Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez kop 06 wrz 2014, 17:32
Melduję, że czuję się coraz silniejszy i idę jak burza z tą moją chorobą...
Zapisuję się niedługo na coś tam, pewnie jakąś terapię.
Mam nadzieję, że dam radę.
Może dla niektórych to niewygodne, ale Wiara w Boga i On jest Kimś kto może z tego wyprowadzić.

Pozdro dla walczących(chorujących)

:D
Avatar użytkownika
kop
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
30 sie 2010, 21:41

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez KatCa 07 wrz 2014, 13:43
kop napisał(a):Melduję, że czuję się coraz silniejszy i idę jak burza z tą moją chorobą...
Zapisuję się niedługo na coś tam, pewnie jakąś terapię.
Mam nadzieję, że dam radę.
Może dla niektórych to niewygodne, ale Wiara w Boga i On jest Kimś kto może z tego wyprowadzić.

Pozdro dla walczących(chorujących)

:D


Pocieszająca wiadomość :) U mnie nie jest tak wesoło, ale i tak lepiej niż zwykle. Niedziela o dziwo mnie dziś nie dołuje.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
10 lip 2014, 11:58

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez zabka 12 wrz 2014, 23:02
Przez dwa lata męczyłam się z 2-ma diagnozami i objawami w nich wymienionymi, aż pewnego dnia zamiast do pracy pojechałam prosto na izbę przyjęć. Trafiłam na lekarza, który wystawił mi 3-cią diagnozę i dobrał odpowiednie leki. Od tego czasu minął rok i nadal czuję się jak po solidnym remoncie. Nie boję się nawrotu, przeciwnie, sądzę, że dzięki temu epizodowi moje życie jest teraz pełniejsze. Pozdrawiam.
don't give up
'cos you have friends
don't give up
you're not beaten yet
don't give up
I know you can make it good
Naj­lep­szym przy­jacielem jest ten, kto nie py­tając o powód smut­ku, pot­ra­fi spra­wić, że znów wra­ca radość.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
08 wrz 2012, 16:16
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Salivia 15 wrz 2014, 19:52
Miałam nerwicę i moja choroba trwała pół roku, przez pół roku strasznie schudłam, bo głównie nie potrafiłam jeść, był to okres pełen męczarni, a powód tego okazał się być niezwykle banalny i może dla niektórych żałosny - zmuszenie się do czucia czegoś, czego się nie czuło. Wszyscy dookoła wywierali na mnie presję jakobym była zakochana w koledze, tak mi namieszali w głowie, że skończyliśmy jako para. Pierwotnie sądziłam, że to stres przed spotkaniami z nim, a potem wyszło, że jednak to coś więcej. Z nerwicy pomogła mi wyjść szkolna pedagog, tyle czasu ile siedziałam u niej w gabinecie bo znowu zataczałam się na korytarzu czy nie mogłam oddychać, to kobieta zapamięta mnie na całe życie! Dzięki jej pomocy uświadomiłam sobie, że postępuję tak, jak inni chcieliby, abym postępowała, jednocześnie działając wbrew sobie. A nerwica - jak mi potem powiedziała psycholożka - była swoistą reakcją organizmu na coś, czego nie chciał. Przez długi czas zbierałam się w sobie i w końcu zerwałam z chłopakiem. O dziwo, na następny dzień (pod koniec maja) ku mojemu zaskoczeniu pierwszy raz od pół roku obudziłam się bez ataku paniki. Do psycholog chodziłam jeszcze do końca sierpnia, ale prawdopodobnie jeżeli nie będę miała żadnego ataku paniki do 29 września to zakończę terapię. Teraz mogę powiedzieć, że jest dobrze i faktycznie czuję się spokojna, czego bardzo chciałam.
Jeżeli chodzi o to, jak sobie pomagałam, to na pewno dużą zasługę ma w tym szkolna pedagog i moja mama, a z czasem i psycholog. Te kobiety siedziały i słuchały, gdy mówiłam, w pewien sposób rozumiejąc, co mam na myśli, bo pedagog i psycholog miały wiedzę teoretyczną i spotkania z ludźmi z nerwicą, a moja mama sama przeszła przez tą chorobę. Inaczej opowiada się takie rzeczy komuś, kto rozumie niż przyjaciołom, którzy bardzo chcą zrozumieć i nie potrafią. I chyba to, że zawsze dużo gadam i nie lubię sama wszystkiego dla siebie trzymać mnie uratowało, dlatego myślę, że każdy powinien znaleźć miejsce do wygadania się, jednocześnie próbując dowiedzieć się co jest czynnikiem stresowym i potem go zniwelować.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
18 kwi 2014, 15:27

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Arasha 15 wrz 2014, 20:08
kop napisał(a):Melduję, że czuję się coraz silniejszy i idę jak burza z tą moją chorobą...
Zapisuję się niedługo na coś tam, pewnie jakąś terapię.
Mam nadzieję, że dam radę.
Może dla niektórych to niewygodne, ale Wiara w Boga i On jest Kimś kto może z tego wyprowadzić.

Pozdro dla walczących(chorujących)

:D


Bardzo się cieszę, że się lepiej czujesz :D Napisz coś więcej, jak u Ciebie w praktyce wygląda to zdrowienie.
Dla mnie osobiście, to co napisałeś wcale nie jest niewygodne, ale bardzo prawdziwe. Pozdrawiam ;)
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez DamianS97 20 wrz 2014, 01:00
U mnie również idzie do przodu , widać wielkie zmiany. Mogę bez lęków wychodzić z kolegami pogadać , pojeździć na rowerach itd. Nie myślę o chorobach które mogą mnie nagle złapać , bo nie ma co się martwić na zapas.Moje zachowanie diametralnie się zmieniło .Nadal dokucza dosyć mocno moja emetofobia ale to już chyba nie uniknione da się z tym żyć :) W październiku mam wizytę u psychiatry , poproszę o jakąś terapię i będzie dobrze ... musi być dobrze :)


Pozdrawiam :)
Świat to nie samo słońce i tęcze , to wredne i obrzydliwe miejsce , nie ważne jak bardzo jesteś twardy świat rzuci Ci sie na kolana i nie pozwoli powstać
, jeśli nie będziesz walczyć...


-Eric Thomas
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
11 sie 2014, 23:26
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez kop 29 wrz 2014, 20:56
Arasha,

Generalnie to jeszcze się z nią męczę i pewnie trochę to potrwa. Odkryłem nowe przyczyny i jestem chyba całkiem blisko dotarcia do źródeł swoich problemów. Póki co zaczynam jeszcze leczenie farmakologiczne, a na wyzdrowienie i przepracowanie wszystkiego daję sobie rok, bez spiny. Bo dużo tego wszystkiego u mnie. Mam nadzieję, że się uda. Dopiero odbijam się od dna i pewnie jeszcze kilka razy go dotknę w międzyczasie, ale najważniejsze, że podjąłem decyzję o leczeniu. :)

Powodzenia! :)
Avatar użytkownika
kop
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
30 sie 2010, 21:41

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Robaczek84 18 paź 2014, 11:09
ann231blue napisał(a):Pamietam, ze w najgorszym stadium mojej nerwicy lekowej zagladalam na ta strone kilka razy dziennie, porownujac swoje objawy z innymi ludzmi, szukajac porad. I pamietam tez, ze bardzo malo bylo postow, ze z nerwicy mozna wyjsc, ze ktos dal rade I ma normalne zycie. Pamietam znalazlam jeden I czytalam go dzien w dzien przekonujac sie sama do tego, ze na pewno tez dam rade. Teraz po 2 latach walki z nerwica musze powiedziec, ze faktycznie da sie to zrobic. Jest to process dlugi I w stylu 2 kroki do przodu - 1 w tyl, ale sie da! Kochani nie poddawajcie sie - czytajcie duzo na ten temat, chodzcie do psychologa, zmiencie swoje zycie, zeby wyeliminowac to co powoduje stres, uprawiajcie sport, zajmijcie sie tym co sprawia Wam przyjemnosc, badzcie troche egoistami, rozmawiajcie z tymi, ktorzy tez to przeszli. Ja dalej mam hipochondrie, dalej w nerwach lece do toalety, ale mam swoje zycie z powrotem, chodze do pracy, jezdze po swiecie, spotykam sie z przyjaciolmi I jestem szczesliwa. Wiem, ze jesli kiedykolwiek bede miala nawrot nerwicy lekowej, to znowu ja pokonam, nie boje sie sie juz jej. Glowa do gory!


Dziękuję Ci za ten wpis :)
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
09 sie 2014, 12:53

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez lucy1979 18 paź 2014, 11:14
Tez wyzdrowiałam :mrgreen: Hurra!!
Kiedys napier.alałam ludzi i bluzgałam im 3 razy dziennie.
A teraz tylko 2 razy dziennie.

Postęp.

Jakby ktoś miał problem ze zrozumieniem to jest to post ironiczny.
Hardcore w duszy w bani Meksyk
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1739
Dołączył(a)
06 mar 2014, 21:32
Lokalizacja
warszawa

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Carlsberg 15 lis 2014, 23:25
Każdy kuma. Mieszkasz na stałe w Wawie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
292
Dołączył(a)
03 lut 2012, 18:51

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Powietrzny Kowal 16 lis 2014, 00:02
lucy1979 napisał(a):Tez wyzdrowiałam :mrgreen: Hurra!!
Kiedys napier.alałam ludzi i bluzgałam im 3 razy dziennie.
A teraz tylko 2 razy dziennie.

Postęp.

Jakby ktoś miał problem ze zrozumieniem to jest to post ironiczny.


(paczynaLusyspodziwem!) Obrazek
Tylko loty dla lotuffff! xD ;) xD :* :DDDD - https://www.youtube.com/watch?v=NUgcygzQAwM
Posty
2130
Dołączył(a)
18 sie 2013, 23:07

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez asl 16 lis 2014, 01:31
kop napisał(a):Melduję, że czuję się coraz silniejszy i idę jak burza z tą moją chorobą...
Zapisuję się niedługo na coś tam, pewnie jakąś terapię.
Mam nadzieję, że dam radę.
Może dla niektórych to niewygodne, ale Wiara w Boga i On jest Kimś kto może z tego wyprowadzić.

Pozdro dla walczących(chorujących)

:D


:brawo:
Avatar użytkownika
asl
Offline
Posty
311
Dołączył(a)
30 gru 2013, 15:38
Lokalizacja
DE

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Carlsberg 16 lis 2014, 01:44
hehe :) ciekawe jakie leki :)

-- 16 lis 2014, 00:44 --

hehe :) ciekawe jakie leki :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
292
Dołączył(a)
03 lut 2012, 18:51

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Cognac 18 lis 2014, 00:10
Cóż, pora na mnie, otóż: chyba najgorsze tegoroczne przeżycia mam już chyba za sobą:) Krok za krokiem, idzie ("idzie" to forma bezosobowa, tymczasem przecież mnie to kosztuje masę świadomego wysiłku!) ku lepszemu... Niby nic się nie zmieniło, ale patrzę na wszystko jakoś inaczej. Nie zamartwiam się, oddalam od siebie złe myśli. Przede wszystkim popieprzyłam uczelnię - trudno, zdrowie ważniejsze niż jakiś głupi papierek. Zmieniłam stanowisko w pracy. Staram się nie siedzieć przy kompie dołując się, a raczej - zająć, czymkolwiek - efekt: mój pokój coraz częściej lśni oraz - gram w gry! Tak, kto by pomyślał, ale w tym szaleństwie jest jakaś metoda! Nuda bardzo często prowadzi do fatalnych, głębokich spadków nastroju... Staram się wymyślać sobie jakieś cele (często kompletnie z czapy) i je realizować, ot tak, właśnie z nudów. I coraz śmielej udzielam się w wolontariatach, na razie internetowych, ale mam nadzieje, że przyjdzie czas, by wyjść z mej jamy do ludzi. Do pełni zadowolenia brakuje mi czynnika ludzkiego - nadal bardzo często czuję się samotna.
Tylko spokój może nas uratować.
Mój blogowątek na forum.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
549
Dołączył(a)
14 kwi 2014, 20:18

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do