Akceptacja?

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Akceptacja?

przez lukasz84 17 maja 2007, 09:27
Czy czujecie się akceptowani przez otoczenie i najbliższych? albo poprostu przed ludzmi sprawiacie wrażenie jakbyście byli zdrowi? a w środku odczuwacie katorgi?
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
15 maja 2007, 21:37
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez little_Nadia 17 maja 2007, 10:14
Niestety uśmiecham się na siłę, wychodzę z domu. Wiem, że i tak mnie nikt nie zrozumie. Czasem mam ochotę wyć i walić głową w ścianę. Ale się uśmiecham. Gram przed ludźmi ze szkoły, udaję, że jest ok. Tylko przy jednej osobie wspomnę o tym, jak jest mi źle. Ale to tylko gadanie. Wiem doskonale, że mnie nie rozumie.
Co do akceptacji w rodzinie. Kilka osób wie, że mam problemy. Ale tak naprawdę twierdzą, że sobie wszystko wymyślam. Nie zabraniają mi się leczyć, mają to gdzieś :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
16 maja 2007, 09:50

Avatar użytkownika
przez Neśka 17 maja 2007, 17:05
Witam po długiej nieobecności :)
Ja zawszę będe nieakceptowana albo traktowana, jak powietrze.
Czuję, że wszystko, co robię jest masą zależności, przymusowych czynności i schematów.
Nie potrafię się do tego dostosować, więc albo zawsze jestem całkiem z boku, albo wogóle mnie nie ma.
Efektem tego jest zanik poczucia własnej wartości, problemy z ustaleniem tego kim ja naprawdę byłam i jestem i brak akceptacji samej siebie. KAżdego dnia coraz bardziej siebie nienawidzę.

Pozdrawiam:)
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez lukasz84 17 maja 2007, 17:16
Ja też gram i nawet może mi to niezle wychodzi. Ludzie z mojego otoczenia byli by pewnie zaskoczeni gdybym im się wygadał, a prawda jest taka że cierpie od kilku lat i momentami mam wszystkiego dosyć.Chciałbym być człowiekiem silnym nie bać się żadnego wyzwania ale tak nie jest.Pozostaje mi siebie zaakceptować takim jakim się jest choć to trudne.Lae muszę walczyć bo wiem jak przestanę to będzie to mój koniec.Zatem muszę grać.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
15 maja 2007, 21:37
Lokalizacja
Śląsk

przez Aga1 17 maja 2007, 18:13
Ja przez kilkanascie lat udawalam ze jest wszystko oki. Gdy teraz po leczeniu opowiedzialam o swoim drugim ja przyjaciolce, nie mogla uwierzyc ze to prawda. Nawet maz gdy poprosilam go aby pojechal ze mna do psychologa i psychiatry nie mogl uwierzyc ze jest ze mna tak zle. Teraz ciesze sie ze podjelam decyzje o leczeniu bo jestem innym czlowiekiem. Naprawde zyje a nie tylko udaje.
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

przez lukasz84 17 maja 2007, 20:27
W przyszłym tygodniu pójdę do lekarza
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
15 maja 2007, 21:37
Lokalizacja
Śląsk

przez cinnamon_inspiration 17 maja 2007, 20:46
Ja wiem, ze ludzie mnie nie akceptuja. Niby jak znaja mnie powierzchownie to mnie uwielbiaja, ale jak poznaja prawdziwa mnie to widza te wszystkie wady i je wytykaja :(

Ja juz nie udaje, juz nie ma co, juz jestem wrakiem...
Posty
273
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:18

Avatar użytkownika
przez Mona75 17 maja 2007, 23:57
Nie udaję, mówię o swojej chorobie. Jeśli mnie akceptują jest ok, jeśli nie to znaczy, że nie byli mnie warci
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez GRACJA 18 maja 2007, 01:44
NIe mówie o swojej chorobie. Zdrowi tego nie rozumieją albo odrazu szufladkują człowieka do szpitala psychiatrycznego jako wariata. Kiedyś koleżnaka powiedziała mi - nie rozumiem jak to można mieć myśli samobójcze, to głupota.Nawet nie próbowalam jej tego tłumaczyć-nie zrozumiałaby. Dziewczyna asertywna, dobrze radzi sobie w życiu, umie wyjść z każdej opresji = no to jak może zrozumieć takiego nieudacznika jak ja. No nie?
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

Avatar użytkownika
przez Mona75 18 maja 2007, 07:38
Gracja nikt z nas nie jest nieudacznikiem, po prostu jesteśmy bardziej wrażliwi
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Tygryska 18 maja 2007, 11:53
Ja dzielę ludzi na dwie grupy:

1. Osoby bliższe, które lubie, na których mi zależy- przed nimi się odsłaniam i jestem akceptowana, razem z moimi lękami, jazdami itd.Czasami się boję, jest mi trudno pokazać swoje prawdziwe emocje ale pracuje nad tym bo uważam że warto.Chcę żeby te relacje były prawdziwe, szczere

2. Dalsze osoby, na których niespecjalnie mi zależy, które mało mnie interesują. Przed nimi się nie odsłaniam, nie oczekuję że zrozumieją. Chcę tylko zeby dali mi święty spokój i prawo do życia własnym życiem.Raczej nie gram, nie udaję ale nie uzewnetrzniam wielu rzeczy bo i po co.

GRACJA nie jesteś nieudacznikiem ale kolezanka jest poprostu głupia. Może ostro ja oceniam ale dla mnie to głupota i to w paskudnym wydaiu- brak inteligencji emocjonalnej.Źle jej nie życzę ale może się kiedyś na tym nieźle przejechać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

przez lukasz84 18 maja 2007, 12:47
najgorszą rzeczą jest jak np: w szkole czy pracy ktoś się uwezmie na człowieka a nie mówiąc jakas grupka zaczyna sie ofen wyśmiewać to przewalone jest życie takiego człowieka.Co wtedy zrobić? Nie zawsze jest możliwość nie zwracania uwagi na takie coś.Czasem ma się ochotę dać w morde gościowi w końcu też mamy swoj honor i są granice do których można dopuścić.Co wy na to? Ja nie doznałem jeszcze takiej przykrości ale obawiam się że kiedyś może mnie coś takiego spotkać i co wtedy? Jak wy na to patrzycie?
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
15 maja 2007, 21:37
Lokalizacja
Śląsk

przez Aggnieszka 18 maja 2007, 14:16
Ja częśći ludzi pokazuję że jest ok, bo nie chcę, żeby mieli satysfakcję z tego, ze nie moge sobie poradzic ze sobą, wiec mówię o moich najmniejszych chociazby sukcesach i uśmiecham się (na siłę ale podobno tego nie widać), natomiast częśći ludzi mówię, że źle się czuję, jeśli się akurat źle czuję, nie zagłebiam się ale nie udaję szczesliwej, a ludzi którym mogę powiedzieć wszystko o sobie i być naprawadę sobą jest garstka, w tym tylko jedna osoba z "moich okolic" a reszta Polski z którymi nie mam teraz możliwości się spotkać.. :(
lukasz84 ja nie wiem skad sie biorą tacy debile kretyni którzy wyśmiewają się z innych , dla mnie to są zera totalne.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
11 maja 2007, 22:29
Lokalizacja
Lublin

Avatar użytkownika
przez abcd 19 maja 2007, 20:49
Ja unikam kontaktów z ludźmi.Przez ten fakt,wszyscy już widzą,że jestem dziwna.Ale nikomu nie mówię o sobie.Nie odczuwam takiej potrzeby.
Ważne są tylko te dni,których jeszcze nie znamy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
19 maja 2007, 19:28
Lokalizacja
z cienia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do