobrze, czepiasz się słówek:D
Już się biorę do roboty ;)
Wiesz co? Czasem wydaje mi się, że jestem balonikiem, a Ty drucikiem (to tylko porównanie), forum kołeczkiem wbitym do ziemi (życia)...
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Twilight 28 sie 2007, 03:15
:oops: Bardzo mi miło, naprawdę, ale cała przyjemność po mojej stronie. A porównanie jest naprawdę świetne, bo Ty jako balonik cały czas mnie ciągniesz do góry - i o to chodzi :smile:

Dżejem ma rację, nie bój się zmian, ale najważniejsze, co czujesz, to co z siebie wysłuchasz. Tulę, ściskam i pisz, jak już coś postanowisz, oczywiście, jeżeli masz ochotę!

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

przez nefi 28 sie 2007, 12:27
że tak wtracę do waszych dyskusji o zmianach..... ja dopiero gdy wyprosiłam pewnych ludzi z mojego zycia (oj nie było łatwo), potem musiałam po owych osobach odbębnić swoją wewnetrzna żałobę (oj tez nie było łatwo). potem odcięłam pepowinę łacząca mnie z matką z którą jestesmy tak różne jak noc i dzień i ja dla niej jestem tak samo dziwna jak ona dla mnie, ale ja kocham bo to moja matka. zaakceptowałam pewne stany rzeczy, że niektórzy nigdy nie beda tacy jakich chciałbym ich widzieć, ale każdy ma inny charakter i trzeba zrozumieć inność każdego człowieka, ale pozbyć się tych ludzi z życia, którzy ciagna nas w dół (co zwykle bywa najcięższe bo jakos tak z nimi łaczy nas narkotyczna bez mała więź) i zrobic to po prostu w samoobronie. po tych wszystkich personalnych porządkach odczułam ulge i moje zycie zaczęło sie układac. po 7 letniej wojnie z depresja w koncu widze światełko w tunelu (i to tym razem na pewno nie jest pociąg :)). czasem warto pozbyc się toksycznych ludzi, zakonczyc toksyczne zwiazki, podrzec stare pamiętniki pełne naszych łez zeby móc zacząć żyć.
pozdrawiam
.... nie ma ludzi normalnych....
.....są tylko nie przebadani......
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
19 sie 2007, 19:11
Lokalizacja
Greystones IE

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Pstryk 31 sie 2007, 21:06
Nefi, odwaliłaś kaaawał dobrej roboty. Myślę, że aby móc dokonać choć cząstkę tego, co Ty, trzeba wiedzieć przede wszystkim, czego się tak naprawdę pragnie. Aby dążyć trzeba mieć cel. Jak odnalazłaś swój?

dżejem napisał(a):Tak jak by coś w miom wnętrzu pękło [balon???].

Żeby myśli mogły swobodnie płynąć muszą pęknąć nie jedną tamę. Najwyraźniej, ta zapora była spora ;)
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Zorki 02 wrz 2007, 19:32
dżejem napisał(a):Choć znów pojawił się lęk... skoro ta obecna "fala" jest taka wysoka... to co będzie, jak w końcu opadnie, tj. czy dół będzie analogicznie głęboki :-| :?: :?: :?: :?: :?: :?: :?:

Tego nikt nie wie. Ale ja Ci powiem, że kilka miesięcy temu miałem podobne odczucia i ta wysoka fala nie okazała się falą lecz stałym podniesieniem poziomu morza :]
Jedyną rzeczą, jakiej powinniśmy się bać, jest sam strach. (Franklin Delano Roosevelt)
Zawsze jestem gotów się uczyć, chociaż nie zawsze chcę, by mnie uczono. (Winston Churchill)

Zmieniłem się. Wyzdrowiałem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
387
Dołączył(a)
27 gru 2006, 03:10

przez Goplaneczka 03 wrz 2007, 10:46
Ehhh...
Czy można się cofnąć dalej, niż początek drogi? Zakopałam się w dołek... I nawet mi się nie chce szukać łopaty.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 6:17 pm ]
Bethi i Moczymordko- co do podjęcia decyzji- można ją odwlekać, ale życie samo się w końcu o nią upomni i każe sobie zapłacić za to. A ceny ustala dużo powyżej kosztów.
Goplaneczka
Offline

przez Pstryk 03 wrz 2007, 19:39
dżejem napisał(a):co będzie, jak w końcu opadnie, tj. czy dół będzie analogicznie głęboki

To zależy od Ciebie. Masz czas, póki fala trwa, przygotować sie do dryfowania. Wcale od razu nie musisz tonąć. Jesteś stara wyga nerwuska, inteligentną życiowo. Utrzymywanie się na fali kosztuje dużo wysiłku. Sama wiesz. Jeden mały błąd i jesteś pod. Potem przyda Ci się odpoczynek :D

Goplaneczka napisał(a):akopałam się w dołek... I nawet mi się nie chce szukać łopaty.

Łopatologia to podstawowa umiejętność ludzi z forum. Więc nie musisz wcale szukać narzędzi. My Cię wykopiemy :mrgreen:

Goplaneczka napisał(a):co do podjęcia decyzji- można ją odwlekać, ale życie samo się w końcu o nią upomni i każe sobie zapłacić za to. A ceny ustala dużo powyżej kosztów.

Tak. Już wiem, że nie stać mnie na odsetki... Nie umie podjąć decyzję. Jeśli podejmę ją na TAK wiem, że będę nieszczęśliwa. Jeśli natomiast zdecyduję NIE, wiem, że inni będą nieszczęśliwi...
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez .Kinga. 05 wrz 2007, 21:09
dżejemTeż tak mam.. rozumiem..bardzo dobrze.. nie umiem Cię pocieszyć, bo sama jestem w podobnej sytuacji i nie radzę sobie, więc nie mam pojęcia co Ci doradzić...
Wiem co to bezsenność,depresja,autoagresja,samotność,huśtawki nastrojów,brak tożsamości,bezsilna rozpacz i gniew,bezpodstawny lęk i podejrzenia oraz porażka. Wiem co to radość i pasja.

http://www.youtube.com/watch?v=_N_Ck1KcAEo - dla Was wszystkich chwila wytchnienia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
459
Dołączył(a)
21 maja 2007, 17:30
Lokalizacja
W-wa

przez .Tomek 05 wrz 2007, 21:27
dżejem napisał(a):Nie jestem człowiekiem, z którym da się żyć...

K**wa i Ty dżejem to mówisz? :evil: Nawet się tak nie waż myśleć. Nie każdy po prostu może wytrzymać - nie tylko z Tobą ale i z nami, ogólnie osobami chorymi - takiej przyjaźni. Niestety, nie zawsze trafia się na wyjątkowego człowieka. Ale to nie powód żeby tak gadać. A teraz uszy do góry :) :mrgreen: :mrgreen:
...to tylko kolejne rozwiązanie.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 05 wrz 2007, 23:05
dżejem sądzę, że Twoja przyjaciółka dopiero za jakiś czas zrozumie jak wiele straciła <tule>
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez Twilight 06 wrz 2007, 04:17
Dżejem, to piątka, bo wczoraj miałem identyczną sytuację - też pożegnałem się z osobą, która uważałem za Przyjaciółkę.

Doskonale Cię rozumiem, ale to ani trochę nie zmienia faktu, że mimo pozornej ''racjonalności'' przebija się przez Twój post ''depresyjna gadka'' - Takie tam, że się z Tobą nie da żyć i inne bzdury. A kto powiedział, że to zawsze Ty się musisz przejmować? I brać poczucie winy?

Fanie puścić taki tekst ''nie jestem w stanie udźwignąć przyjaźni z Tobą" - słowa-słoma, nie nie znaczą, puste. Nie ma w nich odwagi, by powiedzieć ''nie chce'', ''nudzisz mnie'', ''męczysz mnie'', ''mam w dupie Twoje problemy, chce sie skupić na swoich'' - ''nie jestem w stanie udźwignąć'', znalazł się dyżurny chrystus kraju.

Ja byłem w o tyle komfortowej sytuacji, że po krótkiej i gwałtownej ''rozstawczej kłótni'' spotkaliśmy się za 1 minut znowu - już na bardziej rzeczową, spokojną i długą rozmowę - i przynajmniej sprawa wyszła szczerze i jasno. I wiadomo, nie fajnie, nie ukrywam, ale poza tym - mam to w dupie, nie przymierzając.

A takie słomosłowa tylko dobijają...

Tulę.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Avatar użytkownika
przez Maciej_Z 07 wrz 2007, 18:27
Ano szkoda... Doskonale wiem, co czujesz Dżejem. W sumie sama wiesz, że lepiej dowiedzieć się teraz, niż później. Ale nie ma to nic wspólnego z żadną prawdą o Tobie.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
83
Dołączył(a)
06 wrz 2007, 13:34

Avatar użytkownika
przez korres1 09 wrz 2007, 20:06
dżejem, współczuję Ci bardzo, bo jak każdy rasowy borderline wiem doskonale jak wygląda podobna sytuacja. POdziwiam Cię, że byłaś w stanie napisać jej takiego maila, a ją - że mimo wszystko była z Tobą szczera (lepiej póżno...). Ja w podobnej sytuacji nie odważyłabym się spytać co się stało. No, ale to chyba nie jest dla Ciebie najlepszym pocieszeniem. Pozdrawiam serdecznie.
Ale kto będzie trzymał straż nad strażnikami?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

przez Pstryk 18 wrz 2007, 18:26
dżejem napisał(a):Już kiedyś komuś to mówiłam: "When the truth dies very bad things happen" i tak było w tym wypadku. Ona nie ufała mi na tyle, by być ze mną szczerą, mnie to obruszyło, bo odebrałam to jako lekceważenie.

W ciągu miesiąca przeżyłam trzy tego typu sytuacje. Dwie zakończyły sie spaleniem mostu, jedna jeszcze trwa. Jakie to przykre, że za naszą bezinteresowną przyjaźń dostajemy płytką znajomość. Nie wydaje mi sie, żeby złość na siebie miała w tej sytuacji uzasadnienie.

dżejem napisał(a):Czy mam żal? Mam- do siebie, że tak długo racjonalizowałam całą sprawę, tłumaczyłam czyjeś zachowania, które można było jednoznacznie ocenić, że tak mocno zaufałam, a teraz dostałam w dupę. Czy czuję się skrzywdzona? Tak, tak się właśnie czuję.

Tak powinnaś się czuć: skrzywdzona, ponieważ każdy związek tworzą przynajmniej dwie osoby, a Ty dałaś z siebie, ile miałaś. Spójrz, jak jesteś wartościową osoba. Ile potrafisz dobra rozdzielić. Jeśli ktoś nie potrafi go przyjąć, niech się pogrąża w chłodzie własnego serca.

dżejem napisał(a):Życie iluzją zawsze sprowadza człowieka do parteru

O tak. Ale czy nie oceniasz całej sytuacji zbyt surowo pod względem swojej osoby? Całą wyrozumiałość kierujesz do Twojej już byłej przyjaciółki i brakuje znowu czegoś dla Ciebie! Czy nie stwarzasz ponownie iluzji?

Pytanie: czy ja się kiedyś nauczę, by samej nie wytwarzać tej piep...onej iluzji???

Tak. Będąc szczera. Doświadczenie życiowe już masz.
Pstryk
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do