Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez hobbyturysta 27 kwi 2015, 14:40
jestem pełen podziwu co to swiadectwa twej wiary , nie kazdy ma odwage do tego :great:
The truth is... everyone is going to hurt you. You just have to decide... who is worth the pain.

http://www.youtube.com/watch?v=EK_Fe4wL-t4
http://www.youtube.com/watch?v=3A5uf8FE ... plpp_video
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5668
Dołączył(a)
18 lut 2014, 23:55
Lokalizacja
Bukareszt

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Marcin2013 27 kwi 2015, 14:42
Ja nie wyzdrowieje bo harnasie jusz jadom :-)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8678
Dołączył(a)
08 maja 2013, 18:42

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Mila511 07 maja 2015, 08:38
Anonimowo w internecie wcale nie jest trudno złozyc jakiekolwiek świadectwo ;) W realu mam juz z tym wiekszy problem. Ja nawróciłam się i odrodziłam stosunkowo niedawno, więc moja wiara nie jest jeszcze taka mocna. Wciąż sa dni, że miewam jakieś wątpliwości. Wynika to stąd, że jeszcze nie nadrobilam zaległosci, jeszcze niewiele wiem o Bogu, Jeszcze słabo znam Pismo Sw. Ostatnio np. czytałam o Duchu Swiętym, bo po prostu juz nie pamiętałam kim On jest (a bierzmowanie mialam oj dawno ;) )

Ale nie przestaje się modlić, bo to jedyne wyjście z tej sytuacji. Modlitwa bardzo uspokaja, zwlaszcza jesli sie ją odmawia z głębi serca.

Polecam tez bardzo pozytywny dokumentalny film "Ziemia Maryi" (do kupienia na DVD) oraz "Największy z cudów" godzinny animowany film, który mozna sobie ogladnąć za darmo w internecie na - bogtube.pl - a opowiada o rzeczywistych objawieniach mistyków.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
20 kwi 2015, 10:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Udało mi się ;)

przez Wera888 07 maja 2015, 08:50
Fisio napisał(a):Witam wszystkich :papa:
Chcę się z wami podzielić moją historią choroby i sposobem dzięki któremu jak dotąd przeszły mi prawie wszystkie objawy ;)
Jeśli jesteś uczulony na zwykłe wzmianki o Bogu czy coś z tego rodzaju, to nie musisz czytać i marnować swojego czasu ;)

U mnie przygoda z nerwicą trwała przez ponad 5 lat. Mam teraz prawie 22.
Zaczęło się od nadużywanie marihuany w gimnazjum. Paliłem przez ponad rok dzień w dzień. Oprócz totalnego lenistwa( Przez które powtarzałem 2 razy klasę :d ) pojawiły się problemy z przełykaniem. Często po paleniu, lecz z biegiem czasu miałem problemy z jedzeniem na trzeźwo. Pociłem się i denerwowałem strasznie podczas posiłków.

Znalazłem w końcu na to sposób ;) Alkohol.

Piłem przed obiadem do 4 piw i jadłem bezproblemowo. Czasem nawet piłem przed śniadaniem…
Robiłem tak przez 3 lata. Niestety przez to doszło mi więcej objawów.
Gdy wstawałem rano, co 2,3 dni dostawałem ataku paniki. Raz gdy złapało mnie na dworze musiałem dzwonić po karetkę bo myślałem, że zaraz umrę.

Nerwica lękowa + delirka po 3 latach picia codziennie = Totalna masakra :d

Chodziłem po lekarzach, robiłem sporo badań. Przestałem całkowicie pić i zacząłem brać Cital. Po 6 miesiącach odstawiłem. Nie dostawałem już ataków paniki, ale często czułem nie pokój i odrealnienie.
Na myśl o wyjściu na dwór pociłem się i denerwowałem bez jasnej i konkretnej przyczyny.
Więc siedziałem w domu przez 4 miesiące non stop.

Pewnego dni mój brat zaprosił mnie na Warsztaty Wiary, czy jakoś tak ;) Jest ich współorganizatorem. Nie byłem nigdy jakoś szczególnie religijny. Powiedzmy, trochę wierzący, nie praktykujący :) Byłem więc sceptycznie nastawiony na takie spotkania, a do tego samo wyjście z domu było zbyt dużym wyzwaniem ;d
Mimo, że psychicznie i fizycznie byłem w bardzo kiepskim stanie, powiedziałem sobie, że pójdę tam i kropka. Nie mogłem wymięknąć przed bratem :D


W dzień tego spotkania wstałem o 6 rano, ogarnąłem się i wyszedłem z domu.
W drodze na przystanek czułem się tragicznie. Nogi trochę jak z waty, szybkie tętno i oddech.
Jakoś dotarłem na miejsce. Podczas spotkania czułem się dość kiepsko.
Na koniec spotkania była modlitwa która nazywa się, bodajże Wylanie Ducha Świętego ;)

Wyglądało to mniej więcej tak, że siedziało się na krześle i dwie osoby się nad tobą modliły.
Ja poszedłem do brata. Usiadłem i siedziałem, a brat z jakimś facetem stojąc za mną modlili się za mnie. Trochę mnie to śmieszyło na początku. Po jakichś 2 minutach zacząłem dostawać drgawek i miałem zdrętwiałe całe ręce. Zupełnie tak, jak podczas ataku paniki. Z tą jedną wielką różnicą, że nie czułem w ogóle strachu. Czułem się dość dobrze.

Zamknąłem oczy i poprosiłem by Bóg wyleczył moje duszę i ciało. Nie były to świadome słowa, bo nie wiedziałem, że je powiedziałem. Brat mi o tym powiedział :D Może przy mdlałem, albo straciłem nad sobą kontrole, bo nic nie mówiłem (według mnie) :D
Modlitwa trwała może z 5 minut. Trzęsłem się jeszcze po niej z pół godziny. W końcu przeszło.
Poszedłem pogadać z bratem. Powiedział mi, że jak się nade mną modlił to płakał, bo podobno usłyszał od Boga, że ma się mną opiekować  Bardziej więżący chyba się nie stałem i dalej jestem dość sceptyczny jeśli chodzi o kościół.
Zmieniła się tylko jedno. Nie odczuwam żadnego nie pokoju :D Wychodzę z domu kiedy chcę  Od czasu tej dziwnej modlitwy nie czuję, żadnego nienaturalnego strachu. Łapię się nawet czasami, jak trochę mi się w głowie zakręci, że normalnie to bym już panikował czy coś, a tak to mam to gdzieś i żyje dalej ;)

Jeśli nie jesteś uczulony na Kościół to może poszukaj u Siebie w mieście jakiejś wspólnoty w kościele co głównie poświęcają się Duchowi świętemu.
Mi pomogło, to może wam też się uda :)

Warto spróbować ;)
Ci którzy dalej muszą codziennie walczyć z tą kur..ą którą jest nerwica, nie poddawajcie się i szukajcie na nią sposobów. Ja udałem się tam, gdzie nigdy bym się nie spodziewał, że pójdę :) I jest już OK. :D
Pozdrawiam Filip




Filip - Wspólnota Wspólnotą, ale psychoterapeuta jest potrzebny nawet tym którzy są we Wspólnocie. Więc się nie wzbraniaj przed pomocą.
Wera888
Offline

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Mila511 07 maja 2015, 15:05
Skoro Filip napisał, że mu pomogło, to po co ma chodzić do psychiatry? Przynajmniej został uzdrowiony za darmo. U psychiatry musiałby wydac minimum 500 zł + na leki.

Wg mnie psychiatra jest ostatecznością, dla ludzi, którzy juz sobie sami nie radzą.

Ja np. nie żałuję, ze poszłam po leki do psychiatry, ponieważ miałam juz mysli samobójcze. Gdybym wtedy nie poszła, to pewno by mnie już na świecie nie było.

Żałuję natomiast, że doprowadziłam sie do tego stanu, że zaniedbałam sie duchowo i musiałam zazywać leki, które pomagajac na jedno, przy okazji niszcza mózg i pamięć.

Jeśli to co napisal Filip jest prawdą, to musial miec bardzo mocną wiarę w tym momencie. Dlatego tym bardziej dziwie się temu co napisał "Bardziej więżący chyba się nie stałem i dalej jestem dość sceptyczny jeśli chodzi o kościół"
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
20 kwi 2015, 10:35

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Arasha 07 maja 2015, 19:01
Mila511, Wera888, napisała, żeby Fisio skorzystał z pomocy psychoterapeuty, nie psychiatry. To nie chodzi o to, żeby podważać, że został uzdrowiony czy nie, ale żeby nauczyć się pewnych nowych zachowań, zmienić stare schematy myślenia, które same się nie przeprogramują, jak ktoś według nich funkcjonował przez większą część swojego życia i które na pewno w jakimś stopniu zadecydowały o tym, w jakim miejscu się znalazł. Psychoterapia w żadnym punkcie nie kłóci się z wiarą. Ale podejrzewam, że chłopak przyszedł tu tylko po to, żeby podzielić się swoim świadectwem i raczej więcej się tu nie pojawi, jak nie będzie miał potrzeby.

Mila511 napisał(a):Żałuję natomiast, że doprowadziłam sie do tego stanu, że zaniedbałam sie duchowo i musiałam zazywać leki, które pomagajac na jedno, przy okazji niszcza mózg i pamięć.

Wiesz co, moim zdaniem nie ma co żałować, bo czasu i tak nie cofniesz. Lepiej podejść do tego, że widocznie tak musiało być, że nic nie dzieje się bez przyczyny :mhm: Mi takie myślenie pomaga, przynajmniej do momentu jak mnie nie złapie kolejny atak paniki :? ( ale wtedy nie myślę racjonalnie )

Btw Z chęcią obejrzę te filmy, które polecasz ;)
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Mila511 07 maja 2015, 22:26
Wiem, uogólniłam. Ja chodziłam prawie jednoczesnie do psychoterapeuty i psychiatry. Przez 1,5 roku. Byli podobno bardzo dobrzy, z certyfikatami zdobywanymi na biezaco, mieli bardzo dobre opinie w sieci. Bardzo duzo opinii. Generalnie było ok. Pomogło mi to wyjsc z czarnego dołu, ale jednak depresja zaczeła znow wracać. I co? Psychiatra straszył, że przepisze mi w takim razie mocne leki, które juz uzależniaja. To ile ja mialam chodzic do tych lekarzy? Całe zycie, żeby móc normalnie funkcjonowac? Bez sensu!

Wtedy postanowilam SAMA zabrac się za swoje zdrowie. W psychiatrze denerwowalo mnie to, ze nie chcial pomoc mi poszukac prawdziwych przyczyn mojej depresji. Rozumiem, gdybym miala powod, np. smierc bliskiej osoby. Ale nie mialam zadnego. A przeciez wiele chorob moze byc przyczyna depresji. A on tylko leki i leki i ucinal za kazdym razem temat, a nawet stawal sie nieprzyjemny, gdy mowilam, ze chcialabym sie jednak dowiedziec, co powoduje u mnie depresje, ale nie wiem od jakich badan zacząć. I z tego co czytalam na forach, to bardzo wielu psychiatrow tak działa.

Przychodzi młoda kobieta do psychiatry, która ma męza, dziecko, pracę, ma hobby, na ktore jednak nie ma juz energii, spłacony kredyt na mieszkanie, zyje generalnie na średnim poziomie... i powinna byc szczesliwa, ale nie jest, cierpi na bezsens zycia i co? I psychiatra przepisuje jej leki i mysli, ze załatwił problem. Ale nie załatwił. Nie wyleczyl. Załagodził tylko objawy! Ale niestety tak postępuje dzis wiekszosc lekarzy, którzy sa pod wpływem koncernów farmaceutycznych. Oni nie leczą, oni testują tylko nowe leki na pacjentach, za co koncerny im słono płacą.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
20 kwi 2015, 10:35

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez asl 08 maja 2015, 01:22
Mila511 napisał(a):Wiem, uogólniłam. Ja chodziłam prawie jednoczesnie do psychoterapeuty i psychiatry. Przez 1,5 roku. Byli podobno bardzo dobrzy, z certyfikatami zdobywanymi na biezaco, mieli bardzo dobre opinie w sieci. Bardzo duzo opinii. Generalnie było ok. Pomogło mi to wyjsc z czarnego dołu, ale jednak depresja zaczeła znow wracać. I co? Psychiatra straszył, że przepisze mi w takim razie mocne leki, które juz uzależniaja. To ile ja mialam chodzic do tych lekarzy? Całe zycie, żeby móc normalnie funkcjonowac? Bez sensu!

Wtedy postanowilam SAMA zabrac się za swoje zdrowie. W psychiatrze denerwowalo mnie to, ze nie chcial pomoc mi poszukac prawdziwych przyczyn mojej depresji. Rozumiem, gdybym miala powod, np. smierc bliskiej osoby. Ale nie mialam zadnego. A przeciez wiele chorob moze byc przyczyna depresji. A on tylko leki i leki i ucinal za kazdym razem temat, a nawet stawal sie nieprzyjemny, gdy mowilam, ze chcialabym sie jednak dowiedziec, co powoduje u mnie depresje, ale nie wiem od jakich badan zacząć. I z tego co czytalam na forach, to bardzo wielu psychiatrow tak działa.

Przychodzi młoda kobieta do psychiatry, która ma męza, dziecko, pracę, ma hobby, na ktore jednak nie ma juz energii, spłacony kredyt na mieszkanie, zyje generalnie na średnim poziomie... i powinna byc szczesliwa, ale nie jest, cierpi na bezsens zycia i co? I psychiatra przepisuje jej leki i mysli, ze załatwił problem. Ale nie załatwił. Nie wyleczyl. Załagodził tylko objawy! Ale niestety tak postępuje dzis wiekszosc lekarzy, którzy sa pod wpływem koncernów farmaceutycznych. Oni nie leczą, oni testują tylko nowe leki na pacjentach, za co koncerny im słono płacą.

dokładnie jest tak jak piszesz
Avatar użytkownika
asl
Offline
Posty
311
Dołączył(a)
30 gru 2013, 15:38
Lokalizacja
DE

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Wera888 08 maja 2015, 10:46
[quote="Arasha"]Mila511, Wera888, napisała, żeby Fisio skorzystał z pomocy psychoterapeuty, nie psychiatry. To nie chodzi o to, żeby podważać, że został uzdrowiony czy nie, ale żeby nauczyć się pewnych nowych zachowań, zmienić stare schematy myślenia, które same się nie przeprogramują, jak ktoś według nich funkcjonował przez większą część swojego życia i które na pewno w jakimś stopniu zadecydowały o tym, w jakim miejscu się znalazł. Psychoterapia w żadnym punkcie nie kłóci się z wiarą. Ale podejrzewam, że chłopak przyszedł tu tylko po to, żeby podzielić się swoim świadectwem i raczej więcej się tu nie pojawi, jak nie będzie miał potrzeby.

;) cmok
Wera888
Offline

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez maciekpoznan 25 maja 2015, 09:37
Kurcze wszedłem w wątek , żeby się pozytywnie nakręcić, nabrać nadziei a tu widzę, że źle robię, że chodzę do psychiatry i psychoterapeuty... To jak ja mam się inaczej leczyć? :( Sam?
Offline
Posty
419
Dołączył(a)
03 lip 2013, 16:24

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Arasha 25 maja 2015, 10:52
maciekpoznan, nie ma się co zniechęcać po przeczytaniu kilku wypowiedzi... każdy ma swoją własną drogę do wyzdrowienia. Ważne, żeby ją odnaleźć i się jej trzymać ;)

Poza tym często jest tak, że np. leki czy psychoterapia na pewnym etapie bardzo komuś pomogą, ale nie rozwiążą wszystkich problemów i stąd poszukiwanie kolejnych metod.
Ja osobiście nie neguję niczego, co może prowadzić do uzdrowienia i nie jest sprzeczne z moim sumieniem.
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez warrior11 25 maja 2015, 10:58
Arasha jaka Ty jesteś mądra
Wolność kocham i rozumiem..wolności oddać nie umiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
997
Dołączył(a)
19 gru 2013, 16:19

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez maciekpoznan 25 maja 2015, 11:41
Ok, po prostu się lekko podłamałem jak przeczytałem wczesniejsze wypowiedzi, bo już sam nie wiem co robić po kolejnym nawrocie nerwicy...
Offline
Posty
419
Dołączył(a)
03 lip 2013, 16:24

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Arasha 25 maja 2015, 11:47
maciekpoznan napisał(a):Ok, po prostu się lekko podłamałem jak przeczytałem wczesniejsze wypowiedzi, bo już sam nie wiem co robić po kolejnym nawrocie nerwicy...

Najważniejsze, to nie pozwolić jej się rozszaleć na dobre :nono: Bo potem to już idzie lawinowo... ale skoro to Twój któryś raz, to zapewne to wiesz ;)
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: 0xNear i 6 gości

Przeskocz do