Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez hamartia 27 lut 2014, 19:21
Ja w tej chwili mam remisję. Więc w pewien sposób też jestem zdrowa :D
Może już to nigdy nie wróci?
F25, F31
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
27 lut 2014, 18:08
Lokalizacja
Warszawa/ Rawa Mazowiecka

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez hania33 27 lut 2014, 19:53
hamartia, nadal bierzesz leki?
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez hamartia 27 lut 2014, 20:21
Biorę. Dla mnie to i tak nowość. Bo uwierz można brać leki i nadal nie być zdrowym.
Biorę całkiem sporo.
F25, F31
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
27 lut 2014, 18:08
Lokalizacja
Warszawa/ Rawa Mazowiecka

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez hania33 27 lut 2014, 20:23
hamartia, Co oznacza dla Ciebie remisja? na co chorowalas? ja biore paroksetyne na nerwice lękowa.
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez hamartia 27 lut 2014, 20:39
chad z psychozami

Wiesz, to jest akurat okresowe, więc zawsze może wrócić.
Wszystkie objawy zniknęły, ale to walka trzyletnia, w której wiele razy zmieniałam leki, byłam bliska śmierci, umierałam żyjąc.
Teraz żyję normalnie no dobra od 3-4 miesięcy. Nie mam depresji, manii schiz ew. hipomania.
Wiem, że to krótko, boję się, że to wróci i się wtedy znów zalamię.
Pozostały problemy mniej wynikające z choroby nadwrażliwość, ale mniejsza już, czy problemy z kontaktami z ludźmi, ale nie aż takie jak dawne.
Ostatnio edytowano 06 mar 2014, 21:55 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: usunięto część zdublowanego postu
F25, F31
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
27 lut 2014, 18:08
Lokalizacja
Warszawa/ Rawa Mazowiecka

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez agusiaww 27 lut 2014, 20:51
Jastarnia, wlasnie jestemy MISTRZAMI. Mafju88, nie wraca, bo zdrowy i nie chce juz nic o tym pamietac, albo na odwrot, byt chory ze wierzy ze sie uda. merc84, wlasnie na somatyzacje to chyba tylko leki, jak sie organizm uspokoi to ok.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez buu 06 mar 2014, 20:48
Witam was kochani :)

Przez przypadek odgrzebałam link do forum i podkusiło mnie by coś naskrobać. Pamiętam, że mnie wszystkie pozytywne wiadomości od forumowiczów niegdyś podnosiły na duchu i dawały jakąś namiastkę nadziei.
Nie było mnie tu dość długo, pobieznie przejrzałam forum i widzę mnóstwo nowych nicków. Z jednej strony trochę mnie to zasmuciło, a z drugiej to dobrze, że ludzie choćby w takiej formie starają się coś robić, dla mnie udzielanie się tutaj było jednym z ważnych kroków.
Trochę w tym prawdy, że gdy człowiek zaczyna czuć się lepiej przestaje wchodzić na fora, pisać i czytać. Tak też było i ze mną. Skończyłam moją ostatnią terapię ponad rok temu, co prawda moja przygoda z lekami była krótka, ale również się skończyła i mogę z pełną satysfakcją powiedzieć, że czuję się dobrze. Co mi pomogło? Pomimo początkowych oporów z czasem starałam się korzystać z każdej pomocy jaką mogłam dostać, co ogromnie dużo mi dało, jednak wydaję mi się, że w którymś momencie najbardziej pomogłam sobie ja sama i pociągnęłam wszystko dalej.
Pewnie jeszcze czeka mnie nie jeden kryzys i zwątpienie, ale staram się patrzeć na przyszłość z odrobiną optymizmu czego i wam wszystkim życzę choć może trudno w to teraz uwierzyć. Tak jak i mnie te kilka lat temu, kiedy nie dopuszczałam do siebie myśli, że kiedykolwiek mogę po prostu czuć się dobrze ze sobą.
Postaram się tu zaglądać w wolnej chwili :)

Pozdrawiam wszystkich serdecznie
Magda :)
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez hania33 06 mar 2014, 20:51
buu, Dzieki Madziu za takie slowa :D
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Guzik 09 mar 2014, 13:01
Ja myślałam, że wyzdrowiałam, i co? GUZIK!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1643
Dołączył(a)
14 wrz 2010, 16:56
Lokalizacja
Trójmiasto

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez lalalajla 09 mar 2014, 15:39
Witam , mam pytanie czy mieliscie takie doświadczenia i jak sobie poradziliscie ?
Mój chłopak po zarzywaniu 3 latach zazywania marihuany, amfetaminy, dopalaczy dostał jakiś dziwnych zaburzen mozgu miedzy innymi : słyszy głosy w głowie, uwarza ze kazdy zna jego mysli, ze wiedza co on robi, ze ja urodzilam dziecko, rozne omamy i urojenia.Wahania nastroju, od smiechu az po placz i zalamanie. Aktualnie jest w szpitalu, otrzymuje leki Zopridoxin czy cos takiego i depakine . Czy mu to przjedzie? Lekarz uznał,ze to nie jest schizofrenia , lecz jednak mi sie wydaje inaczej. Czy te głosy miną? Czy juz zastaną na zawsze. Jest czysty okolo 5 miesiecy . I nie chce brać. Glosy ma okolo roku. Błagam ratunku, jak mu pomoc?
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
08 mar 2014, 00:05

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Guzik 11 mar 2014, 06:20
lalalajla napisał(a):Witam , mam pytanie czy mieliscie takie doświadczenia i jak sobie poradziliscie ?
Mój chłopak po zarzywaniu 3 latach zazywania marihuany, amfetaminy, dopalaczy dostał jakiś dziwnych zaburzen mozgu miedzy innymi : słyszy głosy w głowie, uwarza ze kazdy zna jego mysli, ze wiedza co on robi, ze ja urodzilam dziecko, rozne omamy i urojenia.Wahania nastroju, od smiechu az po placz i zalamanie. Aktualnie jest w szpitalu, otrzymuje leki Zopridoxin czy cos takiego i depakine . Czy mu to przjedzie? Lekarz uznał,ze to nie jest schizofrenia , lecz jednak mi sie wydaje inaczej. Czy te głosy miną? Czy juz zastaną na zawsze. Jest czysty okolo 5 miesiecy . I nie chce brać. Glosy ma okolo roku. Błagam ratunku, jak mu pomoc?


To może być psychoza ponarkotykowa, a nie schizofrenia, to różnica. Jak ktoś jechał na dopalaczach to nic dziwnego że mózg zwariował i teraz takie są efekty.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1643
Dołączył(a)
14 wrz 2010, 16:56
Lokalizacja
Trójmiasto

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez EwaBraun 16 mar 2014, 19:51
kiedyś przez jakiś czas udzielałam się na tym forum jako UnityMitford, szybko jednak odeszłam
moim problemem była silna nerwica lękowa z agorafobią (straszne ataki, całkowite rozbicie psychiczne i fizyczne, popadałam w stany gdy przez lęki spędzałam np. tydzień w swoim pokoju, tak w skrócie)
wróciłam, żeby napisać te magiczne słowa - udało mi się
nie czuję się jeszcze w stu procentach zdrowa, ale od około dwóch miesięcy nie miałam ataku lękowego (wcześniej był codziennie, dwa razy dziennie)
zaczynam powracać do normalności - wychodzę ze znajomymi, sama chodzę na zakupy, biegam, zostaję sama w domu, i co najważniejsze - czerpię z tego wszystkiego przyjemność
klomipramina i psychoterapia uratowały mi życie
najważniejsza chyba była jednak moja postawa - zaakceptowanie choroby nie jako intruza, a jako część mojej osobowości, dopuszczenie do własnej świadomości omawianych na terapii problemów, samokrytyka, dystans, cierpliwość i wytrwałość. wiem że to nie koniec mojej drogi i nic już nie będzie tak jak kiedyś. ale choroba spowodowała, że we mnie i moim życiu zaszły niesamowite zmiany. da się. naprawdę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
90
Dołączył(a)
16 mar 2014, 19:38

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Amarant_89 16 mar 2014, 20:49
Jak określiła to moja psychoterapeutka na którejś tam sesji: "Jeśli chodzi o fobię społeczną, to nie dostrzegam w panu jej, bo rozmawia pan ze mną całkowicie spokojnie i otwarcie. Być może kiedyś była, ale teraz już jej pan niema (...)" To co powiedziała, nie docierało do mnie przez kolejne 5 albo i 10 minut... Moje zmaganie z tym cholerstwem trwało kilka lat i nawet nie zauważyłem momentu przejścia między stanem chory -> zdrowy. No ale jestem zdrowy... Po części bynajmniej, bo gdzieś tam jeszcze szajby są :lol:
"Gorące żelazo uderz, by iskry uwolnić. Uderz człowieka, aby uwolnić szał. Zaiste, siły wielkiej potrzeba, by człowieka jak żelazo ukształtować." :uklon:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
643
Dołączył(a)
13 lut 2014, 15:37
Lokalizacja
Highway of Endless Dreams

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez hobbyturysta 18 mar 2014, 12:26
Przede mną długa droga ale chętnie poczytam o waszych wygranych z demonami :)
The truth is... everyone is going to hurt you. You just have to decide... who is worth the pain.

http://www.youtube.com/watch?v=EK_Fe4wL-t4
http://www.youtube.com/watch?v=3A5uf8FE ... plpp_video
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5668
Dołączył(a)
18 lut 2014, 23:55
Lokalizacja
Bukareszt

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do