Nasze małe codzienne radości

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Avatar użytkownika
przez .Kinga. 16 sie 2007, 12:28
MadLuki Wróciłam właśnie z działki. Działka jest na wsi. Położyłam się na dworze i gapiłam się w niebo. Może wiesz, że 4 dni temu wpadało w atmosferę ziemską 'stado' meteorytów. Widzieć ich nie widziałam, bo niebo było zachmurzone. Ale widziałam przedwczoraj ich resztki. To co widziałam było niesamowite. Tak ogromnych spadających gwiazd to ja w życiu jeszcze nie widziałam.. Dosłownie co minutę coś spadało. Byłam na wsi dookoła żadnych świateł więc widoczność jest tam doskonała. Dokładnie widać całą drogę mleczną. Niebo jest po prostu zasiane gwiazdami! Nie to co w mieście, gdzie są 3 gwiazdy na krzyż...
Zawsze kiedy tam przyjeżdżam leżę w nocy i obserwuję niebo. Ale taką ilość spadających gwiazd to ja jeszcze nie widziałam. To było wspaniałe! Były ogromne. Czułam że jestem cząstką czegoś ogromnego, czegoś pięknego.. czegoś z czego rzadko człowiek zdaje sobie sprawę.
Leżałam i ubolewałam że ludzie siedzą w domach i niczego nie widzą.. Zawsze chcę się tym wszystkim dzielić. Więc Wparowałam do domku i oznajmiłam, że jest boskie niebo że jest pełno niesamowitych spadających gwiazd, że muszą to zobaczyć. Oni tylko na mnie spojrzeli powiedzieli żeby mnie spławić 'no.. na pewno, to idź obserwować'. Nie wiedzieli co tracą.
Tak sobie myślałam, że ludzie z depresją widzą więcej, bardziej doceniają życie. Nie wiem jak to określić. Jesteśmy o coś bogatsi. Nasze spojrzenie na wszystko jest wyjątkowe. O ile właśnie nie próbujemy się zabić..
Wiem co to bezsenność,depresja,autoagresja,samotność,huśtawki nastrojów,brak tożsamości,bezsilna rozpacz i gniew,bezpodstawny lęk i podejrzenia oraz porażka. Wiem co to radość i pasja.

http://www.youtube.com/watch?v=_N_Ck1KcAEo - dla Was wszystkich chwila wytchnienia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
459
Dołączył(a)
21 maja 2007, 17:30
Lokalizacja
W-wa

przez Amator 13 wrz 2007, 18:45
O tak! Przyroda! To niesamowite piękno, które nie wszyscy mogą dostrzec. Ja potrafie i to mnie cieszy. Często jestem za miastem i podziwiam drzewa, łąki, staje twarzą do wiatru, pedałuję na rowerze, zmagam się ze słabościami, słucham ptaków, oglądam chmury. Czasem tak jadę rowerem w jedną stronę i pomimo bólu kolan oglądam po drodze chmury. Jest w nich coś magicznego. Zmieniają się z każdym kilometrem. Tak, właśnie wtedy czuję się szczęśliwszy i trochę lepszy od innych.

Miałem, nie tak dawno, pewną przygodę związaną z siłami natury. Wracałem prawie 20km w niesamowitej ulewie, w czasie burzy i pod wiatr. To był okres mojego odwyku. Schowałem się pod niskim drzewem i modliłem aby mnie piorun nie trafił. Już chciałem łyknąć tabletkę, ale pomyślałem szybko, że zanim ona zadziała to pewnie burza przejdzie. Było niesamowicie! Przemokłem do suchej nitki. W koło było tylko pole i las. Niesamowity wiatr. Pomyślałem, kurcze, jak w życiu, trzeba jechać, iść do przodu mimo wszystko. Normalnie było by to łatwe, ale ja byłem na odwyku i cały się trząsłem. Lęk mnie ogarniał niesamowity, tysiąc myśli napływało do głowy, serce mi kołatało. Pomyślałem, że nie ma co czekać i wsiadłem na rower. Z drogi zrobił się mały potok i błoto, rower ledwo chodził. Na domiar złego, mając już kilka kilometrów do domu, złapałm gumę. Ale wymieniłem dętkę i pojechałem dalej. Naprawdę włożyłem w to wszystko niesamowicie dużo siły i samozaparcia. Brzmi to pewnie jak zmyślona historyjka, ale dla mnie to było trochę jak znak. Przekonało mnie to wydarzenie, że naprawdę potrafię więcej niż mi się wydaję.

Teraz jak tak siedzę i wewnątrz cały drżę, to ciężko mi uwierzyć, że jednak coś mi się udaje. Czasem napisanie posta nie jest dla mnie łatwe. Tak zmienne potrafi być samopoczucie.

Jeśli w życiu coś sobie udowodnimy, to potem jest trochę łatwiej. Gdybym tak tygodniami siedział i rozmyślał to nigdy bym siebie z tej drugiej strony nie poznał. Nie chciał bym stracić siły do sportu, to by mnie moglo zabić...

Znam chłopaka, który mimo inwalidztwa porusza się na rowerze w lecie i zimie. Widać, że jest mu niesłychanie ciężko. Chłopak jezdzi więcej ode mnie pomimo kalectwa! Widziałem go nawet po zmroku w zimie jak wracał oświetlony do domu! Podziwiam go i gdy jest mi żle to często o nim myślę. Oglądałem, w telewizji, czlowieka, który bierze udział w jednym z najtrudniejszych wyścigów rowerowych.... a człowiek ten... uwaga... ma tylko jedną nogę! To niesamowite i piękne zarazem ile czasem ludzie mają w sobie samozaparcia.
Może to z takich ludzi warto brać przykład...

Szkoda,że tak mało tu wpisów. Pozdrawiam
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
28 lut 2006, 00:44

przez Maza 02 paź 2007, 01:35
Witam!! Witam!!
Ja tak dla śmiechu i wzbudzenia usmiechu napisze, że od jakiegoś tygodnie prześladuje mnie pech-wpadkowy:) tak to ujmę. Tzn. pewnego dnia wróciłam po pracy do domku i zasiadłam z laptopem na sofie czytając, co??oczywiście posty na Naszym blogu. Z kuchni dobiegł okrzyk ''obiad!!!'', który wydał mój szwagier i zaczął przynosił talerze pełne spagetti z sosikiem pomidorowym mniammmm:) Pomyślałam, że nie zmienie miejsca, w którym siedze, by móc spokojnie delektować się obiadkiem i czytać co nowego na forum. I jak tylko otrzymałam talerzyk z daniem i chciałam usadowić się wygodnie, tak szybko pół samokowitego papu znalazło się na moich udach i sofie!!! Szybko posprzątałam by nikt nie spostrzegł, że zabrudziłam sofe, ja to pół biedy. Na drugi dzień, zbiegałam po schodach na dół w dość szybkim tępie i nie wyrobiłam na zakręcie, a na dodatek moje jakże antypoślizgowe ;) skarpetki spowodowały, że miałam bliskie spotkanie -na czworaka- z ziemią. Sama z siebie się śmiałam, ale najlepsze jest w tym wszystkim to, że spadłam z ostatniego schodka!! To dopiero sztuka hehe No a dzisiaj, to zato wchodząc po schodach na góre-również dość szybko- ramieniem zahaczyłam o spód słupka, który jest od barierki. Wyobrażcie sobie, że ma on jeszcze coś w rodzaju daszku jak grzyby, no i jak właśnie pod tym daszkiem się zaklinowałam ramieniem chcąc wejść na góre :D Już nie wspomnę co się teraz znajduje na moim ramieniu, ale z czerwonym nie jest mi do twarzy :P Coś mam czutkę, że to jeszcze nie koniec... Jak mnie jeszcze coś dopadnie to Wam napisze.


Pozdrawiam!!!!!!!!
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
16 lut 2006, 17:50

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez agnes_001 07 paź 2007, 17:54
:D Każdy nowy dzień przynosi piękne chwile, zanim pojawiły się moje lęki, pewnie zaśmiałabym się pod nosem słysząc takie stwierdzenie, bo niby oczywistość a nadal łapię się czasami na tym, jak trudno przychodzi mi spontaniczna radość z samego faktu, że żyje.
Ostatnio po przebudzeniu zobaczyłam mokre ulice za oknem i pomyślałam, że jest super , bo tak dawno już nie padał deszcz..Po prostu zmienilam podejście, staram się być wdzięczna za każdą piękną chwilę , za moje życie.
Przychodzi lęk, niechciane myśli a ja sobie myślę jak fajnie,że studiuję, to co uwielbiam, że mam super rodzinę, że spotkam się z kolegą, jest tyle powodów dla których na twarzy może pojawić się uśmiech..
Dzisiaj tuliłam mojego kiciusia i nawet mnie nie drapnął :lol:
Pozdrawiam wszystkich
Believe in what you feel inside
And give your dreams the wings to fly
You have everything you need
If you just believe...
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
18 kwi 2007, 13:52
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do