Gdzie właściwie jestem?

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Avatar użytkownika
przez ashley 05 sie 2007, 18:49
Bethi,Twilight, Dzejem gratuluje Wam tej drogi, ktora macie juz za soba ;) I powodzenia w dalszej.

Ja mam za soba juz bardzo dluga droge. Po krotce moglabym ja opisac tak: Narodziny problemow, narastanie ich, pogubienie sie w nich ---> Uswiadamianie sobie co jak i dlaczego ---> Deprecha ---> Najgorszy dzien w moim zyciu pt'porazka zyciowa' ---> Gleboka deprecha --->
podnoszenie sie z dna ---> Szamotanie sie z tym calym bagnem ---> Zakonczenie tego rozdzialu ---> Ukladanie wszystkiego na nowo.

Oczywiscie bylo ciezko i w tych koncowych etapach. Placz, bol i wyczerpanie. Teraz jestem w takim miejscu, w ktorym jestem spokojna. Nowe zycie zaczelo sie jakis czas temu a teraz ulozenie wszystkiego jak chce stio przede mna otworem. Stoje w miejscu i wiem ze juz pora ruszyc dalej. Teraz czuje ze moge miec takie zycie o jakim marzylam.

Fajny temat :)Piotrek nie przejmuj sie. Glupia sytuacja, zdarza sie. Mysle ze idziesz naprzod. Czasem tkwimy w jakims miejscu troche dluzej,z roznych przyczyn. Moze czasem nie mamy az tyle sily zeby isc dalej i robimy przystanek. Ale to normalne. Nabierz sil i ruszaj naprzod ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Avatar użytkownika
przez moczymordka 05 sie 2007, 23:01
gdzie ja jestem...? : :roll: :smile:
gdzieś za czymś ważnym, i gdzieś przed czymś ważnym. No, po 2 latach terapii indyw. i pół roku terapii grupowej chyba trzeba za czymś być :D to było trudne,ale dobre. Na razie mam przerwę,ale już niedługo zamierzam się ( i przy okazji moją terapeutkę :smile: ) pokatować znowu.
Ale abtrachując troche od tego wszystkiego.. Tak na prawdę czuję się jakbym była na zakręcie. Mój facet mówi o ślubie, a ja nawet nie wiem czy jeszcze go kocham.. A jeśli to nie przez te choroby?? Jeśli ja na prawde nic nie czuję?? Nie chcę być tchórzem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
02 lip 2007, 15:36
Lokalizacja
katowice

przez misiek102 05 sie 2007, 23:30
ja juz wogule niewiem gdzei mam iść w ktura strone , w kturym kierunku, i pustka wielka pustka w głowie
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
27 cze 2007, 00:01
Lokalizacja
BRUKSELA

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez IceMan 06 sie 2007, 01:19
Twilight, ashley - dzięki ;) już ze mną ok - na wczorajszy wieczór i dzisiejszy ranek mam inną interpretację - po prostu zarzuciło mną na zakręcie :P ale w pracy nikt mi tego wczorajszego za złe nie było a mnie najbardziej dręczyło że pewnie z siebie głupa zrobiłem przed pracownikami, ale jednak nie i wszystko wróciło do normy - po prostu 'zdarza się' :D

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:46 am ]
Twilight napisał(a):BTW, co to za bezsens organizacyjny, w jaki sposób możesz w takim razie wypełniać obowiązki ochrony, jeśli awanturującego się klienta nie możesz tknąć palcem? Oddziaływać autorytetem?

Mówiąc krótko i jasno taki poj***ny zawód - robię tylko miesiąc to pal to licho - przemęczę się - tak ogólnie to w takich sytuacjach wzywam kierownika - ale wzywać przy 5 kumplach kierownika na ich kumpla to byłby mały (czasem bolesny dla mnie) nietakt :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez Pstryk 06 sie 2007, 18:56
Ogólnie jestem cały czas w drodze, ale czasem mam wrażenie jakbym był Syzyfem a droga prowadziła na górę.

Ponoć wszyscy niesiemy krzyż i pokonujemy drogę krzyżową...
Piotrek, gdy owładnie Cię przeświadczenie, że to, że jesteś to "syzyfowa praca", pomyśl o mnie (dziękuję za wszystko) i o tej rzeszy ludzi, którym pomagasz wtaczać głaz na górę i z jakim skutkiem... :mrgreen: Spójrz na swoje ziemskie życie i powiedz szczerze: co w życiu zrobiłeś?
A co do pracy: jesteś młody, nabierzesz dystansu :mrgreen: Wierzę w Ciebie!
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez ashley 06 sie 2007, 20:18
bethi napisał(a):Ponoć wszyscy niesiemy krzyż i pokonujemy drogę krzyżową...

Ogladaliscie film ''Wszyscy jestesmy Chrystusami''? Zapamietalam z niego jedno zdanie: ''Tak ciezko jest zobaczyc meke Chrystusa w twarzy innego czlowieka'' I tak jest. Masa ludzi niesie swoj krzyz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

przez Pstryk 06 sie 2007, 21:41
Znam to opowiadania z - szpitala psychiatrycznego! Zawsze wieczorem po wszystkich zajęciach, kolacji, kąpieli, zbieraliśmy się w największej sali, braliśmy koce i na materacach kładliśmy się rządkiem a pani pielęgniarka puszczała cichutko relaksacyjną muzykę. Rozpoczynała prostym ćwiczeniem na poskromienie oddechu a po chwili zaczynała czytać bajki. Świetna sprawa. Już pod koniec mojego pobytu na seansie przeczytała to opowiadanie - nie wytrzymałam do końca i wybuchłam płaczem, bo uświadomiłam sobie, że mimo iż moje życie było takie pogmatwane, chore, nienormalne - nie zamieniłabym go na żadne inne :smile:
Pstryk
Offline

przez snaefridur 09 sie 2007, 04:39
Mogę w zasadzie powiedzieć o sobie,że jestem w 95% zdrowa,przynajmniej na chwilę obecną ;).Od jakiegoś czasu nie biorę leków,ataków paniki praktycznie nie doświadczam,nerwobole też sobie poszły.Jest w zasadzie tak dobrze,że nie umiem się dopasować do nowego życia.Mam cały swój czas dla siebie,wszystkie dni,które wcześniej przesypiałam.Bardzo dziwne uczucie po latach zmęczenia i przybicia,cudowne...ale dziwne.Natręctwa owszem mam,ale utrzymują się na normalnym poziomie.To taka ciekawa osobliwość ludzka,którą chyba każdy ma.Ten stan utrzymuje się 2 miesiące,wiem że to nie wieki,ale po prostu nigdy (chyba odkąd byłam dzieckiem) nie czułam sie tak rewelacyjnie.Dawno nie byłam tak aktywna.
Mam niską samoocenę,ale już nie żałośnie niską.Jak ktoś jest wredny/chamski/niemiły ,tak mało mnie to rusza,że aż się sama sobie dziwię.Generalnie zostały mi tylko ostatnie szlify.
Z tym,że wszystko może znów nagle powrócić,liczę się,ale o tym nie myślę,bo i po co.
snaefridur
Offline

Avatar użytkownika
przez moczymordka 09 sie 2007, 10:55
to fajnie, że Ci się udało! Pozdrawiam i życzę dużo siły!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
02 lip 2007, 15:36
Lokalizacja
katowice

Avatar użytkownika
przez .Kinga. 09 sie 2007, 11:46
dżejem Piękna bajka.. dużo uświadamia.
Gdzie jestem? Myślę że to dopiero początek.
Byłam w dziwnym stanie. Nie wiem co mi się działo. Nie byłam w stanie określić co czuję, w czym problem. W tym presja otoczenia pytania "co ci jest", pretensje, że nie chcę powiedzieć, a ja przecież sama nie wiedziałam! W końcu depresja przysłoniła wszystko. Nie wiadomo z jakiego powodu się przypałętała, więc znów pretensje, że jestem egoistką, że nie chcę powiedzieć. W końcu izolacja od kogokolwiek- trwam w niej do dziś. To mi pomogło. Zaczęłam się zastanawiać. Własnymi siłami odgoniłam depresję ( no może trochę pomocy psychoterapii). Oczywiście nie od końca, ciągle z nią walczę, ale na tyle osłabła, że zaczynam odkrywać siebie. Zaczynam powoli określać powody, określać siebie. Zaczynam poznawać siebie. Na takim jestem etapie. Jak będę wiedziała dokładnie co i jak to tylko z górki. :)
Wiem co to bezsenność,depresja,autoagresja,samotność,huśtawki nastrojów,brak tożsamości,bezsilna rozpacz i gniew,bezpodstawny lęk i podejrzenia oraz porażka. Wiem co to radość i pasja.

http://www.youtube.com/watch?v=_N_Ck1KcAEo - dla Was wszystkich chwila wytchnienia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
459
Dołączył(a)
21 maja 2007, 17:30
Lokalizacja
W-wa

przez Martusia 14 sie 2007, 22:45
Ja jestem w wciąż w jednym punkcie. Nie widzę osatnio korzystnych zmian. Dlaczego tak jest? Bo nie potrafię podejmować decyzji i na dodatekl znalazłam się w punkcie gdzie każda decyzja niosła konsekwencje nie do zaakceptowania. Ale wiem, że już zbliżam się do zrobienia poważnego kroku. Dość czekałam bezczynnie.
Pozdrawiam.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

Avatar użytkownika
przez ashley 16 sie 2007, 22:11
Martusia napisał(a):Ale wiem, że już zbliżam się do zrobienia poważnego kroku. Dość czekałam bezczynnie.
Pozdrawiam.

no i dobrze, trzymam kciuki za ten krok :) a co do zastoju, chyba czasem kazdy go ma
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

przez Goplaneczka 18 sie 2007, 11:07
Kiedyś na pewno...
Mhh.. Ja nadal jestem na początku, przez ostatni czas nie zrobiłam chyba ani jednego kroku do przodu, choć raczej się też nie cofam.
Goplaneczka
Offline

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 18 sie 2007, 17:19
Myślę,że mogę mówić o małym kroku do przodu
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do