Osoby,które są już zdrowe lub prawie zdrowe-ile nas tu jest?

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

przez anusia 21 maja 2007, 21:53
Pirania ale nie załamuj się, że narazie każdy z nas ma inne zdanie niż Ty i tak jesteśmy z Tobą, bo każdy z nas ma podobną chorobę. Pozdrówka :smile:
Wykreślić ze Świata przyjaźń...to jakby zgasić słońce na niebie
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
14 maja 2007, 20:57

i co dalej?

przez Pirania 21 maja 2007, 22:02
sory jeśli kogoś uraziłam - nie było to zamierzone. w tym co piszę jest chyba trochę żalu do losu o to, że już nieraz czułam się "wyleczona", a ostatnio spotkałam kumpla, który czuł się wyleczony, wrócił na wcześniej przerwane studia, odnowił kontakty, a tu nagle go "złamało" i znowu musi chodzić na terapie - nie był przygotowany na taką ewentualność i strasznie go to "powaliło", że jego plany życiowe biorą w łeb, pocieszałam go, że za 2 - 3 miesiace znowu zapomni o chorobie, a on zadał mi pytanie - "i co dalej?".
Pirania
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
21 maja 2007, 17:46
Lokalizacja
podkarpacie

przez anusia 21 maja 2007, 22:05
Pirania Wspieraj go, niech chłopak nie czuje się samotny, w gronie przyjaciół każdą chorobę można przetrwać. Trzymam kciuki za Ciebie i Twojego kumpla :smile:
Wykreślić ze Świata przyjaźń...to jakby zgasić słońce na niebie
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
14 maja 2007, 20:57

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez agapla 21 maja 2007, 22:10
a co ma być dalej ?,trzeba życ i sie nie zastanawiać ,starać sie coś zmieniać ,szukać rozwiazań ,ja podam inny przykład moja kolezanka wyszła z nerwicy teraz robi doktorat ,ma świetną prace i sie nie zastanawia co dalej ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Re: zdrowa? - raczej zaleczona na jakiś czas!

przez murti 21 maja 2007, 23:53
[quote="Pirania"]witam, nie chcę nikogo sprowadzać z obłoków na ziemię - ale z nerwicy nie da się wyleczyć - to choroba na całe życie

Bzdura totalna Poczytaj naukowe ksiazki Polecam ICD9 bo ICD10 w sprawie nerwic jest bardziej skomplikowane
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
10 mar 2007, 13:00

Re: grunt to nie poddawać się!

Avatar użytkownika
przez Róża 22 maja 2007, 08:17
Pirania napisał(a):dążenie do wolności - wolności od choroby jest bardzo ważne. Ważne jest to żeby trafić na odpowiedniego lekarza, na doświadczonego psychologa, do któych można mieć pełne zaufanie, do których mozna się zwrócić w każdej chwili. Bardzo ważne są relacje z naszymi bliskimi, którzy też muszą nauczyć się żyć z naszą chorobą. Żeby żyć w "równowadze" trzeba czuć się potrzebnym, trzeba znaleść sobie jakieś zajęcie, które będzie nas absorbowało, trzeba "wyjść do ludzi", przełamać się, pokonać swoje słabości. Wiele spraw w swoim życiu musiałam przewartościować, wiem, że nie mogę pracować w swoim zawodzie, że zawiodłam pokładane we mnie nadzieje swoich rodziców, że przez chorobę jestem parę lat "do tyłu", ale nie poddaję się - życie jest takie piękne. R.


Wszystko to prawda,ale trzeba umieć liczyć przede wszystkim na siebie.Trzeba nauczyć się żyć bez nerwicy.To bardzo proste,chociaz droga do tego wydaje się daleka i skomplikowana.Piranio-niestety nie jesteś jeszcze zdrowa :( Ale juz niewiele ci brakuje-wystarczy przestać płakać nad sobą,rozpamietywać,że ci się noga powinęła i był nawrót i zacząć mysleć,że nerwica jest wyleczalna,bo jest.Trzeba tylko chcieć z niej wyjść definitywnie i raz na zawsze.

Cieszę się,że się wpisujecie.Wiem,że jeszcze sporo ozdrowieńców się nie wpisało,może nie trafili jeszcze na ten temat. ;)
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez didado1 22 maja 2007, 09:07
xxx
Ostatnio edytowano 03 mar 2008, 23:05 przez didado1, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

przez Aga1 23 maja 2007, 21:53
Czesc, i ja dodam swoje trzy grosze. Nerwice mam od dziecka-ojciec alkocholik. Na poczatku zeszlego roku zaczelam sie leczyc. Teraz wyszlam na prosta.Dostalam nowe zycie. Nerwica moze wrocic lub nie.To zalezy od nas.Dlugo mi i lekarka i terapeutka na ten temat mowily. Teraz jednak wiem ze jakby tylko dala pierwsze objawy , co mam robic aby niedopuscic aby zostalo. Po prostu jestem teraz po leczeniu duzo madrzejsza. Leczenie wrocilo mi zycie.Wiare w to ze nie spedze reszty zycia zamknieta w domu. Podrozuje , pracuje, jestem wsrod ludzi. Dla mnie to ogromna radocha ze z corka mozemy same jechac do kina czy na zakupy. Ona czekala na to 14 lat. Gdybym mogla cofnac czas nie zawachalabym sie odwiedzic psychiatry czy psychologa. Nie zmarnowalabym tylu lat. Teraz chlone wszystko jakbym miala nadrobic stracony czas . Zycie jest piekne i nie traccie go. Nie poddawajcie sie nerwicy tak jak ja.Byl czas ze naprawde myslalam ze juz nic dobrego mnie w zyciu nie spotka, bo sama nie moge sie nigdzie ruszyc. Jednak jakis duch czuwal nad moja osoba i kazal mi sie leczyc. Jestem losowi za to bardzo wdzieczna. Odnalazlam sie na nowo czego i wam zycze z calego serca.
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

Avatar użytkownika
przez blackwitch 24 maja 2007, 16:17
Ja myślę że nerwica lezy nie tylko w jakis zadawnionych konfliktach emocjonalnych, ale i w naturze kazdego z nas- jestesmy po prostu bardziej wrazliwi niz inni i stad pojawiaja sie w nas rózne objawy nerwicowe. Więc według mnie to raczej kwestia poziomu wrażliwosci i tego czy za wszelka cene staramy sie ja obnizyc, czy starac sie ja zaakcepowac i zyc z nia, i czerpac radosc z zycia. Ja wierze ze z taka jaka mam ja, da sie zyc i byc szcesliwym. Staram sie chronic siebie przed sytuacjami które wywołują ból i lęk, i uwierzyc ze to ze sie boje, ze fakt tego ze bardziej intensywnie odczuwam i badziej cierpie (nawet z błachych powodów), nie zamyka mi drogi do tego by pokochac siebie i byc szczesliwą. Więc wydaje mi sie ze nerwica jest uleczalna, ale tylko po tym jak na prawde zrozumie sie i pokocha swoja własna naure. Coś w tym sensie:)Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
21 lis 2006, 22:50

Avatar użytkownika
przez biedronka 26 maja 2007, 13:38
Róża jak Ty sobie z tym poradziłaś? Co Ci pomogło? Będę wdzięczna za Twoje wskazówki.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
05 lut 2006, 22:44

Avatar użytkownika
przez Róża 26 maja 2007, 14:33
Biedronko,kosztowało mnie to wiele pracy i "rozmów " z samą sobą.Na początku zrobiłam sobie rachunek sumienia i wyszło,że strasznie się nad sobą użalam.Tzn.-np.nie pojadę do supermarketu,bo zemdleję,ludzie będą się gapić,a może ktoś mnie okradnie itp.Albo-jestem chora,nieszczęśliwa,a nikt mnie nie rozumie,ignorują moje dolegliwości,nie mogę tego albo tamtego robić itd.,albo-miałam tak i tak przerąbane życie,nic mi nie wychodzi,niczego znaczącego nie osiągnęłam itp.Pewnie to znasz.Więc doszłam do wniosku,że jeśli nie przestanę się usprawiedliwiać sama przed sobą tymi bólami i tak będę się oszczędzać we wszystkim,to do końca życia z tego nie wyjdę.Więc nauczyłam się kontrolować swoje emocje(nie jest to takie trudne jak się wydaje).Np.-nie mogę czegoś tam i już czuję się rozmemłana psychicznie.Wtedy mówię sobie-o nie,stop!Właśnie,że możesz,w takim samym stopniu jak każdy!i to działa,naprawdę.Trzeba tylko trochę poćwiczyć.Poza tym zamknęłam za sobą przeszłość.Nie wracam do złych wspomnień.I-przede wszystkim zmuszanie się do zajęć,żeby nie siedzieć bezczynnie.Lęk-zmienianie toru mysli.Mówiłam sobie,to TYLKO nerwica,nic mi nie będzie-i zajmowałam mysli wszystkim innym,tylko nie dolegliwościami.Nawet nie wiesz,jak to szybko zaczyna działać.Więc-podsumowując-nie rozczulać się nad sobą,nie wsłuchiwać w swoje dolegliwości,wprowadzić sobie dyscyplinkę,lekceważyć własny lęk.Okazało się,że to proste jak drut.Próbuj,powodzenia ;)
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez agapla 27 maja 2007, 12:53
Róza dobrze powiedziane to naprawde działa spróbujcie!!! :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez biedronka 27 maja 2007, 14:16
Różo a wspomagałaś się lekami, terapią czy pokonałaś nerwicę sama, jak Agapla?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
05 lut 2006, 22:44

Avatar użytkownika
przez Róża 27 maja 2007, 16:14
Ja miałam nawrót nerwicy.Kilka lat temu miałam tak głęboką depresję i żadnego sprecyzowanego podejścia do tego tematu(brak forum :lol: ),że brałam leki.Pomogła mi Fluoksetyna.Ale nie wiedziałam,że to trzeba walczyć żeby naprawdę z tego wyjść.Tzn.podświadomie walczyłam,bo zdawałam sobie sprawę,że nie mogę tak żyć.Bardzo dużo zawdzięczam mężowi,który się ze mną nie patyczkował,tylko zmuszał do aktywności i normalnego życia(np.chciał mi zabrać prawo opieki do dzieci,nie dawał mi pieniędzy,tak,że nieraz autentycznie głodowałam i ja i dzieci,obmawiał mnie i nastawiał całą swoją rodzinę,lekceważył i poniżał na każdym kroku).Tym sposobem tak mocno nadepnął mi na ambicję,że musiałam się pozbierać i działać.Potem nastapił nawrót (4 lata później),z powodów życiowych-utrata pracy,poważne choroby dzieci.Lekarze ganiali mnie po różnych badaniach,chociaż ja twierdziłam,że to pewnie nerwica.Ale gdzie tam,wmawiali mi serce,hormony i co tam jeszcze.Do tego nie mogłam wydębić zwolnienia,bo nikt mi nie chciał dać!!A ja padałam z nóg,omdlewałam,wymiotowałam,miałam biegunkę itd,no coś okropnego i z tym wszystkim musiałam pracować.W końcu z ulgą doczekałam końca umowy i dalej już nie przedłużałam i nikt mi tego nie proponował,bo przecież nie byłam zdolna do pracy(ciągle się zwalniałam,bo nie dawałam rady wytrzymać,zero koncentracji itd.)W końcu poszłam do psychiatry,który dał mi Afobam,no postawił mnie na nogi,ale brałam go za dużo i uzależniłam się.Nie mogłam więc już go brać,a nadal nie mogłam funkcjonować.A musiałam(jeździłam w tym czasie z dzieckiem na rehabilitację do szpitala w 35stopniowym upale + opieka całodobowa),mąż wyjechal zagranicę.I w końcu mówię-dość k***a mać.Nie może tak być(psychiatra nic mi nie poradził,tylko chciał mi wciskać jakieś neuroleptyki,których nawet nie wykupiłam).Stwierdziłam,że to do diabła mój i tylko mój umysł i MUSZĘ się z nim dogadać.Bo kto ma się dogadać,jak nie ja? :lol: No i zaczęłam się dogadywać.Musiałam wziąć się w garść po prostu i to tak bez żadnego znieczulenia.Różnie to wyglądało,ale postępy dały się odczuć baaardzo szybko.a już jak spotkałam takich miłych ludzi na tym forum,to zaczęłam się czuć z dnia na dzień coraz lepiej. ;)
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Przeskocz do