Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Arasha 18 sty 2015, 22:15
Jasmina88, mogłabyś dać jakieś namiary do tej terapeutki na pw ? ;) Bo ja ciągle szukam. I napisz, w jakiej części Kraka, bo dla mnie to ma olbrzymie znaczenie z racji mojej ograniczonej mobilności.
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez asl 18 sty 2015, 22:22
Prakseda napisał(a):asl, a dlaczego tak się czujesz? Co takiego robi/mówi terapeuta, że tak to odbierasz?

no więc psychoterapeuta winą, za całe zło jakie nas spotyka, obarcza dusze naszych przodków :roll:
Avatar użytkownika
asl
Offline
Posty
311
Dołączył(a)
30 gru 2013, 15:38
Lokalizacja
DE

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez niepojęta 20 sty 2015, 14:19
Czy to możliwe, że po wyzdrowieniu (wydawało mi się że do końca) nerwica z epizodami depresji powróciła? Z dnia na dzień, bez konkretnego powodu. Głupie pytanie... gdyż już znam na nie odpowiedź. Powiedzcie mi, czy skoro z tego wyszłam i żyłam w miarę normalnie pomimo że zdarzały się pojedyncze akcje, kiedy czułam się źle, muszę zaczynać cały ten cykl od nowa? Odstawiony mam lek od września. Byłam za granicą, już drugi raz, wszystko było w porządku. Od piątku z dnia na dzień jest gorzej, ale nie bardzo chcę dopuścić do siebie myśl, że będę musiała powtarzać te wszystkie rzeczy..leki, lęki, nerwica...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
06 gru 2012, 16:57

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez warrior11 20 sty 2015, 14:33
niepojęta,
A może to tylko chwilowy kryzys..daj sobie więcej czasu,spróbuj odpocząć i obserwuj jak się czujesz..
w życiu każdego człowieka przychodzą gorsze chwile,ale to nie powód,żeby od razu biec do psychiatry
Wolność kocham i rozumiem..wolności oddać nie umiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
996
Dołączył(a)
19 gru 2013, 16:19

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez niepojęta 20 sty 2015, 21:39
warrior11 napisał(a):niepojęta,
A może to tylko chwilowy kryzys..daj sobie więcej czasu,spróbuj odpocząć i obserwuj jak się czujesz..
w życiu każdego człowieka przychodzą gorsze chwile,ale to nie powód,żeby od razu biec do psychiatry

Też tak myślałam..ale to znowu nie daje mi żyć. Napady lęku już kilka razy się pojawiły, i pierwszy raz zaczęłam używać na nie Xanax, miałam przepisany w razie czego doraźnie, nigdy nie był mi potrzebny. Teraz mam ochotę brać go co kilka chwil, bo wydaje mi się, że bez tego sobie nie poradzę. Gdziekolwiek jestem nie myślę o niczym innym tylko i chorobie.. I w jeden dzień potrafię sto razy zmienić zdanie, humor.. Strasznie mnie to męczy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
06 gru 2012, 16:57

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez warrior11 21 sty 2015, 16:16
niepojęta,
Przykro mi,że Cię to znowu męczy,ale musisz wiedzieć,że xanax uzależnia,dlatego bądź ostrożna,żebyś nie wpakowała się w jeszcze większe bagno,
Wolność kocham i rozumiem..wolności oddać nie umiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
996
Dołączył(a)
19 gru 2013, 16:19

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Kajmaann 21 sty 2015, 20:45
Niepojęta.

Jeśli chodzi o Ciebie to jesteś na złej drodze z powrotem do tej cholery. Leki Cię nie wyleczyły i wraca ze zdwojoną siłą.

Leki odstawia się tylko i wyłącznie z nadejściem wiosny, kiedy odżywa natura. Człowiek to nic innego jak część natury. Wtedy też najłatwiej wejść w tryb funkcjonowania bez tabletek.

Miałaś zle dobrane leki, które tak naprawdę nie zrobiły roboty i te cholerstwo wraca silniejsze. Xanax pomoże Ci na kilka godzin. Ogólnie bardzo Ci zaszkodzi = znam to z autopsji.

Też w to nie wierzyłem przez jakieś dwa lata. W końcu trafiłem na dobrego lekarza, który zajebiście dobiera leki i zna się naprawdę na rzeczy. Na wiosnę dam Wam znać jak bez leków funkcjonuję- wtedy też wracam do treningów.

Życzę Ci wytrwałości i dużo siły.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
09 maja 2014, 00:14

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez niepojęta 21 sty 2015, 21:23
Kajmaann napisał(a):Niepojęta.

Jeśli chodzi o Ciebie to jesteś na złej drodze z powrotem do tej cholery. Leki Cię nie wyleczyły i wraca ze zdwojoną siłą.

Leki odstawia się tylko i wyłącznie z nadejściem wiosny, kiedy odżywa natura. Człowiek to nic innego jak część natury. Wtedy też najłatwiej wejść w tryb funkcjonowania bez tabletek.

Miałaś zle dobrane leki, które tak naprawdę nie zrobiły roboty i te cholerstwo wraca silniejsze. Xanax pomoże Ci na kilka godzin. Ogólnie bardzo Ci zaszkodzi = znam to z autopsji.

Też w to nie wierzyłem przez jakieś dwa lata. W końcu trafiłem na dobrego lekarza, który zajebiście dobiera leki i zna się naprawdę na rzeczy. Na wiosnę dam Wam znać jak bez leków funkcjonuję- wtedy też wracam do treningów.

Życzę Ci wytrwałości i dużo siły.


Odstawienie było uzgadniane z lekarzem, ale to nawet był mój pomysł, bo naprawdę nie czułam już potrzeby się faszerować. A na codzień miałam Xetanor, nie Xanax. Xanax tylko doraźnie przepisał mi po odstawieniu.. Mój lekarz był/jest bardzo dobry w swoim fachu, i to właśnie on w dużej mierze mi pomógł.
I chcę sprostować- nie, nie wraca silniejsze. Wraca dokładnie takie, jak było..

Dziękuję.. Będę walczyć. Walcze całe życie.. ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
06 gru 2012, 16:57

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez przegrany920304 24 sty 2015, 22:12
witam chce wyzdrowieć potrzebuję rozmowy z kimś przez skypa zapraszam na priv jeśli ktoś chce mi pomoc
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
27 gru 2014, 23:38
Lokalizacja
gdzieś w swoim umyśle

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez martusia1979 25 sty 2015, 00:29
niepojęta napisał(a):
Kajmaann napisał(a):Niepojęta.

Jeśli chodzi o Ciebie to jesteś na złej drodze z powrotem do tej cholery. Leki Cię nie wyleczyły i wraca ze zdwojoną siłą.

Leki odstawia się tylko i wyłącznie z nadejściem wiosny, kiedy odżywa natura. Człowiek to nic innego jak część natury. Wtedy też najłatwiej wejść w tryb funkcjonowania bez tabletek.

Miałaś zle dobrane leki, które tak naprawdę nie zrobiły roboty i te cholerstwo wraca silniejsze. Xanax pomoże Ci na kilka godzin. Ogólnie bardzo Ci zaszkodzi = znam to z autopsji.

Też w to nie wierzyłem przez jakieś dwa lata. W końcu trafiłem na dobrego lekarza, który zajebiście dobiera leki i zna się naprawdę na rzeczy. Na wiosnę dam Wam znać jak bez leków funkcjonuję- wtedy też wracam do treningów.

Życzę Ci wytrwałości i dużo siły.


Odstawienie było uzgadniane z lekarzem, ale to nawet był mój pomysł, bo naprawdę nie czułam już potrzeby się faszerować. A na codzień miałam Xetanor, nie Xanax. Xanax tylko doraźnie przepisał mi po odstawieniu.. Mój lekarz był/jest bardzo dobry w swoim fachu, i to właśnie on w dużej mierze mi pomógł.
I chcę sprostować- nie, nie wraca silniejsze. Wraca dokładnie takie, jak było..

Dziękuję.. Będę walczyć. Walcze całe życie.. ;)


-- 25 sty 2015, 00:34 --

Witaj, myślę ,że masz tak zwany lęk przed lękiem. Skoro nie jesteś juz na lekach nie poddawaj się i nie myś z całych sił o chorobie przypomnij sobie ,że to nasze myśli ją na nas napędzają szukaj sobie zajęcia ,żeby to przetrwać zajmij się bieganiem albo w gorszej chwili basen aczkolwiek wiem,że to brzmi banalnie ale tak to działa!Myśląc poddajesz się! Jak nic z sobą nie zrobisz wrócisz do leków to powinno dać ci kopa do działania .POWODZENIA!

-- 25 sty 2015, 00:46 --

Apropo leków leki dzaiłają na podtrzymanie , a nie leczą, w nas siła i cała praca dlatego z lekami ma sens terapia .Polecam behawioralną.Biore leki przez prawie 3 lata ale do tej pory wszystko robiłam zle . Teraz wiem jak to działa i do czego do tej pory doszłam to zawdzieczam sobie w czesniej nie wiedziałam co sie ze mna dzieje nie wchodziłam na fora i byłam nie swiadoma nie korzystałam z terapi . Poprostu łykałam pigułkę i czekałam na wyzdrowienie.Nie wychodziłam sama z domu zanim w ogóle sie odważyłam wyjść i leczenie lekami polegało na egzystencji! Leki nas podtrzymują , a my musimy sami szukać drogi i nauczyć się oraz samemu pokonywać lęki. Teraz jestem na etapie pracy, gdzie wczesniej sobie tego nie wyobrazałam. Ja sceptycznie patrze na leki. Męczę sie ale uspokajaczy nie zażywam naprawde w kryzysie i to z np. 10 mg sedam wezmę 1/4 tabletki. Biorę aciprex 10 mg ale tez tylko 1/4 tabletki ,żeby funkcjonować a nie zagłuszać lęku bo trzeba nauczyć się z nim żyć i go akceptować nie bać się go w tym jest ukryty sukces dodam,że cierpię tez na depresje hipochondryczną więc nie mam lekko. Ale pomagają mi treningi codziennie chociaż po 30 min na biezni,basen, i organizowanie sobie zajęć.Zmieniam sposób myslenia za wszelką cenę. Nie panikuję obserwuję lęk.No i nie oczekuje uzdrowienia od razu. Dodam,że zmieniło się moje samopoczucie i czuję sie lepiej.
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
14 maja 2014, 18:31

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez natiii 27 sty 2015, 22:46
i ja chce wyzdrowiec....
ale juz trace nadzieje. coraz czesciej mysle, ze moze ja nie mam nerwicy tylko po prostu jestem glupim beznadziejnym czlowiekiem, ktory nie umie sobie poradzic z zyciem...
powinnam byc szczesliwa. bo mam tak duzo... mam kochajcego meza. wspaniale dzieci. i ogolnie jest ok. nie plawie sie w luksusach ale tez niczego mi nie brakuje... wiec kazdy inny powiedzialby, ze powinnam byc szczesliwa... a tu masakra jakas....
mam takie pytaie ... wiem, ze mnie teraz wysmiejecie ale chyba tylko to mi zostalo...
czy korzystaliscie kiedys z usług internetowych psychologów?? znalazlam jakis czas temu strony, na ktorych reklamuja sie psycholodzy, do ktorych mozna napisac a oni udzielaja ci porad. taka poprostu wizyta u psychologa ale internetowa. czy to sie sprawdza?????
nie ma opcji zebym mogla pojsc do psychologa poniewaz mieszkam w malym miasteczku gdzie wiem, ze zaraz wszyscy beda pytac i gadac, ze jestem chora.. nawet gdybym chciala to jakos ukryc i pojechac gdzies dalej to i tak mam z tym problem. poniewaz mam małe dzieci, które musialabym zostawic z tesciami. i wyjechac na dluzej. nawet kilka godzin. a wtedy bylyby pytanie ,,gdzie bylas" itd. i wiem, ze nie da rady...
a chcialabym z kims po prostu pogadac... i pomyslalam o takim lekarzu internetowym... dla mnie to nawet lepiej... bo nie trzeba nawet laczyc sie przez kamerke tylko wystarczy napisac maila... a ja lubie pisac. bo jak zaczne pisac to wtedy pisze i pisze....;) a wiem, ze twarza w twarz lub przez kamere i tak bym polowy nie byla w stanie wygęgac....
co myslicie??? sprawdza sie taka inernetowa porada???
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
25 lis 2014, 19:52

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez linka 27 sty 2015, 22:48
niepojęta poza lekami - była terapia?

-- Wt sty 27, 2015 9:51 pm --

natiii napisał(a):co myslicie??? sprawdza sie taka inernetowa porada???

Nie.
To droga impreza i nie zadziała...... - tak jakbyś się chciała u internisty mailowo diagnozować.

Teściom mówisz, że masz wizytę u psychologa, umawiasz się i jedziesz. Lej na to, co kto będzie mówił, to twoje zdrowie jest najważniejsze!
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Nez 28 sty 2015, 04:24
Nie bójcie się psychologów - to tylko rozmowa!

Bójcie się tych profesorków nadętych którzy mordują - psychiatrów. Ich zadufanie często nie zna granic, ja powoli pękam, dzisiaj 13 latka zmarła przywiązana do łóżka w szpitalu bo nie pomógł jej anestezjolog. I nie dajcie się wsadzić do złego szpitala psychiatrycznego vide oświęcim!
Avatar użytkownika
Nez
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
10 kwi 2009, 19:11

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez zdrowa 28 sty 2015, 16:12
Postanowiłam napisać do Was, bo dawno nie zaglądałam na tego typu forum. Moja historia jest podobna do wszystkich (i oczywiście różna jak każda tutaj). Przeszłam przez swoją dolinę cienia, potworną nerwicę, kiedy nie byłam w stanie jeść, pić, spać, pracować, kiedy jadłam tabletki, żeby wstać rano z łóżka...Wiem jak to boli, wiem, jak trudno znaleźć nadzieję i odpowiedź na pytanie: KIEDY wreszcie się to skończy...?
Ponad 10 lat szukałam pomocy, ale w końcu zapukałam do tych odpowiednich drzwi. Znalazłam psychologa, przeszłam psychoterapię i choć nawet wtedy nie byłam przekonana, że to może mi pomóc, to jednak okazało się, że pomogło. Dzisiaj rano obudziłam się z taką myślą...zaraz zaraz...to ile ja już nie biorę leków? Już 2i pół roku. Tak bardzo czekałam na taki moment w życiu, aby obudzić się i zdać sobie sprawę z tego, że CZEGOŚ ZŁEGO już w moim życiu nie ma. Pojawiają się lęki, pojawiają się lekkie stany nerwicowe, pojawiają się ataki paniki...Ale to już nie może równać się z tym, przez co kiedyś przechodziłam.
Moja terapia trwała 7 msc (wizyty ok 2 x w miesiącu) + parę dodatkowych wizyt potem. Wydałam na to ok 1200 zł. W życiu w nic tak dobrze nie zainwestowałam. Dziś jestem szczęśliwa:)

Pamiętajcie, że człowiek to naczynie - jeśli do niego za mało wleje się miłości i poczucia bezpieczeństwa, to puste naczynie próbuje się całe życie zapełnić. Psychoterapia to jedna (w moim przypadku bardzo ważna) rzecz, ale nawet psychoterapia nie była w stanie zapełnić pustki i smutku, które przychodziły nie wiadomo skąd. Z racji, że jestem wierząca, to moją pustkę zapełnił Bóg.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
28 sty 2015, 15:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do