Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 24 mar 2015, 02:16
Fisio, :D Gratuluję
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez mala_mi_93 24 mar 2015, 21:28
Mi się udało wyjść z nerwicy, własnie dzisiaj miałam ostatnie spotkanie. Czuję się świetnie, jakby co to mogę jeszcze zostać w kontakcie, ale chyba nie potrzeba już. Jak chcecie to mogę polecić dobrego psychologa :) Dzięki za to forum też mi dużo pomogło, dużo czytalam tutaj i ksiązek.
Jestem bardzo szczęsliwa i czuję się wolnaaaa :)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
05 sty 2015, 23:07

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Pawelt 24 mar 2015, 21:32
mala_mi_93, gratulacje :yeah:
X_x
Offline
Posty
660
Dołączył(a)
31 mar 2014, 10:34

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez ja33 03 kwi 2015, 17:19
Witam po rocznej przerwie wszystkich nerwowych.Rok bez nerwicy, ba ponad rok.Witamine d3 biorę dalej tylko zwiekszylem dawkę na 2000 JM.Wszystkim polecam, obyło się bez chemi na szczęście. A jeszcze w 2013 była masakra.Polecam wszystkim, i pozdrawiam.Jakies pytania chętnie pomogę. Pozdrawiam
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
26 cze 2013, 14:40

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez hania33 08 kwi 2015, 13:15
ja33, Mi wlasnie lekarz przepisal wit, d3 biore miesiac..
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez asl 15 kwi 2015, 12:37
ja33, wyleczyłes się samą witaminą??? napisz o tym coś wiecej
Avatar użytkownika
asl
Offline
Posty
311
Dołączył(a)
30 gru 2013, 15:38
Lokalizacja
DE

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Mila511 20 kwi 2015, 11:01
Niestety nie da sie opowiedzieć historii wyzdrowienia z depresji krótko, bo pewnie w każdym przypadku można by napisac książkę.

Od 20 lat walczę ze stanami depresyjnymi (kilka razy w ciągu tego czasu miałam mysli samobójcze). Ostatnie 3 lata były najgorsze. Przez 1,5 roku brałam leki (głownie Asertin + leki przecowko myślom samobójczym, po którym mogłam spać cały dzien), jednak gdy psychiatra nastraszył mnie, że skoro te stany mi sie wracają, musze przejść na mocne leki. I wtedy postanowiłąm wziąć sprawy w swoje ręce.

Rzuciłam sie w medycynę niekonwencjonalną. Rok chodziłam na zabiegi refleksologii (nie wyleczyło mnie to jednak z moich huśtawek nastroju i ogólnego rozbicia wew.) , stosowałam różne mikstury oczyszczające, lewatywy oczyszczające niby z toksyn, zaczęłam sie zdrowo odzywiać, rzuciłam gluten, stosowałam różne techniki, różne mantry, nawet „Sekret” zaczęłam zgłębiać (właśnie musze wyrzucić te książkę, jest bezwartościowa) a ostatnio nawet chciałam ćwiczyć rytuały tybetańskie.
Ale nagle powiedziałam sobie: „zaraz, zaraz… przecież jestem katolikiem i to nawet ostatnio wierzącym (tak, tak… rok wcześniej miałam okres, ze niestety przestałam wierzyć w Boga; było to związane z moja depresją), zamiast stosować jakieś rytuały zaczerpnięte z innych kultur, może ja bym tak wróciła do modlitwy? Przecież, gdy byłam młodsza modlitwa zawsze pomagała: nie popełniłam przecież samobójstwa, choć kilka razy miałam myśli samobójcze; skończyłam studia, znalazłam niezłą pracę, mam spoko męża ;) , urodziło nam się zdrowe dziecko, mam swoje pasje itp. …. tylko to lenistwo sprawiało, że jak znów stawałam na nogi, przestawałam się modlić, bo mi się nie chciało, bo mi się to wydawało nudne, jak zostanie czasu, ale nigdy jakoś nie zostawało ;o , bo mi się wydawało, że tyle się już modliłam, ze wystarczy mi na długi okres. Niestety nie wystarczy, bo zły duch tylko czeka, żeby się do nas znów zakraść. Niestety.

Poczytajcie świadectwa ludzi, którzy odmawiali nowennę (zwłaszcza jeżeli chodzi o wyjście z depresji) . - pompejanska.rosemaria.pl/category/swiadectwa-nowenna-pompejanska - Mnie to przekonuje! Musiało tylko upłynąć dużo czasu, zanim zrozumiałam, że to modlitwa powinna być na pierwszym miejscu. A reszta się ułoży. A nie na ostatnim, jak to było u mnie wcześniej. Kurcze, mam nadzieję, że tym razem wytrwam w modlitwie. Na nowennę pompejańską trafiłam w necie już dużo wcześniej, ale pomyślałam sobie wtedy, że „co? 3 tajemnice różańca trzeba odmawiać codziennie? Chyba ktoś oszalał. W życiu nie będzie mi się tyle chciało”. I miesiąc temu czytając właśnie na facebooku komentarze grupy rytuały tybetańskie, natknęłam się znów na wzmiance o nowennie. Ktoś napisał, ze mu pomogła. Zaczęłam czytać inne świadectwa o wyzdrowieniu, znalezieniu pracy itp. I pomyślałam, że tyle już przeróżnych sposobów wypróbowałam i niewiele to dało. Może czas bym znowu powierzyła wszystko Matce Bożej? Przecież tylko ona, tylko Bóg mnie wcześniej nigdy nie zawiedli. Zauważyłam też, że wcześniej, jeśli tylko modliliśmy się wspólnie przez jakiś czas (ja, mąż i dziecko – mąż to z wielkim trudem, zazwyczaj przysypiając ;) ), to wtedy do naszego domu wracała harmonia. Wspólna modlitwa łączy! Coś w tym jest.
I tak odmawiam nowennę już od 27 dni. Miałam już wcześniej aplikacje na smartfona „Modlitwa w drodze” i to mi pomaga, bo gotując obiad czy robiąc poranną toaletę – mogę się modlić. Miałam zamiar wstawać wcześniej, żeby ćwiczyć rytuały ;), za to wstaję wcześniej, żeby zmówić różaniec ;) Choć zazwyczaj wcale nie chce mi się wstać. Muszę za każdym razem walczyć ze swoim lenistwem i wymówkami ;). Mam też zamiar kupić sobie jakąś CD z nagranym różańcem, żebym mogła modlić się jeżdżąc na rowerze lub spacerując. Tylko pamiętam o jednym: modlitwa zawsze na pierwszym miejscu!

Modlitwa, zwłaszcza różańcowa, przynosi spokój ducha. Nie dała mi tego zadna metoda, którą do tej pory wypróbowałam. Z doświadczenia wiem, że jeżeli tylko przestaje się modlić, depresja wraca do mnie za jakiś czas.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
20 kwi 2015, 10:35

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez ja33 22 kwi 2015, 11:00
Tak tylko witaminę d3 brałem nic poza tym.Mam jeszcze przez nerwice nadciśnienie i biorę bisocard oraz tritace. Teraz ktoś zapewne napisze ze to przez tabletki na nadciśnienie sprawiły że nerwica ustąpiła. Nic mylnego zanim zaczolem stosować d3 juz brałem leki na nadciśnienie i nerwica nie ustepowala.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
26 cze 2013, 14:40

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Mila511 24 kwi 2015, 08:44
Tez brałam wcześniej przez cały sezon jesienno-zimowo-wiosenny wit. D3 w duzych dawkach i jakos mi nie pomogła na stałe. Jeżeli już, to najlepsza jest jednak wit. wytwarzana przez słońce. Wystarczy 15 minut dziennie.

Ostatnio usłyszałam, choć nie wiem czy to prawda, ze jedząc banany pozbywamy sie wit. D3, ponieważ banany nie sa z naszej strefy geograf. i żeby nasz organizm mogł je przyswoic i strawić, pobiera właśnie z organizmu wit. D. To by tłumaczyło duże niedobory tej wit. w okresie zimowym, poniewąz Polacy jedza dużo bananów.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
20 kwi 2015, 10:35

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez mdebska 24 kwi 2015, 15:03
W "chorowaniu" ważnym krokiem ku zdrowiu jest uświadomienie sobie własnych słabości i trudności. To początek drogi do zmiany. Ważne jest, abyśmy pozwolili sobie pomóc. Często w sytuacji stanów obniżonego nastroju, zaniżonej wartości siebie, spadku satysfakcji z życia może okazać się pomocna rola psychologa/psychoterapeuty. Warto pamiętać, że wsparcie otrzymane podczas terapii oraz wspólna praca nad treściami naszego wewnętrznego życia kończy się najczęściej sukcesem.
Dar terapii to przede wszystkim troska o siebie.
http://www.psycholog-terapeuta.poznan.pl/
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
24 kwi 2015, 14:57

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez hobbyturysta 24 kwi 2015, 16:19
też odmawiałem różaniec, zwłaszcza jak pracowałem fizycznie kiedy to miałem natłok natrętnych myśli, ale chyba bardziej po to żeby nie odjezdzac w bani w innych myślach

ale czy to droga do wyleczenia jak pisze Mila511, no nie wiem
The truth is... everyone is going to hurt you. You just have to decide... who is worth the pain.

http://www.youtube.com/watch?v=EK_Fe4wL-t4
http://www.youtube.com/watch?v=3A5uf8FE ... plpp_video
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5668
Dołączył(a)
18 lut 2014, 23:55
Lokalizacja
Bukareszt

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez hobbyturysta 24 kwi 2015, 16:19
jak trwoga to do Boga :)
The truth is... everyone is going to hurt you. You just have to decide... who is worth the pain.

http://www.youtube.com/watch?v=EK_Fe4wL-t4
http://www.youtube.com/watch?v=3A5uf8FE ... plpp_video
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5668
Dołączył(a)
18 lut 2014, 23:55
Lokalizacja
Bukareszt

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Mila511 27 kwi 2015, 14:14
"Jak trwoga, to do Boga"...dokładnie tak wcześniej niestety postępowałam. A ten naiwny Bóg mi za każdym razem mi pomagał, choc wiedział, że i tak za jakiś czas od niego odejdę ;( Czy teraz bedzie inaczej? Zobaczymy. Ja mam nadzieje, że tak, zwłaszcza, że juz nie chcę wracac do mojego dawnego wygodnego życia. Że tylko ja i moje potrzeby sie liczą. Takie własnie życie uczyniło mnie pustą i nieszczęśliwą (rodzina i znajomi pytali mnie: "czego ty jeszcze chcesz, wielu ludzi nie ma tego, co ty. Powinnas byc szczęśliwa". No wlasnie! Ale nie bylam!)

Chciałabym byc po prostu juz zawsze blisko Boga, bo wtedy czuję spokój i lepiej umiem sobie wtedy radzić z problemami. Ale nie jest to takie łatwe. Wymaga to wielu wyrzeczeń.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
20 kwi 2015, 10:35

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Mila511 27 kwi 2015, 14:24
A czy modlitwa i zwrócenie się do Boga o pomoc pomaga w depresji czy nerwicach? Nie tylko mi to pomogło. Czytałam świadectwa wielu ludzi.

Teraz sobie tak myslę, że jak miałam dość zaawansowana depresję, gdy bardzo często myślałam o śmierci, odczuwałam wtedy wstret do kościoła i Boga. Nie mogłam sie wtedy modlić. Wtedy właściwie tylko spałam i płakałam. Własciwie nie płakałam, tylko wyłam, że chcę wreszcie umrzeć, zakończyć te męczarnie. Pewnie nikt mi nie uwierzy, ale w tym okresie moja mama zadzwoniła raz z pytaniem, czy u mnie wszystko w porządku, bo śniłam się jej i był to bardzo dziwny sens (moja mama jest religijna i tez wierzy w Boga ;) Śmieję sie tu, bo wielu religijnych ludzi nie wierzy w Boga. Gdyby wierzyli, nie żyli bytak, jak żyją...)
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
20 kwi 2015, 10:35

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do