Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Emotional 12 lip 2014, 08:24
A nie myślicie, że takie normalne, niby zdrowe życie, ale oparte tylko na metodach, na tym, że poradzisz sobie z lękami, bo wiesz jak... A tak naprawdę ten powód, dla którego zachorowałeś ciągle istnieje... To jest sztuczne i bez sensu? Co z tego że na zewnątrz i może dla wszystkich dookoła będziesz kimś, kto sobie dobrze radzi, jak tak naprawdę nie będziesz tego robić w zgodzie ze sobą?... Bo potrzebujesz czegoś zupełnie innego...
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
11 lip 2014, 02:18

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez kahir 13 lip 2014, 23:17
to jest jakiś krok do wyzdrowienia. w pierwszej kolejności musisz nauczyć się radzić sobie z każdym poszczególnym objawem, zanim dojdziesz do usunięcia przyczyny. nie bardzo też rozumiem co masz na myśli pisząc "robić to w zgodzie ze sobą". robisz to co musisz żeby w miarę normalnie funkcjonować, żeby dać sobie czas i jakiś komfort na dokopanie się i usunięcie przyczyny choroby. co można tu robić w zgodzie bądź nie ze sobą? przecież masz świadomość, że to co robisz - jakkolwiek sztuczne - jest tylko jakimś środkiem. zresztą, czasem sama przyczyna jest kompletnie nieważna, bo niemożliwa do ustalenie i wtedy jedynie wspomniane przez Ciebie metody są procesem terapeutycznym. na początku może sztuczne, jednak jeśli prowadzą ostatecznie do całkowitego ustąpienia objawów, to nie ma różnicy czy w ogóle jakoś nazwiesz przyczynę i jak sztuczne na początku były owe metody. ja niczego nie udaję. wiem, że jestem chory, ale zwyczajnie nie chcę tej łatki i... myślę, że już jej nie potrzebuję. choroba często staje się usprawiedliwieniem, usprawiedliwieniem wszystkiego - każdej porażki, braku aktywności, niepodejmowania prób terapii, marazmu, użalania się nad sobą i degrengolady. nie chcę taryfy ulgowej, ani od siebie, ani od nikogo innego, dlatego uznaję, że jestem zdrowy i usuwam ostatni bastion obrony choroby, czyli sam fakt bycia chorym. traktuję siebie jak każdego innego i chcę być tak traktowany przez innych. jeśli robisz coś dostatecznie długo w określony sposób, to mimo początkowej sztuczności i dyskomfortu, staje się to dla ciebie całkowicie normalne i już zapominasz, że kiedyś robiłeś to inaczej, bądź nie robiłeś - bo nie mogłeś - tego w ogóle.
świat jest pełen psychologów.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
481
Dołączył(a)
10 kwi 2011, 19:02

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Katarzyna80 14 lip 2014, 13:53
Możecie dokładnie opisać jak wyglądała Wasza psychoterapia? Zmienialiście często psychoterapeutów czy pierwszy wybór był tym ostatnim? Jesteście za grupowymi czy indywidualnymi? Nie macie wrażenia sztuczności psychoterapii? Nie chodzi mi o to, że obawiacie się złamania przyrzeczenia lekarskiego, tylko czy nie siedzicie tam w przekonaniu, że to jest tylko praca Waszego psychoterapeuty, a Wy naprawdę pozostajecie z chorobą sami?
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
10 lip 2014, 15:16

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez agusiaww 14 lip 2014, 22:20
Katarzyna80, ja nie chodzilam na terapie chociaz oczywiscie rozmowy mialam z lekarzami i chodzic nie bede, poniewaz wiem na czym polega moj problem, wiem jak reagowac w sytuacji lęku tyle, ze mam bóle somatyczne ktorych juz nie mam dzieki lekom antydepresyjnym ale jednak jak zaczelam brac hormony to mi wrocila depresja, ktora juz po wzieciu znowu lekow sie cofnela. Jak to powiedzialo moich dwoch lekarzy czasami lepiej nie ruszac bo mozna czlowieka calkiem rozlozyc a zlozyc pozniej nie bedzie komu...
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez pysiunia 15 lip 2014, 08:42
Katarzyna80 napisał(a):Możecie dokładnie opisać jak wyglądała Wasza psychoterapia? Zmienialiście często psychoterapeutów czy pierwszy wybór był tym ostatnim? Jesteście za grupowymi czy indywidualnymi? Nie macie wrażenia sztuczności psychoterapii? Nie chodzi mi o to, że obawiacie się złamania przyrzeczenia lekarskiego, tylko czy nie siedzicie tam w przekonaniu, że to jest tylko praca Waszego psychoterapeuty, a Wy naprawdę pozostajecie z chorobą sami?


Jestem w trakcie psychoterapii indywidualnej. Trwa ona prawie rok. Jest to mój pierwszy terapeuta i - mam nadzieję - ostatni.
Psychoterapeuta słucha, naprowadza nas, pomaga nam zrozumieć - ale to MY SAMI wyciągamy wnioski i robimy z tym "użytek" dla samych siebie.
Zawsze bądź sobą, wyrażaj siebie, wierz w siebie, nie szukaj udanej osobowości i powielaj jej.
Jestem sobą, bo oryginały są więcej warte niż kopie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
277
Dołączył(a)
14 mar 2010, 12:48
Lokalizacja
Poland

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Katarzyna80 16 lip 2014, 10:47
agusiaww, "Jak to powiedzialo moich dwoch lekarzy czasami lepiej nie ruszac bo mozna czlowieka calkiem rozlozyc a zlozyc pozniej nie bedzie komu..." jest w tym chyba sporo prawdy.

betty_lou,

betty_lou, naczytałam się tylu książek w tym temacie, że właściwie niewiele nowego psychoterapeuta jest w stanie mi powiedzieć. Nie winię go. Często słuchałam go i myślałam sobie :"ale ja to wiem, wiem, że tak powinnam robić, tak powinnam podchodzić do życia, tak powinnam myśleć. Wszystko to wiem, ale nie potrafię wdrożyć tego w życie"
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
10 lip 2014, 15:16

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Nastia 19 lip 2014, 09:27
Katarzyna80 napisał(a):betty_lou, naczytałam się tylu książek w tym temacie, że właściwie niewiele nowego psychoterapeuta jest w stanie mi powiedzieć. Nie winię go. Często słuchałam go i myślałam sobie :"ale ja to wiem, wiem, że tak powinnam robić, tak powinnam podchodzić do życia, tak powinnam myśleć. Wszystko to wiem, ale nie potrafię wdrożyć tego w życie"

Terapeuta Ci mówi, co.. powinnaś?
Behawioralno-poznawcza?
Są inne nurty, które zajmują się właśnie tym, że "nie umiesz wdrożyć w życie".
Ja też dużo wiem, jestem oczytana, mam sporą wiedzę psychologiczną, ale nie o to chodzi w terapii, aby siebie tylko intelektualnie rozumieć, w każdym razie w mojej terapii pracujemy głównie nad tym, jakie emocje ja przeżywam, co mną kieruje, czego się boję, jak coś odbieram, łączenie tego z moją historią, której w książkach nie ma, praktyczne uczenie się relacji z drugim człowiekiem na bazie kontaktu z terapeutką. Co z tego, że wiem, czym jest np. identyfikacja projekcyjna czy rozszczepienie i że ja to stosuję z racji mojej diagnozy - co innego wyhaczyć to u siebie, co jest niemal niemożliwe bez interpretacji terapeuty, bo to mechanizm obronny oraz PRZEŻYWAĆ to świadomie i pracować nad tym u siebie...
Offline
Posty
381
Dołączył(a)
23 kwi 2014, 18:46

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Katarzyna80 20 lip 2014, 18:44
Nastia napisał(a):
Katarzyna80 napisał(a):betty_lou, naczytałam się tylu książek w tym temacie, że właściwie niewiele nowego psychoterapeuta jest w stanie mi powiedzieć. Nie winię go. Często słuchałam go i myślałam sobie :"ale ja to wiem, wiem, że tak powinnam robić, tak powinnam podchodzić do życia, tak powinnam myśleć. Wszystko to wiem, ale nie potrafię wdrożyć tego w życie"

Terapeuta Ci mówi, co.. powinnaś?
Behawioralno-poznawcza?
Są inne nurty, które zajmują się właśnie tym, że "nie umiesz wdrożyć w życie".
Ja też dużo wiem, jestem oczytana, mam sporą wiedzę psychologiczną, ale nie o to chodzi w terapii, aby siebie tylko intelektualnie rozumieć, w każdym razie w mojej terapii pracujemy głównie nad tym, jakie emocje ja przeżywam, co mną kieruje, czego się boję, jak coś odbieram, łączenie tego z moją historią, której w książkach nie ma, praktyczne uczenie się relacji z drugim człowiekiem na bazie kontaktu z terapeutką. Co z tego, że wiem, czym jest np. identyfikacja projekcyjna czy rozszczepienie i że ja to stosuję z racji mojej diagnozy - co innego wyhaczyć to u siebie, co jest niemal niemożliwe bez interpretacji terapeuty, bo to mechanizm obronny oraz PRZEŻYWAĆ to świadomie i pracować nad tym u siebie...


Wlasnie tak, behawioralno- poznawcza. A o jakim nurcie konkretnie mówisz?
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
10 lip 2014, 15:16

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Rashid 28 lip 2014, 08:43
Ja po pół roku na esci powoli biorę się za odstawianie. Już jakiś czas temu minęły mi główne objawy: lęki, złe samopoczucie, bezsenność. Na początku byłem strasznie niecierpliwy co do leczenia, chciałem, żeby mi się poprawiło z dnia na dzień, jednak potrzebowałem cierpliwości.

Jeszcze nie jest idealnie, ale jest bardzo dobrze, udało mi się skończyć szkołe, zdać matury, znaleźć pracę i nawet sobie radzę :)


Zastanawiałem się czy jest jeszcze sens iść do psychiatry, ale chyba przejdę się jeszcze zdać relacje. Co do psychologa chodziłem, ale obecnie przestałem, czasami sam nie wiedziałem o czym mam rozmawiać.
Escytalopram 0Mg
Mianseryna 0Mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
21 wrz 2013, 10:03
Lokalizacja
Z prowincji

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez ann231blue 31 lip 2014, 13:24
Pamietam, ze w najgorszym stadium mojej nerwicy lekowej zagladalam na ta strone kilka razy dziennie, porownujac swoje objawy z innymi ludzmi, szukajac porad. I pamietam tez, ze bardzo malo bylo postow, ze z nerwicy mozna wyjsc, ze ktos dal rade I ma normalne zycie. Pamietam znalazlam jeden I czytalam go dzien w dzien przekonujac sie sama do tego, ze na pewno tez dam rade. Teraz po 2 latach walki z nerwica musze powiedziec, ze faktycznie da sie to zrobic. Jest to process dlugi I w stylu 2 kroki do przodu - 1 w tyl, ale sie da! Kochani nie poddawajcie sie - czytajcie duzo na ten temat, chodzcie do psychologa, zmiencie swoje zycie, zeby wyeliminowac to co powoduje stres, uprawiajcie sport, zajmijcie sie tym co sprawia Wam przyjemnosc, badzcie troche egoistami, rozmawiajcie z tymi, ktorzy tez to przeszli. Ja dalej mam hipochondrie, dalej w nerwach lece do toalety, ale mam swoje zycie z powrotem, chodze do pracy, jezdze po swiecie, spotykam sie z przyjaciolmi I jestem szczesliwa. Wiem, ze jesli kiedykolwiek bede miala nawrot nerwicy lekowej, to znowu ja pokonam, nie boje sie sie juz jej. Glowa do gory!
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
01 gru 2011, 13:32

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez papillon24 05 sie 2014, 22:28
Dzięki Wam,ozdrowieńcy,za te wpisy. Będę je czytać i czytać, bo czuję cholerny apetyt na życie. I musi mi się udać pozbyć lęku i strachu, wyjść do ludzi i znajomych, pójść do pracy. Uda się,bo jeszcze tyle przede mną do zrobienia!
"Just one year of love
Is better that a lifetime alone"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
11 maja 2014, 09:26

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Robaczek84 09 sie 2014, 12:57
Wyzdrowiałam lub zdrowieję, czas pokaże, po 9 latach udało się/udaje się dzięki książce "Pokonać lęki i fobie" J.Bemis, A.Barrada. Koszt 25 zł. POLECAM!!!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
09 sie 2014, 12:53

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez martusia1979 31 sie 2014, 14:31
Robaczek84 napisał(a):Wyzdrowiałam lub zdrowieję, czas pokaże, po 9 latach udało się/udaje się dzięki książce "Pokonać lęki i fobie" J.Bemis, A.Barrada. Koszt 25 zł. POLECAM!!!

Właśnie kupiłam książkę jestem po 2 latach choroby właśnie odstawiłam chemiczne leki, przeszłam na kurację ziołową jest mi ciężko jednak chodzę do pracy staram się normalnie żyć zapisałam się do szkoły nie wiem mam ciężkie chwile i chwile zwątpienia !!!! Nie wiem jak jeszcze długo wytrzymam nerwica hipochondryczna to cholerstwo!

-- 31 sie 2014, 14:35 --

eunice88 napisał(a):Witam Was :)

Siedem lat temu zdiagnozowano u mnie zaburzenia lękowo-depresyjne. Od około 3-4 lat jestem w terapii i jest coraz lepiej. Można chyba powiedzieć, że zdrowieję :). Mam coraz więcej radochy z życia, pracuję, mam przyjaciół itp. Mam jednak dziwne wrażenie jakbym nie umiała rozstać się z chorobą, jakby to trochę stał się mój sposób na życie. Dawniej potrafiłam przesypiać całe dnie i mieć wszystko w nosie. Teraz, gdy jest już dobrze, to wciąż zastanawiam się "no i co teraz już tak będzie, będę sobie tak normalnie żyć, bez ucieczek od aktywności i zamykania się w domu..." i powiem Wam, że czuję się z tym nieswojo. Wiem, że to dziwne, ale "normalność" chyba mnie trochę przeraża. Mam wrażenie, że sama wracam do nadmiernej koncentracji na swoich stanach emocjonalnych. Czasem wydaje mi się, że wywołuje swoje złe samopoczucie gdy za długo jest dobrze. Miał ktoś z Was takie stany przy wychodzeniu z nerwicy?




Mam to samo to uzależnia tez się tego boję cholernie sama szukam sobie przyczyny i wspominam złe chwile jak się lepiej czuję ! Ale po co ? Aczkolwiek to silniejsze ode mnie myślałam ,że jestem z tym sama ! Widzę myliłam się . I myślę po co się nakręcam.....
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
14 maja 2014, 18:31

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 02 wrz 2014, 13:02
Ja po 10 latach lek odstawiłem,ale nie tak sam.Doktorka mi mówiła.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16576
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do