Trudny początek...

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Trudny początek...

przez pao 07 cze 2007, 15:27
Zacznę od tego. że nigdy nie stroniłem od używek typu narkotyki. Paliłem ziółko od 4.5 roku codziennie i raz na tydzień, zwykle w sobotęWink wciągałem amfe, tak na odmulenie. Stan mojej psychiki zaczął się pogarszać stopniowo a ja głupi myślałem że to kontroluję. Zacząłem zamykać się w swoim świecie aż do momentu gdy czułem się koszmarnie:( Próbowałem cały czas spać ale z czterech godzin przesypiałem może pół... tego nie da się opisać... nie życzę najgorszemu wrogowi takiego czegośSad. Pani psycholog na początek nafaszerowała mnie pernazyną i było jeszcze gorzej... i ten potworny ucisk na skroniach... wracał jak piorun gdy tylko otworzyłem oczy. Diagnoza była następująca zaburzenia obsesyjno-kompulsywne i schizofrenia paranoidalna... mimo tego nie przestawałem ćpać. To stało się jakby częścią mnie, mojego rozwoju, wspomnień, osobowości, szególnie marycha. Dostałem przepis na Zolafren i Seronil. I wtedy urządziłem sobie prawdziwe piekło... brrr... Seronil brałem rano, 2x10mg, zaraz po przebudzeniu, 2-3 godziny potem była kreska do nosa i może kawy, i jakoś dzień leciał, wieczorkiem najpierw zioło i potem Zolafren , 2x10mg, i tak około 2 miesiące, bezmyślnej wegetacji zamiast życia. Zaczęło mi się poprawiać to znowu pogarszać, ciągle byłem na granicy. Potem było już tylko gorzej, godzinami patrzyłem się w sufit i myślałem to o Bogu to o samobójstwie a właściwie sposobie w jaki odejść. Wiem że największy ból na świecie to ból rodzica chowającego swoje dziecko, ale już miałem dosyć. Prawie całkowicie straciłem kontakt z rodziną. Uratowała mnie siostra która też miała w przeszłości problem z amfą. Po całonocnej rozmowie przekonała mnie gdzie tkwił mój problem, a ja myślałem że to już bez znaczenia; dała mi nadzieję. Przestałem ćpać... to największe moje osiągnięcie w życiu... przez to zacząłem z tęsknoty i głupoty zmieniać dawki leków. Raz wziąłem 7 Seronilu, czułem się dziwnie jak gdybym miał się zaraz przewrócić... Zolafrenu najwięcej wziąłem 4 i spałem 22g na dobę, czułem się ogólnie rozbity na drugi dzień i dziwnie niespokojny. Ale się naprostowałem:) Jest coraz lepiej... chyba rzucę fajki teraz to będzie mały pryszcz;) Moja nadzieja świeci coraz mocniej... i pamiętajcie! Nigdy nie ma i nie będzie takiej rzeczy której nie można dać rady! Nawet w samotności można pokonać wszystko, no może z odrobiną wsparcia:) kocham Cię pyszczku... Bo to TY sam musisz zrobić ze sobą porządek, powoli tak od środka. I wieże że choć nie ma się czym chwalić to jestem z tego dumny; wieże że da się wyjść z każdego dołu... dołka... dołeczku. Trzymajcie się ziomy!
...gdy nie miałem już nic, dostałem wszystko...
pao
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
05 cze 2007, 13:26
Lokalizacja
Miastko

przez wygramznerwica 07 cze 2007, 15:31
wiara i przemowienie do samego siebie to polowa sukcesu ;)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
07 cze 2007, 12:20
Lokalizacja
z nienacka

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do