Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 22 cze 2012, 16:00
Ahmed, Jejku, kupę lat!
Buziole od Monisi.
Szkoda, że masz RAMADAN w czasie zlotu.
Cóż, może innym razem :D

No i oczywiście zazdroszczę wakacji :105: :105: :105: Super, no... ho ho ho :105: :105: :105:
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez codewoman 15 lip 2012, 21:30
Witajcie,

nerwicę lękową miałam dwa razy,w wieku 20 i 25 lat,na razie,mija kolejne 5 lat,i odpukać,mam spokój.
Za drugim razem doszło do tego,ze nie wychodziłam z domu przez 9 miesięcy,miałam derealizacje.
Pomógł mi lekarz neurolog który zajmuje się też homeopatią.
Próbowałam już wszystkiego więc spróbowałam i tego.Tonący brzytwy się chwyta.Nie miałam wcześniej żadnego nastawienia do homeopatii,ani negatywnego ani pozytywnego.
W sumie byłam na dwóch wizytach,a reszta,tzn.przekazywanie informacji o samopoczuciu po braniu granulek i ewentualne skorygowanie ilości czy też zamiana leku na inny,odbywała się na telefon.
Przeszło mi po miesiącu leczenia.
Jestem z Poznania więc tym z tych okolic mogę podać namiar na mojego lekarza,resztę z was,jeśli chcecie spróbować,mogę odesłać do poszukania lekarza neurologa homeopaty w swojej miejscowości.

Trzymajcie się i nie poddawajcie.Z nerwicą można wygrać.

Anna
Ostatnio edytowano 15 sie 2013, 21:38 przez abcZdrowie, łącznie edytowano 2 razy
Powód: połączono z uwagi na tematykę
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
15 lip 2012, 21:17

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez kafka 16 lip 2012, 00:10
nerwicę lękową miałam dwa razy,w wieku 20 i 25 lat

o, to nie wiedziałam że nerwica to coś takiego jak przeziębienie, że się łapie od czasu do czasu :shock:
kafka
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 16 lip 2012, 00:33
kafka, Jaka nerwica, takie lekarstwo ;)
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Candy14 16 lip 2012, 01:30
kafka, :lol: oplulam sie
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez kafka 16 lip 2012, 11:05
Candy14, nie pluj;) *Wiola*, jak ja bym chciała mieć taką nerwicę...
kafka
Offline

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez kaja123 17 lip 2012, 20:02
codewoman napisał(a):Witajcie,
nerwicę lękową miałam dwa razy,w wieku 20 i 25 lat,na razie,mija kolejne 5 lat,i odpukać,mam spokój.
Za drugim razem doszło do tego,ze nie wychodziłam z domu przez 9 miesięcy,miałam derealizacje.
Pomógł mi lekarz neurolog który zajmuje się też homeopatią.
Próbowałam już wszystkiego więc spróbowałam i tego.Tonący brzytwy się chwyta.Nie miałam wcześniej żadnego nastawienia do homeopatii,ani negatywnego ani pozytywnego.
W sumie byłam na dwóch wizytach,a reszta,tzn.przekazywanie informacji o samopoczuciu po braniu granulek i ewentualne skorygowanie ilości czy też zamiana leku na inny,odbywała się na telefon.
Przeszło mi po miesiącu leczenia.
Jestem z Poznania więc tym z tych okolic mogę podać namiar na mojego lekarza,resztę z was,jeśli chcecie spróbować,mogę odesłać do poszukania lekarza neurologa homeopaty w swojej miejscowości.

Trzymajcie się i nie poddawajcie.Z nerwicą można wygrać.

Anna

... a świstak siedział i zawijał w sreberka ... :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Izz 28 lip 2012, 23:55
" o, to nie wiedziałam że nerwica to coś takiego jak przeziębienie, że się łapie od czasu do czasu "
Jakoś w te słowa wierze i niech mi ktoś powie ,że to nieprawda!
- i to mnie przeraża najbardziej.
A tak pozatym...Jak fajnie zacząć myśleć pozytywnie :) Już nie wchodzę na "Objawy " "Ataki" itd. Tylko "Wyzdrowiałam /Wyzdrowiałem" .
Krok do przodu.
Izz
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
10 lip 2012, 10:44

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez piscis 29 lip 2012, 16:27
hej a teraz ja Wam coś napiszę :D
Nie byłam tu całe wieki, a mianowicie coś ok roku. I teraz zajrzałam. Głównie po to żeby napisać, ze nie wolno się poddawać a z tego się wychodzi a jeśli zostają jakieś szczątki choroby to da się nauczyć z tym żyć.
Ja jestem od roku bez prochów, byłam kiedyś w bardzo dużym dołku i w bardzo złym stanie.
Wykończył mnie facet i związek z nim....to był koszmar o którym nie chcę pamiętać. Niestety konsekwencje ciągną się za mną do dziś, ale umiem już przezwyciężać wspomnienia i ból który został. Jestem po rozwodzie od 1,5 roku. To była najlepsza decyzja jaką podjęłam w życiu.
I moja rada, chodźcie na terapie, nie zamykajcie się sami z chorobą, walczcie o siebie.
Ja mam milion problemów, w tym finansowych, mam straszne huśtawki nastroju, przejściowe doły, łzy...ale po tym koszmarze który przeszłam naprawdę są dni kiedy JESTEM SZCZĘŚLIWA :D
A forum...dało mi ludzi, którzy byli ze mną (choć wirtualnie) ale w najgorszych chwilach mojego życia i bardzo mi pomogli, nie pozwolili się poddać ! Jestem im za to wdzięczna :D

-- 29 lip 2012, 18:24 --

Hihi i słuchajcie rad wujka Ahmeda !
on nie raz mi pomógł i nadal pomaga :P
nigdy mu tego nie zapomnę :P
Czasem wirtualni przyjaciele dają więcej niż ci realni
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez shiroi 06 sie 2012, 09:56
Wszedlem sobie na forum, to dopisze sie tutaj ponownie, bo uwazam, ze jest to jeden z niewielu tematow na forum w ktorym sa jakies wartosciowe posty (niestety 95% to majaczenia osob chorych o tym o czym pojecia miec nie moga czyli o wychodzeniu z nerwicy).

Do meritum przechodzac - nawet z najciezszych atakow lęku i paniki (w moim wypadku 24h/7dni w tyg horror (napady lęku cala dobe, nawet w ciagu snu), wszystkie mozliwe objawy somatyczne wlacznie z ciaglym stanem podgoraczkowym i bolem miesni, nieustajace napiecie i nieustajacy lek przerywany bardzo czestymi napadami paniki) da sie przejsc do stanu, w ktorym kontrole nad lękiem i swoim cialem ma sie zdecydowanie lepsza od przecietnego czlowieka. W chwili obecnej czyli 2 lata od kiedy bylo naprawde zle (5 lat od pierwszego epizodu), jestem w stanie wystawiac moja psychike na naprawde ciezkie proby, a jest ciagle tylko lepiej (nie chodzi o nerwice, bo ona mnie nie neka, chodzi o prace nad soba w glownej mierze) .

Mala dygresja jeszcze na temat tych, ktorzy "wyzdrowieli". Wedlug mnie grupa ta dzieli sie na 2 podgrupy. 1 - ci ktorzy wyszli dzieki pracy nad soba (zazwyczaj terapie, badz co jeszcze lepsze tak jak w moim wypadku - autoterapia) oraz 2 - ci, ktorym wydaje sie, ze sie wyleczyli bo lęki przeszly dzieki braniu leków. Niestety ta 2 grupa na 99% bedzie musiala wrocic do leków. Nie da sie ominac sytuacji stresujacych, a napady lęku czy nawet paniki sa NORMALNE. Kazdy czlowiek je czasem miewa. Jesli nauczymy sie z nimi zyc i z nimi radzic, to mozna powiedziec, ze "wyleczylismy" sie z nerwicy. Niestety jesli proces "leczenia" nie przebiegal naturalnie, a za pomocą leków, kazda nawet blacha chwila slabosci moze rozpaczac od nowa bledne kolo nerwicy, ktore w przeciagu kilku chwil moze osiagnac gigantyczne rozmiary.

To takie moje 3 grosze.

Pozdrawiam
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
24 wrz 2010, 00:03

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez linka 06 sie 2012, 17:45
shiroi, generalnie zgadzam się z tobą, leki - owszem, nie odbierajmy im pewnych zasług, dzięki nim wiele osób w tym i jak jakoś przeszło pierwszy etap choroby, pomogły stanąć na nogi, pozwoliły się wyspać, nie zawalić studiów, ale jak piszesz to tyko i wyłącznie dobre na chwile, doraźnie - to jak branie Ibupromu na ból zepsutego zęba......
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez New-Tenuis 06 sie 2012, 17:49
shiroi napisał(a):Wszedlem sobie na forum, to dopisze sie tutaj ponownie, bo uwazam, ze jest to jeden z niewielu tematow na forum w ktorym sa jakies wartosciowe posty (niestety 95% to majaczenia osob chorych o tym o czym pojecia miec nie moga czyli o wychodzeniu z nerwicy).

Do meritum przechodzac - nawet z najciezszych atakow lęku i paniki (w moim wypadku 24h/7dni w tyg horror (napady lęku cala dobe, nawet w ciagu snu), wszystkie mozliwe objawy somatyczne wlacznie z ciaglym stanem podgoraczkowym i bolem miesni, nieustajace napiecie i nieustajacy lek przerywany bardzo czestymi napadami paniki) da sie przejsc do stanu, w ktorym kontrole nad lękiem i swoim cialem ma sie zdecydowanie lepsza od przecietnego czlowieka. W chwili obecnej czyli 2 lata od kiedy bylo naprawde zle (5 lat od pierwszego epizodu), jestem w stanie wystawiac moja psychike na naprawde ciezkie proby, a jest ciagle tylko lepiej (nie chodzi o nerwice, bo ona mnie nie neka, chodzi o prace nad soba w glownej mierze) .

Mala dygresja jeszcze na temat tych, ktorzy "wyzdrowieli". Wedlug mnie grupa ta dzieli sie na 2 podgrupy. 1 - ci ktorzy wyszli dzieki pracy nad soba (zazwyczaj terapie, badz co jeszcze lepsze tak jak w moim wypadku - autoterapia) oraz 2 - ci, ktorym wydaje sie, ze sie wyleczyli bo lęki przeszly dzieki braniu leków. Niestety ta 2 grupa na 99% bedzie musiala wrocic do leków. Nie da sie ominac sytuacji stresujacych, a napady lęku czy nawet paniki sa NORMALNE. Kazdy czlowiek je czasem miewa. Jesli nauczymy sie z nimi zyc i z nimi radzic, to mozna powiedziec, ze "wyleczylismy" sie z nerwicy. Niestety jesli proces "leczenia" nie przebiegal naturalnie, a za pomocą leków, kazda nawet blacha chwila slabosci moze rozpaczac od nowa bledne kolo nerwicy, ktore w przeciagu kilku chwil moze osiagnac gigantyczne rozmiary.

To takie moje 3 grosze.

Pozdrawiam


Masz w pełni rację, jednej tylko Twojej opinii nie podzielam: że to jeden z niewielu tematów na forum, w którym są wartościowe posty...
"I knew a man who lived in fear
It was huge, it was angry,
It was drawing near.
Behind his house a secret place
Was the shadow of the demon
He could never face."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2087
Dołączył(a)
13 gru 2010, 18:15

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez shiroi 06 sie 2012, 18:04
Juz tlumacze. Pamietam jak bylem w stanie gdzie przeczytanie paru postow na tym forum sprawialo bol egzystencjalny, zreszta wszystko wtedy sprawialo bol i niestety taki procent wypowiedzi jaki podalem wyzej (na oko) byl negatywny (wieczne marudzenie i narzekanie jak to z nerwicy nie da sie wyjsc). Bardzo dolujaca sprawa. Pozniej gdy stopniowo z nerwicy wychodzilem, a forum przegladalem nieco sprawniej, bardzo potrzebowalem wiary w siebie i w to, ze da moge wyciagnac sie z tego bagna, co wiecej musialem zrobic to sam, bo kasy nie mialem nawet na te glupie leki (chodz mialem juz wczesniej z nimi kontakt i wypracowana negatywna opinie na ich temat - miedzy innymi nikla skutecznosc), a co dopiero na psychiatre czy terapie. Wtedy porzadnie sie wkurzalem czytajac posty niektorych (wiekszosci) uzytkownikow. Jakzeby moglo byc inaczej, skoro czesc postow, ktore czytalem przedstawiala tragizm polozenia w jakim sie znalezslimy, inna czesc przedstawiala peany na temat niemozliwosci wyleczenia sie z nerwicy. Najgorszy byl zbior ludzi, ktorych podzbiorami byly 2 wczesniej wymienione grupy powiekszone o dodatkowa spora liczbe uczestnikow. Wspolna cecha tej najwiekszej grupy uzytkownikow bylo/jest po prostu pisanie nie prawdy dotyczacej nerwicy lekowej. Do dzisiaj poraza mnie jak wiele osob borykajacych sie z nerwica lękową ma praktycznie zerowe pojecie o niej. Ba, wydaje mi sie, ze nawet od strony praktycznej pewne osoby nie sa w stanie wyciagnac jakichkolwiek logicznych wnioskow.
Czytam post kogos, kto twierdzi, ze z nerwica zmaga sie od 15 lat z mizernym skutkiem, a ja mam wrazenie, ze wie mniej, niz ja po sumarycznie liczac 2 miesiacach atakow. Zreszta PODSTAWOWE I ELEMENTARNE bledy jakie popelnia grono wypowiadajacych sie tutaj osob zmagajac sie z nerwica napwa smutkiem. Tak to wyglada z mojej perspektywy.
Nawet jesli przesadzilem piszac o liczbie bezwartosciowych (a wrecz szkodliwych) postow, to tylko dlatego, ze pamietam jak bardzo daly mi sie we znaki. Bedac w slabym stanie psychicznym ciezko jest odroznic ziarno od plewu.

ps. Zeby nie bylo, wiele dobrych wnioskow wyciagnalem na podstawie wypowiedzi paru rozsadnych osob z tego forum.
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
24 wrz 2010, 00:03

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez martinita 31 sie 2012, 11:31
Shiroi, czy mógłbyś napisać więcej o tym,jak udało Ci się wyjść z tego, w jaki sposób pracujesz nad sobą? zastanowiło mnie to wystawianie psychiki na ciężkie próby,ostatnio sama to praktykuję,robię rzeczy,których się boję i pomimo strachu,nawet mi się to udaje.
never a failure, always a lesson.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
22 cze 2010, 00:23
Lokalizacja
Szczecin

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do